cassani
11.08.06, 08:53
zagryzam wargi i piszę co mi się podoba w PiS:
1. zmiany w Policji.
2. zmiany w resorcie sprawiedliwości (z wyjątkiem pana Kryże)
3. zdolność do kreowania dobrego wizerunku Partii pomimo ciągu klęsk.~
no wróć już! no proszę! ułozymy sobie jakoś życie. będziemy wobec siebie
delikatni i słoneczni, będziemy wspominać stare dobre czasy, jak ta para,
która się rozstała ale po miesiącach powróciła do siebie, bo żyć bez siebie
nie mogła:
"ale głupi byłem że Cię opuściłem"
"nie - to nie Ty kochanie - to ja byłam głupia!"
i tak będziemy sobie pić miód z ust i w ogóle! Nasze wspólne forumowe życie
może być sielanką, może być usłane różami i wątkami i logowaniem, nie odchodź
tam, skąd niekt ni ch..a Cię nie wyciągnie przecie - poza świat "niestety,
system Cię wylogował :(." (a propos - co to ta kropka pod uśmiechem? - ślina,
język?).
Zobacz na świat - samoloty nie latają, ludzie się boją, a do tego Ty nam tak
jeszcze, to nie fair, wróć, wróć, wróć! Będę gwarantem Twej osobistości w
dołach i niedolach, będziemy różnic się pięknie! Znajdziemy wspólną platformę
(oj sorry - poziom) dyskusji, gdzie na pewno się w czymś zgodzimy, musi być
taki temat, możemy rozmawiać tylko o tych pierogach, co to je ludzie z dżemem
jedzą i twierdzą że to fajnie, możemy dyskutować o polityce krajów których
nie ma (dla pewności każdy będzie miał swój kraj), cokolwiek zechcesz,
cokolwiek powiesz. Nie strzelaj focha, no nie bądź taka baba, wracaj do nas
jako i my wracamy!
Jak prawdziwa porzucona kochanka zagrożę:
"Jak Ty odchodzisz - to i ja odejdę!"
Bądź jak prawdziwy kochanek i nie zostawiaj jej! Powiedz że nie potrafisz bez
niej żyć!
Całą noc nie spałem, ręce się trzęsą, oczy rozbiegane. Tymczasem Jason
wyszedł przed dom, rozejrzał się dyskretnie i zapalił papierosa. Zaciągnął
się głęboko.
"uwielbiam takie poranki" - pomyślał
jednak nie mógł zaznać prawdziwego spokoju. W jego głowie ciągle kotłowały
sie myśli i słowa wczorajszego wieczoru, cały czas myślał czy na pewno
uczynił wszystko żeby zapobiec temu co się stało. Zaciągnął się jeszcze raz i
zezłoszczony rzucił papierosa i gwałtownie zdeptał go butem.
"zadzwonię do niej, muszę"
Bigi! WRÓĆ!
PS. och! ojej!