aduram
21.02.03, 17:51
Podobno nieobecni nie mają racji. No to stało się. Zostałem zrobiony w przysłowiowego Karola. Bardziej nadszarpnięta ambicja i oczekiwania niż jakaś strata materialna. Mam jednak wątpliwości jak mam się zachować. Pokazać, że spłynęło to po mnie (nie spłynęło, ale nerwy już wyładowałem)? Udać zaskoczenie i się oburzyć (aż takim dobrym aktorem nie jestem)? Próbować przekonać do swojej racji (szczerze mówiąc nie mam ochoty)? Nie okazać zdenerwowania ani żalu i uznać to za normę, włączając się do dalszej pomocy przy projekcie? Sprawa dosyć poważna. Co mi radzicie?
Wiem jedno "na pewno": niczego nie można być pewnym.