brite
11.09.06, 09:50
"W nocy z soboty na niedzielę nieznani sprawy wdarli się do łódzkiej
archikatedry. Najprawdopodobniej byli to chuligani. Pozostawione przez nich
ślady wskazują, że próbowali dobrać się do kościelnej skarbony z datkami od
wiernych w kościelnym przedsionku. Nie zdołali jej zniszczyć, więc wyszli i
rozbili znicze ustawione wokół posągu Jana Pawła II"
miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,3608638.html
Tak sobie bezkarnie harcowali po placu przy głównej ulicy miasta? Nawet po
włamaniu czuli się na tyle bezkarni, że jeszcze zdemolowali znicze?
Co się do cholery dzieje z bezpieczeństwem w tym mieście?