Dodaj do ulubionych

co robiliście 11 września 2001?

    • diogenespies Takiego SMSa wtedy dostałem 12.09.06, 20:06
      plfoto.com/682981/zdjecie.html
    • anies75 Re: co robiliście 11 września 2001? 12.09.06, 21:40
      byłam w pracy
      przyjechali ludzie po odbiór dokumentów i powiedzieli że w Stanach wojna
      myslałam że żartują, włączyłam radi nio i się dowiedziałam co było..
    • kinlej Re: co robiliście 11 września 2001? 13.09.06, 07:57
      Nie uwierzycie ale ja stałem na tarasie widokowym na dachu drugiego wieżowca
      gdy w pierwszy uderzył samolot. Wszyscy widzieliśmy jak nadlatuje i jak uderza.
      Wszyscy byli w szoku, mysleli że to po prostu wypadek. Część ludzi zeszła
      wkrótce na dół (wśród nich ja) ale mój kumpel postanowił zostać i jeszcze
      popatrzeć na płonącą drugą wieżę. Nie muszę dodawać, że juz go więcej nie
      zobaczyłem...
    • nananata ny 13.09.06, 13:33
      byłam w ny...pracowałam w firmie robiącej kanapki do biur... koleżanka wzięła
      moje zamówienie bo zwichnęłam nogę... i zginęła...nie mam słów
    • gray Re: co robiliście 11 września 2001? 13.09.06, 20:11

      pierwszy raz w życiu oglądałem tvn24.
      • sztamka Re: co robiliście 11 września 2001? 13.09.06, 21:02
        wróciłam z pracy o 15
        domownicy oglądając tv powiedzieli, że samolot uderzył w wieżę
        widzę to na ekranie i pytam: powtarzają?
        nie....to był drugi samolot
        na żywo
        ....bardzo im współczułam
    • twojahanus Re: co robiliście 11 września 2001? 14.09.06, 08:55
      Byłam w domu z rodzicami- miałam wakację- byłam jeszcze studentką.Coś tam
      robiłam wmieszkaniu. Mój ojciec grał z kumplem w karty i leciało włączone
      TVN24. Zawołał nas wszytskich, zebyśmy zobaczyli co sie dzieje. Poczatkowo
      mówili, ze to nieszczęśliwy wypadek- a mój ojciec krzyczał- no i Amerykja się
      doigrała- Taliby na nich napadli. Pamętał było ok. 14. Myślałam, ze to koniec
      Świata.
    • jassut Re: co robiliście 11 września 2001? 16.09.06, 02:24
      Nie miałem roboty od prawie dwóch lat. Siedziałem na Iwickiej u znajomych,
      którzy ostatnią zresztą wspólna podróż odbyli miesiąc wcześniej do NY. Potem
      poszedłem pokręcić się trochę w bufecie na Chełmskiej. Liczyłem, że może kogo
      spotkam, albo usłysze o jakimś castingu. I zadzwoniła żona. Powiedziała, że
      jeśli z tego nie będzie wojny to będzie cud. Długo mi tłumaczyła z czego.
      Wróciłem do pustej chaty znajomych i patrzyłem. Tyle. Oni i tak się rozwiedli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka