zamek
28.09.06, 00:55
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/651595.html
Jedno z nielicznych miejsc w Łodzi, w którym można było zjeść smaczne
śniadanie i wypić poranną kawę - Cafe Grand - w sobotę zakończy działalność.
Dyrekcja Grand Hotelu wypowiedziała umowę dzierżawy lokalu. Nie wiadomo kto
zostanie nowym gospodarzem legendarnej łódzkiej kawiarni.
- Przepracowałam tutaj dwadzieścia lat, więc trochę żal pakować walizki - mówi
Wiktoria Chruściel, kierownik kawiarni. - Mam jednak nadzieję, że nadal będzie
tutaj kawiarnia, bo to symbol tego miasta.
Wiktoria Chruściel od 1994 r. jest dzierżawcą kawiarni, zatrudnia 8 osób.
Hotelowi goście mają tutaj zagwarantowane śniadania, ale korzystają z tej
oferty nie tylko mieszkańcy Grand Hotelu. Bo to jedno z niewielu miejsc w
Łodzi, gdzie już o godz. 6.30 można coś zjeść. Znana aktorka Beata Tyszkiewicz
zaraz po przyjeździe do Łodzi pierwsze kroki kierowała do kawiarni i pytała
czy rano dostanie te smaczne bułeczki. Stali, ale mniej znani, bywalcy
kawiarni twierdzą, że to także idealne miejsce na biznesowe spotkania. Jest
cicho, intymnie i można spokojnie porozmawiać.
- Negocjowałam z nowym dyrektorem warunki przedłużenia umowy, ale nie mogłam
ich zaakceptować. Lokal wymaga gruntownego remontu, trzeba sporo zainwestować,
a dyrektor chce podpisać nową umowę na dwa lata - mówi Wiktoria Chruściel. -
Nie mam pretensji, bo szef hotelu ma swoje racje. Ale dla mnie to za duże
ryzyko. W tak krótkim czasie niemożliwe byłoby odzyskanie włożonych w remont
pieniędzy.
Oprócz kierowniczki kawiarni, pracę straci osiem osób. Kilka kelnerek pracuje
tam od lat, dla pani Ewy posada w Cafe Grand była pierwszą i dotychczas
jedyną. Dyrektor Grand Hotelu był wczoraj służbowo poza Łodzią, dlatego nie
dowiedzieliśmy się, jakie ma plany wobec kawiarni.
Kończy się pewna epoka...