Dodaj do ulubionych

Pojednanie w Magdalence ;))))

01.04.03, 11:01
www.trybuna.com.pl/200304/d.htm?id=0101

Pojednanie w Magdalence

Zgoda, zgoda...

Inicjatywa spotkania wyszła od sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta,
szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Marka Siwca.
W ubiegłym tygodniu Siwiec przyjechał ze swego domu w Komorowie na obrzeża
nieodległej Podkowy Leśnej, w której mieszka szefowa gabinetu politycznego
premiera Aleksandra Jakubowska. Obydwoje znają się jeszcze z czasów, gdy
Jakubowska prowadziła "Wiadomości". Na uboczu, wśród sosen i dębów, obydwoje
uznali, że dalsza konfrontacja między Pałacami jest szkodliwa i wyniszczająca
dla obu stron. Prezydent atakując premiera (przykład wywiadu
dla "Rzeczpospolitej" z 22 marca, w odpowiedzi na który Miller ujawnił
istnienie listu Rywina do Kwaśniewskiego), sam naraził na szwank swoją
wiarygodność.
Jeszcze tej samej nocy Jakubowska poinformowała o inicjatywie Siwca premiera.
Miller podjął natychmiast decyzję: - Zaprosimy prezydenta do Magdalenki. Przy
okazji porozmawiamy z Urbanem.
FORPOCZTA URBAN
Najwcześniej do Magdalenki przyjechał samotny oliwkowy, z łososiową skórzaną
tapicerką jaguar Urbana. Po godzinie przez ulice niewielkiej podwarszawskiej
miejscowości przemknęła kolumna prezydenta. Otwierał ją radiowóz policyjny,
za nim podążała ochrona. Prezydent wraz z Siwcem siedzieli w opancerzonym
BMW. Za nimi kolejny radiowóz. Kwadrans potem pojawiła się podobna kolumna.
Tym razem z premierem i Jakubowską. Przyjechali - podobnie jak prezydent -
opancerzonym BMW. Kolumnę zamykał czarny jeep cherokee z "borowikami".
- Tu się dobrze rozmawia - powiedział Kwaśniewski witając Millera. W tym
samym miejscu brali przecież udział, w 1989 r., w poufnych pertraktacjach z
opozycją i Kościołem.
Próżno szukać jakiegokolwiek znaku wskazującego dojazd do pałacyku w
Magdalence. Droga prowadzi przez las. Politycy u władzy - niezależnie czy z
lewicy, czy z prawicy - niezmiennie wybierają to miejsce na dyskretne nocne
rozmowy. Gdy do rezydencji zbliżają się goście, u wylotu ulicy funkcjonariusz
ochrony obiektu daje znak latarką, gdzie skręcić, by VIP-owcy nie pomylili
drogi. Asfaltowa droga biegnie wzdłuż siatki i kończy się bramą ze szlabanem
i posterunkiem. Podjazd prowadzi pod samo wejście. Po wyjściu polityków
kierowcy odprowadzają limuzyny na osłonięty drzewami parking.
PRZY KOMINKU
Gości Magdalenki powitał znajomy przestronny hol z szatnią. Wszyscy
bezbłędnie orientowali się w rozkładzie pomieszczeń. Wiedzieli, że najlepiej
rozmawiać w położonej po lewej stronie sali kominkowej. Jeszcze przed
przybyciem Urbana pracownicy zadbali, by w kominku igrał ciepły płomień. W
połączeniu z panoramą sosnowego lasu za przeszkloną ścianą wrażenie jest
niepowtarzalne. Nikt, kto był w Magdalence, nigdy nie zapomni tego miejsca.
Po powitaniu i żartach w holu, w których starał się brylować Urban (wydawało
się, że próbuje w ten sposób ukryć zdenerwowanie), wszyscy przeszli do sali
kominkowej. Tu ustawiono stół. Goście zrezygnowali z kolacji w dużej sali
bankietowej, by nie mącić intymnego nastroju rozmowy. Kelnerzy podali wyborne
wędliny i ryby. Szczególnym powodzeniem cieszył się sandacz. Była czysta
wódka. Na tę noc Kwaśniewski zrezygnował z diety.
Po kolacji Urban przeszedł do baru razem z Siwcem i Jakubowską. Między
Millerem i Kwaśniewskim doszło do godzinnej rozmowy w cztery oczy, której
przebiegu, rzecz jasna, nie znamy. Wiemy za to, że wcześniej, podczas
wspólnej "kominkowej" kolacji prezydent i premier solidarnie upomnieli Urbana
za "granie Polską". Padły patetyczne słowa o racji stanu, o nadrzędnym celu,
jakim jest członkowstwo w Unii Europejskiej. Redaktor naczelny "Nie" złożył
deklarację lojalności w stosunku do Kwaśniewskiego i Millera. W jego
tygodniku - przynajmniej do czerwca - nie będzie publikacji prowokujących i
podsycających konflikt między Dużym i Małym Pałacem. "Nie" będzie milczało na
temat dymisji premiera i przedterminowych wyborów parlamentarnych. Po tych
obietnicach jaguar odjechał do Konstancina.
JEDNOŚĆ POGLĄDÓW
W obecności Siwca i Jakubowskiej zapadły następujące ustalenia: wypełnić
deklaracje ze spotkania z 25 lutego, gdy prezydent i premier manifestując
absolutną jedność swoich ekip umówili się, że jeśli ktoś wykona ruch
przeciwko drugiej stronie, zostanie wyeliminowany. Na pierwszy ogień pójdą -
sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Dariusz Szymczycha, nazywany "słabym
ogniwem" Dużego Pałacu oraz przewodniczący Klubu Parlamentarnego SLD Jerzy
Jaskiernia, który rozgniewał Kwaśniewskiego określeniem "pozaparlamentarny
organ władzy, którego kadencja dobiega końca". Ma to być poważne ostrzeżenie
dla innych.
Kwaśniewski zrezygnuje z publicznej krytyki rządu. Deklarował wsparcie
mniejszościowego gabinetu Millera. Z jego wypowiedzi znikną sugestie
powołania do życia nowej partii. Co więcej - przed kongresem SLD prezydent
będzie podkreślał wiodącą rolę lewicy w życiu publicznym i jej szczególną
misję w okresie, gdy decyduje się wejście Polski do Unii, gdy rząd
przygotowuje pakiet rozwiązań, które mają przyśpieszyć pokonanie recesji. Ze
swej strony Miller zapewnił Kwaśniewskiego, że nie wykona żadnego ruchu
godzącego w prezydenta. Obaj politycy mają manifestować jedność poglądów w
zasadniczych sprawach.
Umacnianie autorytetu jest dla Kwaśniewskiego ważne z powodu jego przyszłych
planów międzynarodowych. Mówi się o objęciu przez niego stanowiska sekretarza
generalnego NATO. Wiemy jednak, że w grę wchodzi inne, znacznie bardziej
prestiżowe stanowisko. Z tego względu przesłuchanie w charakterze świadka
przed specrywinkomisją byłoby bardzo niekorzystne dla Kwaśniewskiego.
Przecież prokuratorzy już raz byli w Dużym Pałacu.
O piątej kolumna prezydenta opuściła Magdalenkę. Premier chwilę się
zdrzemnął, potem wziął prysznic, zmienił koszulę i wprost z pałacyku pojechał
na cotygodniowy wywiad do "Sygnałów dnia" w publicznej Jedynce. Zmęczeniem
można wytłumaczyć, że tym razem mówił wolniej i mniej dobitnie.
KRZYSZTOF PILAWSKI, JAKUB RZEKANOWSKI

Obserwuj wątek
    • kasiaprim Re: Pojednanie w Magdalence ;)))) 01.04.03, 12:44
      border napisał:
      >Tu ustawiono stół. Goście zrezygnowali z kolacji w dużej sali bankietowej, by
      nie mącić intymnego nastroju rozmowy. Kelnerzy podali wyborne wędliny i ryby.
      Szczególnym powodzeniem cieszył się sandacz. Była czysta wódka. Na tę noc
      Kwaśniewski zrezygnował z diety.<

      Eeeee, sadzac z tej rezygnacji z diety- ten tekst to musi byc Prima Aprilis...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka