bryzolin 12.11.06, 23:58 Czy łodzianie cechują się jakimś charakterystycznym akcentem, słownictwem lub zwrotami, które odróżnają nas od innych regionów kraju? Podobno "krańcówka" to rdzennie łódzkie słowo. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hubar Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 00:00 Krańcówka, migawka, tutka, wichajster, schódki, angielka, robaszki... Polecam: miasta.gazeta.pl/lodz/1,35138,135621.html pl.wikipedia.org/wiki/Gwara_%C5%82%C3%B3dzka Odpowiedz Link Zgłoś
bryzolin Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 00:04 Oj oj, mieszkam tu już od stu lat wielu z nich NIGDY nie słyaszałem: drygle jako zimne nóżki? cztujda jako gęsta zupa? Może na Chojanch ktoś tak mówi bo ja na Bałutach nie słyszałem! Odpowiedz Link Zgłoś
pmargiel Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 00:28 hmmm, swoja droga nie wiedzialem ze wichajster jest lodzki od razu mam niemieckie skojarzenie 'wie heisst er' czyli mamy cos na mysli. ale nie wiemy jak sie nazywa i mamy taki polski zlepek niemieckiego pytania ;) to sie chyba tak mowilo na jakies hebel albo cokolwiek co trzeba bylo ruszyc, by swiatlo zapalic albo costam uruchomic -- nie podoba mi sie to, ze sie musialem zalogowac! Odpowiedz Link Zgłoś
vazz Re: Łódzkie słówka 14.11.06, 10:21 pmargiel napisał: > hmmm, swoja droga nie wiedzialem ze wichajster jest lodzki Bo nie jest Odpowiedz Link Zgłoś
unna Re: Łódzkie słówka 14.11.06, 12:39 Żelazne kluski, przekleństwo przedszkolnego życia, poza Łodzią nigdzie nie słyszałam takiego określenia, na pyzy w kształcie kopytek. Odpowiedz Link Zgłoś
vapour Re: Żelazne kluski z mlekiem 15.11.06, 22:01 Te posypywane cynamonem? Jesli tak to BYLY BOSKIE! Odpowiedz Link Zgłoś
unna Re: Żelazne kluski z mlekiem 16.11.06, 08:55 Mam wrażenie, że piszesz o pysznych pierogach leniwych, żelazne kluski z mlekiem, to była zupa mleczna, tak jak kasza manna, czy owsianka, w kolorze brudnoszarym od gotujących się w mleku klusek ziemniaczanych, za każdym razem o innej konsystencji, zależącej od długosci gotowania kluch, często była to ochydna breja. Być może domowe kluski żelazne, są kompletnie inne od przedszkolnych. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel-strzalka Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 00:01 GW publikowała kiedyś "słownik łódzki", poszukaj na stronach albo w googlach co do akcentu i dialektu, to w Łodzi ponoć mówi się najczystszą polszczyzną z całego kraju Odpowiedz Link Zgłoś
bryzolin Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 00:05 To mi się podoba! To my mówimy najbardziej poprawnie? Odpowiedz Link Zgłoś
pawel-strzalka Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 00:07 tak się dowiedziałem na zajęciach z językoznawstwa na pierwszym roku Odpowiedz Link Zgłoś
hubar Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 00:10 Stąd też liczne call-center ulokowane w Łodzi :-) Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 00:18 jest BOA Ery, BOK Plusa i infolinia MultiBanku. Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 00:08 Taa. Szczególnie jak na przystanku tramwajowym spyta jakaś kobitka, czy leciała już "ósemka"?:) Odpowiedz Link Zgłoś
pawel-strzalka Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 00:12 szczególnie jak Ty napiszesz "taa" :> Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 00:14 Też. Ale Tobie również nic nie brakuje. Szczególnie, jak zaczniesz zdanie od - szczególnie. Też nie masz się czego czepiać... Odpowiedz Link Zgłoś
pawel-strzalka Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 00:47 to tylko dowód na zindywidualizowanie mowy, mowa łódzka w ujęciu ogólnym jest najbliższa wzorcowi :> Odpowiedz Link Zgłoś
bryzolin Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 00:15 Można napisać czy mówić Taa tak jak Amerykanie mówią Yeaaah Odpowiedz Link Zgłoś
bryzolin Do Pawła Strzałki 13.11.06, 00:20 W jakimś dziwnym języku masz swoje przypiski, jakie językoznawstwo kończyłeś? Odpowiedz Link Zgłoś
pawel-strzalka Re: Do Pawła Strzałki 13.11.06, 11:24 teorwtycznie istnieje Srpsko-hrvatski ale od rozpadu Jugosławii żaden naród nie nazywa juz tak swojego języka BTW: znacie anegdotę o tym, dlaczego u nas się "wychodzi na dwór" a w Krakowie "wychodzi się na pole?" W XIX wieku Galicję zamieszkiwała bogata szlachta, mieszkająca w dworach i ona wychodząc ze swoich dworów wychodziła na pole, my natomiast byliśmy biednymi chłopami, którzy wychodząc ze swoich pól, wychodzili na dwór :) Odpowiedz Link Zgłoś
vilijonkka anegdota 01.12.06, 11:31 anegdotę tę zna każdy, kto był w Krakowie. a jednak trwanie przy tym 'polu' sugeruje, że oni tam nadal wychodzą na pole... tak na chłopski rozum :P Odpowiedz Link Zgłoś
asia_nie Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 08:08 "klatka" (od klatki schodowej) "mieszka w tej samej klatce", we Wrocku strasznie sie z tego smiali, bo oni mieszkaja "w bramie". hehehe a apropos poprawnosci to ponoc nagminnie mowimy "włanczać" zamiast "włączać", ale to niekoniecznie tylko nasz łódzki blad. J ------------------------------ Quand le doigt montre le ciel, l'imbécile regarde le doigt. Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 12:27 Z "brama" dolnoslaska to akurat prawda, w Walbrzychu tez sie tak mowi ale "klatka" to jest juz w calej Polsce. Dzierżżż!!! Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 08:23 serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3297812.html serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,72035,135621.html Odpowiedz Link Zgłoś
lupus_yonderboy Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 09:08 Zauważyłem, że dosyć łatwo się zdradzić w gniewie, że pochodzi się z Łodzi. Ludzie z naszego regionu mówią zwykle kłamę zamiast kłamię i tak dalej. Ja jestem nerwowy więc jak mówiłem, że "zaraz Ci przy_jebę" to sie zdradzałem ;/ i faktycznie tylko łodzianie tak mówią. tymczasem Odpowiedz Link Zgłoś
longeta kiedy jeżdziłem na kolonie i takie tam 13.11.06, 09:14 łodzianin zawsze mówił na wstępie: jestem z miasta łodzi:-) Odpowiedz Link Zgłoś
big_news A propos kolonie 13.11.06, 09:38 Kiedyś tam, przed laty, w wakacje między pierwszą a druga klasą podstawówki, byłem na koloniach w Międzyzdrojach. Po przybyciu na miejsce, przydzielono mnie do odpowiedniej wiekowo grupy. Kiedy nieśmiało poznawałem nowych kolegów, jeden z nich powiedział, że jest ze Złocieńca. Ja na to odparłem, że jestem ze Śródmieścia. Skojarzyłem nazwę tamtego miasta bodaj ze Starym Złotnem, bo w mojej młodej głowie nie mieściło się, że ktoś może nie być z Łodzi;) Odpowiedz Link Zgłoś
lavinka niezłe 13.11.06, 13:18 No to ja jestem z prowincji pod Łodzią.. taka warszafka.... Odpowiedz Link Zgłoś
leslaw_m Re: kiedy jeżdziłem na kolonie i takie tam 17.11.06, 01:13 to wynika prawdopodobnie z bardzo młodego wieku Łodzi jako miasta, gdy do takich brzezin pabianic czy zgierza przyjeżdzał chłopina z łodzi,to starał się podkreślić swoje mieszczaństwo. ot kompleksik małomiasteczkowości w tamtych czasach:) Odpowiedz Link Zgłoś
bryzolin Nieprawda Longeto 13.11.06, 09:53 Nie zauważyłem aby łodzianie nagminnie mówili - jestem z miasta Łodzi - to raczej mówią ludzie nie z Łodzi o Łodzianach/Łodziakach. Pierwszy raz spotkałem się z tym w Warszawie, kiedy zapytany skąd jestem powiedziałem "z Łodzi" a oni "z miasta Łodzi? z miasta Łodzi?" Odpowiedz Link Zgłoś
longeta Re: Nieprawda Longeto 13.11.06, 09:55 Teraz może sie zmieniło,ale za moich czasów tak było. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
miejskie_narty Re: Nieprawda Longeto 13.11.06, 12:05 > Teraz może sie zmieniło,ale za moich czasów tak było. Chcesz powiedzieć, że Twoj czas już minął? To o wynikach wyborów? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
longeta Re: Nieprawda Longeto 13.11.06, 12:09 miejskie_narty napisał: > > Teraz może sie zmieniło,ale za moich czasów tak było. > > Chcesz powiedzieć, że Twoj czas już minął? To o wynikach wyborów? ;-) Wyniki są ok,co z tego jak samorządy kasy nie maja na dodatek juz czuje PO,wyłaczyli mi dzisiaj dwa razy prad bez zapowiedzi:-( Odpowiedz Link Zgłoś
jelonek72 z miasta Łodzi 13.11.06, 13:12 to kot Pawlaka pochodził , ja tam w życiu nie słyszałam ,zeby ktos tak mówił ... ale ja mam teraz tyły za to co i rusz słyszę : druszlak i prodziż :) takie kuchenno-kwocze słoweczka Odpowiedz Link Zgłoś
a_za Re: z miasta Łodzi 13.11.06, 15:51 ... i bolier (gazowy). Do niedawna bardzo popularne było: jadzie, skrąca. Pani! Weź pani tą Jadzie, bo tramwaj jadzie i Jadzie przejadzie! Łodzianie zawsze mówili o sobie - jestem z Łodzi, natomiast każdy niełodzianin szukał potwierdzenia - z miasta Łodzi jesteś? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
longeta Re: z miasta Łodzi 13.11.06, 20:47 a_za napisała: > ... i bolier (gazowy). Do niedawna bardzo popularne było: jadzie, skrąca. Pani! > > Weź pani tą Jadzie, bo tramwaj jadzie i Jadzie przejadzie! > Łodzianie zawsze mówili o sobie - jestem z Łodzi, natomiast każdy niełodzianin > szukał potwierdzenia - z miasta Łodzi jesteś? > pozdrawiam Mam inne doświadczenia w tym temacie,kiedy uczyłem się w łodzi i jeżdziliśmy na szkolne wycieczki(kolonie) łodzianie mówili:jesteśmy z miasta łodzi i to by było tyle na ten temat:-) Odpowiedz Link Zgłoś
leslaw_m Re: z miasta Łodzi 17.11.06, 01:17 do boliera dodałbym balaron i krajzerki, balaron w plajsterki pojrżnięty oczywiście:) Odpowiedz Link Zgłoś
sztamka "Z Łodzi" brzmiało kiedyś jak "złodziej" 14.11.06, 15:57 spotykałam się z tym od dawna. Kiedy po raz któryś usłyszałam >z miasta Łodzi<, spytałam: złodzi...tak widocznie mówiono /słyszano?/kiedyś nazwę zawodu;) to musiało być bardzo dawno i Niełodzianie żrtobliwie upewniają się, czy aby na pewno jestem z miasta Łodzi :)) Odpowiedz Link Zgłoś
viillemo do szału doprowadza mnie to... 13.11.06, 15:43 jak mówicie, wykompe się, złape itp.:) a już jak słyszę, ze byłam na dworzu to mdleję:) Odpowiedz Link Zgłoś
bryzolin Re: do szału doprowadza mnie to... 13.11.06, 17:19 No właśnie. Mnie też do dziś wprowadza w niezmierne zdziwienie kiedy Krakowiacy i Górale mówią - na polu, na polu. Przecie mówi się na dworze!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ixtlilto Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 22:43 Ponoć odpowiadanie na pytanie o godzinę: "pięć po", "za dziesięć" też jest głównie spotykane u nas. W innych miastach odpowiedzą "pięć po siódmej" itd. Nie pamiętam tylko gdzie to wyczytałam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kicia7 Re: Łódzkie słówka 13.11.06, 23:53 Moja ukochana psia "śnupa" - podobno germanizm. Poza tym chyba "dźwi" i "kufnia" - jam łodzianka napływowa, poza Łodzią nie słyszałam. Odpowiedz Link Zgłoś
bryzolin Czy tak mówicie? (Wikipedia) 14.11.06, 00:25 Charakterystyczną cechą wymowy w Łodzi jest pomijanie zmiękczeń w końcówkach czasowników w I osobie liczby pojedynczej: "ja robie" (zamiast "ja robię"), "ja kompe sie" (zamiast "ja kąpię się"), "ja sype" (zamiast "ja sypię"), itp. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel-strzalka Re: Czy tak mówicie? (Wikipedia) 14.11.06, 00:38 ja bym tego nie określał jako ceche typowo łódzką, wszędzie ludzie mają tendencje do upraszczania wymowy, a stwardnianie wymowy przy nosówkach takim uproszczeniem jest, a z drugiej strony wymowa nosówek to czasem niepotrzebna i wręcz źle brzmiąca hiperpoprawność Odpowiedz Link Zgłoś
bryzolin Re: Czy tak mówicie? (Wikipedia) 14.11.06, 01:01 Czyli to nie musi być łódzka specyfika Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Wg. mnie jest 14.11.06, 09:23 Taka wymowe slyszalem tylko w Łodzi i okolicach np. w Tomaszowie. Dzierżżż!!! Odpowiedz Link Zgłoś
maruda Re: Wg. mnie jest 14.11.06, 11:24 Ja z kolei nie spotkałem się z tym u łodzian, natomiast mocno drażni moje ucho, gdy słyszę taką wymowę w ustach pewnej płońszczanki. Więc tam też(?) tak stwardniają. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel-strzalka Re: Wg. mnie jest 14.11.06, 17:21 Mazowszanie (zwłaszcza starsi) mają tendencję do stwardniania wymowy grupy "li" i wychodzi im "ly", np. modlytwa :) Odpowiedz Link Zgłoś
maruda Re: Wg. mnie jest 14.11.06, 18:54 Starsi - fakt, ale to ich "robilyśmy" jeszcze nie jest takie bolesne dla mojego ucha jak to wspomniane przeze mnie wyżej np. [robe] zamiast [robie] ;] Odpowiedz Link Zgłoś
trusia29 Re: Czy tak mówicie? (Wikipedia) 25.11.06, 22:25 nie zgadzam się - urodzilam sie w radomiu, studiowalam w lublinie, mieszkalam kilka lat w w-wie i tylko w łodzi źle sie wymawia końcówki czasowników wliczbie pojedynczej Odpowiedz Link Zgłoś
vazz Re: Łódzkie słówka 14.11.06, 10:29 Tylko w Łodzi spotkałem sie z okreslaniem surowego boczku jako brzuch. Prosząc natomiast o np 30dag boczku dostawałem boczek wędzony. Odpowiedz Link Zgłoś
a_za Re: Łódzkie słówka 14.11.06, 13:28 Przypomniało mi się słówko, może ktoś zna: rzępić - to znaczy strzepić. "Rzępy mi się porobiły." "Mam nogawki całe w rzępach". Słówko jest chyba bardzo stare, używane w kręgach włókniarek, od dawna tego nie słyszałam. I jeszcze jedno fajne: "skierdzić" w sensie zapaprać, zanieczyścić. Można skierdzić powitrze - to wszyscy znają, ale nie tylko - kot sie napił wody prosto z wiadra a szwagier w krzyk - kot nam wodę skierdził. A może ktoś mi podpowie - "wyszłem ze śmiećmi" to łódzkie czy nie? Wyszłem - raczej ogólnopolskie, ale "ze śmiećmi" - nie wiem. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
szprota nie wiem, czy łódzkie 14.11.06, 16:24 ale moja babunia (bałuciara zresztą) mówiła na takie maleńkie kanapki "sznytki" (to chyba poznańskie?), a na tornister - raniec. Odpowiedz Link Zgłoś
sztamka A czy gra w "dwa ognie" lub "wojnę" 14.11.06, 16:58 uprawiana na rogu Marynarskiej i Zbożowej, to typowo łódzkie? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
bryzolin Re: Łódzkie słówka 14.11.06, 20:36 Według mnie "robie" zamiast "robię" jest akceptowalne, bo sam tak mówię, natomiast warszawskie "stolyca" jest ohydne i grubiańskie. Odpowiedz Link Zgłoś
bobinia Re: Łódzkie słówka 14.11.06, 22:41 jeszcze typowo łódzkie słówko: siajowe (czyli marnej jakości); wzięło się od żyda, właściciela fabryki, w której produkowano właśnie takie guzik warte rzeczy. Zyd nazywał się Siaja Rosenblat :) Odpowiedz Link Zgłoś
bryzolin Re: Łódzkie słówka 15.11.06, 00:49 Ciekawe, a co to była za fabryka, co produkowała? Odpowiedz Link Zgłoś
unna Re: Łódzkie słówka 16.11.06, 09:49 Towarzystwo Akcyjne Wyrobów Bawełnianych Szaja Rosenblatt utworzone w 1893r., początki firmy sięgają 1858 r., najpierw była to ręczna przędzalnia wełny zatrudniająca w 1879 r. 186 robotników. Do 1893 r. produkowano tam wyroby wełniane , po wielkim pożarze fabryki w 1900 r. przedsiębiorstwo wytwarzało wyłącznie przędzę i tkaniny bawełniane. W 1913 roku w firmie Rosenblattów pracowało 3000 robotników, co dawało jej piąte miejsce wśród wielkich zakładów tektylnych Łodzi. Mieściła się przy ul. Gdańskiej. Być może jego wyroby były siajowe, czyli do du..py, ale sam Rosenblatt był wręcz niesamowitym społecznikiem, należącym do organizacji Talmud - Tory. Organizował bezpłatne szkoły i sierocińce dla dzieci żydowskich z biednych rodzin oraz sierot, był razem z Izraelem Poznańskim założycielem Izraelskiego Towarzystwa Dobroczynności, działał w Łódzkim Żydowskim Tow. Dob., był prezesem i kuratorem ŁŻyd.Tow. niesienia pomocy głuchoniemym. Brał udział w większości przedsięwzięć nisących ulgę swojej społeczności, to istny temat rzeka. Odpowiedz Link Zgłoś
longeta Re: Łódzkie słówka 16.11.06, 10:23 Ten chytrze...wątek itd. Nie dotyczy żadnych łódzkich słówek,tylko polskiej ligi i jej graczy,ponieważ jeżeli sie chce to można znależć nowych zawodników którzy chowaja sie pod postacją łódzkich słówek,a okazuje się że one są z Bełchatowa;-) Odpowiedz Link Zgłoś
hubar Re: Łódzkie słówka 16.11.06, 11:33 Może masz coś jeszcze aby wzbogacić: pl.wikipedia.org/wiki/Szaja_Rosenblatt Odpowiedz Link Zgłoś
unna Do Hubara 16.11.06, 14:04 Szczerze mówiąc moje wiadomości są bez ładu i bez składu, tak więc Hubarze, jako programowy miłośnik Łodzi, lepiej ty uzupełnij wiadomości o Szai Rosenblacie, akurat to co napisałam jest z książki "Żydzi w Łodzi w latach zaborów 1793-1914", a którą dostałam w prezencie od wielkiej miłośniczki Łodzi, mojej teściowej, która o Łodzi przedwojennej i wojennej może opowiadać godzinami, w porównaniu z nią i z jej przyjaciółmi, inni wydają się być pozbawieni pamięci na temat łódzkiej historii. Nawet mój ojciec, który w czasie wojny był dziecięciem, ma więcej wspomnień od starszych od siebie osobników łódzkich, niektóre opowieści, niczym dobre dowcipy, weszły do kanonu dykteryjek rodzinnych np. o tym jak mój tatuś w czasie wojny, ideowo, stłukł kanką, swego kolegę Helmuta należącego już w tym czasie do HJ. Na szczęście był to syn dobrego znajomego babci i skończyło się tylko na skardze, aczkolwiek Helmut z kolegami, długo polował na tatkę. Swoją drogą, jest to wprost niebywały komplement dla ciebie, myślę, że byłbyś idealnym wnukiem dla mojej teściowej, chodziłbyś z nią zapewne po wszystkich łódzkich cmentarzach i z chęcią, a nie ze znudzeniem wysłuchiwałbyś opowieści o wujkach i dziadkach legionistach, działaczach łódzkigo PPS, którzy przeżyli zesłanie, a zmarli na hiszpankę, przy zimowej herbatce z przyjemnością oglądałbyś albumy ze zdjęciami rodzinnymi, w których jest zaklęta Łódź jeszcze zaborowa. A tak a propos słów łódzkich, ciekawe czy migawka jest starym, czy też całkiem młodym określeniem na bilet miesięczny, bo ja pamiętam z czasów przedszkolnych, że bilet miesięczny trzeba było skasować i kontroler dokładnie sprawdzał, czy kształt dziurkacza, którym się go przebijało odpowiada temu na bilecie, czy przebiło się bilet na właściwej dacie i czy broń boże pasażer nie oszukuje chcąc trzeci raz w ciągu dnia jechać na bilecie, który można było wykorzystać tylko dwa razy, do pracy i z pracy, a dziecko do i z przedszkola.Wiele osób przy kontroli informowało, że ma miesięczny, a nie migawkę. Odpowiedz Link Zgłoś
a_za Re: bilet miesięczny 16.11.06, 15:19 >A tak a propos słów łódzkich, > ciekawe czy migawka jest starym, czy też całkiem młodym określeniem na bilet > miesięczny, bo ja pamiętam z czasów przedszkolnych, że bilet miesięczny trzeba > było skasować i kontroler dokładnie sprawdzał, czy kształt dziurkacza, którym > się go przebijało odpowiada temu na bilecie, czy przebiło się bilet na właściwe > j > dacie i czy broń boże pasażer nie oszukuje chcąc trzeci raz w ciągu dnia jechać > na bilecie, który można było wykorzystać tylko dwa razy, do pracy i z pracy, a > dziecko do i z przedszkola.Wiele osób przy kontroli informowało, że ma > miesięczny, a nie migawkę. Unna, masz genialną pamięć. Faktycznie, ja pamiętam jak konduktor (siedzieli tacy w każdym tramwaju) kasownikiem (dziurkaczem) wycinał dziurkę w szaroniebieskim kartoniku, na którym była tabelka z cyframi odpowiadającymi dacie. Błyszczący dziurkacz był szczytem moich dziecięcych marzeń i wreszcie na gwiazdkę dostałam zestaw pt. Mały konduktor. Jak już podziurkowałam wszystkie bilety dołączonee do zestawu, podebrałam ojcu bilet miesięczny i z wielką starannością go podziurkowałam, starając się wyciąć dokładnie każdą cyferkę, a było ich dużo, bo to był początek miesiąca. Co się działo potem pominę milczeniem ;) Ludzcy konduktorzy zostali zastąpieni później przez dziurkacze z dźwignią i każdy sam musiał w te kratki celować, co wcale nie było takie proste, bo tramwaj szarpał i człowiek się kołysał. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
unna Re: bilet miesięczny 16.11.06, 16:27 Też miałam Małego konduktora druga część grupy przedszkolnej miała Małego lekarza, do przedszkola chodziłam na Północną, trumatyczne wspomnienia związane z kluskami żelaznymi, mam z zastępczej placówki przedszkolnej na Franciszkańskiej, do której chodziliśmy ze swoją grupą, w czasie remontu w pałacu Biedermana. Pamiętam też, że przez bardzo krótki okres czasu w piątce były kraby, automaty do sprzedaży biletów, wrzucałaś monetę od góry, przyciskałaś guzik i od spodu wysuwał się bilet, oczywiście ja wrzucałam zawsze monety. Ech, to były czasy, mój kolega twierdzi, iż już wtedy czuł, że życie przedszkolne trzeba wykorzystać na maksa, bo wolnym będzie się dopiero na emeryturze. Odpowiedz Link Zgłoś
a_za Re: bilet miesięczny 17.11.06, 12:35 >Pamiętam też, że przez bardzo krótki okres czasu w piątce > były kraby, automaty do sprzedaży biletów, wrzucałaś monetę od góry, > przyciskałaś guzik i od spodu wysuwał się bilet, oczywiście ja wrzucałam zawsze > monety. Były, ale chyba za często się psuły (każdy wrzucał to co miał: żetony, podkładki, zastąpiono je takimi z dźwignią z boku. Bilet się wkładało w szparę od góry i pociągało za te wajche. W Łodzi aparat był obsługiwany jedną ręka, w niektórych miastach, m. in. we Włocławku - do skasowania biletu potrzebne były obie ręce, o czym się przekonałam kiedy wracając autostopem z Borów Tucholskich musiałam przejechać przez to miasto autobusem - za ostatnie grosze kupiłam bilet, wrzuciłam w szparę... no i po ptokach, wpadł i zniknął mi z oczu. Klincowałam przy tym złodziejskim kasowniku całą drogę, świadków miałam na swoje dobre intencje uczciwie zapłaconej podróży. Przy okazji uczyłam się kasować przez obserwacje: przeciętny Włocławianin brał torby i pakunki w zęby, lewą ręką przytrzymywał bilet w szparze a prawą ciągnął za wajhę. Proste. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
bryzolin Re: Łódzkie słówka 16.11.06, 16:51 Spytałem przed chilką kolegów dwóch z Łodzi a dwóch z innych miast i tylko co z Łodzi wiedzieli co to znaczy "siajowy", pozostali nie mieli pojęcia! Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Nie wiem, czy ktoś wspomniał o 'fuksówce' 18.11.06, 07:43 czyli uczniowskich i studenckich otrzęsinach pierwszaków. W Krakowie niezrozumiane, w Poznaniu niezrozumiane, we Wrocławiu także, w Warszawie też. Ani w Lublinie.* *z wyrywkowych badań terenowych własnych autorki postu. Parę lat temu, może 8, może 9 była na łódzkiej polonistyce konferencja o łódzkiej mowie. Wyszedł tom pokonferencyjny w wydawnictwie UŁ. Red. (bodaj) Elżbieta Umińska-Tytoń. Albo Maria Kamińska. Nie pamiętam. Mam to gdzieś. To jest: gdzieś to mam;) Odpowiedz Link Zgłoś
banan9991 Re: Łódzkie słówka 19.11.06, 13:13 zlape zajebe kompe tak sie mowi w swietokrzyskim pzdrowienia z ostrowca sw. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Łódzkie słówka IP: *.lodz.msk.pl 25.11.06, 08:01 Inne typowo łódzkie słowo to "chęchy". Odpowiedz Link Zgłoś
jasam Re: Łódzkie słówka 25.11.06, 19:11 "Jdź do Pilpla daj się wypchać" i "do pipla" pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
trusia29 Re: Łódzkie słówka 25.11.06, 22:17 Ja mieszkam w lodzi niecale 3 lata, urodziłam się w radomiu a potem pare lat spędzialm w w-wie. Łodzkie slowka, których sie nauczylam to: - angielka (w radomiu: gryzka, w w-wie: bułka paryska) - migawka (w innych miastach: sieciówka lub zw2yczajnie bilet miesięczny) - krańcówka (gdzie indziej - końcowy) Poza tym bardzo często słyszę błędnie wymawiane końcówki czasowników w pierwszej osobie liczby pojedynczej, nawet ludzie z wyzszym wykształceniem mówią w łodzi "kąpę" zamiast "kąpię", "kłamę" zamiast "kłamię" itd... Odpowiedz Link Zgłoś
trusia29 Re: Łódzkie słówka 25.11.06, 22:28 aaaa i jeszcze rynek -w innych miastach to po prostu targ, a rynek to zwykle plac znajdujacy sie w centrum miasta (zwykle w zabytkowej jego czesci) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barnaba Re: Łódzkie słówka IP: *.lodz.msk.pl 26.11.06, 13:17 Kiedy kompletowałem narzedzia budowlane, kolega spoza Łodzi za diabła nie wiedział, co to jest hebel i breszka. /poza Łodzią podobno mówi się strug i łom/ Odpowiedz Link Zgłoś
gothmucha Re: Łódzkie słówka 26.11.06, 13:34 I mutra - nikt nie wiedział w Warszawie że chodzi mi o nakrętkę :) Odpowiedz Link Zgłoś