big_news
14.11.06, 11:10
A na dobry(?) początek...
Wpada trzech mocno zziajanych facetów na peron Dworca Kaliskiego. W oddali
migocze czerwone światełko ostatniego wagonu pociągu, który właśnie odjechał.
Panowie usiedli ciężko na ławeczce i sapiąc jeden z nich pyta przechodzącego
kolejarza.
- Panie, za ile następny pociąg do Wrocławia? -.
- Za dwie godziny -.
- Aha, no to my do knajpy i zdążymy -.
Po około dwóch godzinach faceci wpadają na peron. Ponownie widzą tylko
migoczące świateło. Klapli na ławeczkę i z trudem łapią powietrze.
- Panie, za ile następny pociąg do Wrocławia? - spytali tego samego kolejarza.
- Za dwie godziny -.
- Aha, no to my do knajpy i zdążymy -.
Sytuacja powtórzyła się jeszcze trzy razy.
Wreszcie trzej panowie, na mocno chwiejnych nogach, "wpadają" na peron. Dwóch
z nich dopada ostatni wagon ruszającego pociągu. Cudem udaje im się do niego
wskoczyć. Trzeci, najsłabszy z nich, pada na ławeczkę. Po chwili zaczyna się
głośno chichotać.
- Panie, pociąg panu uciekł ponownie, a pan się śmieje?! - dziwi się kolejarz.
- No bo, no bo, no bo tych dwóch co zdążyło, to mnie... odprowadzało -.