Dodaj do ulubionych

Przygody medyczne Forowiczów

02.02.07, 22:16
Czy ktoś miał jakieś ciekawe przygody medyczne w życiu?
Np. mój kolega ma 12 cm kości cielęcej w ramieniu i pokazywał mi.
Obserwuj wątek
    • aaa202 Chodź już spać, co? 02.02.07, 22:25
    • lavinka Re: Przygody medyczne Forowiczów 02.02.07, 22:26
      Nie. I oby tak zostało...
      • bryzolin Re: Przygody medyczne Forowiczów 02.02.07, 22:29
        Ale jesteś za chuda. Czemu tak jest?
        • lavinka Re: Przygody medyczne Forowiczów 02.02.07, 22:31
          Faktycznie , idź spać... ;-)
    • oto_nowy_login Re: Przygody medyczne Forowiczów 02.02.07, 22:29
      bryzolin napisał:

      > Czy ktoś miał jakieś ciekawe przygody medyczne w życiu?
      > Np. mój kolega ma 12 cm kości cielęcej w ramieniu i pokazywał mi.

      Ech ci ekshibicjoniści. Nic ich nie powstrzyma. Może spróbować wbić w krtań
      zamiast w ramię?
      • bryzolin Re: Przygody medyczne Forowiczów 02.02.07, 22:32
        Nic nie rozumiesz, on miał uszkodzenie ramienia i wstawili mu kość cielęcą.
        Jednak to jest jakiś cud medycyny. A kolega w szkole był dumny z tego.
    • bryzolin Re: Przygody medyczne Forowiczów 02.02.07, 22:34
      Ja mam jeszcze podwójną nerkę czyli w sumie 3 nerki.
      • bogusia_my Re: Przygody medyczne Forowiczów 02.02.07, 22:38
        kiedyś miałam uczennicę-bidulkę samochód potrącił, w trakcie badań okazało
        sie ,ze w czaszce dziewczyna miała zarośniętą igłę! / taką krawiecką do
        szycia/.Nikt nie wiedział jakim cudem to to sie tam znalazło.Ale lekarze nie
        ruszali tego nabytku.Szok.
        • bryzolin Re: Przygody medyczne Forowiczów 02.02.07, 22:49
          Tak podobno też lekarze potrafią zaszyć w ranie jakieś narzędzia chirurgiczne.
          Powinni bardziej uważać i zerknąć czy czegoś nie zostawili, bo przecież tam
          jest pełno krwi i łatwo coś zostawić.
        • aaa202 Igła w głowie 02.02.07, 23:00
          to może być efekt czarów, jakie w Polsce odprawia się nad dzieckiem podawanym
          do chrztu. W mojej rodzinie praktykowane jest (było? ja niczego nie praktykuję)
          wtykanie do poduszki, na której niesie się dziecko do chrztu, różnych
          przedmiotów, które mają zapewnić dziecięciu dane umiejętności /przywileje.
          Moneta to bogactwo, pióro - zdolność wysławiania się i pięknego pisania,
          zapałki - okiełznanie ognia (strażak, kowal) etc.
          Brat dostał cyrkiel i klocek z liczydła (inżynier, buchalter). Mnie fiksowano
          na wioskowego mądralę (długopis), a gdyby nie zażarło - krawcową (igła!). Może
          ta igła to taki chrzcielny przypadeczek?
          • huann Re: Igła w głowie 03.02.07, 13:13
            e, coś kręcisz (bo tak chcisz).
            to by oznaczało, że mi w podusię do chrztu wetknięto lodówkę, a zdaje się takie
            posunięcie może (na pewno!) i miłym, ale gabarytowo dość nieodpowiedzialnym.
      • brite o! Bryzolinie, załóżmy klub 02.02.07, 22:54
        Ja również mam ponad dwie nerki, czy pełne trzy to nie wiem, na pewno mam jeden
        moczowód ekstra po prawej stronie.
        • aaa202 Re: o! Bryzolinie, załóżmy klub 02.02.07, 23:05
          Dobra! Niechaj zgłoszą się inni, którzy mają jeszcze coś ekstra z zrobimy bank
          narządów zapasowych na Forum!
          • aaa202 To byłem Ja - Bryzol! In 02.02.07, 23:05
    • bryzolin Czy ktoś ma jakiś zbędny narząd? 02.02.07, 23:11
      W dobrym stanie!
      • brite Re: Czy ktoś ma jakiś zbędny narząd? 02.02.07, 23:14
        Mam np. ostatnio nieużywany, ale raczej nie zbędny.
        • lavinka Re: Czy ktoś ma jakiś zbędny narząd? 02.02.07, 23:14
          Mózg?
          • brite Re: Czy ktoś ma jakiś zbędny narząd? 02.02.07, 23:32
            też.
            • lavinka Re: Czy ktoś ma jakiś zbędny narząd? 02.02.07, 23:34
              No widzisz.To już dwa.Poszperaj jeszcze rochę..na przykład po co Ci oba
              oczy?Jedno Ci starczy.
              • brite Re: Czy ktoś ma jakiś zbędny narząd? 02.02.07, 23:39
                fakt, na raz zawsze patrzę tylko jednym.
                • lavinka Re: Czy ktoś ma jakiś zbędny narząd? 03.02.07, 11:40
                  A to może i wątrobą się podzielisz?Ponoć odrasta....
                  • huann Re: Czy ktoś ma jakiś zbędny narząd? 03.02.07, 13:14
                    ja mam dwie lewe ręce i jestem mańkutem w dodatku.
                    • lavinka Re: Czy ktoś ma jakiś zbędny narząd? 03.02.07, 13:24
                      Czyli świetnie. Jak dobrze pójdzie to do wieczora skompletujemy nowego człowieka.
    • nett1980 Re: Przygody medyczne Forowiczów 02.02.07, 23:51
      Loo panie i to ile , najwczesniejsza podam .
      Bedac dzieciakiem w grudniowa noc chcialam przebiec przez Nowy Swiat hmm nie po
      pasach raczej , oczywiscie wpadlam pod samochod , pamietam ze z karetki z
      usmiechem machalam reka na pozegnanie gapiom , a potem w szpitalu trafilam na
      studentow ,ktorzy z przejecia ,ze dziecko z wypadku, wszystkie czlonki wlozyli
      mi w szyny wyobraznia troche spanikowala , gdy wyobrazilam sobie tydzien w ten
      sposob. Wyzwolil mnie stary lekarz i stwierdzil ,ze w sumie nic mi sie nie
      stalo ,ani wstrzasu mozgu , ani zlamania nawet zebra , wiec polezalam w
      szpitalu i przed swietami wrocilam do domu.
      • bryzolin Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 11:38
        Raz była taka opowieść, że człowiek po takim wypadku starcił na chwilę krążenie
        a dusza jego wyszła z ciała i obserwował z góry dokładnie cały wypadek i swoje
        ciało leżace na ulicy. Potem jednak reanimowali go i powrócił do ciała i ze
        szczególami opowiadał wszystko co widział.
        • lavinka Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 11:41
          A nie widział światełka w tunelu?
          • huann Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 13:15
            jeśli to był wypadek kolejowy, to mógł...
        • nett1980 Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 11:52
          No to przezylam juz w 1 klasie podstawowki ,gdy spadlam ze szczytu schodow; a
          jak mnie w tym wypadku trzepnal samochod , to na moment stracilam
          przytomnosc ,a jak odzyskalam ,to unosilam sie a samochody przelatywaly przeze
          mnie,ale to watek o medycznych przygodach prawda ?
          • bryzolin Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 12:09
            Medyczne przypadki i rozłąki duszy z ciałem są ze sobą nierozerwalnie związane.
            To teraz masz co opowiadać, a co jeszcze dokładnie pamiętasz kiedy miałaś
            rozłąkę duszy i ciała?
            • lavinka Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 12:10
              A jak ktoś stracił przytomność i widział tylko ciemność,bez żadnego swiatełka to
              co oznacza?
              • louen Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 12:11
                że żarówka się spaliła??
                • lavinka Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 13:24
                  Nie,czerwony polonez miał za długą drogę hamowania.... no ham.
                  • louen Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 13:33
                    i pojechał o jeden most za daleko...
                    • lavinka Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 13:34
                      raczej o jedno przejście dla pieszych za daleko....
                      • louen Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 13:39
                        chyba, że podziemne...
                        • lavinka Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 13:40
                          Po podziemnych jeszcze póki co nie jeżdżą...
                          • louen Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 13:49
                            a taki pieszy wszędzie wlezie...
                            • lavinka Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 13:55
                              a czy ja tego poloneza zapraszałam? Poza tym ja byłam na tym przejściu pierwsza. ;-)
                              • huann Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 14:02
                                lavinka napisała:

                                > Poza tym ja byłam na tym przejściu pierwsza

                                ale on był większy i szybszy!
                                to tak jak z dwoma chętnymi do jednego jedzenia... :(
                                • lavinka Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 14:03
                                  Jakiego jedzenia? Z asfaltu nie żrę...
                              • louen Re: Przygody medyczne Forowiczów 03.02.07, 22:43
                                pierwsza, ale widocznie w nieopowiednim czasie... a co do "zaproszenia" to
                                raczej Ty byłaś na drodze gościem...
            • nett1980 do bryzolina 03.02.07, 14:30
              Hmm,rozłąka duszy i ciała- dawno tego tak nie nazywalam , raczej
              eksterioryzacja,oobe ; mozna to przezyc poprzez wypadek ,albo tez nauczyc
              sie ,ale nie polecam , bo to eksperymenty raczej obciazone duzym ryzykiem.Ma to
              pewnie duzo z fizyka i fizjologia wspolnego, mozna na tym robic biznes ,patrz
              Instytut Monroe'a.
    • nakole Nie mam... 03.02.07, 12:39
      ...jednego paznokcia, ale to norma jest :-PPP
      • bryzolin Re: Nie mam... 03.02.07, 13:08
        Jeśli jest tylko ciemność oznacza to, że dusza ciała nie opuściła.
        Brak paznokcia jest również ciekawy.
        Interesują nas zarówno niedobory jak i namiary narządów.
        • nakole Re: Czy ja wiem... 03.02.07, 13:21
          ...nic to ciekawego.
          Nie wszystkie wypustki posiadają paznokieć.
          Nawet źle byłoby gdyby wszystkie posiadały.
        • lavinka Re: Nie mam... 03.02.07, 13:26
          Bo ja się nie lubię opuszczać... ;-D
          • nakole Hi, hi... 03.02.07, 13:34
            ...nooooo ;-)
        • graz.ka Re: Nie mam... 03.02.07, 13:27
          Borg ma wszystko. I potrzebuje coraz więcej - widziałam na takim jednym filmie
          kiedyś :)
          • the_borg Re: Nie mam... 03.02.07, 13:31
            wszelki opór, w przeciwieństwie dodalszego pisania co kto ma jest bezcelowy.
            i tak wszystko asymiluję!


            graz.ka napisała:

            > Borg ma wszystko. I potrzebuje coraz więcej - widziałam na takim jednym filmie
            > kiedyś :)
            • graz.ka Re: Nie mam... 03.02.07, 13:39
              Nie wywołuj Borga z lasu...
              Sie mi akurat nie miało co przypomnieć :)
    • nakole A może, ktoś ma... 03.02.07, 13:38
      ...coś bardziej konkretnego np. 12 metrowego tasiemca w jelicie, albo
      ubiegłoroczną biedronkę w uchu?
      • huann historia kopytno-kolejowa 03.02.07, 13:48
        no dobra
        ja miałem odprysk kości w dużym palcu u nogi, bo zbiegałem z górki na pazurki a
        były to podsądeckie górki Beskidem zwane. i się rąbnąłem. chodziłem jeszcze 3
        dni (=sześćdziesiąt coś km) z plecakiem, wróciłem nocną koleją do Łodzi,
        poszedłem od razu rano do przychodni pierwszego kontaktu (bo na 10:00 do
        pracy!), a tu każą czekać, numerki wyciągać, a ja z kopytem do pracy wyraźnie
        śpieszony!
        może i nawet by mi pomogli, ale zrobiłem się tak agresywny (źle znoszę stanie w
        kolejach), że mnie w końcu z końca ogonka wyprosili. wsiadłem w 57, pojechałem
        na przysłowiowe łódzkie pogotowie, tam mi prześwietlili, opatrzyli i
        punktualnie o 10:00 w jednym kapciu, jednym bucie zameldowałem się w pracy.

        czyli: vivat łódzkie pogotowie!
        • graz.ka Re: historia kopytno-kolejowa 03.02.07, 13:51
          A ja potknęłam się, wsiadając do pociągu do Warszawy i paskudnie rozcięłam
          skórę na nodze - ale pan kierownik pociągu miał plasterek w apteczce i pomógł
          kobiecie w potrzebie. Wiwat apteczki kolejowe, znaczy się :)
          • huann o, właśnie, jeszcze kiedyś wpadłem pod pociąg 03.02.07, 13:52
            na dworcu Warszawa Wschodnia. na szczęście stał. :)
        • aaa202 A ja mam żwir w kolanie. Sporą czarną grudę. 03.02.07, 14:21
          Było zakończenie roku szkolego, trzeciej klasy. Po uroczystości od razu
          poszybowałam na rower, oczywiście w białej bluzce i aksamitnej spódnicy.
          Zjeżdżałam z góry odpadów budowlanych i na jakimś wyboju wysadziło mnie jak z
          katapulty. Poleciałam głową do przodu, jak Mazoch jaki. Miałam zdarte oba
          kolana, obie ręce do łokcia i pół pyska. Wstałam, poprawiłam spódnicę,
          odnalazłam rower i jeździłam do zmierzchu. I kiedy wróciłam do domu ze spódnicą
          sztywną od krwi i skrzepami na wszystkich członkach, matka dostała ataku kolki
          wątrobowej. Potem wstała (poprawiła spódnicę) i zaczęła mnie odmaczać w wannie
          ciepłej wody. Pół nocy mnie moczyła i opier.alała. Krzyczała, że wszystkie buty
          mi pochowa.
          Aha. Spódnica była z darów.
          Ale medyka żadnego nie było w tej historii.
          No to się nie liczy.
        • nakole Re: historia kopytno-kolejowa 03.02.07, 14:38
          huann napisał:
          >pojechałem
          > na przysłowiowe łódzkie pogotowie, tam mi prześwietlili, opatrzyli<

          A to szczęście Tobie sprzyjało, musieli być przepracowani i przy kasie. ;-P
          • bryzolin Re: historia kopytno-kolejowa 03.02.07, 19:05
            W takich przypadkach - rozcięcia to musi być jakaś surowica bo zakażenie może
            być. Plasterek konduktora nie wystarczy. Chyba że polał wodą utlenioną lub
            wyssał Ci nogę. Wyssał?
            • graz.ka Re: historia kopytno-kolejowa 03.02.07, 19:37
              Nie. Ale przeżyłam, wiec już i tak za późno?
    • huann a, jeszcze szedłem łąką 03.02.07, 19:46
      po pas. wtem ciosem poniżej pasa zaatakował mnie drut kolczasty. udo moje gwoli
      ścisłości.
      poczułem się rozdarty jak sosna u Żeromskiego.
      • aaa202 A ja na łące w górach 03.02.07, 19:51
        zbierałam kozie bobki. A jak już miałam sporą kolekcję, wszystkie kieszenie
        wypchane tym skarbem, to pochwaliłam się tacie. Zadysponował błyskawiczną
        likwidację zbiorów. Wykonałam wśród łez.
        Tak było.
        • huann Re: A ja na łące w górach 03.02.07, 19:56
          ale na pewno kozie? może owcze?
          • aaa202 Wiesz, to było 25 lat temu 03.02.07, 19:59
            na pewno były to bobki. Za pochodzenie nie ręczę. Błyszczące, nieduże,
            ciemnobrązowe, wrzecionowate skarbelki moje ukochane, przedwcześnie wyrzucone;)
            • huann Re: Wiesz, to było 25 lat temu 03.02.07, 20:02
              ach, jak szkoda! po kolejnych 25 latach można by je już wpisać do rejestru zabytków!
              • aaa202 Teraz rany się już zabliźniły 03.02.07, 20:04
                ale wtedy myślałam, że mi serce pęknie.
                • huann Re: Teraz rany się już zabliźniły 03.02.07, 20:08
                  mnie serce pęknąć chciało, gdy mi ojciec podarł mapę samochodową woj. gdańskiego
                  i słupskiego PPWK 1978 w ramach kontrybucji domowojennych za potłuczenie mu
                  okularów w trakcie lania za skrajną niechęć do rozebrania wieży z klocków w
                  salonie gdy mieli przyjść goście.

                  zwłaszcza, że została mi z 1977 r., a więc mniej aktualna.
                  • lavinka Re: Teraz rany się już zabliźniły 03.02.07, 20:13
                    Oj,nie ma to jak wojny rodzinne ;-)
                    Ja się kiedyś z madre podrapałam....poszło o jakihś film w tv i rzekomo nie
                    odrobioną pracę domową(nia miałam nic zadane)
                    • huann Re: Teraz rany się już zabliźniły 03.02.07, 20:16
                      lavinka napisała:

                      > (nia miałam nic zadane)

                      zawsze było coś zadane, tylko nie zawsze pisemnie! :P
                      • lavinka Re: Teraz rany się już zabliźniły 03.02.07, 20:26
                        Nie u mnie w szkole ;-)))
    • mag.gie ja mam tylko żwir w kolanie... 03.02.07, 19:57
      Tylko w jednym... Takie małe kamyki. Maksymalnie 3 sztuki.
      Resztę pani piguła mi wyciągnęła igłą.
      To były fajowe kolonie :)
      • huann a mi kotek. 03.02.07, 20:01
        a mi kotek chodził po parapecie, gdzie mama kolekcjonowała wszelkie odmiany
        kaktusów. i te z kolcami jak u róży i te z haczykowatymi i takie jak igła też.
        kotek stąpnął raz na brzeg donicy, donica gibnęła, a ja będąc w bezpośrednim
        sąsiedztwie zachodzących wypadków uratowałem kolekcję wyłapując wszystko!
        niestety, kaktusami do dołu.

        pęseta miała pracowity cały wieczór, a kotek pojechał na wieś :)
        • mag.gie a ja zostałam pogryziona przez chomika. a co :D 03.02.07, 20:03

          • huann a mnie się żaby 03.02.07, 20:04
            rozskakały po mieszkaniu.
            ze 40 ich było (też lubiałem kolekcje!). ostatnia wylazła rano spod poduszki, z
            tym, ze 3 dni później. wyglądała na wymiętoloną ;]
            • aaa202 A ja miałam cztery kijanki 03.02.07, 20:07
              złapałam je w strudze, siedziały w słoju na parapecie. Dwie nawet zdążyły
              wypuścić nogi. Karmiłam je chlebem, ale nie jadły. To i poumierały. Wrzuciłam
              ja do stawu i babcia mówiła, że ożyły i po naszym wyjeździe głośno kumkały już
              jako żaby.
              To była medyczna przygoda kijanek, nie moja.
              • huann ja to w ogóle chciałem zostać 03.02.07, 20:09
                chirurgiem części chitynowych...
                • nett1980 Re: ja to w ogóle chciałem zostać 03.02.07, 21:50
                  Moze miedzy innymi wyrywanie skrzydel muchom?Jednej takiej wyrwalam ,a potem
                  hodowalam ja w pudelku , nawet imie miala -Hera, potem juz tylko zrobilam zoo
                  za oplata , wystawialam pajaki , mialam nawet "krzyzaka".
            • mag.gie a mnie się świerszcze trzymały 03.02.07, 20:10
              zawsze marzyłam o jakimś zwierzaku więc z wakacji przywoziłam sobie hodowle
              świerszczy i ślimaków. Mama była zachwycona jak odkryła mą hodowle w szufladzie
              po kilku miesiącach. świerszcze niestety pouciekały, a trzymanie tylko ślimaków
              stało się dla mnie zbyt monotonne.
              Następnego lata przywiozłam tylko świerszcze i operacyjnie usunęłam im kończyny
              tylne, aby nie były takie żwawe. Dopięłam swego, nie uciekły, ale za to ciągnęły
              za sobą korpusiki.
              • aaa202 A ja myślałam, że zbieranie bobków jest obrzydliwe 03.02.07, 20:14
                :)
                • mag.gie Owszem, zbieranie bobków jest obrzydliwe:) /niboba 03.02.07, 20:20

                  • aaa202 Ale przynajmniej starałam się nie być brutalna 03.02.07, 20:22
                    za wyjątkiem paru żab nie miałam (chyba) ofiar.
                    Psa chciałam wystrzelić z koca na orbitę, ale coś mam wrażenie, że on też
                    chciał na tę orbitę się dostać.
                    • huann Re: Ale przynajmniej starałam się nie być brutaln 03.02.07, 20:24
                      Łajka, Gagarin, Tierieszkowa - i jeszcze ten Wspaniały Titow, co latał w
                      kółko... to były czasy...

                      Biełka i Striełka!
                      • aaa202 No i Hiermaszewskij. 03.02.07, 20:26
                        A to z psem nazywało się "zabawa w Pirxa"
                        • mag.gie Re: No i Hiermaszewskij. 03.02.07, 20:27
                          aaa202 napisała:

                          > A to z psem nazywało się "zabawa w Pirxa"

                          teraz to by się pewnie nazywało zabawą 'w śmierć Husajna'.
                          • aaa202 Funkcjonowała też nazwa "zabawa w Aldo Moro" 03.02.07, 20:31
                            ale to chodziło raczej o zamykanie brata w szafie.
              • huann Re: a mnie się świerszcze trzymały 03.02.07, 20:16
                mag.gie napisała:


                > Następnego lata przywiozłam tylko świerszcze i operacyjnie usunęłam im
                kończyny tylne, aby nie były takie żwawe. Dopięłam swego, nie uciekły, ale za to
                ciągnęły za sobą korpusiki.

                niczym wojskowi weterani spod Borodino...
                • mag.gie Re: a mnie się świerszcze trzymały 03.02.07, 20:18
                  huann napisał:

                  > niczym wojskowi weterani spod Borodino...

                  a widziałeś kiedyś świerszcza o kulach?! To byłby widok.
                  Później zbierałam żaby i biedronki. Nuda.
                  • huann Re: a mnie się świerszcze trzymały 03.02.07, 20:21
                    mag.gie napisała:

                    > huann napisał:
                    >
                    > > niczym wojskowi weterani spod Borodino...
                    >
                    > a widziałeś kiedyś świerszcza o kulach?! To byłby widok.

                    jako niedoszły chirurg części chitynowych robiłbym im roślinożercom transplanty!


                    > Później zbierałam żaby i biedronki. Nuda.

                    biedronki miały trującą hemolimfę.
                    co do żab, to miałem jeszcze traszki, ale też poszły w mieszkanie. znalazły się
                    ich mumie podczas malowania ładnych parę lat później za segmentem.
                    • mag.gie Biedronki 03.02.07, 20:24
                      otóż, biedronki, miały u mnie bardzo dobrze. Gotowałam im zupy z kropli wody i
                      ziarnka cukru.
                      Już wtedy świetnie gotowałam. Wodę.
                      • aaa202 O, miałam też fiolkę mrówek 03.02.07, 20:28
                        Fiolka po lekarstwach. Nagrzewałam mrówki światłem słonecznym skupionym lupą.
                        Potem błyskawicznie do lodówki. Potem znowu na słonko. Potem do zlewu (kąpiel).
                        Potem na słonko. I tak dalej.

                        Chyba jednak jestem na wskroś zła.
                        • lavinka i tak mnie nie przebijesz... 03.02.07, 20:32
                          wrzucałam żyjące mrówki do palęcego się znicza...ginęły czy topiły się w kadzi z
                          rozpuszczonej stearyny czy czegoś...
                          • aaa202 Nie, nie przebiję. Gdzie mi tam do Ciebie 03.02.07, 20:35
                            To jak porównywanie Matki Teresy do Bin Ladena;)
                            • huann Re: Nie, nie przebiję. Gdzie mi tam do Ciebie 03.02.07, 20:38
                              albo Ojca Pio
                              • aaa202 Ojciec Pio to sobie dłubał w ustroju 03.02.07, 20:42
                                pono
                                • lavinka Re: Ojciec Pio to sobie dłubał w ustroju 03.02.07, 20:45
                                  znaczy w stygmatach?
                                  fuj...
                                • mag.gie nie słyszałam o tym, ale dzięks za info 03.02.07, 20:46
                                  teraz na monitorze mam fragmenty paluszków Lajkonika nawilżonych sokiem Kubuś.
                                  • huann Re: nie słyszałam o tym, ale dzięks za info 03.02.07, 20:47
                                    mag.gie napisała:

                                    > teraz na monitorze mam fragmenty paluszków Lajkonika nawilżonych sokiem Kubuś.
                                    >

                                    jesz znaczy? :>
                                    • mag.gie owszem Huanno 03.02.07, 20:51
                                      to jest duża paka więc zapraszam :)
                                      • huann hoho! 03.02.07, 20:52
                                        żebym właśnie nie pożarł wędzonego twarogu z kminkiem i papryką...
                        • nett1980 Re: O, miałam też fiolkę mrówek 03.02.07, 21:55
                          Oj dzieci sa okrutne , ja znalazlam niemowlaka mysiego , a ze skakaly po niej
                          dziwne pchly ,to zrobilam roztwor ze calej chemii domowej w kubku (byl tam
                          oczywiscie slynny proszek IXI).Wzielam myszke za ogonek i zanurzylam ja w tym
                          trzy razy , zeby byla czysta .Potem mi ciezko oddychala w wacie i padla ..
                          • lavinka Re: O, miałam też fiolkę mrówek 03.02.07, 22:36
                            No to spotkało się kółko młodocianych sadystów.... kiedyś po śmierci te bidne
                            zwierzątka zrobią nad nami taki sąd....
                            lav
        • aaa202 Kotek na WIEŚ? Jak to kot na wieś? 03.02.07, 20:03
          • huann Re: Kotek na WIEŚ? Jak to kot na wieś? 03.02.07, 20:05
            na Wiśniową Górę. wysoko zaszedł kot na płot;) [<-i mruga]
    • bryzolin 99 03.02.07, 21:37
    • bryzolin 100 oooooooooooooooooo!!! 03.02.07, 21:37
      • nett1980 Re: 100 oooooooooooooooooo!!! 03.02.07, 21:58
        Zaraz ci napisza ,ze zakladasz watek ,zeby sie lansowac i jeszcze podbijasz , a
        fee.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka