Gość: p IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 08.05.03, 12:12 prosze, zeby ktos pokusil sie o zdefiniowanie gerryzmu i pomogl odpowiedziec pewnej osobie na pytanie: skad sie biora gerryzmy? goraco pozdrawiam p Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hubar Re: kompletny gerryzm 08.05.03, 14:50 Nie mam pojęcia co to jest: wiem.onet.pl/wiem/fts.html?q=gerryzm A jedyne w sieci to to: www.google.pl/search?q=cache:WT4BLKA- 6AgC:www.younet.com/forum/phone/awardlist.php%3FBoardID% 3D204+gerryzm&hl=pl&ie=UTF-8&inlang=pl Co to u licha jest? Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: kompletny gerryzm 08.05.03, 15:04 Chodzenie bez celu?? Znalezienie się niewiadomo gdzie i jak?? A propos Gerry, filmu Gusa Van Santa o dwójce przyjaciół którzy znalexli się niewiadom jak na pustyni i idą sobie i idą... Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: kompletny gerryzm 08.05.03, 15:06 Znaczy się wiadomo jak, zabładzili, i idą i idą i się a ich przyjaźń zaczyna szwankować.:) Odpowiedz Link Zgłoś
kx Re: kompletny gerryzm 08.05.03, 15:33 Nie ma chyba jednoznacznej definicji, tak jak niejednoznaczny był cały film. Z tego co pamiętam, to zastępował w rozmowach wiele różnych czasowników i rzeczowników... A przy okazji- jeden z najlepszych filmów, jakie widziałam w życiu! Pzdr, kx Odpowiedz Link Zgłoś
kx Re: kompletny gerryzm 09.05.03, 11:07 no wypraszam sobie! nie przytyłam, by mnie można było brać za więcej niż jednego ducha :) Odpowiedz Link Zgłoś
aric Łojojojoj, ślepok znów atakuje.:) 09.05.03, 08:37 Aard się zkochał, Aard się zakochał... Aardzie, film się nazywa Gerry, jak napisałem w jednym z poprzednich postów. Hej, czytaj troszkę.:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Aicu, postaw się w mojej sytuacji 09.05.03, 09:54 to jest kogoś, kto filmu nie tylko nie widział, ale nawet nie słyszał jego tytułu. aric napisał: > Aard się zkochał, Aard się zakochał... Chciałbym... > Aardzie, film się nazywa Gerry, jak napisałem w jednym z poprzednich postów. > Hej, czytaj troszkę.:)))) Aricu drogi. Moje zapytanie było do postu Kx, która bynajmniej nie napisała, o jaki film jej chodzi. Nawiązała do znanego jej i założycielowi wątku działa, które dla mnie było i jest owiane mgłą. Skąd miałem wiedzieć, że to ten sam, o którym pisałeś Ty??? Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Aicu, postaw się w mojej sytuacji 09.05.03, 09:57 Ja tez filmu nie widziałem, ale o nim czytałem, widziałem fragmenty. Kx pisała post po mnie, więc pewnie przyjeła, że bedzie wiadomo o jaki film chodzi.:)) Ale dalej bede utrzymywał, że chodzisz lekko z głowa w chmurach.:) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Zachmurzone spojrzenie? Moje? 09.05.03, 10:18 aric napisał: > Kx pisała > post po mnie, więc pewnie przyjeła, że bedzie wiadomo o jaki film chodzi.:)) Pewnie tak, ale ja jestem prosty i mnie trzeba kawę na ł. A że pisała po Tobie, ale nie w odpowiedzi na Twój, to kawonaławiście nie było :p > Ale dalej bede utrzymywał, że chodzisz lekko z głowa w chmurach.:) A ja wcale nie przeczę. Nawet spojrzenie mam jakieś chmurne... Odpowiedz Link Zgłoś
kx Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? 09.05.03, 11:06 Oj przepraszam, że nie było wystarczająco kawonaławiście, chociaż mnie się wydawało, że było :) W filmie (pt "Gerry" oczywiście :) lista dialogowa jest więcej niż skąpa, film bazuje prawie wyłącznie na obrazach, dźwiękach i niedomówieniach. I w tych nielicznych dialogach nieustannie przewija się gerryzm w znaczeniu czasownikowym i rzeczownikowym, oprócz "kompletny gerryzm" też np "wtedy zacząłeś gerrować" itd. W moim rozumieniu filmu zastępowanie wielu słów wieloznaczeniowym gerryzmem jest kontynuacją ogólnego zarysu filmu, który z założenia ma być uniwersalny. Reżyser w ogóle nie troszczy się ani o przedstawienie dwóch bohaterów, ani o umieszczenie ich podróży w jakichś ramach- nie wiadomo co było przed wyruszeniem na pustynię, kim są, jak żyją- nic nie wiadomo. Możliwość interpretacji jest bardzo szeroka i to stanowi powalającą siłę oddziaływania filmu. Ale oczywiście nie na każdego- w czasie seansu na którym byłam wyszła z kina chyba połowa widzów... Pzdr, kx Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 09.05.03, 18:54 Dzieki serdeczne kx i wszystkim za posty. Chetnie wymienie sie wrazeniami, jakie wywolal u mnie sam film i jego wyjatkowy kod (i w tle muzyka), ale szczerze mowiac bardziej chodzi mi o znalezienie jego De-eN-A co umozliwi odpowiedz na pytanie "skad sie biora gerryzmy". Czyzby definicja byla rzeczywiscie niejednoznaczna? (Jakby kogos interesowal taki poza formalny fakt: moja prosba pojawila sie rownolegle na kilku innych forach lokalnych, forum lodzkie jednak kapitalnie prowadzi pod wzgledem ilosci postow, takze jakosci. Czyzby tylko w Lodzi grany byl film (p. retor.)?). pozdrawiam goraco p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kx Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? IP: *.toya.net.pl 09.05.03, 21:36 Drogi p, Gwoli ścisłości- ja oglądałam film w Warszawie, nie w Łodzi :) Skąd się biorą gerryzmy? Może z wszystkich nieodkrytych dziur w naszych duszach- to jedyna odpowiedź, jaka przychodzi mi na myśl. A skoro chcesz podyskutować o filmie- ja nie mogę się pogodzić z jedną z ostatnich scen na Salt Lake... Moje pojmowanie świata, przyjaźni, miłości i ludzkich intencji nie przyjmuje możliwości takiego zakończenia. A co Ty o tym myślisz? Pozdrawiam, kx Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 15:09 witam, odp. kx: "pojmowanie" oparte na doswiadczeniu i "pojmowanie" oparte na braku doswiadczenia. Jezeli nigdy nie bylas w sytuacji ekstremalnej to trudno Tobie to "pojac". Ja mysle, ze w sytuacji ekstremalnej nie mozna stawiac na szali wlasnego zycia. Trzeba takze zmierzyc sie z konsekwencjami podjetej decyzji. Mam nadzieje, ze jasno sie wyrazam. Goraco pozdrawiam p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do. Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? IP: *.med.nyu.edu 10.05.03, 16:00 Hihi, po takiej uczonej wymianie zdan nabralam ochoty, zeby obejrzec ten film. A czy ktos moze powiedziec mi jakiej narodowosci jest ten film i czy mam szanse go obejrzec? Bo ja, jak aard, ani nigdy nie slyszalam o tym filmie... Pozdr. Do. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kx Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? IP: *.toya.net.pl 10.05.03, 20:10 Dla Do: USA 2002, reż. Gus Van Sant grają: Matt Damon, Casey Affleck Miłego oglądania :) Odpowiedz Link Zgłoś
kx Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? 11.05.03, 15:05 Do p. [osoby, które nie oglądały filmu, a się na niego wybierają- proszę nie czytać dalej] Jasno się wyrażasz, ale pytałam raczej o Twoją interpretację tej sceny, dlatego że każdy z kim rozmawiałam odczytał ją inaczej i czego innego się doszukał. Moja pierwsza, najprostsza refleksja poszła w kierunku stwierdzenia, że w obliczu sytuacji ekstremalnej i przyjaźń i miłość (nie do końca zgadzam się z T.Sobolewskim, który napisał, że "nietrudno odczytać w Gerrym podtekst gejowski", dla mnie to bardziej ogólna alegoria uczuć) nie wytrzymują próby i człowiek niestety wybiera własne dobro. Potem pomyślałam o bezsilności i klęsce, jaką odczuwa ktoś, kto decyduje się wziąć odpowiedzialność za kogoś słabszego, delikatniejszego, kochanego i okazuje się, że go sprowadza na śmiertelne manowce. I w tym kontekście uduszenie jest wyrazem wielkiej, osobistej porażki i jednocześnie przeprosin, rozpaczliwym rozwiązaniem skracającym cierpienia bliskiej osoby. Przeczytałam też gdzieś w sieci ciekawą myśl- że ponieważ i jeden i drugi mają na imię Gerry, to uosabiają dwie strony osobowości człowieka, a finał prowadzi do stwierdzenia, że trzeba zdusić w sobie wrażliwość i słabość, żeby do czegoś dojść, coś osiągnąć. I to chyba najsmutniejsza interpretacja... Serdecznie pozdrawiam, kx Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 11.05.03, 17:57 Serdeczne dziekuje za kolejny ciekawy post. Szczerze mowiac nie spodziewalem sie czegos takiego i tego, ze zrobilo sie tak powaznie. Beda same gerryzmy. > Moja pierwsza, najprostsza refleksja poszła w kierunku stwierdzenia, że w > obliczu sytuacji ekstremalnej i przyjaźń i miłość (nie do końca zgadzam się z > T.Sobolewskim, który napisał, że "nietrudno odczytać w Gerrym podtekst > gejowski" dla mnie to bardziej ogólna alegoria uczuć) nie wytrzymują próby i > człowiek niestety wybiera własne dobro. Skojarzenia Sobolewskiego sa ciekawe bo, jak mi sie wydaje, spontaniczne. W ten sposob przyszly mi do glowy skojarzenia: - z bardzo znanymi z biblii bracmi - z epigonami, ktorzy zdobyli Teby... Za pierwszym razem odebralem sens filmu w takim sposob, ze jezeli czlowiek sam nie jest w stanie pokonac wlasnej slabosci to w koncu ona go pokonuje, czlowiek ginie, "odchodzi", przestaje byc czlowiekiem i dobrze, jezeli moze liczyc na jakas pomoc (z przyjazni, milosci, dla dobra ludzkosci) w zakonczeniu wlasnego cierpienia, w koncu zwycieza zycie i wiara w zycie jako cos absolutnie cennego. ...Wyszedl kompletny gerryzm. > Potem pomyślałam o bezsilności i klęsce, jaką odczuwa ktoś, kto decyduje się > wziąć odpowiedzialność za kogoś słabszego, delikatniejszego, kochanego i > okazuje się, że go sprowadza na śmiertelne manowce. np. w pewnym momencie mogl tak sobie pomyslec ojciec wiozacy dziecko autem i zabierajacy do srodka ...morderce? >I w tym kontekście uduszenie jest wyrazem wielkiej, osobistej porażki i jednocześnie przeprosin, > rozpaczliwym rozwiązaniem skracającym cierpienia bliskiej osoby. ...eutanazja dla kogos, kto kompletnie stracil wiare? > Przeczytałam też gdzieś w sieci ciekawą myśl- że ponieważ i jeden i drugi mają > na imię Gerry, to uosabiają dwie strony osobowości człowieka, a finał prowadzi > do stwierdzenia, że trzeba zdusić w sobie wrażliwość i słabość, żeby do czegoś > dojść, coś osiągnąć. I to chyba najsmutniejsza interpretacja... Wrazliwosc i empatie/wspolczucie rozwijac, slabosci pokonywac aby do czegos dojsc (nie przestac isc dalej). Mozna tego dokonac wchodzac na "szlak przez pustkowie" - niejako w glab wlasnego umyslu, odrzucajac swiadomie to co nam na codzien "zaprzata glowe", przejsc na "druga strone" i zobaczyc co w nas tam pozostanie. Jest to ryzykowne i prawdopodobnie mozna sie tym przerazic, gdy nie zrozumie sie tego co sie stalo. Ale chyba warto podejmowac takie ryzyko? W koncu ostatnia scena nie jest tragiczna i o to chodzi w tej artystyczno- intelektualnej prowokacji... Film bardzo budujacy. goraco pozdrawiam p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kx Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? IP: *.toya.net.pl 11.05.03, 22:15 Witam ponownie, Cóż, trudno się dziwić, że wątek o gerryzmach przeistacza się w rozmowę na poważnie, skoro film dotyka spraw najważniejszych. Swoją drogą dawno nie byłam na filmie, który dałby mi tyle do myślenia- wyszłam z kina oszołomiona i im dłużej zastanawiam się nad filmem i jego przesłaniem, tym bardziej chylę głowę przed geniuszem Van Santa, który przy tak oszczędnych, minimalistycznych środkach ekspresji potrafi tak skutecznie wniknąć do duszy widza i zmusić go do poszukiwania odpowiedzi na wiele pytań. T.Sobolewski jest jedynym krytykiem filmowym, którego pozytywne recenzje sprawiają, że idę do kina w ciemno, bez czytania czegokolwiek innego na temat filmu. Nie zawsze się z nim zgadzam, ale niewątpliwie odpowiada mi jego wrażliwość i wiem, że podążając jego tropem nie trafię na komercyjny chłam, z którego będę chciała uciec w 10 minut po rozpoczęciu filmu. Nie wydaje mi się jednak, by skojarzenia Sobolewskiego były spontanicznymi- w końcu jego recenzja była odpowiedzią na jakże krzywdzące 2 gwiazdki w "Co jest grane" i niewątpliwie i musiał dołożyć sporo starań, żeby została wydrukowana, i pewnie miał dość czasu, żeby się nad nią zastanowić i przetrawić. Twoje skojarzenia- kolejna ciekawa refleksja. Pomyślałam o biblijnym odniesieniu, ale pozostałe są dla mnie czymś nowym. Czy człowiek, który nie jest w stanie pokonać własnej słabości przestaje być człowiekiem? Czy to nie słabości definiują człowieczeństwo? > np. w pewnym momencie mogl tak sobie pomyslec ojciec wiozacy dziecko autem i > zabierajacy do srodka ...morderce? Tak, scena końcowa stanowiąca w pewnym sensie zamknięcie pętli jest znamienna. Widz czeka, aż drugi bohater „ożyje”, doczołga się do drogi, znajdzie ocalenie, ale widzi jedynie projekcję prologu i ojca, syna i mordercę w samochodzie i kolejny początek pętli. Ale czyż nie jest tak, że najbardziej bolą ciosy ze strony najbliższych i że tylko oni są w stanie zadać nam rany dotykające duszy? > ...eutanazja dla kogos, kto kompletnie stracil wiare? Dziwne, nie pomyślałam o aspekcie wiary... Ale kto tak naprawdę stracił wiarę- ten, który nie miał siły iść dalej, czy ten, który przestał wierzyć, że znajdzie drogę wyjścia i wyprowadzi słabszego z matni? > Wrazliwosc i empatie/wspolczucie rozwijac, slabosci pokonywac aby do czegos > dojsc (nie przestac isc dalej). Mozna tego dokonac wchodzac na "szlak przez > pustkowie" - niejako w glab wlasnego umyslu, odrzucajac swiadomie to co nam na > codzien "zaprzata glowe", przejsc na "druga strone" i zobaczyc co w nas tam > pozostanie. Jest to ryzykowne i prawdopodobnie mozna sie tym przerazic, gdy nie > zrozumie sie tego co sie stalo. Ale chyba warto podejmowac takie ryzyko? W > koncu ostatnia scena nie jest tragiczna i o to chodzi w tej artystyczno- intelektualnej prowokacji... Film bardzo budujacy. No nie wiem... Łatwiej chyba mi pokochać kogoś z całym arsenałem ludzkich słabości i lęków, niż zgodzić się na akceptację „dochodzenia do czegoś” po przysłowiowych trupach. Wędrówka w głąb własnego umysłu- tak, ale pod warunkiem, że nie rani innych. Jaka jest wymowa filmu? Według Ciebie budująca, według mnie smutna, pełna alegorycznej rezygnacji i uznania tryumfu indywidualnych celów nad miłością i przyjaźnią... Po wyjściu z kina zapytałam koleżankę, dlaczego tak się musiało skończyć- „takie jest życie Martusiu” usłyszałam. Nie chcę i nie potrafię się z tym pogodzić... Wybieram się na „Gerry’ego” jeszcze raz, jest wiele rzeczy, które mi umknęły w czasie pierwszego, hipnotycznego i transcendentalnego wchłaniania filmu. I chcę jeszcze raz zobaczyć najbardziej fascynującą scenę, w której obaj idą przez słone jezioro w nocy, w ciemnościach, chorym rytmie i hipnotycznej muzyce, gdy nieunikniona świadomość rychłego, złego zakończenia złowieszczo dotyka widza zimnym dreszczem... Gorąco pozdrawiam i cieszę się, że miałam okazję spotkać tu kogoś, z kim mogę w ten sposób podyskutować :) kx Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 11:36 witam ponownie, zrobie sobie przyjemnosc i zacytuje (moze kogos to takze ucieszy) T. Sobolewskiego z recenzji najnowszego Van Santa ("Elephant"): "...zawiera jedyny moral, jakiego udziela van Sant: podobnie jak w "Gerrym" jest to wezwanie do odpowiedzialnosci za drugiego. Tylko tyle. Kiedy wychodzilem z kina, jakas kobieta z Towarzystwa Biblijnego podala mi ulotke, gdzie byla mowa o apokalipsie i dniach ostatnich. Van Sant mowi co innego, bardziej po buddyjsku, nie straszac sadem: swiat sie nie konczy, nie jest lepszy ani gorszy, niz byl, zdarzenia mijaja i liczy sie tylko wspolczujaca milosc. Nie chodzi o to by zrozumiec mordercow, tylko samych siebie. swoj stosunek do zla." pozdrawiam goraco Odpowiedz Link Zgłoś
kx Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? 27.05.03, 10:49 Witam po raz kolejny :) Jeżeli chodzi o "Elephanta", to nie mogę się doczekać, kiedy będzie można go zobaczyć, zwłaszcza że z recenzji Sobolewskiego wynika, że nie jest to kolejny ukłon Van Santa w stronę Hollywood, a raczej kontynuacja niekomercyjnej drogi filmowej. Wczoraj byłam natomiast na „W poniedziałek rano” w reż. Ioselianiego i mogę go gorąco polecić, zwłaszcza wszystkim, którzy w ferworze pracy i rutyny codzienności zapominają, po co to wszystko robią. Niezwykle ciepły i optymistyczny film, o tym na jak wiele sposobów można się realizować i być szczęśliwym, a do tego piękne zdjęcia (francuska wieś i jak zawsze nieziemsko cudna Wenecja), ciekawe ujęcia i kadrowe „smaczki”. Widziałeś go może p.? Serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
unikorn ? 27.05.03, 14:50 Czy orientujesz się może czy i gdzie w Łodzi mozna jeszcze zobaczyć film? Był grany w Charlie, ale już zszedł z repertuaru (mam nadzieję, że wróci). Niestety z braku czasu nie wybrałem się jak jeszcze grali, teraz żałuję... Odpowiedz Link Zgłoś
kx Re: ? 27.05.03, 14:58 Aktualnie nigdzie go nie grają- myślę, że trzeba śledzić repertuar Charliego i Cytryny, na pewno go jeszcze kiedyś puszczą. Pzdr, kx Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p Re: ? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 16:16 unikorn napisał: > Czy orientujesz się może czy i gdzie w Łodzi mozna jeszcze zobaczyć film? w lodzi nigdzie, kopia jes m.in. w stolycy, gdzie bedzie prezentowana niedlugo przy okazji wizyty rezysera (jak wiadomo jego najnowszy film dostal grand prix cannes) > Był grany w Charlie, ale już zszedł z repertuaru (mam nadzieję, że wróci). jak mnie wczoraj poinformowal szef kina film wroci latem > Niestety z braku czasu nie wybrałem się jak jeszcze grali no dobra, nie gniewamy sie, wiadomo - roznie to bywa pozdrawiam p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 17:10 kx napisała: Witaj! > Widziałeś go może p.? Niestety. Ale po tym co w skrocie napisalas i jak juz bedzie w Lodzi - chetnie obejrze. Optymizmu nigdy za wiele, byle nie na hurra. A flimowa kwestia o celowosc w prozaicznym (i nie tylko) dzialaniu - banalnie ponadczasowa. Przypomina mi sie anegdota o jednej z metod szkolenia mlodych kierowcow F1: jezeli zdarzy sie delikwentowi wpasc na torze w poslizg, czego sie nie da uniknac, nie wolno mu absolutnie kierowac wzroku na przeszkody. Powinien natychmiast wzrok skierowac tam, gdzie chcialby dalej jechac swoim bolidem (o ile nie chce sie roztrzaskac). Jest udowodnione, ze w takich ekstremalnych sytuacjach rece i reszta ciala kierowcy wykonuja podswiadomie ruchy (kierownica itd.) umozliwiajace ominiecie przeszkody i wyprowadzenie pojazdu w kierunku, w ktorym zwrocony jest wzrok. Nie daje to co prawda 100% skutecznosci, zdarzaja sie wypadki nawet najlepszym, ale jest to podstawowa umiejetnosc kogos, kto zamierza dojechac do celu. I tak. Pozdrawiam serdecznie p Odpowiedz Link Zgłoś
kx Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? 29.05.03, 17:14 Zgadzam się, że koncentracja na celu, a nie przeszkodach to doskonała umiejętność kierowcy rajdowego (i nie tylko rajdowego), ale czy sprawdza się w życiu? Szczerze wątpię, choć to oczywiście tylko moje subiektywne odczucie. Wychodząc z filmu miałam wrażenie, że zamierzeniem reżysera było właśnie zasugerowanie, że szkoda koncentrować się na wytyczonych celach (a zwłaszcza zawodowych- których dobitną i jakże prawdziwą metaforą jest zamykana codziennie rano za wchodzącymi do zakładu fabryczna krata), bo wtedy można zatracić umiejętność cieszenia się wszystkimi drobnymi przyjemnościami życia i w gruncie rzeczy dążąc do upragnionego celu utożsamianego ze szczęściem zapomnieć, że szczęście może być tu i teraz. Zresztą w filmie przewija się wiele ciekawych postaci epatujących wewnętrzną radością i zadowoleniem, chociaż racjonalne oko statystycznego badacza nie omieszkałoby zaliczyć ich co najmniej do warstwy predysponowanej do narzekania i rozgoryczenia. I dlatego bardzo do mnie przemawiają uchwycone w kadrze przebłyski smakowania życia składające się na życie pełną piersią: zakonnik zachłannie pociągający tanie wino skupiony nad brewiarzem, ukradkowe zaciągnięcie się papierosem, malowanie smoka na ścianie, podejrzane prze płot odsłonięte kolana zakonnic koszących trawę, staruszka pędząca w kabriolecie, czy poranne światło na bosych stopach śpiących dzieci... Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Zmienię Wam temat postów, bo w chmurach bujacie 30.05.03, 08:40 Ale fajny wątek się zrobił zaprawdę. Ja na film na pewno pójdę, jak tylko go dorwę. Póki co nie czytam Waszych rozważań, ale na pewno to zrobię po powrocie z seansu. Pozdrowionka i sorry za sygnaturkę. Zażalenia wysyłać do p. Adama Halbera SMSem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p witaj w realu IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 30.05.03, 16:48 aard napisał: > Ale fajny wątek się zrobił zaprawdę. (...) Póki co nie czytam Waszych rozważań, ale na pewno to zrobię po powrocie z seansu. > Pozdrowionka i sorry za sygnaturkę. Zażalenia wysyłać do p. Adama Halbera SMSem ...i jeszcze ta "sygnaturka" z drobna zmiana w stosunku do oryginalu (?) "Chu... przecz"! Dziekuje za bardzo zabawny post. Witaj w realu. To rzeczywista rzeczywistosc a nie wirtualna, a nie sztuczna sztuka. "Badzmy realistami - zadajmy niemozliwego!" Teraz zaciagne sie lightem i zaczne czytac zaznaczony fragment: "(...) w gruncie rzeczy wszyscy myslimy tak samo, tylko nie mamy odwagi przyznac sie do tego i to potwierdzic, poniewaz obawiamy sie, ze inni wysmieja nas jako 'sentymentalnych' albo dlatego, ze godzimy sie z wlasnym otepieniem." I tak. Bardzo goraco pozdrawiam. Glowa mnie dzisiaj boli od poludnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 30.05.03, 17:27 Witaj! Kiedys Kaczkowski cos takiego wspomnial (mniej wiecej), ze szuka takich sytuacji, ktore powoduja drzenie serca i dla nich warto sie starac, dzialac, pracowac. I znow po light'cie czytam: "Widze, ze moja milosc niczego nie sprawia - widocznie jest we mnie za malo milosci. Jestem bezsilny wobec obludy i klamstwa, ktore wokolo dostrzegam - widocznie sam nie jestem jeszcze dosc rzetelny. Stwierdzam, ze niezyczliwosc i zlosliwosc nadal prowadza swa ponura gre - a wiec ja sam nie wyzbylem sie do konca malostkowosci i zawisci. Moja chec zgodnego wspolzycia rozumie sie falszywie i wystawia na uragowisko - znaczy to, ze za malo jest jeszcze we mnie lagodnosci." Dzisiaj popoludnie z literatura. I tak. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kx Re: Zachmurzone spojrzenie? Moje? IP: *.toya.net.pl 30.05.03, 23:53 Witam wieczornie, W dzisiejszej gazecie jest recenzja Sobolewskiego dot. "W poniedziałek rano"- just in time chciałoby się z logistycznym "czuwaj" rzec :)) Przypomniało mi się, żebyś oglądając ten film koniecznie uchwycił niezwykły uśmiech weneckiego kolegi głównego bohatera, który pijany dniem i winem jest ciągnięty do łóżka przez żonę i córkę. Tak wygląda uchwycone szczęście- oj poczułam w kinie przebłysk zazdrości, choć bynajmniej nie należę do życiowych malkontentów... A z recencji- podobało mi się bardzo ostatnie zdanie: "Równocześnie, gdy bohater "Poniedziałku"- niespełniony artysta szukający Bóg wie czego- opływa świat biernie unoszony na fali zdarzeń, fascynujące rzeczy dzieją się w jego własnej wsi, we własnym domu." I jeszcze chciałabym dodać, że zazdroszczę Ci tego, że w piątkowe popołudnie masz czas na literature- ech, ja o tej porze czuję uwierające brzemię około- fabrycznej uprzęży... Ale nie ma co się smucić- zostają mi jeszcze wieczory i noce, choć te ostatnio coraz krótsze. I nie zaciągając się czytam: "Ścigamy realność. Ale czując, jak się wciąż wymyka, spostrzegamy w końcu, iż poprzez wszystkie te czcze usiłowania, w których znalazło się nicość, pozostaje coś trwałego- i tegośmy właśnie szukali." Myślę, że o to chodziło też Ioselianiemu. Pozdrawiam gorąco, kx Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p poszukujac drzen IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 01.06.03, 18:11 > Tak wygląda uchwycone szczęście- oj > poczułam w kinie przebłysk zazdrości, choć bynajmniej nie należę do życiowych > malkontentów... no na pewno nie nalezysz... a ja sobie przypomnialem fragment, w ktorym artysta mowi o tym, ze szukajac odpowiedzi na dreczace pytania i samej prawdy gdzies daleko - czesto ulegamy iluzji bo z daleka rzeczy zwykle wygladaja inaczej niz sa... > I jeszcze chciałabym dodać, że zazdroszczę Ci tego, że w piątkowe popołudnie > masz czas na literature- ech, ja o tej porze czuję uwierające brzemię około- > fabrycznej uprzęży... no coz, nie ma czego zazdroscic bo to jest cos kosztem czegos; juz mi wspolnik zwrocil uwage, ze za malo ostatnio z siebie daje a jestesmy w sytuacji kiepskiej koniunktury. Poszukiwania, jakie by nie byly, zajmuja niestety duzo czasu. A ja ciagle chce laczyc przyjemne z pozytecznym :) > wszystkie te czcze usiłowania, w których znalazło się nicość, pozostaje coś > trwałego- i tegośmy właśnie szukali." dochodzimy do konca drogi, dalej jest juz tylko chaos i nicosc, w przerazeniu rozsypujemy sie w pyl, nie jestesmy w stanie pojac tego co powstaje i jakie ma znaczenie - z jaka historia filmowa kojarzy sie to optymistyczne zakonczenie? Mysle, ze nie jest to trudna zagadka. pozdrawiam goraco p Odpowiedz Link Zgłoś
kx o krawcównie 11.06.03, 16:28 Witam ponownie, Byłam wczoraj na filmie "Balzac i mała Chinka" i wyszłam z kina bardzo wzruszona. Przepiękny wizualnie film, powolny, z delikatnym humorem, o dorastaniu, miłości, literaturze, trudnych wyborach... A te zdjęcia... Może o nim uda nam się porozmawiać? :) Pozdrawiam, kx Odpowiedz Link Zgłoś
p68 Re: o krawcównie 12.06.03, 11:50 witaj, obejrze (weekend?) i podziele sie wrazeniami, wlasnie sie szykowalem na ten film, w tym tygodniu czesciowo zaspokoilem zmysly stara ramota bergmana alez to pyszne wino!!! aaa... zagadka? przeszla? serdecznie pozdrawiam fanow projekcji ;\ p Odpowiedz Link Zgłoś