Dodaj do ulubionych

zabawki nasze i naszych dzieci

IP: diabel:* 27.05.03, 11:33
Witajcie!
To znowu ja, szalejący reporter!
Tym razem proszę o odpowiedź na pytanie - czym się bawiliście jako dzieci, a
czym teraz się bawią Wasze dzieci (jeśli je macie), albo dzieci Waszych
znajomych.

Z dobrze poinformowanych źródeł wiem, że na topie jest tzw. wodne jojo.

Jojo - toż to zabawka pradziadków, bo nawet nie dziadków!
Obserwuj wątek
    • aric Re: zabawki nasze i naszych dzieci 27.05.03, 12:43
      Czym się bawiłem. Ogólnie samochodami, klockami i kolejką:)
      No i oczywiście biegałem z karabinem i z kumplami zabawialismy się w wojnę:)
      Czym się bawią dzieci moich znajomych? Komputer i długo długo nic... buuuu
    • dziad_borowy Re: zabawki nasze i naszych dzieci 27.05.03, 13:05
      Odnosze wrazenie, ze w obliczy dzisiejszej mnogosci roznorodnych zabawek dzieci
      sa po prostu tepe. Ich kreatywnosc i umiejetnosc organizowania sobie czasu
      zabawowego ogranicza sie tylko do tego ktory z kolei komplet klockow czy inny
      zdalnie sterowany, superzajebiscie zawansowany technologicznie samochod wybrac.
      Czy jakby posadzic dziecko ze zwyklym kapslem wpadloby na pomysl by zrobic mu
      wspaniala "koszulke", rozrysowac tor i grac w kolarzy. Albo majac scyzoryk
      zorganizowac podworkowy turniej w noza? Albo w rogu pokoju stworzyc baze malych
      zolnierzykow ze zrobionymi wlasnorecznie z zapalek wiezyczkami, barakami i
      innymi budowlami? Nie, one to moga sobie teraz tylko kliknac myszka, bo to
      potrafia doskonale. Ech, czasy, kiedy ktos posiadajacy choc jeden
      oryginalny "resorak" Matchboxu to byl koles, to byly czasy....
      dzierżbór
      • aric Re: zabawki nasze i naszych dzieci 27.05.03, 13:19
        Kapsle, kapsle, byłem rewelacyjny w kapsle.:)))
        A grałeś kiedyś Dziadu w kapslo-piłkę??
        • aard Kapsle :-) 27.05.03, 13:27
          aric napisał:
          > A grałeś kiedyś Dziadu w kapslo-piłkę??
          Ja grałem. :-)
          Mój kuzyn miał "koszulki" kilku klubów i kilku reprezentacji z nazwiskami i
          numerami. Bramkarze to były kapsle od wódki wypełnione plasteliną. Jak kuleczka
          plastykowa (koralik) wpadła do kapsla to była "ręka" :-)))
          • dziad_borowy W kwesyi przepisow 27.05.03, 13:38
            Ale ja bym gral duzymi kapslami, bo za malymi nie przepadalem. A kiedy mozna
            bylo zmieniac pozycje bramkarza. Zawsze? Czy wtedy odpadal ruch innym kapslem?
            LOTA!!!!
            • aard Bramkarze 27.05.03, 14:16
              dziad_borowy napisał:

              > Ale ja bym gral duzymi kapslami, bo za malymi nie przepadalem.
              Jakie to są "duże" kapsle?

              A kiedy mozna
              > bylo zmieniac pozycje bramkarza. Zawsze? Czy wtedy odpadal ruch innym kapslem?
              Z tego co pamiętam, bramkarzem można było ruszać jak każdym zawodnikiem (czyli
              ruch bramkarzem jest ruchem jak każdy inny). Ale najfajniejsze były rzuty
              karne - ustawiało się bramkarza na linii i zawodnika przy piłce, zasłaniało
              dłonią i poruszało nimi, a na "trzy, czte-ry!" odsłaniało i teraz następował
              strzał. Jeśli bramkarz był dobrze ustawiony to bronił, jak nie to gol. Bramki
              były z takich platikowych czerwonych, białych i żółtych podróbek klocków lego :-
              )

              > LOTA!!!!
              ????
              • dziad_borowy Re: Bramkarze 27.05.03, 14:22
                aard napisał:

                > Jakie to są "duże" kapsle?
                No duze, standardowe, w przeciwienstwie do malych wodczanych, orenzadowych, po
                prostu malych.

                > > LOTA!!!!
                > ????
                W grze w "gume" byla "kucha!", a kolarzach "lota!". Czyli aut, i awaria,
                i "spieprzyles sprawe, Stary". Takie to mialo znaczenie.
                LOTA!!!!!
                • aard Re: Bramkarze 27.05.03, 14:47
                  dziad_borowy napisał:

                  > aard napisał:
                  >
                  > > Jakie to są "duże" kapsle?
                  > No duze, standardowe, w przeciwienstwie do malych wodczanych, orenzadowych,
                  po prostu malych.
                  Czy taki od coca-coli jest standardowy czy mały? Bo się pogubiłem na maxa...

                  > W grze w "gume" byla "kucha!"
                  Zgadza się.

                  a kolarzach "lota!". Czyli aut, i awaria,
                  > i "spieprzyles sprawe, Stary". Takie to mialo znaczenie.
                  W Łodzi nie pamiętam, żeby coś takiego było. Może to w Dziadowych Borach?
                  LOTA!!!!
                  • dziad_borowy Re: Bramkarze 27.05.03, 14:51
                    aard napisał:

                    > > aard napisał:
                    > Czy taki od coca-coli jest standardowy czy mały? Bo się pogubiłem na maxa...
                    Coca-cola zalicza sie do kategori "maly kapsel", chyba, zeby przelac ja do
                    sloika po powiedzmy ogorkach konserwowych:-)
                    > W Łodzi nie pamiętam, żeby coś takiego było. Może to w Dziadowych Borach?
                    No prosze, jakaz roznorodnosc regionalizmow:-) A jak mowiliscie w takim
                    momencie? Czyzby cisza nastawala a ptaki cwierkolic przestawaly? ;-)
                    LOTA!!!
                    • aard LOTA!!!! 27.05.03, 15:13
                      dziad_borowy napisał:

                      > aard napisał:
                      >
                      > > > aard napisał:
                      > > Czy taki od coca-coli jest standardowy czy mały? Bo się pogubiłem na maxa.
                      > ..
                      > Coca-cola zalicza sie do kategori "maly kapsel", chyba, zeby przelac ja do
                      > sloika po powiedzmy ogorkach konserwowych:-)
                      To chyba nie tyle kapsle ile zakrętki, nie?

                      > No prosze, jakaz roznorodnosc regionalizmow:-) A jak mowiliscie w takim
                      > momencie? Czyzby cisza nastawala a ptaki cwierkolic przestawaly? ;-)
                      > LOTA!!!

                      Szczerze mówiąc, nie pamiętam. Może "AŁT!!!!"?
        • dziad_borowy buuuuuuuuuu 27.05.03, 13:34
          Kurcze, nie gralem. A musialo byc zaj..ste:-) Nieeeeee, dlaczego takiego czegos
          nie znalem:-(((((( Ale kapsle kochalem. Kiedy kilka lat temu na licealnym
          boisku wyrysowalem z kumplami trasy i zaczelismy grac, ludzie z poczatku
          patrzyli na nas jak na debili ale nastepnego dnia nasladowcow bylo co niemiara:-
          ))))))
          Znajde kogos no kapslo-pilke bo mi smaczka narobiles:-)
          dzierżbór
    • angolia Re: zabawki nasze i naszych dzieci 27.05.03, 13:36
      Sama to się bawiłam głównie klockami i układaniem puzzli (mieliśmy z bratem
      chyba ze 20 pudełek - w większości z Kaczorem Donaldem ;)), ale prawdziwa
      zabawa to się zaczynała jak przyjeżdżali przyjaciele rodziców z własnymi
      dziećmi. Gdy pogoda była ładna główną atrakcję stanowiła drabinka rozwieszona
      w ogrodzie pomiędzy dwoma dębami. Dwie osoby siadały sobie wysoko po
      przeciwnych stronach i się "huśtały". W górę i w dół. I choć bawiliśmy się w
      ten sposób ze 3 lata (bo się potem drabinka rozpadła...) to wypadek zdarzył
      się tylko raz i do tego mało efektowny, choć do dziś mam małą pamiątkę na
      prawym policzku. No, a jak padało, albo już było ciemno, albo co innego, to
      zbieraliśmy krzesła i koce z całego domu i zamykaliśmy się w pokoju.
      Dzieliliśmy się materiałami i budowaliśmy domy. Czasem każdy swój, a czasem
      wszyscy jeden, ogromny, z mnóstwem pokoi itp. To miało być takie nasze
      miasteczko i mieliśmy siebie potem odwiedzać i mieć sklep i pocztę, ale nigdy
      nie udało nam się tak na prawdę rozpocząć zabawy, bo gdy tylko kończyliśmy
      nasze budowle wchodzili rodzice i wśród nieludzkich ryków i wrzasków po kolei
      wyciągali swoje pociechy.
    • Gość: Slotna Re: zabawki nasze i naszych dzieci IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.03, 14:11
      Ja jakaś upośledzona jestem.
      Eee...
      Czytałam książki.
      No, czasem ten domek z bratem (szybko mi przeszło;)
      A, i grałam z babcią w wojnę.
      Sporty to tu się chyba nie liczą?
      Angolia... pamiętasz karate?;))))
    • ixtlilto Re: zabawki nasze i naszych dzieci 27.05.03, 20:05
      Białam jesdną (słownie jedną) lalkę typu Barbie, zabawiałam się szyjąc jej
      ubranka (spódnice z koła, żakiery, bluzeczki, topiki i dużo dużo innych); inne
      lalki i misie stały na półkach, a i Barbie szybko do niech dołącyzła, bo
      zaczęłam bawić się poprzez czytanie oraz zabawy ruchowe.
    • Gość: Do. Re: zabawki nasze i naszych dzieci IP: *.med.nyu.edu 27.05.03, 20:29
      Sluchajcie, a pamietacie taki mlotek z kolkami? Wiem, ze to zabawka dla malych
      dzieci, ale, nie wiem czemu, swietnie ja pamietam :-)))) Rewelacyjnie sie
      wbijalo te kolki, a potem siup i w drugiej strony, siup i z drugiej strony :-
      )))) Ale zabawa!
      Pozdr.
      Do.
    • Gość: Maruda Re: zabawki nasze i naszych dzieci IP: *.tvsat364.lodz.pl 27.05.03, 20:39
      Ja bawiłem się oczywiście resorakami (razem z dziadkiem budowaliśmy garaże, podjazdy itp), ale też klockami - takimi jeżykami, które bardzo łatwo dawały się ze sobą łączyć. Pamiętam, że miałem też jakieś dwa radzieckie ;-) zestawy małego mechanika, czy jakos tak.
      • aard Re: zabawki nasze i naszych dzieci 28.05.03, 16:00
        Metalowe płaskowniki z dziurkami i różne dziwne elementy konstrukcyjne ze
        ślimakami włącznie łączyło się przy pomocy śrubek o rozmiarze nakrętki "6" i
        tworzyło z tego samochody, dźwigi itepe, ale również - wbrew woli konstruktora -
        na przykład tzw. pepeszę :-)
    • angolia Up. 28.05.03, 15:24
      Bo to ciekawe.
    • marjory_m Re: zabawki nasze i naszych dzieci 28.05.03, 17:30
      Jedyną zabawką którą pamietam były drewniane kolorowe klocki zrobione przez
      mojego dziadka. Miały niesamowite kształty. Zawsze rozkładałam sie z nimi w
      przejściu do pokoju i wrzeszczałam jak ktoś chciał przejść ;)
    • angolia Ludzie! Czyście się naprawdę niczym nie bawili??! 29.05.03, 08:33
      Jeszcze mi się przypomniało: Budowałam gigantów (ok 2m ;)) z klocków Duplo i
      przebierałam brata za dziewczynkę. Jakiż on był słodki... Zamykałam się też
      często w pooju babci, która jest potworną strojnisią i przebierałam się w jej
      długie suknie, zakładałam kapelusz i perły... Mam nawet jedno takie zdjęcie.

      Nudzi mi się...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka