Gość: barnaba
IP: *.lodz.msk.pl
14.06.07, 18:09
lodz.echomiasta.pl/artykuly.php?czytaj=534
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Czy imperium Scheiblera będzie bardziej okazałe niż w czasach swojej
największej świetności? Czy obok zabytkowej elektrowni wyrosną nowoczesne
wieżowce? Czy Księży Młyn stanie się europejskim symbolem łódzkiej dumy, czy
wstydu? – oto pytania, które najczęściej pojawiają się w sporze o przyszłość
wyjątkowego kompleksu w centrum miasta
Temperatura dyskusji wzrosła do maksimum, gdy swoją wizję rewitalizacji
Księżego Młyna przedstawiła australijska firma Opal Property Investments –
znana z budowy loftów „U Scheiblera” i bedąca właścicielem części terenów na
Księżym Młynie.
Niepowtarzalna szansa
Projekt – zakładający odbudowę i zachowanie charakteru historycznych obiektów
przemysłowych oraz przeznaczenie zrujnowanej tkalni na centrum papieskie – ma
swoją cenę: budowę w sąsiedztwie dawnej elektrowni budynków mieszkalnych,
najchętniej w formie wieżowców. Te budzą stanowczy sprzeciw wojewódzkiego
konserwatora zabytków, bo – jego zdaniem – burzą historyczny charakter
miejsca. Władze miasta nie podzielają tej opinii: Łódź ma niepowtarzalną
szansę na odbudowę Księżego Młyna, który wzbudzi podziw w Europie. Wieżowce go
podkreślą – będąc dowodem odwagi łączenia tradycji z nowoczesnością – niczym
szklana piramida w Luwrze. Tymczasem Opal mówi wprost: Jesteśmy firmą
biznesową, nie organizacją charytatywną. Jeśli pozwolicie nam zbudować na
Księżym Młynie apartamentowce i sprzedać powierzchnię mieszkalną – będzie nas
stać na pieczołowite odtworzenie zrujnowanych budynków przemysłowych
Scheiblera i stworzenie w zrujnowanej tkalni centrum poświęconego łódzkiej
pielgrzymce Jana Pawła II. W efekcie Łódź zyska imponujący kompleks
architektoniczny, o jakim będzie głośno w Europie: znacznie okazalszy od
Manufaktury, podnoszący prestiż miasta i będący jednym z najciekawszych
światowych przykładów rewitalizacji. Jeśli nie otrzymamy zgody na budowę
mieszkań w liczbie gwarantującej opłacalność inwestycji – nie będziemy mieli
pieniędzy na odbudowę zrujnowanych scheiblerowskich obiektów przemysłowych,
które za chwilę ulegną całkowitemu zniszczeniu.
Tak doszło do sytuacji patowej, a jednak „Echu Miasta” udało się namówić
obydwie strony sporu do poszukiwań kompromisu. W spotkaniu, zorganizowanym
przez naszą redakcję, udział wzięli: łódzki wojewódzki konserwator zabytków –
Wojciech Szygendowski, wiceprezydent Łodzi – Włodzimierz Tomaszewski, Nathan
Stoliar z firmy Opal Property Investments oraz Maciej Siembieda – członek
zarządu łódzkiej spółki Media4mat wydającej „Echo Miasta”.
Z ostatniej chwili
Tuż przed oddaniem do druku czwartkowego wydania „Echa Miasta” rozmawialiśmy z
łódzkim wojewódzkim konserwatorem zabytków Wojciechem Szygendowskim, który
poinformował, że prace nad projektem zabudowy terenu obok scheiblerowskiej
elektrowni są w toku. Po spotkaniu zwołanym 1 czerwca br. z inicjatywy „Echa
Miasta” odbyły się dwie robocze sesje konserwatora z przedstawicielami
warszawskiej pracowni prof. Stefana Kuryłowicza – autora projektu zabudowy.
Rozważano koncepcję posadowienia obok elektrowni budynków niższych, za to
rozmieszczonych przestrzennie, co pozwoliłoby firmie Opal uzyskać taką liczbę
metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej, która uczyni inwestycję na
Księżym Młynie opłacalną. To ciągle kwestia sporna, ale zyskaliśmy zapewnienie
konserwatora o dobrej woli jej rozwiązania i pomocy w rozwiązywaniu szczegółów
technicznych, m.in. parametrów nasłonecznienia bydynków: – Obowiązują tu
wskaźniki zabudowy peryferyjnej, choć Księży Młyn leży w centrum miasta –
oświadczył Wojciech Szygendowski. – Postaram się nakłonić architekta
miejskiego do zmiany tej kategorii, co pozwoli zyskać kolejne 20 tysięcy
metrów kwadratowych powierzchni, na której zależy inwestorowi.
Maciej Siembieda
redakcja.lodz@echomiasta.pl
Oto najważniejsze wątki dyskusji:
Włodzimierz Tomaszewski: Skoncentrujmy się na wątkach najważniejszych, tych,
które budzą najwięcej kontrowersji. Czyli wysokościowcach, bo one najmocniej
bulwersują konserwatora zabytków. Wojewódzkiego konserwatora – trzeba dodać.
Wojciech Szygendowski: Rzeczywiście, co do wieżowców mam mieszane uczucia.
Niemniej jednak uważam, że istnieje płaszczyzna porozumienia: nie będę się
sprzeciwiał zabudowie tego terenu. Doskonale rozumiem interes inwestora i
fakt, że w zamian za rewitalizację zabytkowych obiektów przemysłowych Opal
musi mieć rekompensatę w postaci budowy mieszkań. Ale niech to będzie zabudowa
pierzejowa i nie tak wysoka.
W.T.: Dla miasta projekt nie wzbudza kontrowersji. Uważamy, że to
niepowtarzalna szansa dla Łodzi, dlatego chcemy jak najszybciej doprowadzić do
wydania dokumentów, które pozwolą rozpocząć pracę.
W.Sz.: To wyjątkowy fragment miasta. Niewiele przekształcony od XIX wieku. Tę
wartość trzeba uszanować. Na tym obszarze nie obowiązuje plan miejscowy. Park
kulturowy doliny rzeki Jasień wymaga konkursu urbanistycznego.
W.T.: Teraz pan mówi o konkursie? Za czyje pieniądze?
Nathan Stoliar: Doceniam intencje pana konserwatora, ale proszę zrozumieć –
jeśli natychmiast nie zostaną podjęte działania, wkrótce nie będzie pan miał
czego konserwować. Kiedy widzę, jak to wspaniałe miejsce z dnia na dzień
zbliża się do ruiny, jak cegła po cegle rozkradana jest tkalnia – to mnie
osobiście zabija. Proszę, błagam pana o to, aby mieszkańcy Łodzi mogli panu za
kilka lat podziękować za to, że pan ocalił Księży Młyn. Tak będzie, jeśli dziś
pomoże nam pan osiągnąć sukces, jeśli wesprze pan naszą aplikację. Musimy
wygenerować na nią olbrzymie pieniądze, a mamy swoje terminy finansowe i jeśli
temat będzie się przeciągał – pieniądze przygotowane na inwestycję w Łodzi po
prostu zostaną przeznaczone na coś zupełnie innego, a stąd będziemy zmuszeni
się wycofać. To będzie klęska i rozpacz. Jeśli nie pozwoli nam pan teraz
wykorzystać naszych pieniędzy na Księży Młyn – Łódź nie tylko straci te
obiekty, ale także 8-10 tysięcy miejsc pracy.
W.T.: Dopóki będę sprawował swój urząd, będę dążył do jak najszybszego
rozpoczęcia prac. Zwłaszcza, że znaleźliśmy inwestora, który nie chce na
Księżym Młynie budować hipermarketu, ale elegancki kompleks biurowo-mieszkaniowy.
W.Sz.: Raz jeszcze podkreślam, że nie jestem przeciwny zabudowie terenu obok
elektrowni. Ale wpiszmy do warunków ograniczenie wysokości budynków. Niech
zabudowa pójdzie w głąb, przestrzennie.
N.S.: To detale. Potrzebujemy warunków i otrzymania możliwości zbudowania tylu
metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej, która da nam gwarancję
opłacalności inwestycji i pozwoli zachować piękno Księżego Młyna oraz wznieść
w zrujnowanej tkalni muzeum papieskie, które podarujemy miastu. Pan
konserwator widzi możliwości kompromisu – to działajmy. Zwłaszcza, że mamy
dobre doświadczenia przy współpracy z loftami. Wtedy osobiście obiecał mi pan
elastyczność przy dalszych etapach rewitalizacji. Proszę o dotrzymanie słowa.
Czy pan może się spotkać jak najszybciej z pracownią projektową i pracować z
nimi, tak aby warunki zabudowy zostały uzgodnione i wydane do końca czerwca?
W.Sz.: Jeśli pracownia będzie na tyle sprawna, to powinno się udać.
N.S.: Jesteśmy umówieni. Proszę pamiętać, że pana rola jest tu najważniejsza.
/>>>>>>>>>>>>>>>