jutro mam dac krotka prezentacje i razem z kilkoma osobami poprowadzic lekcje
o prejudice (jak to jest po polsku?), stereotypach, dyskryminacji, roznych tam
beliefs, kategoryzacji etc. takie calkiem ciekawe
jednak sie troche stresuje szczegolnie przed ta czescia gdzie trzeba zsumowac
artykul (jakos mi sie dostalo najlepszy! - na szczescie)
sek w tym ze w poprzednim semestrze niewiele mowilam w klasie (no przez to
stresowanie sie i chyba niedostosowany system nauczania w Polsce, tzn nigdy
czegos takiego nie robilismy od podst do liceum, swoje zdanie??? a co to bylo
swoje zdanie? zdanie nauczyciela i ksiazki, wlasna interpretacja wiersza przy
odpowiedzi na polskim - ZLEE - jezeli jakakolwiek interpretacja oprocz autora
jest DOBRA - i chyba we mnie jakos to wlazlo i polaczylo sie z mala pewnoscia
siebie w niektorych sytuacjach i spowodowalo ze ta pewnosc sie jeszcze
bardziej zmniejszyla - ale tylko na klasach gdzie trzeba sie wyglaszac w
gronie dosc sporym) i teraz, nawet majac wspanialomyslne zamiary zeby to
zmienic, jest jakos mi nieswojo i dziwnie
chyba powinno mi wisiec powiewac i w ogole gdzies tam sie majtac to jak
dotychczasowi ludzie beda sobie myslec o mojej naglej aktywnosci??? no bo kto
by chcial miec czworke przez to tylko ze nie stac go na otwarcie buzi raz na
tydzien w klasie??? (tak mialam w ostatnim sem. jedyna czworka wlasnie z
social sciences bo chociaz pisalam dobre papiery to bylam myszka)
plis, podbudujcie mnie, bo sama to robie, troche mi wychodzi, ale pewnie przez
moja glowe przeleci jeszcze tysiac razy mysl ze nieeeee nie moge jutro tego
zrobic, a przeciez moge i dostane 10% oceny w klasie za to i pewnie to bedzie
nie najnizsza ocena

no to sie juz napisalam, teraz sie zabieram za chemie

zostawiajac ta
social science na pozniej
psika piszczy
karolek