Dodaj do ulubionych

stresuje sie

11.01.05, 01:36
jutro mam dac krotka prezentacje i razem z kilkoma osobami poprowadzic lekcje
o prejudice (jak to jest po polsku?), stereotypach, dyskryminacji, roznych tam
beliefs, kategoryzacji etc. takie calkiem ciekawe
jednak sie troche stresuje szczegolnie przed ta czescia gdzie trzeba zsumowac
artykul (jakos mi sie dostalo najlepszy! - na szczescie)
sek w tym ze w poprzednim semestrze niewiele mowilam w klasie (no przez to
stresowanie sie i chyba niedostosowany system nauczania w Polsce, tzn nigdy
czegos takiego nie robilismy od podst do liceum, swoje zdanie??? a co to bylo
swoje zdanie? zdanie nauczyciela i ksiazki, wlasna interpretacja wiersza przy
odpowiedzi na polskim - ZLEE - jezeli jakakolwiek interpretacja oprocz autora
jest DOBRA - i chyba we mnie jakos to wlazlo i polaczylo sie z mala pewnoscia
siebie w niektorych sytuacjach i spowodowalo ze ta pewnosc sie jeszcze
bardziej zmniejszyla - ale tylko na klasach gdzie trzeba sie wyglaszac w
gronie dosc sporym) i teraz, nawet majac wspanialomyslne zamiary zeby to
zmienic, jest jakos mi nieswojo i dziwnie
chyba powinno mi wisiec powiewac i w ogole gdzies tam sie majtac to jak
dotychczasowi ludzie beda sobie myslec o mojej naglej aktywnosci??? no bo kto
by chcial miec czworke przez to tylko ze nie stac go na otwarcie buzi raz na
tydzien w klasie??? (tak mialam w ostatnim sem. jedyna czworka wlasnie z
social sciences bo chociaz pisalam dobre papiery to bylam myszka)
plis, podbudujcie mnie, bo sama to robie, troche mi wychodzi, ale pewnie przez
moja glowe przeleci jeszcze tysiac razy mysl ze nieeeee nie moge jutro tego
zrobic, a przeciez moge i dostane 10% oceny w klasie za to i pewnie to bedzie
nie najnizsza ocena
smile no to sie juz napisalam, teraz sie zabieram za chemie smile zostawiajac ta
social science na pozniej
psika piszczy
karolek
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: stresuje sie 11.01.05, 01:43
      Spongia, doskonale cie rozumiem. U mnie trzeba bylo obowiazkowo wziasc "public
      speaking" kurs aby sie nauczyc mowic do publicznosci, w dodatku na temat.
      Pamietam, ze pierwszy raz jak mialam przygotowac mowe (na temat dowolny) to
      doslownie nie moglam w nocy ze strachu spac. Cwiczylam w domu i mialam te karty
      z podpowiedziami, bo nie wolno bylo czytac no i trzeba bylo zrobic kontakt z
      publicznoscia. Kolejka szla wolno, moje nazwisko bylo wtedy na P wiec mialam
      troche czasu, ale spocona poszlam do pulpitu....Ale no wlasnie, temat wybralam
      ciekawy, wiedzialam co mowie i poszlo jak z platka, sama bylam najmocniej
      zdziewiona. Teraz daj mi publike a moge przemawiac. No wiec nie stresuje sie,
      ciezko moze jest wystopic na poczatku, ale jak znasz topic, jestes z nim
      naprawde dobrze zapoznana to pojdzie ci mowa jak z platka, uwierz mi i trzymam
      kciuki smile))
      • mulinka Re: stresuje sie 11.01.05, 01:56
        Dziecinko Kochana
        Ty masz takie gadane, ze...
        byle tylko zaczac
        a jak wypowiesz pierwsze slowo, to juz przestac nie bedziesz mogla
        wprawdzie to Asia od zawodowego trzymania kciukow, ale...wspomoge Asie troche i
        tez potrzymam
        bedzie dobrze
        buziaczek!
    • roseanne a slowko, ktorego szukasz.. 11.01.05, 02:15
      to uprzedzenie
      byla taka ksiazka "duma i uprzedzenie"
      • aneta05 Re: a slowko, ktorego szukasz.. 11.01.05, 02:21
        Bedzie dobrze. Jak zaczniesz mowic to potem sie juz "rozkrecisz."
        Ja tez sie stresuje bo jutro mam badanie lekarskie - MRI i troche sie boje
        wyniku.
        • mulinka Re: a slowko, ktorego szukasz.. 11.01.05, 02:30
          a co to jest MRI
          (sorki, moze glupio pytam, ale...mopsik nie wie)
          czy chodzi o tomograf?
          • aneta05 Re: a slowko, ktorego szukasz.. 11.01.05, 02:51
            Ja wlasnie po polsku nie wiem jak to sie nazywa...ale to jest takie
            dokladniejsze przeswietlenie. Poloze sie na lozku i wjade wewnatrz takiej tuby
            (mam nadzieje ze sie nie udusze) i tak mam chwile lezec, porobia mi zdjecia i
            po. To na szczescie nic nie boli, ale wolalabym tego w ogole nie robic.
            • abere8 Aneta 11.01.05, 02:59
              Na pewno Ci powiedzieli, ze trzeba zdjac z siebie wszystko, co metalowe, bo tam
              chyba jakis magnes dziala. Najgorzej, jak ktos ma plomby metalowe smile

              A tak w ogole to trzymam kciuki za dobre wyniki!
              • aneta05 Re: Aneta 11.01.05, 03:12
                Jeszcze nic nie wiem i dowiem sie dopiero jutro przy badaniu. Kazali tylko
                przyniesc karte ubezpieczenia medycznego!!!
                Plomb metalowych to chyba juz nie mam bo sewgo czasu wszystko wymienialam na
                swiatloutwierdzalne czy jak je tam zwia. Mam nadzieje, ze bedzie OK. Troche
                wjazd do tej tuby mnie przeraza, ale jakos sobie poradze.
                • mulinka Re: Aneta 11.01.05, 03:35
                  Anetko,
                  trzymam kciuki (Asia tez bedzie trzymac smile
                  "kto sie martwi za wczesnie, ten sie martwi za dlugo"
                  smile
                  wiec staraj sie nie martwic i spij dobrze
                  buziaczek
                  • aneta05 Re: Aneta 11.01.05, 04:34
                    Dzieki wielkie. Postaram sie nie stresowac...na razie.
                    Dobranoc Wszystkim.
            • frankie36 Re: a slowko, ktorego szukasz.. 11.01.05, 05:31
              Anetko,nie wiem dlaczego musisz robic MRI(moze nie doczytalam gdzies?),zycze z
              calego serca dobrych wynikow.
          • abere8 MRI 11.01.05, 02:54
            MRI to chyba Magnetic Resonance costam smile Czyli rezonans magnetyczny - nie
            wiem, czy to to samo, co tomograf, ale moj maz mial to robione i bada to cos w
            mozgu.
            • mijaczek Spongia! 11.01.05, 03:01
              BEDZIE GIT!
              Mofie ci! Ja akurat nie mam tremy przed wystepami publicznymi [przewodniczaca
              klasy przez 8 lat,dwa lata grania w amatorskim teatrze, prowadzenie apeli i
              innych dziwnych zebran, etc.], ale powiem ci tak!
              Pomysl sobie, ze to twoje przemowienie to zalozenie watku na forum i napisanie
              postu... tylko, ze musisz sobie glosno mowic i bez pisania... ty wiesz, ile osob
              cie czyta tu na forum!?
              Bedzie fszystko dobrze, a jutro nam sie pochwalisz jak to cie z mownicy musieli
              sila zabierac, bo sie rozgadalas jak najeta!
              No nie?
              Trzymam kciuki [w przerwach zajmowania sie moim rzezidelkiem :o)]
    • abere8 Wiem, co czujesz 11.01.05, 04:12
      Bo ja mam tak samo. Na studiach pare przedmiotow trzeba bylo zaliczyc tzw
      referatem - jesli wykladowca byl naprawde leniwy, to te referaty byly jedynym
      punktem zajec przez caly semestr. Dla mnie to byl koszmar - zebym nie wiem, jak
      sie starala, to glos mi sie wydobywal cichutki z gardla, ginal gdzies w
      zakamarkach, a do tego nawet nie probowalam mowic z pamieci, tylko wszystko
      czytalam z kartki (wiem, ze koszmarnie sie czegos takiego slucha).

      Za to przewrotnie nie przeszkadzalo mi, kiedy mnie ktos "wyrwal do odpowiedzi",
      jesli oczywiscie mialam cos do powiedzenia na dany temat. Wtedy nie mialam
      problemow z mowieniem przy calej grupie bez przygotowania, a przynajmniej nie
      takie duze one byly (te problemy), jak przy referatach.
      • mulinka Re: Wiem, co czujesz 11.01.05, 04:29
        trzeba trenowac referowanie w domu przed lustrem - glosno!
        aktorski sposob
        smile
    • frankie36 Re: stresuje sie 11.01.05, 05:29
      Spngia wyobraz sobie ,ze gadasz do nas a my wszyscy sie mile do ciebie
      usmiechamy .Bedzi edobrze,
    • spongia Re: stresuje sie 11.01.05, 19:26
      przezylam
      mysle czy sie nie zapisac na sobotnia klase speech do lokalnego community college
      • tamsin Re: stresuje sie 11.01.05, 19:31
        wez taka klase, ona bardzo pomaga nawet i w codziennym zyciu!
        • aneta05 Re: stresuje sie 11.01.05, 19:38
          Ja tez bralam ta klase i po poczatkowych nerwach i niesmialosci potem juz
          wszytko byklo OK i nawet uczelnia mnie zatrudnila jako "tutora." Przychodzili
          do mnie studenci a ja im pomagalam zrobic dobra prezentacje. Fajnie bylo.
          • spongia Re: stresuje sie 11.01.05, 19:41
            tak, tylko ze to jest moja byla szkola, teraz jestem w innej i nie wiem czy
            podolam, bo w obecnej mam zajecia od pon-piat z taka iloscia homework ze ledwo
            dysze czasem
            smile ale czas na forum zawsze jest
            hihi
            w piatek jeszcze jedna prezentacja, tym razem mniej stresujaca bo o smile genetyce
            zobacze czy maja jakies w soboty najwyzej rzuce
        • abere8 O braniu klasy... 11.01.05, 23:42
          Wiecie co, juz Wam mialam napisac, delikatnie, coby Waszych uczuc nie urazic,
          ze po polsku to sie chodzi/zapisuje na zajecia/warsztaty/wyklady, a nie klasy
          bierze, ale posluchalam Trojki z rana i mi przeszlo... Pan DZIENNIKARZ z
          PUBLICZNEGO RADIA we wstepie do kulturalnego programu o ksiazkach
          powiedzial: "Czy panstwo jestescie zainteresowani w dowiadywaniu sie, jakie sa
          nowosci..." !!!!!!!!!!!!! To co tu od nas biednych emigrantek wymagac... sad
          • mulinka Re: O braniu klasy... 12.01.05, 01:14
            no i ????
          • aneta05 Re: O braniu klasy... 12.01.05, 01:41
            abere8 napisała:

            > Wiecie co, juz Wam mialam napisac, delikatnie, coby Waszych uczuc nie urazic,
            > ze po polsku to sie chodzi/zapisuje na zajecia/warsztaty/wyklady, a nie klasy
            > bierze, ale posluchalam Trojki z rana i mi przeszlo... Pan DZIENNIKARZ z
            > PUBLICZNEGO RADIA we wstepie do kulturalnego programu o ksiazkach
            > powiedzial: "Czy panstwo jestescie zainteresowani w dowiadywaniu sie, jakie sa
            > nowosci..." !!!!!!!!!!!!! To co tu od nas biednych emigrantek wymagac... sad

            Masz 100% racji...powinnysmy starac sie uzywac pieknego i literackiego jezyka
            polskiego chociaz po 10 latach emigracji to czasami jest trudne. Ja stram sie
            jak najbardziej mowic poprawna polszczyzna, ale czasami po angielsku jest po
            prostu latwiej.
          • spongia Re: O braniu klasy... 12.01.05, 03:11
            ja nigdy w Polsce na studia nie chodzilam i przedmioty byly mi narzucane
            a klasy bralam tylko tu smile i tylko po ang
            dlatego tak pisze ... przeciez
            • mulinka Re: O braniu klasy... 12.01.05, 03:16
              puryzm jezykowy nie sprawdza sie w zyciu
              a ja mam przed domem "driveway"
              tak to juz jest
              moj pan profesor z gramatyki jezyka polskiego mawial, ze KAZDY robi bledy,
              tylko filolog wie, dlaczego je robi
              ot co
              • abere8 Re: O braniu klasy... 12.01.05, 09:45
                mulinka napisała:

                > puryzm jezykowy nie sprawdza sie w zyciu
                > a ja mam przed domem "driveway"
                > tak to juz jest
                > moj pan profesor z gramatyki jezyka polskiego mawial, ze KAZDY robi bledy,
                > tylko filolog wie, dlaczego je robi
                > ot co

                Ja tez na co dzien mowie po angielsku i lapie sie na tym, ze nawet piszac na
                forum, czasami musze przystanac, zeby przypomniec sobie jakies polskie
                wyrazenie. Ale nie moglabym rodzicom w oczy spojrzec, gdybym w rozmowie z nimi
                zaczela uzywac takich wyraznych kalek jezykowych. Rozumiem jak najbardziej
                osoby, ktore mieszkaja za granica juz -nascie czy -dziesiat lat i nie jezdza
                czesto do Polski, nie maja kontaktu z krajem. Ale smiesza mnie takie, ktore po
                roku czy dwoch pobytu za granica "zapominaja" jezyka.

                Puryzm puryzmem, ale gdzies chyba jest granica. Musi byc, bo inaczej bez
                mrugniecia okiem bedziemy sobie opowiadac, jak to stawiamy kare na kornerze smile
                • bibi1 Re: O braniu klasy... 12.01.05, 09:54
                  a moj M ma bzika na punkcie polskiej mowy do tego stopnia,ze stale mnie sciga
                  zebym pisala na forum polskimi czcionkami.
                  dla mnie im latwiej tym lepiej,wiec mi to na reke,ze nikt sie tym nie przejmuje.

                • semantics Re: O braniu klasy... 12.01.05, 15:22
                  abere8, a ja sie zgadzam w 100%!
                  po pierwsze gdzies ta granica musi byc
                  po drugie, ja mieszkam w niemczech i jakby Wam byl jakbym zaczela pisac " A na tym Fachu musze
                  zrobic dwa Scheiny i pojsc 3 razy na Sprechstunde" ?

                  angielskim posluguje sie jako filolog dobrze ale klasa to dla mnie albo pomieszczenie w szkole albo
                  grupa dzieci.
                  • mulinka Re: O braniu klasy... 12.01.05, 15:25
                    a ja mysle, ze jak zaczniemy zaglebiac sie w zawilosci jezykowe, to trzeba i w
                    bledy ortograficzne i w literowki...
                    w efekcie jedna drugiej sprawi przykrosc
                    wiec....
                    moze te nauke juz sobie zostawmy "dla klas"
                    a tu relaks i niech kazdy pisze jak chce
                    co wy na to?
                    • abere8 Re: O braniu klasy... 12.01.05, 21:15
                      mulinka napisała:

                      > a ja mysle, ze jak zaczniemy zaglebiac sie w zawilosci jezykowe, to trzeba i
                      w
                      > bledy ortograficzne i w literowki...

                      Mulinko, ale mnie nie chodzi o to, zeby sie czepiac kazdego najmniejszego
                      bledu, ale zeby sie troche starac. Ja np. nigdy nie mialam problemu z bledami
                      ortograficznymi, taka szczesciara ze mnie, ale po ponad roku na forum lapie sie
                      na tym, ze czasami nie jestem pewna, jak cos napisac, bo ludzie najrozniejszych
                      wersji uzywaja smile A literowki? Staram sie czytac moje posty przed wyslaniem i
                      sprawdzac, ale i tak mi sie zdarzaja. I jestem pelna zrozumienia dla nich.

                      > w efekcie jedna drugiej sprawi przykrosc

                      Przepraszam, jesli kogos urazilam. Wiem, ze miewam czasami zapedy
                      moralizatorskie i staram sie hamowac, ale czasami nie wychodzi... Bo chodzilo
                      mi o to, zeby uzywac slow, ktore istnieja w jezyku polskim, a jesli nie ma
                      odpowiednikow, tak jak w tych kilku przykladach, ktore tu Spongia podaje, no to
                      trudno. Ale i tak w rozmowach z rodzina staram sie tlumaczyc, o co chodzi, a
                      nie podawac nazwe angielska, bo ona by im sie na nic nie zdala.
                      • mulinka Re: O braniu klasy... 12.01.05, 21:18
                        alez Kochanie
                        nikogo nie urazilas
                        smile))
                        (ja tak na wszelki wypadeksmile
                        • tamsin Re: O braniu klasy... 12.01.05, 21:29
                          ja tam lubie poprawki, przynajmniej wiem gdzie i co smile)) np. dobrze bylo sie
                          dowiedziec ze masarz i masaz smile to jednak nie jedno i to samo wink))
                          • asia.sthm Re: O braniu klasy... 12.01.05, 21:46
                            Ja zupelnie nie umiem rozmawiac na niektore tematy po polsku. Wychodzi
                            straszny, zalozny belkot i co? i nic, jesli ktos mnie pyta czym sie zajmuje to
                            mowie : buchalteria wink , a jesli ten ktos bardzo chce wiedziec szczegoly to
                            gorzej, bo ja w PRL uczylam sie ekonomii przedsiebiorstw i to nie wiele mi
                            pomaga w opisaniu co robi accountant.
                            A jesli chodzi o ortografie, to palce mi zyja wlasnym zyciem na klawiaturce i
                            ja nie jestem odpowiedzialna za te bledy...
                            I preferuje pelny luz !
                            A co z tymi, ktorzy sa dyslektyczni albo z ortografia na bakier ?? Maja sie
                            denerwowac i wstydzic ?
                            Ja glosuje za wolnoscia gramatyczno-ortograficzna, ale obiecuje sie starac.smile))
                            • mulinka Re: O braniu klasy... 12.01.05, 22:02
                              tak mi sie podobalo, co Asia napisala, ze...skopiowalam sobie
                              smile
                              i wklajam

                              "Ja glosuje za wolnoscia gramatyczno-ortograficzna, ale obiecuje sie starac.:-
                              )))"
                              dajac cudzyslow, zeby mnie kto o sciaganie nie posadzil
                              Buziak!
                              • st0krotka Re: O braniu klasy... 12.01.05, 22:04
                                tez glosuje za wolnoscia gramatyczno-ortograficzna!!

                                ale nie glosuje za wolnoscia wtracania zwrotow obcojezycznych w nadmiarze! o!
                                • mulinka Re: O braniu klasy... 12.01.05, 22:08
                                  a poprawiamy, piszac w nastepnym poscie ten sam wyraz, czy zwrot - ale poprawnie
                                  jak kto bedzie chcial skorzystac, to zauwazy
                                  amen!
                                  • semantics Re: O braniu klasy... 12.01.05, 22:16
                                    Hej ja tam tez jestem za wolnoscia ortograficzna! I nikogo nie chcialam urazic ani "zniewalac"
                                    ale nikt sie nie wypowiecial na moje stwierdzenie jak kazda z nas zaczelaby uzywac slow z jezyka kraju
                                    w ktorym przebywa. Czy Wam by sie "gefallowalo" ze Ja "schreibe" po "Deutsch" jak ja do Was po
                                    "Polnisch" powinnam?

                                    Jestem w stanie zrozumiec ze wielu jest trudno szybko przypomniec sobie jakies konkretne slowo ale
                                    jak zaczniemy uzywac wszedzie angielskiego to juz wogole jezyki pomra!

                                    Dajcie jeszcze temu "Polnischowi" troche pozyc! smile
                                • asia.sthm Re: O braniu klasy... 12.01.05, 22:17
                                  Kiedy jestem w Polsce to bardzo sie staram mowic poprawnie, glownie chyba zeby
                                  sobie udowodnic brak sklerozy i zapominania. Z tutejszymi kolezankami mozna
                                  sobie pozwalac, bo kazda tyle samo wie i rozumie smile)
                                  To forum tez jest specyficzne. Wielojezykowo tu jest i mnie osobiscie wcale nie
                                  razi branie klasy. Nawet bym nie zwrocila uwagi. W Szwecji wybiera sie kursy, a
                                  nazywac potrafia sie tak, ze nie podjelabym sie tego tlumaczyc na polski gdybym
                                  nie miala noza na gardle smile)) Jesli wiem ze rozmowca zna ten jezyk, to wale w
                                  orginale. Lenistwo to czy po prostu praktyczne podejscie do sprawy ?
                                  No i nie trzeba sie dac zwariowac...
                                  • semantics Re: O braniu klasy... 12.01.05, 22:20
                                    wlasnie zwariowowywac sie nie dac! smile)
                          • semantics Re: O braniu klasy... 12.01.05, 22:12
                            hahah Tamsin jednak nie zapomnialas mojego "masarza" smile)
                            • tamsin Re: O braniu klasy... 12.01.05, 22:15
                              Semantics, tego sie nie da zapomniec, choc obydwoje niby cos maja wspolnego
                              z "miesem" to inaczej je masuja wink)
                              • semantics Re: O braniu klasy... 12.01.05, 22:17
                                widzialam kiedys taki film , w ktorym facet byl masarzem i przy cieciu i ukladaniu miesa udawal ze jest
                                masarzysta i zapytal mieso " so you live in NY?! Interesting place don't you think"
                                Moze nie umiem dobrze opisac ale humor sytuacyjny pierwsza klasa!
                  • spongia Re: O braniu klasy... 12.01.05, 17:54
                    smile a dla mnie klasa to przedmiot w szkole i caly rok studentow i paru studentow
                    (oh teraz pewnie bedzie uczniow smile
                    ciezko jest nazywac cos polskimi okresleniami kiedy to sie nie odnosi tak
                    bezposrednio do polskich okreslen
                    tak samo jak ciezko jest odpowiedziec na pytania babc i ciotek co to jest ten
                    moj bachelors ktory robie, bo nie moge jakos znalezc odnosnika do polskich nazw
                    typu licencjat czy magister, cos po srodku??? ale CO? i znow sie zaczyna ... aha...
                    az do nastepnego spotkania - no a jaki ty stopien bedziesz miec w tej szkole.....
                    no nic, za pare lat moze bedzie mniej problemu, teraz tylko slysze narzekania ze
                    co to za medycyna ta amerykanska skoro tak dlugo trzeba w szkole siedziec - bo
                    jak to corka sasiadki tyle lat co ty i w srodku medycyny w Polsce a ty biologie
                    robisz? i mowisz ze na medycyne?? ehh tam taka to szkola
                    ale po dokladniejszym przyjrzeniu sie wychodzi na to samo i chyba sie nie jest
                    tak ograniczonym w jednej dziedzinie smile no przez te social sciences (no jak to
                    okreslic po polsku bo ja nie mam pojecia, jak nazwac moja klase ktora sie glupio
                    nazywa mind zeby oddawala ogolnie to co oddaje ang okreslenie bez popadanie w
                    skrajnosci po polsku, albo jeszcze lepsza - self,power,resistance,society cos
                    takiego w ramach social sciences -
                • st0krotka Re: O braniu klasy... 12.01.05, 18:04
                  abere, zgadzam sie z toba w 200%!!!!

                  czasem latwiej jest mi uzyc slowka angielskiego, ale zwlaszcza w pisaniu, gdzie
                  mam czas sie zastanowic, staram sie znalezc odpowiednik w jez polskim. wydaje
                  mi sie, ze z lenistwa jezykowego uzywa sie tylu 'obcych' zwrotow, zupelnie
                  niepotrzebnie, bo w ten sposob ubozeje nasz ojczysty jezyk
          • aneta05 Re: O braniu klasy... 12.01.05, 06:20
            Wlasnie przeczytalam na Onecie. Czy to jest po polsku??? Z moich czasow slowo
            "period" w naszym jezyku nie istnialo...tak mi sie zdaje przynajmniej.

            "Tylko trzech Polaków w IV periodzie PŚ w skokach"
            • tamsin Re: O braniu klasy... 12.01.05, 17:57
              za moich czasow slowo "dresiarz" tez nie istnialo, rowniez "komorka" w
              odniesiniu do telefonu komorkowego. Ewentualnie przypomne sobie mnostwo innych
              slow,kotrych nie slyszalam a ewentualnie sie doczytalam, i to wlasnie na
              forumach smile))
    • mijaczek Re: stresuje sie 11.01.05, 20:01
      wiedzialam, ze dobrze pojdzie, a dodatkowa klasa tylko ci pomoze... nie zaszkodzi.
      • asia.sthm Re: stresuje sie 11.01.05, 20:56
        Spongia gratuluje! Trzymalam jak cholera smile)
    • semantics Re: stresuje sie 11.01.05, 23:34
      hej spongia! No pieknie! bardzo fajnie ze dobrze Ci poszlo!!
      Sluchaj ja tez bylam na takim seminarium z prezentacji i nagrywakli na kamere video a pozniej sobie z
      tutotem ogladalas i on komentowal co jest dobre a co mniej dobre...
      Sprobuj koniecznie i traktuj jako zabawe!

      A swoja droga co to za szkola? Social sciences and chemistry?
      • spongia Re: stresuje sie 12.01.05, 03:39
        wiele szkol ma general education albo core requirements w ktorych, chociaz masz
        wybor, musisz sprecyzowane dosc klasy zaliczyc
        i tak np moja obecna (www.uchicago.edu) w gen ed ma 3 klasy social sciences, 3
        humanities, 2 arts, 6 jezykow obcych, 3 wfu, 2 matmy calculus, 3 civilization
        studies, 3 chemistry i 2 albo 3 biology i chyba to wszystko
        potem jest roznie od 10 do 15 klas typowych dla tzw major albo concentration
        albo kierunku oraz pare albo parenascie tzw electives
        czyli studiujajac jakikolwiek kierunek i tak wiekszosc klas ma sie z przedmiotow
        pozakierunkowych (chyba ze te electives sie bierze typowo kierunkowe, co czesto
        jest nieprawda, bo w takim systemie latwo jest zrobic drugi major wlasnie
        bazujac na electives)
        smile a teraz jeszcze male buszowanko, dokonczenie gotowania zupy ze szparagow (tzn
        asparagus) i zabieram sie za zadania z calculus
        ahhhh uwielbiam szkole
        karolek
        • emm1 Re: stresuje sie 12.01.05, 18:27
          spongia, maila Ci wyslalam na skrzynke oczywiscie gazetowa smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka