Gość: McCuskey
IP: *.insite.pl
13.06.03, 10:20
Byłem ostatnio poza Łodzią. Raz odwiedziłem Belgię, a przedwczoraj wyjechałem
do Poznania. Powroty do Łodzi za każdym razem są wstrząsającym przeżyciem.
Już nie chodzi o to, że niewiele się u nas dzieje pod względem inwestycji.
Nie chodzi o to, że olewa nas PKP, LOT, rząd itd. Nie chodzi o to, że
Bruksela, czy Poznań są ładniejszymi miastami. Do zniesienia jest także to,
że w żadnym miaście nie widzi się tyle żulerstwa stojącego w bramach. To co
najbardziej mnie przeraża kiedy wracam do mojego miasta, to bandytyzm,
prymitywizm i bezmyślna przemoc, niszczenie wszytkiego co przeszkadza w
wyładowaniu agresji.
Pierwszy wypad na miasto po powrocie z Brukseli. Jadę autobusem nocnym. Widzę
człowieka z rozkwaszoną twarzą. Potem wsiada "mocna ekipa", której nie sposób
się przeciwstawić, jarają szlugi, bluźnią, itd. Kiedy jeszcze dzień wcześniej
było się w cywilizowanym świecie, trudno jest się znowu przestawić na łódzkie
myślenie, że "to normalne".
Pobyt w Poznaniu: Oglądam mecz Szwecja - Polska w podrzędnym pubie w centrum.
Żadnej ekstrawagancji, piwo po 4 zł. Ludzie spokojni, zagadują mnie, pytają
skąd jestem. Mimo fatalnej postawy Polaków, w lokalu przez cały mecz pada
zaledwie kilka przekleństw. Potem ok. 22.00 spaceruję ulicami Poznania.
Cisza, spokój, zero nerwowej młodzieży.
Powrót do Łodzi, kupuję gazetę i czytam o bandytach na Piotrkowskiej
nagrywających swoje popisy. Przerażające, rozważam dzisiejsze wyjście z domu.
A jednak, już dawno nie byłem na Piotrkowskiej. Postanawiam sprawdzić, czy
rzeczywiście wieczorem jest tak okropnie. Niestety jest fatalnie.
Reprezentacyjna ulica miasta jest opanowana przez łysych panów w białych
obcisłych podkoszulkach oraz towarzyszące tym panom "damy". Normalni ludzie
muszą im ustępować z drogi.
Jeszcze tylko powrót nocnym i będziemy w domu. Niestety, na przystanku brak
rozkładu jazdy - weseli chłopcy wyładowali swoją agresję na tabliczce z
rozkładem jazdy.
Ludzie! Po raz pierwszy mam dosyć tego miasta, chcę stąd wyjechać. Tu
naprawdę nigdy nie będzie lepiej. Nie twierdzę, że w innych polskich miastach
jest inaczej. Zapewne ludzie też się biją, zabijają. Ale tyle prymitywnego
chamstwa ile w Łodzi, nie znajdzie się nigdzie. Czy też macie podobne zdanie?