Dodaj do ulubionych

[GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik

27.07.07, 13:34
Potrzebuje sie wyspowiadać ale mam na sumieniu takie grzechy że boje sie że
ksiądz mi nie da rozgrzeszenia albo nawet sie zgorszy i przegoni mnie z
krzykiem z konfesjonału, już raz tak niedawno było. Powiedzcie w którym
kościele znajde księdza który daje łagodną pokute? A najlepiej żeby był taki
jakiś głuchy, co nie słyszy co ludzie mu opowiadają tylko wysłucha że ktoś coś
mamrocze i daje każdemu "ryczałtowo" po 2 zdrowaśki albo kare o podobnym kalibrze.
Obserwuj wątek
    • nefnef A do puszki ci takie rozgrzeszenie? 27.07.07, 13:36
      A do puszki ci takie rozgrzeszenie?
      • cipuszka.pandory Re: A do puszki ci takie rozgrzeszenie? 27.07.07, 13:41
        moge wrzucić jakiś datek do puszki żeby rozgrzeszenie dostać.
        • lavinka Re: A do puszki ci takie rozgrzeszenie? 27.07.07, 13:44
          Ksiądz nie usłyszy ale Bóg tak i co wtedy? ;p
          • cipuszka.pandory Re: A do puszki ci takie rozgrzeszenie? 27.07.07, 13:55
            Przecież ksiądz w konfesjonala działa natchniony przez Ducha Świętego. To jak
            gdyby pełnomocnik Boga. Czyli skoro daje taką a nie inną pokutę to znaczy, że
            Bóg mu taką natchnął, nawet jeśli ksiadz niedosłyszy.
            • nefnef Re: A do puszki ci takie rozgrzeszenie? 27.07.07, 14:02
              A Ty go natchniesz, żeby nie usłyszał tego, co Bogu przeznaczone.
              • trooly Re: A do puszki ci takie rozgrzeszenie? 27.07.07, 14:05
                Nam się smiało spowiadaj, damy pokutę.
            • lavinka Re: A do puszki ci takie rozgrzeszenie? 27.07.07, 15:03
              Ale jak nie dosłyszał to się nie liczy ;p
              Trudno,żeby dał Ci pokutę za coś o czym nie wie,że zrobiłeś. Będziesz musiał na
              kolanach do samej Czętochowy iść ;-)))
              lav
              p.s.Ło matko,ludzie to mają problemy.... ;-))))
    • evonka nie rozśmieszaj mnie 27.07.07, 14:21
      dwie zdrowaśki to sobie sam daj.. albo ja ci dam, chcesz? ryczałtowo...
    • bryzolin Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 10:37
      Śmiało się wyspowiadaj, tylko nie wchodź w szczegóły. Na przykład jeśli
      cudzołożyłaś to mów cudzołozyłam, a jeśli zapyta z ciekawości jak to mów, że
      chodzi o stosunek itp. a nie opowiadaj szczegółów anatomicznych.
      Jeśli nie odpuści to wstań i odejdź bo to nie o to chodzi aby cię dręczył ale o
      fakt spowiedzi.
      Wtedy idź do innego księdza, bo onie różnie podchodzą do tego i niektórzy wcale
      nie wchodzą w szczegóły.
      Prócze tego wybierz taki moment kiedy jest mało osób a nie w czasie mszy aby
      cię w razie czego nie ścigał i nie wrzeszczał.
      • lavinka Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 12:21
        Widzę,że masz spore doświadczenie w tej materiii ;-)
        Zaraziłam sięod aaa202 awarią prądu i jadę na bateriach.... jakbym nagle znikła
        to znak,że się skończyły....
        • bryzolin Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 12:30
          No bo w kwestii spowiedzi to tak jak w każdej innej kwestii trzeba
          konstruktywnie cos wymysleć a nie tylko kierować się wstydem. Wiadomo, że
          spowiedź jest po to aby jakieś psychologiczne działanie było i wzbudzić
          jakieś poczucie winy i wstydu aby delikwent więcej już tego nie czynił.
          Ale jeśli ktoś chce się wyspowiadać i ma taką potrzebę to niech się wyspowiada.
          Wtedy trzeba to zrobić tak, aby być w porzadku w stosunku do Boga a nie dawać
          pożywki księdzu do wydziwiania.
          • iluminacja256 Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 12:38
            Najważniejsze to nei trafić na księdza erotomana, bo takiemu trzeba odrazu
            robić awanturę i potem cżłowiek sie zraża do całej instytucji, bo jak jeszcze w
            kosciele trzeba się awanturować, to naprawdę do dupy:)
            • bryzolin Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 12:40
              W tym wypadku neleży zrozumieć, że księża są ludźmi i nie robić żadnej awantury
              tylko odejść od konfesjonału i iść do innego.
              • lavinka Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 12:43
                Ojej. Fajnie być ateistą. Człowiek tylko z własnym sumieniem musi się zmagać...
                a nie jakiemuś obcemu facetowi o swoim życiu intymnym opowiadać.... ja bym nie
                mogła...
                Trudno. Dostanę jakiś kociołek ze smołą ....
                • markus.kembi Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 14:25
                  Lavinko, a dlaczego od razu ateistą? Spowiedź w konfesjonale obowiązuje tylko u
                  katolików (od XVI wieku), no moze jeszcze u prawosławnych też jest spowiedź
                  uszna, ale konfesjonałów w cerkwiach nie ma. Poza tym żadne inne wyznanie nie
                  uznaje czegoś takiego jak spowiadanie się kapłanowi.
                  • lavinka Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 14:31
                    Trochę mnie pocieszyłeś. Ale z drugiej strony... nigdy nie miałam ciągotek
                    sekciarskich... więc jeśli chodzi o oddawanie czci jakimś figurkom i obrazkom
                    oraz ideom,to raczej w moim przypadku nie ma na co liczyć... Jakoś mi się wiara
                    w Boga zawsze kłóciła z tym cyrkiem...
                    lav
              • iluminacja256 Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 12:53
                Ciągle słyszę, ze księża są TYLKO ludzmi. chciałabym tylko wiedziec, dlaczego
                operując w tak delikatnej materii jak psychika i sumienie, zwłaszcza w stosunku
                do naprawdę młodych dziewczyn 15 -20 lat, nie przechodzą zadnego przygotowania
                psychologicznego.
                • bryzolin Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 13:30
                  Jak najbardziej przechodzą przygotowanie psychologiczne. Studia teologiczne to
                  nic innego jak również przygotowanie do spowiedzi.
                  Błąd jest po stronie wierzących, którzy nie wiedzą ja wierzyć i są słabo
                  przygotowani do praktykowania wiary.
                  Wasze posty to najlepszy przykład. Przecież to nie o to chodzi aby ksiądz
                  wiedział wszystkie szczegóły waszego djamy na to życia płciowego, ale o ty aby
                  ogólnie wyznać grzechy. Mówisz - grzeszyłam przeciw 6 przykazaniu, lub
                  popełniłam kilka razy grzech nieskromności, cudzołóstwa i już. Jak się będzie
                  więcej dopytywał to powiedz że nie pamiętasz szczegółów, lub jak zacznie gadać
                  od rzeczy to odejdź i idź gdzie indziej. To Ty musisz rozliczyć się z Bogiem a
                  nie opowiadać erotyczne historyjki księdzu.
                  • iluminacja256 Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 15:27
                    Ja sie rozliczam z Bogiem bezpośrednio i nie chadzam do koscioła. Zbyt dobrze
                    pamietam moja ostatnią spowiedz w wieku lat 16 -stu i jednak z cąłą pewnością
                    weim, ze ksiądz ów nie miał nic wspólnego z zadnym przygotowaniem
                    psychologicznym, bo gdyby miał, NIGDY nie mówiłby takich rzeczy tak młodej
                    dziewczynie. I to nie we mnie był problem, ale w nim. Przygotowanie
                    psychiologiczne w kosciele owocuje tym, ze dzieci na treligii mając 8 lat
                    oglądaja "Nieme krzyki" o aborcji , kiedy nawet nie maja pojęcia o co tu
                    chodzi.

                    Ponadto lubię jak ktoś do mnie mówi w jezyku polskim, a nie staro-cerkiewno-
                    słowiańskim . Co to jest nieskromność? Gołe nogi?
                    • lavinka Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 16:34
                      Nieskromność? Hmm... pojęcie pokrewne samochwaławkąciestalestwu ;-))))
                      Co on Ci takiego powiedział? Grzeszę ogromną ciekawością ;-D
                      A jeśli już jesteśmy przy temacie grzechu to i tak wszystko od początku ma być
                      rozliczone na Sądzie Ostatecznym. Czyli odpuszczenie grzechów i pokuta tak,ale
                      jako takie są nadal zapisane w naszej "teczce" ;-)))) Tyle,że jest odhaczone -
                      że żałowaliśmy, odpokutowaliśmy i zadośuczyniliśmy(matko,ale ja dziś gramotnie
                      piszę). Rozmawiamy tu o pokucie i opuszczeniu, a ani słowa o zadośćuczynieniu...
                      czy księża mówią o tym przy spowiedzi? Bo w radiu czasem tak...
                      lav
                      • bryzolin Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 18:03
                        Trzeba tu rozgraniczyć pewne sprawy: wiarę i wymysły Kościoła lub psotawę
                        samych księży. Oczywiście można "przepisać" się do protestantów aby wierzyć w
                        tego samego Boga i pozbyć się problemu spowiedzi, ale i w katolickiej wersji
                        można być w zgodzie z własnym sumieniem i postawą Kościoła. Po prostu trzeba
                        zachować umiar i logikę w tym co się robi i mówi, a jeśli ktoś przekracza
                        granice wyznaczone przez nasze poczucie godności to należy zareagować. Jeśli
                        nie wiemy jak to po prostu zaniechać takiej spowiedzi i pójść do innego
                        kościoła.
                        Często jednak takie krytyczne oceny księży są niesprawiedliwe, bo większość
                        jest w porządku i nie wypytuje. Najczęsciej ludzie próbują usprawiedliwić swoją
                        absencję na spowiedzi poprzez takie wytłumaczenia typu: nie będę obcemu
                        facetowi opowiadać o swoich grzechach lub podeprzeć się złymi doświadczeniami z
                        dzieciństwa.
                        • lavinka Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 28.07.07, 18:08
                          Skoro takie tłumaczenia są najczętsze to widać,że społeczeństwo nie ma zbyt
                          dużego zaufania do kleru... a noż ma mały dyktafonik i nagrywa?
                        • evonka nie traktujcie księży jak świetych krów! 28.07.07, 19:11
                          jestem katoliczką z chrztu i ślubu. choć w zasadzie czuję się po prostu
                          chrześcijanką. wiele katolickich przepisów i dogmatów uważam za mocno
                          przesadzone i niepotrzebne..
                          jeśli chodzi o spowiedź, to spowiadam się kiedy tego potrzebuję. i zgadzam się
                          z bryzolinem, że jak coś nie pasuje to trzeba po prostu zmienić spowiednika,
                          zmienić kościół, do którego się chodzi, etc... nie należy księzy traktowac jak
                          świętych krów, których słowa są wyrocznią. jak lekarz wystawia błędną diagnozę,
                          gada głupoty, albo zaczyna na mnie krzyczeć, to idę do drugiego, trzeciego...
                          nie uważam przez to, że cały lekarski świat jest do bani.. znam świetnych
                          lekarzy i konowałów. podobnie z księżmi. trzeba ich oceniać, weryfikować.. oni
                          mają służyć, pomagać, wspierać - taka jest ich rola również. dlatego trzeba się
                          tego domagać... kończą się czasy ciemnej masy, której można było wmówić różne
                          rzeczy.. coraz więcej ludzi naprawdę myśli i weryfikuje własną wiarę, księza
                          zdają sobie z tego sprawę i dlatego zmienia się, choć powoli, również podejście
                          do wielu kościelnych "dodatków", obrzędów, konfesjonałowej spowiedzi, etc...
                          • lavinka Re: nie traktujcie księży jak świetych krów! 28.07.07, 23:27
                            evonka napisała:
                            kończą się czasy ciemnej masy, której można było wmówić różne
                            > rzeczy.. coraz więcej ludzi naprawdę myśli i weryfikuje własną wiarę, księza
                            > zdają sobie z tego sprawę i dlatego zmienia się, choć powoli, również podejście
                            >
                            > do wielu kościelnych "dodatków", obrzędów, konfesjonałowej spowiedzi, etc...

                            No i tu się nie zgadzam. Z tego co zauważyłam księża nie bardzo sobie zdają
                            sprawę... a podejście zmienia się .... na zamiatanie śmieci pod dywan
                            (patrz:głośna sprawa zakonu w Kazimierzu). Czyli zmienia się tylko facjata.
                            Środek jest chory tak jak i był przedtem... Zmienili tylko firanki niestety... a
                            to,że paru księży jest fajnych... a niech sobie są (szczęście,że są)... lecz
                            jedna jaskółka wiosny nie czyni... Żeby nie wiem jak wielu księży miało zdrowe
                            podejście i powołanie... dopóki w telewizji będą pojawiać się takie osoby jak
                            Rydzyk... wiara katolicka będzie się właśnie z nimi(i moherowymi babciami z
                            Radia Maryja) kojarzyć... niestety... Za wielu księży psuje kościołowi
                            reputację... a ten zamiast ich usunąć w cień... no właśnie... za dużo świętych
                            krów...

                            Poczekam aż się uporają z teczkami....
                            • bryzolin Re: nie traktujcie księży jak świetych krów! 29.07.07, 00:16
                              Na razie nie rozszerzajmy tematu wątku bo żale na Kościół były już w innych
                              wątkach. Tutaj zastanawiamy się czy chodzenie do spowiedzi jest bardzo
                              uciążliwe czy nie i akurat w tym zakresie Kościół nie jest chyba zbyt
                              uciążliwy, większość księży jest dyskretnych chociaż nie wiem, bo nie jestem
                              młodą, atrakcyjną dziewczyną i nie wiem jak jest w innych przypadkach.
                              Wiem na pewno za to, że ludzie wierzący szukają wykrętów na chodzenie do
                              spowiedzi, bo łatwiej im "odstać" godzinę na mszy i traktować to jako swoje
                              poświęcenie dla Boga niż pójść do spowiedzi.
                              • lavinka Re: nie traktujcie księży jak świetych krów! 29.07.07, 00:47
                                Wydaje mi się,że kościół nie jest uciążliwy w kwestii spowiedzi. Raczej wierni
                                są uciążliwi w oczekiwaniu odpuszczenia każdych grzechów w każdej ilości. Ale
                                rachunek sumienia to nie to samo co polecenie przelewu w banku... czasem mam
                                wrażenie,że niektórzy o tym zapominają...
                                lav
                                • aaa202 Przyznam, że trochę mnie kręci problem 29.07.07, 01:05
                                  jak się zadośćuczynia niektórym grzechom. Jak wiadomo niezbędne etapy
                                  oczyszczania się z grzechu to rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne
                                  postanowienie poprawy, spowiedź szczera, zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu.

                                  Jeśli seks poza małżeństwem jest cudzołożeniem, to nie dość, że musiałabym
                                  żałować, że poszłam z kimś do łóżka (może się zdarzyć), musiałabym postanowic,
                                  że więcej tego nie zrobię (jeśli żałuję tego poprzedniego razu z danym
                                  obiektem, to również prawdopodobne), potem idę się z tego wyspowiadać, ok, ale
                                  jak mam zadośćuczynić? Np. jeśli przespałam się z ułanem, to zadośćuczynienie
                                  ma polegać na zaliczeniu reszty pułku?
                                  • lavinka Re: Przyznam, że trochę mnie kręci problem 29.07.07, 01:58
                                    Zadośćuczynienie w tym wypadku polega chyba na zrobieniu dobrze mężowi :)
                                    • aaa202 Czyjemu? 29.07.07, 02:12
                                      • lavinka Re: Czyjemu? 29.07.07, 14:20
                                        No przecież nie cudzemu ;p
                            • evonka "Z tego co zauważyłam ..." 29.07.07, 14:07
                              napisała Lavinka.... przecież deklarujesz się jako niewierząca i mówisz, że do
                              kościola nie chodzisz więc jak mozesz cokolwiek zauważyć???

                              jeśli katolicyzm identyfikujesz z rydzykiem i mocherowymi beretami to naprawde
                              niesprawiedliwie. to tak jakbyś terrorystów al kaidy identyfikowała z
                              islamem... krzywdzisz w ten sposób gros osób, które naprawdę powaznie traktują
                              sprawę swojej wiary, są jej świadomi...
                              • lavinka Niewierząca? Ja? 29.07.07, 14:24
                                Znowu Ci się coś pomyliło. Wierząca, niepraktykująca. Alternatywny tryb wiary
                                polegający na tym,że nie uczstniczę w obrzędach,których nie rozumiem. Czyli
                                chrześcjanka, ale nie katoliczka. Moja rodzina nie bywała nigdy w kościele, więc
                                nie zbuntowałam się przeciw moherowej babci jak wielu spośród nas tutaj.
                                Niewiele wiem o tej szopce, bo babcia ani prababcia do kościołą nie
                                chodziły(dziadka nie znam, bo umarł na długo przed moim urodzeniem). Ale wiary w
                                Boga i jego wyroki uczyły mnie jak najbardziej. Pamietam, babcia to mnie nawet
                                przestrzegała bym nie zostawała sam na sam z księżem bo wśród nich jest
                                strasznie dużo zboków... ;-)))) Wolałam uwierzyć, niż zweryfikować :))))
                                lav
                                • evonka zabawna jestes 29.07.07, 14:31
                                  pisząc o szopce, o której de facto nic nie wiesz, jak sam przyznajesz.. więc
                                  dlaczgeo oceniasz jako szopkę? używając pejoratywnego znaczenia słowa szopka
                                  wyraźnie oceniasz mszę jako coś, co jest negatywnym folklorem, cyrkiem, zabawą,
                                  udawaniem...
                                  gdybys byla chrześcijanką szanowałabyś przynajmniej inne niż twój sposoby
                                  praktykowania wiary. acha, sorry, ty nie praktykujesz, więc po prostu
                                  uszanowałabyś, ze sa ludzie, którzy praktykują. jedni modlą się po cichu, inni
                                  spiewają, jeszcze inni przesuwają paciorki różańca... dla wielu, wcale nie
                                  głupich, naiwnych, półinteligentów, msza jest bardzo ważna... więc twoja ocena
                                  jej jako szopki, jest, wydaje mi się, mocno nie na miejscu..
                                  • lavinka Re: zabawna jestes 29.07.07, 23:55
                                    Z mojego punktu widzenia jest to szopka. Tak to wygląda ze strony osoby
                                    nieuwikłanej.
                                    Jakiś kompleks masz? ;-DDD
                                    I zaraz, czy Ty aby nie popierasz aborcji? I z czystym suumieniem nazywasz się
                                    chrześcijanką? Tpowe podejście katolika... ;-))))
                                    • evonka nie masz punktu widzenia 30.07.07, 10:20
                                      bo nigdy nie byłaś. więc nie mozesz mieć punktu widzenia. to tak jak ocenianie
                                      filmu na podstawie czyjejś recenzji. więc nie knoć o punkcie widzenia...

                                      kompleks możesz mieć co najwyżej ty, bo widać dla ciebie istnienie kościoła to
                                      jakis straszny problem.

                                      co do aborcji, to jej w założeniu nie popieram, znowu mnie z kimś mylisz.
                                      popieram jedynie obecne prawo, które dopusza aborcję w określonych sytuacjach..
                                      więc przestań tu pisać o typowym katoliku, bo ani to uzasadnione, ani
                                      konstruktywne..
                        • iluminacja256 Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 29.07.07, 09:43
                          Oczywiście można "przepisać" się do protestantów aby wierzyć w
                          > tego samego Boga i pozbyć się problemu spowiedzi, ale i w katolickiej wersji
                          > można być w zgodzie z własnym sumieniem i postawą Kościoła

                          Niestety, ja uważam, że katolicyzm wyprodukowal taką masą bzdur w dziedzinie
                          moralnosci, że nijak nie ejstem w stanie być z nim w zgodzie, będąc
                          jednoczesnie w zgodzie sama ze sobą. Podstawą jest oczywiscie tzw. społeczne
                          nauczanie koscioła w kwestiach seksualnych - dla mnie, kompletnie, nie do
                          przyjęcia.
                          • lavinka Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 29.07.07, 14:26
                            "nauczanie koscioła w kwestiach seksualnych". Ale o co chodzi? O mniejszośći
                            seksualne? I jaki to ma związek ze spowiedzią? Przypominam w imieniu Byzolina,że
                            o tym własnie rozmawiamy :)))
                            • iluminacja256 Re: [GwŁ] pobłażliwy ksiądz spowiednik 29.07.07, 15:56
                              Nie chodzi o mniejszości seksualne, chodzi choćby o podejscie do antykoncepcji.
                              • bryzolin No tak 29.07.07, 23:49
                                Z antykoncepcji to trzeba się wyspowiadać i to może być kłopotliwe, a czy
                                masturbacja też jest grzechem?
                                • lavinka Re: No tak 29.07.07, 23:57
                                  1.Z technicznego punktu widzenia każdy sex uprawiany nie w celu poczęcia jest
                                  grzechem. Antykoncepcja nie jest grzechem,ale do grzechu prowadzi. Taki szczegół :)
                                  2.Podobno tak, patrz punkt pierwszy :)
                                  • bryzolin Re: No tak 30.07.07, 01:28
                                    Tak czy siak przy spowiedzi wystarczy powiedzieć - grzech nieskromności, bo
                                    skoro antykoncepcja nie jest grzechem to może powiedzieć - przy pytaniu o
                                    szczegóły - że chodzi o powstrzymywania zapłodnienia, bo nie chcemy mieć dzieci
                                    z takiego lub innego powodu i wtedy ewentualne uwagi skierują się na inne tory.
                                  • evonka nie znasz sie, a piszesz, mądralo.. 30.07.07, 10:27
                                    co za głupoty....
                                    kto ci nakładł do głowy (pewnie jakiś ksiądz-zboczeniec, bo tylko o takich coś
                                    słuszałaś...), że sex uprawiany nie w celu poczęcia jest grzechem???????

                                    sex jest rodzajem bliskości zarezerwowanej dla małżonków, według nauczania
                                    katolickiego. nie ma na celu poczęcia. bo ludzie kochaliby się jedynie w tym
                                    celu. a kochają się, żeby być ze sobą blisko, żeby okazywac sobie miłość i
                                    ogromne oddanie.
                                    sex więc nie jest narzędziem do poczynania dzieci ani narzędziem do
                                    zaspokojenia się. jest relacją. której wynikiem może być poczęcie dziecka. a to
                                    jest pewna różnica w podejściu i pojmowaniu kiedy jest grzechem, a kiedy nie.
                                    jest grzechem wtedy kiedy traktujesz druga osobę przedmiotowo, jedynie w celu
                                    zaspokojenia własnej potrzeby... własnej. bez względu na tą drugą osobę.

                                    • iluminacja256 Re: nie znasz sie, a piszesz, mądralo.. 30.07.07, 10:36
                                      I non stop w zwiazku z tym słysze, z e antykoncepcja mnie uprzedmiatawia i jej
                                      stosowanie to grzech, nie bacząc na to, ze wg zdania doskonałej większości
                                      kobiet - najlepszy wynalazek XX wieku to własnie ta uprzedmiatawiająca
                                      antykoncepcja, która pozwala sterować swoją płodnością. Kosciól mota się w
                                      swoim przekazie od dawna, np. twierdząc, ze NPR to nei metoda antykoncpcyjna, a
                                      jednoczesnei sugeując, że jej stosowanie w odpowiadnim momencie daje 100 %
                                      zabezpieczenia;/ Moment , w którym zaczyna sie dyskutować z ta pokrętna
                                      kazuistyka, to moment , w którym dowiaduję się, ze jestem hedonistą z
                                      cywilizacji śmierci , opętaną permisywizmem morlanym. I jak tu dyskutować z
                                      czyms takim?
                                      • evonka Iluminacjo... 30.07.07, 10:52
                                        wydaje mi się, że wszystko tak naprawdę zależy od tego jak Ty sama uważasz.
                                        a nauka kościoła wynika z historii, a ponieważ czas ogromnie przyspieszył, to i
                                        kościół niebawem zapewne zmieni zdanie w temacie, lub je uealstyczni..
                                        nauka mówi o tym, że powinno się mieć jednego partnera, małżonka. wynika to z
                                        tego że jest to ewidentna troska o zdrowie. tak jak w nauce muzułmańskiej
                                        tradycja niejedzenia wieprzowiny, która bardzo szybko psuje się, kiedy nie jest
                                        odpowiednio przechowywana. stąd to wynika.
                                        kiedyś postem było niejedzenie mięsa. teraz to żadne post, bo mięso jest
                                        powszechnie dostępne, nie jest rarytasem. jest zwyczajnym pokarmem.
                                        więc, wracając do tematu... tzw. czystość przedmałżeńska była wyrazem troski o
                                        zdrowie przede wszystkim. natomiast antykoncepcja może, podkreślam: może,
                                        powodować, że ludzie zapominają o tym, że sex to szczególny rodzaj relacji,
                                        której wynikiem może być potomstwo. że to jest bardzo poważna sprawa ten sex...
                                        o to chodzi...
                                        zobacz jak wiele małolatów bierze się za sex, nie mając o tym zielonego
                                        pojęcia, traktując jak zabawkę, jak imprezowy wyskok... jak ci ludzi epotem
                                        mają wejść w jakieś zdrowe ralcje??? to jest hedonistyczne podejscie. ulżenia
                                        sobie za wszelką cenę, bez przejmowania się konsekwencjami, nie tylko fizyczno-
                                        zdrowotnymi, ale przede wszystkim psychicznymi...
                                        więc wydaje mi się, że podejście koscioła się zmieni...ale trochę czasu
                                        upłynie.. najważniejsze jednak, co ty sama o tym myślisz..
                                        • aaa202 Czystość przedmałżeńska 30.07.07, 11:12
                                          przede wszystkim zabezpieczała byt materialny potomstwu. Kobieta ze swoim
                                          panieńskim dzieckiem zostawała gołą dupą na lodzie, bo z reguły nie miała
                                          źródeł dochodu. Antykoncepcja ten problem zniosła. Jest seks, nie ma dziecka.

                                          A małolaty będą się kochać, bo krew nie woda. Dlatego lepiej przestać udawać,
                                          że jak im się odetnie dostęp do wiedzy o seksie, to seksu nie będzie.

                                          Trudno mi się zgodzić ze stwierdzeniem, że seks to "bardzo poważna sprawa"
                                          i "szczególny rodzaj relacji". Czasem po prostu jest potrzeba "ulżenia sobie za
                                          wszelką cenę, bez przejmowania się konsekwencjami, nie tylko fizyczno-
                                          zdrowotnymi, ale przede wszystkim psychicznymi".
                                          Ja tam w żadne grzechy nie wierzę.
                                          • evonka i ty masz rację, i ja też 30.07.07, 11:24
                                            bo czytałam o historii pewnych praw kościelnych i o tym też było... ale o
                                            chorobach, dawniej nieuleczalnych, przenoszonych drogą płciową też..

                                            krew nie woda, racja. ale jak sie ma 12-14 lat, to chyba za wcześniej. i powie
                                            ci to nie tylko ksiądz, ale i psycholog.. wiedza o seksie być musi, ale uważam,
                                            ze nie tylko jego techniczno-zdrowotnych aspektach, ale również o
                                            psychologicznych.

                                            psycholog również potwierdzi, że sex nie jest zwykłą relacją. pomijam jego
                                            genezę potrzebową.. zwykle się po prostu ma ochotę na sex i tyle.. ale to nie
                                            zmienia faktu, że sex nie jest rozmówką z koleżanką przy kawce..
                                            • aaa202 Kiedy ja miałam 12 lat 30.07.07, 11:40
                                              to co prawda miałam obecne gabaryty, a cycki to chyba nawet większe, rajcowało
                                              mnie granie chłopakom na nosie, ale nie przyszło mi do głowy, żeby faktycznie z
                                              którymś się przespać. No nie przesadzajmy z tym wiekiem. Znam też 12 letnich
                                              chłopców i oni marzą głównie o kolejce górskiej i szeregowym łączeniu
                                              bateryjek, a nie o cipkach koleżanek. To są dzieci. Sprawa nabiera rumieńców
                                              dopiero w wieku 16, 17 lat. I jeśli będzie się robić wokół seksu duszną
                                              atmosferę zakazanego owocu, to naprawdę ludzie będą mieć problemy psychiczne i
                                              trudności w budowaniu właściwych, zdrowych relacji w przyszłości.
                                              Ani księdza, ani psychologa nie trzeba o nic pytać, kiedy się idzie na macanki
                                              z kolegą/koleżanką, a w razie czego ma się gumkę w zanadrzu. To tylko seks,
                                              Evonko, nie montaż bomby wodorowej.
                                              • evonka a ja znam 30.07.07, 12:10
                                                koleżankę, która zaszła w ciążę mając 13 lat. ze swoim kolegą 15-latkiem. nie
                                                traktowali poważnie macanek, a sie tak namacali, że mają dziecko. oczywiscie
                                                nie są parą, nie są małżeństwem, bo to były takie luzne macanki, tylko, że
                                                trochę bardzoej zaawansowane..

                                                jestem naprawdę fanką macanek i wogóle sex jest fajny. i nie o zakazanie owocu
                                                chodzi, ale o świadomość.
                                                • aaa202 Mnie również chodzi o świadomość 30.07.07, 12:23
                                                  Oni z jakiegoś powodu jej nie mieli.
                                                  Dlatego niezbędne jest uświadamianie dzieci jakie ryzyko niesie seks i jak
                                                  ryzyko zminimalizować. Skoro szkoła tego nie robi, niech robią to rodzice,
                                                  lekarz, sensowne młodzieżowe periodyki i inne media.
                                                  Roli dla kościoła w tej kwestii nie widzę, bo ten jest tu bezradny. Jego nauka
                                                  w tym zakresie przypomina łapanie pstrąga w papier toaletowy - że tak sobie
                                                  pozwolę nawiązać do wątku.
                                • evonka ... grzechy.. 30.07.07, 10:39
                                  myślę, że do spowiedzi należy dojrzeć... spowiedż się zmienia. jak się jest
                                  dzieckiem to się człowiek spowiada tak jak ma w książeczce napisane.. potem
                                  jednak spowiedź moze przyjmować różne formy. ja, kiedy się spowiadam, nie robię
                                  tego według jakiejś reguły. jak mi co leży na sercu, uważam, że źle postąpiłam,
                                  to to mówię. ostatnio miałam świetną spowiedź, bo powiedziałam księdzu, że nie
                                  wiem czy to jest grzech, że ja nie czuję, żebym grzeszyła w określonej
                                  sytuacji, że mi cos nie odpowiada w kościele i mam z tym problem.. i wokół tej
                                  jednej sprawy odbyłam świetną rozmowę, zakończoną rozgrzeszeniem i naprawdę
                                  konstruktywnymi wnioskami...
                                  więc.. wracając do masturbacji, wydaje mi się, że grzech jest wtedy kiedy coś
                                  jest niezgodne z twoim sumieniem, kiedy sam uważasz, że tak nie powinno być. i
                                  z tego się nalezy spowiadać. a jak sie ma problem, to można o tym powiedzieć.
                                  ja sie tych konfesjonałowych rozmów wogóle nie boję. fakt, że nie mam jakichś
                                  ciężkich grzechów, nikomu większej krzywdy nie zrobiłam, ale dla mnie
                                  konfesjonał czy spotkanie z księdzem na spowiedzi jest po prostu okazją do
                                  rozmowy, do rozwiania wątpliwości, do powiedzenia też, co mnie boli, dlaczego
                                  mam jakiś kłopot, co mi nie pasuje... że nie chodzę do koscioła, bo mnie
                                  denerwują te zawodzące powolne śpiewy i senność wszechogarniająca... mówię to.
                                  a ksiądz mi mówi: to szukaj w innym kościele, w innej parafii. nasz kościół
                                  jest taki a nie inny, bo mamy starszych mieszkańców, nie moge im zaproponować
                                  baptystycznego stylu, bo oni wolą spokojne kazanie i różaniec, a dla ciebie
                                  może zupełnie inna forma być spotkaniem z bogiem..
                                  ... no, się rozpisałam...
                                  • iluminacja256 Re: ... grzechy.. 30.07.07, 10:46
                                    Żeby tak było to trzeba trafić na mądrego księdza. Ja akurat trafiałam bardzo
                                    żle, choć bardzo ciepło wspominam zakonnika franciszkanian, z który mialam
                                    kontant gdzieś do 21 roku zycia. Niemniej jednak nie zdecydowłam się już na
                                    zadna spowiedż pózniej - może dlatego, ze czym innym była rozmowa znim, a coś
                                    zupelnie innego odczuwałabym w formie spowiedzi - czyli relację zależności.
                                    • evonka ja w ogóle 30.07.07, 10:57
                                      nie za bardzo lubię spowiedź, mimo, że nikt mi raczej krzywdy nie zrobił w
                                      konfesjonale... też uważam, że jest pewien rodzaj zależności. i dlatego chodzę
                                      wtedy kiedy naprawdę tego potrzebuję sama... wolę też protestantów, którzy nie
                                      mają "pośredników", w postaci swiętych, błogosławionych i spowiedników.. nie
                                      mają kultu Maryji, choć w sumie uważam, że to piękny kult. bardzo pozytywny w
                                      sumie. u nas mocno zakorzeniony w ludowości.. znów odbiegłam od tematu...
                                  • aaa202 I znalazłaś taki kościół? 30.07.07, 10:53
                                    • evonka he he... 30.07.07, 11:00
                                      wiesz, w zasadzie nie szukałam.. chodzę do różnych kościołów. zwykle w weekend
                                      jestem gdzieś poza miastem, wiec po prostu ide tam gdzie akurat jestem. poza
                                      tym nie chodze co tydzień.. nie jestem idealna.
                                      miło wspominam Łagiewniki i msze tam własnie. chodziłam tam bardzo często,
                                      kiedy mieszkałam w pobliżu.. natomiast najpiękniejsze i najbardziej podnoszące
                                      na duchu msze były w Poroninie, koło zakopanego. Ze śpiewem, że serce roście! I
                                      kazaniem mądrym, inteligentnym i dowcipnym nawet.
                                      • aaa202 Ja bywam najwyżej przymusowo 30.07.07, 11:27
                                        np. na ślubach, pogrzebach. A ostatnio, w maju, byłam na mszy w cerkwi w
                                        Białej. Mało nie zemdlałam. Ile można stać? Początkowo była zafascynowana
                                        olbrzymią tuszą arcybiskupa Abla. Nie przesadzę, jeśli powiem, że miał kubaturę
                                        8 przeciętnych ludzi. Chodził za nim chłopaczek z krzesłem, na którym Abel
                                        przysiadał co trzy kroki. Był tak gruby, że bałam się, że umrze na moich
                                        oczach.
                                        Kiedy zafascynowanie tym zjawiskiem mi minęło, zostało mi jeszcze 2,5 godziny
                                        na walkę ze słabością własnego ciała. Niestety nie miałam za plecami służby
                                        krzesełkowej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka