Dodaj do ulubionych

Czytanie - czy przeżytek ?

15.12.01, 16:09
Obserwuj wątek
    • rafgeo Re: Czytanie - czy przeżytek ? 15.12.01, 16:34
      SSSSS Wycięło mi wypowiedź. Nieładnie. Ale wpiszę to co chciałem przekazać
      jeszcze raz.

      Czy uważacie, że czytanie jest przeżytkiem? Kino, telewizja (o internecie nie
      wspomnę) są o wiele łatwiejsze w odbiorze niż książki. Dlaczego statystyczny
      Polak czyta jedną, dwie książki na rok? (a statystykę tę w znacznej mierze
      nakręcają uczniowie lekturami) Wydaje mi się, że paradoksalnie niechęć do
      czytania wynosimy ze szkół, gdzie zmuszani jesteśmy do czytania lektur
      typu "Nad Niemnem". Nikt z własnej woli (no może poza osobami w podeszłym
      wieku) nie przeczyta dziś takich książek. Są źle napisane, schematyczne,
      nieciekawe, nie poruszają istotnych obecnie problemów. I po przemęczeniu takich
      książek nie ma się ochoty na sięganie po książki dalsze. Może warto by było
      wyrzucić nieco lektur z kanonu, a w ich miejsce wprowadzić pozycje wartościowe
      (a przede wszystkim zdatne do czytania). Myślę np. o książkach Hłaski, Stasiuka
      czy Grzesiuka. Poruszają one tematy istotne dla młodych ludzi, skłaniają do
      przemyśleń i sprawiają, że się chce czytać więcej i więcej.

      Czytanie jest naprawdę piękną rzeczą. Kino i telewizja nie pozwalają na
      zatrzymanie się, przemyślenie pewnych spraw, wyciągnięcie wniosków. A książka
      daje takie możliości. Naprawdę warto czytać.

      Pozdrawiam
      • hubar Re: Czytanie - czy przeżytek ? 15.12.01, 16:45
        Samo to że jesteśmy na Forum wymaga od nas czytania, ale zgadzam się. Widze po
        sobie że moje czytanie ogranicza się ostatnio do Gazety i Forum...

        pozdrowy KFŁ
        • Gość: flip Re: Czytanie - czy przeżytek ? IP: *.p.lodz.pl 15.12.01, 16:48
          A czy zeby czytac, tzreba czytac belles lettres? Bo jesli tak, to my flipy w
          ogole nie czytamy. Beletrystyka nas nudzi...
          • geograf Re: Czytanie - czy przeżytek ? 15.12.01, 19:13
            ktoś mi powiedział, że "Syzyfowe prace" to strzane nudy łamane przez lanie
            wody. Ostanio przeczytałem ta książkę i co? spodobała mi się i uważam, że
            niektóre tematy tam poruszone są współczesne...
            no ale uważam, że i tak czytanie jest dobre, jednak przez niektóre książki (i
            powiedzmy szczerze- przez niektórych nauczycieli) młodzież może sie
            zniechęcić....
      • Gość: Ixtlilto Re: Czytanie - czy przeżytek ? IP: *.tvsat364.lodz.pl 15.12.01, 22:02
        rafgeo napisał:

        > Dlaczego statystyczny
        > Polak czyta jedną, dwie książki na rok? (a statystykę tę w znacznej mierze
        > nakręcają uczniowie lekturami)
        uczniowie? nie.. zdaje Ci się... ja tylko od początku tego roku szkolnego miałam
        do przeczytania takie książeczki jak:
        "Lord Jim", "Przedwiośnie", "Granica", "Sklepy cynamonowe", "Proces", "Mistrz i
        Małgorzata", "Szewcy", "Ferdydurke", "Inny świat", opowiadania
        Borowskiego, "Medaliony", "Dźuma", "Rozmowy z katem", "Zdążyć przed Pane
        Bogiem", pomiędzy tym- jeszcze była poezja...
        Ja chyba przez te 4 miesiące wyrobiłam normę 15-to letnią!!!

        > Wydaje mi się, że paradoksalnie niechęć do
        > czytania wynosimy ze szkół, gdzie zmuszani jesteśmy do czytania lektur
        > typu "Nad Niemnem". Nikt z własnej woli (no może poza osobami w podeszłym
        > wieku) nie przeczyta dziś takich książek. Są źle napisane, schematyczne,
        > nieciekawe, nie poruszają istotnych obecnie problemów.
        nie powiedziałabym, że te książki są źle napisane, bo jeśli będzie się je czytać
        w spokoju to można odnaleźć w nich interesujące wątki, problem tkwi w tym co
        napisałeś, że ucziowie są zmuszani do przeczytania tych lektur.
        Z drugiej jednak strony- nie wiem czy sama, kiedykolwiek, sięgnęłabym po "Potop"-
        gdybym nie została do tego zmuszona... nie poznałabym wielkiej powieści...
        A trzeciej jednak strony :)P czytamy takie wielkie księgi- a wielu z nas nie ma
        pojęcia o współczesnych pisarzach, całe dnie spędzamy nad lekturami obowiązkowymi
        i nie starcza nam już czasu na inną literaturę- jest to oczywiście ze szkodą dla
        nas...

        > Czytanie jest naprawdę piękną rzeczą. Kino i telewizja nie pozwalają na
        > zatrzymanie się, przemyślenie pewnych spraw, wyciągnięcie wniosków. A książka
        > daje takie możliości. Naprawdę warto czytać.
        Zgadzam się z Tobą w 102%.

        > Pozdrawiam
        pozdroofka, Ixtlilto
        • vladip Re: Czytanie - czy przeżytek ? 15.12.01, 22:22
          tak sobie myślę (choć to raczej oczywiste)
          że chęć do czytania ( często zmieniona w nałóg) pojawiea się u nas w
          dzieciństwie
          no i ma duuużo wspólnego z tym jak rozwijali ją nasi rodzice...
          szczególnie to o czym mówi ostatnio taka akcja promocyjna , czyli czytanie
          dzieciom...
          mnie rodzice czytali dużo różnych rzeczy nie zawsze małych... pamiętam np że
          jedna z moich ulubionych scen było uwięzienie Zagłoby przez Bohuna w chlewie...
          stąd też trylogia była jedną z pierwszych pozycji jakie samodzielnie
          przeczytałem i wcale nie przerażała mnie jej wielkość...
          a co do lektur to z nimi jest trochę tak, że nikt nie lubi być do czegoś
          zmuszany...( i tu znów przykład .. jako lekturę książkę pt ślady rysich pazurów
          ( albo jakoś tak) czytałem ją 2 razy raz wcześniej i 2 raz już jako lekturę..
          ni muszę mówić że za 2 razem wydała mi się 500x gorsza niż za pierwszym...)
          a jeszcze wrócę do czytania dzieciom... trochę z przerażeniem patrzę na dzieci
          swoich znajomych, które cały dzień od najmłodszych lat są karmione wyłącznie
          telewizją...
          jak one mają nauczyć się czytać książki skoro nie wiedzą , i potem też nie będą
          wiedziały o ich istnieniu? czy to nie jest tak że dziecko ( nawet najmłodsze)
          obserwując rodziców jak mu czytają zaczynają kojarzyć to z czymś miłym co o tym
          mam szansę przekształcić się w miłość do książek?
          a z innej beczki po sobie widzę że dzisiejszy świat z permanentnym brakiem
          czasu na wszystko nie sprzyja czytaniu :((((
          z lenistwa ograniczamy się do gazet, forum a do biblioteki to już nam się nie
          chce...
          muszę tu przerwać .. niestety
          pzdr
          vladip
          • rafgeo Re: Czytanie - czy przeżytek ? 16.12.01, 11:18
            Czy wraz ze wzrostem prędkości życia brakuje nam czasu na czytanie książek.
            Jasne, kiedyś książka była w tej uprzywilejowanej pozycji, że nie było dla niej
            tak mocnej konkurencji. Ale wydaje mi się, że to czy sięgniemy po książkę jest
            kwestią wyboru. Jeśli przecież nie obejrzymy jakiegoś niespecjalnej wartości
            filmu w TV (nie jestem przeciwnikiem filmów. Zdarzają się wśród nich ciekawe
            pozycje, ale większość tego co leci w TV jest poniżej wszelkiej krytyki)
            zyskamy co najmniej 1,5 h czasu. A to już pozwoli na przeczytanie około 100
            stron. Tak więc to my decydujemy o tym, czy dla książki mamy chwilę czasu.

            Pozdrawiam
        • rafgeo Re: Czytanie - czy przeżytek ? 16.12.01, 11:04
          Gość portalu: Ixtlilto napisał(a):


          i
          !!!


          > nie powiedziałabym, że te książki są źle napisane, bo jeśli będzie się je
          > czytać w spokoju to można odnaleźć w nich interesujące wątki, problem tkwi w
          > tym co
          > napisałeś, że ucziowie są zmuszani do przeczytania tych lektur.
          > Z drugiej jednak strony- nie wiem czy sama, kiedykolwiek, sięgnęłabym po "Potop
          > "-
          > gdybym nie została do tego zmuszona...

          Ja bym powiedział, że te książki są źle napisane. Nie chodzi mi o zawartość
          merytoryczną książek, ale o styl ich pisania. Przykład - "Nad Niemnem". Język tej
          powieści jest niestrawny. Co chwila grzęźnie się w opisach przyrody i trzeba
          naprawdę wielkiego samozaparcia by się przez nie przebić. Wiem, że język narracji
          minionych epok był inny od współczesnego, ale jeżeli np. skonfrontujemy "Nad
          Niemnem" z Trylogią Sienkiewicza, różnica uwidacznia się od razu. Czyli nawet w
          poprzednich epokach można było pisać ciekawie.
          Jednak książka traci najwięcej ze swego uroku, kiedy trzeba ją przeczytać "na
          czwartek". Pamiętam, że w takiej sytuacji nawet "Mistrz i Małgorzata" nie wydawał
          mi się zbyt ciekawy. Dopiero wracając do tej książki odkryłem jej urok.
          Problemem jest też to, że niektórzy nauczyciele koncentrują się na
          kwestiach "jakiego koloru krawat nosił główny bohater". Zupełnie nie wiem co chcą
          przez to osiągnąć. Chyba wydaje im się, że dzięki takim pytaniom sprawdzą z jaką
          uwagą czytało się daną lekturę. Ale przecież w książkach naprawdę nie o to
          chodzi.
          A wydaje mi się, że "Potop" przeczytałabyś i tak swoją drogą. Książki naprawdę
          wartościowe mają to do siebie, że w jakiś sposób zawsze się po nie sięga.

          Pozdrawiam




    • p8 Re: Czytanie - czy przeżytek ? 16.12.01, 00:51
      Dzień bez książki - dniem straconym...

      panBozia


      • kubek1 Re: Czytanie - czy przeżytek ? 16.12.01, 01:00
        Jak można uważać, że czytanie to przeżytek? Książka to jest to. Po obejrzeniu
        "Ogniem i mieczem" zasiadłem po raz n-ty do Trylogii. W najmniej odpowiednich
        momentach, jak przypomniałem sobie Wołodyjowskiego w filmie to płakać mi sie
        chciało.
        NIC NIE ZASTĄPI KSIĄŻKI!!!!!!!
        • kropka. Re: Czytanie - czy przeżytek ? 16.12.01, 01:08
          "Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał".
          Pamiętajmy o tym wychowując dzieci.
          Pozdrawiam czytających

          • kx Re: Czytanie - czy przeżytek ? 16.12.01, 02:09
            Moi rodzice z równą miłością, troską i cierpliwością czytali książeczki i
            książki mnie i mojej siostrze. Ona nigdy nie wyszła poza kanon lektur
            szkolnych, ja straciłam swój onegdaj sokoli wzrok, czytając nocami z latarką
            pod kołdrą.
            Może jednak nie wszystko jest "do nauczenia" i jest coś takiego, jak "naturalne
            predyspozycje/skłonności/zamiłowania"?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka