Dodaj do ulubionych

Sztuka zeszła na psy...

10.11.07, 20:24

wiadomosci.onet.pl/64479,21,0,pokaz.html
Może znajdzie się inny "artysta", który użyje swego kolegi po fachu
jako eksponatu? Byłoby to bardziej zabawne. Goły facet na sznurku
umierający z wycieńczenia na posadzce w galerii sztuki. Potrzeba nam
coraz mocniejszych wrażeń?
Obserwuj wątek
    • yennyfer11 Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 20:29
      najlepiej to zbojkotowac-takiemu czubkowi tylko chodzi o to zeby
      wywolac sensacje i byc w centrum zainteresowania...to go bedzie
      prowokowalo do dalszych tego typu 'wyrazow mysli'...
      • nakole Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 20:34
        Przerażające jest to, że ludzie przyglądali się tej "ekspozycji" i
        nikt nie protestował. No i nominacja tego zbrodniarza. Eh...nie ma
        słów..
    • tome.k Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 20:41
      ...brak słów...
      Są chwile, gdy wstydzę się tego, że jestem człowiekiem :(
    • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 20:47
      "Artyści" sporo potrafią.
      Ekstrementy jako wyraz odlotowych wizji.
      Narząd płciowy na krucyfiksie.
      "Meteoryt" (no chyba, że to był eksponat tunguski...) przygniatający człowieka.
      Swoją drogą, to taki ś.p. Franek Zappa, na jednym ze swoich wielkich halowych
      koncertów, ukazał się widzom na środku wielgachnej sceny w pozycji siedzącej na
      czynnym kibelku. Po chwili dotarły do uszu widzów odpowiednio wzmocnione odgłosy
      wypróżniania się Franka, a ich nozdrza opanował dość nieznośny smrodek, który
      powędrował na salę za pomocą sporych dmuchaw.
      Z kolei na innym koncercie Franka Z., przy pomocy rosłych bileterów, nakazał
      wszystkim szczęśliwcom przy wejściu do hali zdjąć obuwie, następnie wszyscy,
      którzy się zdecydowali na taki "heppening", po przejściu kolejnej bramki dostali
      zaplanowany przez muzyka lekki łomot, od sporej grupy wynajętych na tę okazję
      zawodników karate.
      Miał chłop fantazję;)
      • tome.k Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 20:52
        Zgadza się Bigi, coraz częściej to są samozwańczy artyści. Ukrywając się pod
        pojęciem artyzmu myślą, że uzyskują mandat do budzących potępienie zachowań.
        W naszej łódzkiej rzeczywistości też można spotkać wielu "artystów" marzących
        ściany, naklejających wlepki itp.
        Artyści.
        • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 21:06
          To są zwyczajni wandale (wiem, słowo wyszło z obiegu) oraz osobnicy co najmniej
          niezrównoważeni psychicznie. Mnie przypominają pieski, które uryną znaczą
          "własne" terytorium.
          Co do tych, którzy "na salonach" chcą szokować genitaliami (czy równie
          poruszającymi "eksponatami"), to gdyby to ode mnie zależało, karałbym ich bez
          pardonu za obrazę obyczajowości czy moralności publicznej. Zwłaszcza wtedy,
          kiedy dochodzi do takich incydentów w miejscach powszechnie dostępnych, a takimi
          przecież są zarówno muzea jak i wszelkie galerie otwarte.
      • nakole Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 21:05
        He, Franio poczynał sobie śmiało jednak używał tu swojej osoby i pal
        go sześć. To estrada i fani zapewne upajali się tymi numerami.

        Co do narządu płciowego na krucyfiksie to zwyczajna profanacja. Była
        awantura o to i nie dziwię się, tak jak nie dziwię się muzułmanom do
        żywego dotkniętym profanacją wizerunku Mahometa. Pewnych granic nie
        należy przekraczać.
        • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 21:07
          Hm.
          Zgadzam się:)
      • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 21:17
        Biggi, to interesujące, co robił Franek Kimono Zappa. Nie wiedziałam
        o tym.
        Ten meteoryt przygniatał papieża JP II.
        Sztuka ma podwójne dno.
        Długo zastanawiałam się, co miały oznaczać genitalia męskie na
        krucyfiksie. Okazało się, że krucyfiks był tu tylko kluczem do
        zrozumienia dzieła. Dzieło nosi nazwę "Pasja". Nie miało związku z
        uczuciami religijnymi.
        Z tym psem. Wydaje mi się, że artysta poświęcił tego pieska, by w
        jakiś sposób zamanifestować problem porzucania (przywiązywania do
        drzewa) zwierząt. Chciał unaocznić całe okrucieństwo ludzi i wywołać
        dyskusję.
        • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 21:21
          Oburzamy się na artystów, a nie na ludzi, którzy w ten właśnie
          sposób postępują ze zwierzętami.
          • nakole Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 21:27
            Ten "artysta" to też podobno człowiek.
        • nakole Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 21:24
          przyslowie napisała:

          > Z tym psem. Wydaje mi się, że artysta poświęcił tego pieska, by w
          > jakiś sposób zamanifestować problem porzucania (przywiązywania do
          > drzewa) zwierząt. Chciał unaocznić całe okrucieństwo ludzi i
          wywołać
          > dyskusję.

          ...byłby to delikatnie mówiąc niezwykły sposób wzbudzania wyższych
          uczuć u człowieka rozumnego.
        • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 21:29
          Wiem kogo przygniatał "meteoryt".
          To była zwykła prowokacja.
          Genitalia były tym samym. "Pasja" posłużyła "artystce" jedynie jako wątpliwe
          wytłumaczenie przed sądem. Moim zdaniem nie miała niczego na obronę swojego
          "dzieła".
          To wielkie szczęście, że "artystów" na miarę tego od zamordowanego okrutnie psa,
          jest stosunkowo mało. Jak sobie pomyślę, że znalazłby on naśladowców, którzy
          poruszeni są niedolą kotów, gołębi, lisów, wilków, niedźwiedzi, słoni, delfinów,
          papug, a na końcu... ludzi, to robi mi się słabo.
          • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 21:42
            Istnieje duże prawdopodobieństwo, że ten artysta naśladowców nie
            będzie musiał już mieć.
            Tym dziełem chciał pokazać, jak wygląda ludzkie okrucieństwo.
            Ten problem tak bardzo go poruszał, że zdobył się na to, by go
            pokazać. Nie wytrzymał, by być wciąż obojętnym. Zaryzykował skazując
            się na potępienie.
            • nakole Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 21:49
              Przepraszam, że się wtrącę, ale ten "artysta" nie jest Bogiem, nie
              miał najmniejszego prawa pozbawiać tego zwierzęcia życia bez względu
              co mu tam przyświecało w zamyśle.
              • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 21:58
                Zrozum, że on to zrobił w obronie innych psów. Pokazał jak bardzo
                nieludzkie jest to okrucieństwo. Chciał, żeby to wszyscy wreszcie
                zobaczyli i uświadomili sobie. To był wyraz sprzeciwu, protestu.
              • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 22:00
                Nikomu wrażliwemu nie jest lekko patrzeć na to. Ja jestem psiarą. A
                ludzie potrafią bardzo okrutni.
            • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 22:09
              Na jego miejscu, jeżeli już tak przemożnie chciał zwrócić uwagę innych, sam bym
              się przykuł do czegoś, a następnie zagłodził na śmierć. Oczywiście na szyi nie
              omieszkałbym powiesić sobie kartki z odpowiednią adnotacją. Myślę, że w ten
              sposób jest większe prawdopodobieństwo dotarcia do ludzkich sumień.
              • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 22:36
                A czemu chciałbyś dać wyraz, Biggi, popełniając samobójstwo w
                galerii?
                • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 22:43
                  Noo, swojej niezgodzie na okrutny los psów. Gdybym był tym "artystą" od
                  zamordowanego psa, oczywizda.
                  Chyba nie wątpisz, że taki "wyczyn" odbiłby się na świecie większym echem od
                  tego efektu, który on uzyskał znęcając się nad psem?
                • breblebrox Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 10:40
                  Po pierwsze - mordowanie psa w sposób brutalny nie można wytłumaczyć chęcią zwrócenia uwagi na niedolę psów; jeżeli artysta miał taki właśnie zamiar, to jest prostakiem, a twierdzenie, że taki akt uwrażliwił kogoś na niedolę zwierząt jest mało śmiesznym żartem (skoro to samo widać codziennie na ulicach, w TV, to czemu nagle ten niepotrzebny wybryk psychola o zbyt wielkim ego miałby zwrócić czyjąś uwagę i uwrażliwić kogoś).
                  Rozumiem, że idąc tym tropem chcąc zwrócić uwagę na głodujące dzieci w Etiopii powinniśmy zebrać w jakiejś galerii kilkoro i przygłodzić, po czym wystawić na pokaz zwiedzającym.

                  Po drugie - sztuka nie musi operować dosłownymi obrazami, sztuka lubi, może i powinna operować umiejętnie symboliką. Jeżeli nie ma sie takiej umiejętności, to nie jest się żadnym artystą.

                  P.S. Czy usprawiedliwiłabyć w ten sam sposób bohatera książki "Pachnidło"?
            • breblebrox Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 13:21
              A nie mógł przygarnąc tego psa i go wykarmić? To już takie zachowania są mniej godne poparcia niż mordowanie zwierzęcia, aby "unaocznić"? Okrucieństwo samo się unaocznia, nie trzeba tego robić "specjalnie".
          • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 21:46
            Biggi, sztuka dla ludzi tolerancyjnych nie jest taka prowokacyjna.
            Dla nich meteoryt nie będzie prowokacją.
            A do odczytania sensu dzieła Nieznalskiej sama doszłam.
            • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 22:06
              Słowo-wytrych: tolerancja.
              A ja Ci powiem tak:
              jak ktoś się uprze, to będzie w stanie sobie racjonalnie wykoncypować, że
              wkładanie chorych dziewczynek na siedem zdrowasiek do rozpalonego pieca, jest
              jak najbardziej usprawiedliwione.
              • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 22:29
                Dla mnie, Biggi, słowo "tolerancja" nie jest żadnym wytrychem. Nie
                lubię posługiwać się wytrychami. Lub innymi wykrętami.
                Przypadek chorych dziewczynek mógł być z życia wzięty i wynikać z
                niewiedzy i naiwnej wiary w zabobony. Niektórzy do dziś lubią w nie
                wierzyć. W cudowne zaklinanie losu.
                Nie wiem dlaczego, ale nie jest łatwo obrazić moje uczucia
                religijne. Nie potrafię zbyt łatwo się oburzać.
                Meteoryt rozumiałam na swój sposób.
                Ale zastanawiać się będę teraz, dlaczego Franek Zappa tak
                prowokował.

                • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 22:40
                  Franek nie obrażał niczyich przekonań religijnych.
                  No dobra. Polecę standardowo.
                  Wyobraź sobie, że Nieznalska umieszcza genitalia na Gwieździe Dawida, albo ten
                  gościu od "meteoryta" przywala kamorem Naczelnego Rabina Izraela.
                  Czujesz czaczę, wiesz co by się na świecie działo?
                  Dla przypomnienia: ja nie jestem wierzący.,
                  • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 23:02
                    No właśnie, Biggi, tu powstaje problem: jesteś niewierzący i jak ta
                    sztuka ma obrażać Twoje uczucia?
                    Teraz- jeśli Nieznalska umieściłaby genitalia na Gwieżdzie Dawida,
                    to dzieło nie mogłoby nazywać się "Pasja" i nie wiem, co mogloby
                    oznaczać? Gdyby chciała sprofanować Gwiazdę musiałaby to
                    wykoncypować tak, by to miało jakiś sens.
                    A taki artycha rodem z Pabianic Zbigniew Libera z klocków lego
                    zbudował makietę jakby obozu w Oświęcimiu czyli obóz zagłady
                    sprowadził do poziomu dziecięcej zabawki i to jego dzieło zakupiło
                    Muzeum Żydowskie.
                    Nawiasem mówiąc, współczesnej sztuce nieobca jest prowokacja.
                    • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 23:17
                      Czy Liberda z Pabianic upstrzył swoją makietę czymkolwiek, co mogłoby być uznane
                      za profanację?
                      A wracając do Nieznalskiej, to chyba nie chcesz powiedzieć, że ona "stworzyła"
                      swoje "dzieło" w taki a nie inny sposób, czyli zbezcześciła Krzyż jedynie
                      dlatego, że wpierwej zaświtał w jej głowinie tytuł "pracy" "Pasja"?
                      Czy gdyby Nieznalska dostała olśnienia pod tytułem: "Cerkiew" i w skutek tego na
                      miniaturowej Kopule umocowała męskie przyrodzenie, a następnie umieściła to
                      "twór" w jakiejś galerii, to też Twój intelekt potrafiłby trafnie odczytać
                      zamiar "artystki"? Jak sądzisz, czy w takiej sytuacji Pierwszy Pop Kościoła
                      Prawosławnego odznaczyłby tę bohaterkę stosownym Medalem, czy może zrobiłby się
                      niezły huczek na świecie?
                      • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 23:36
                        Biggi, ale czy obóz zagłady w Oświęcimiu może być dobrą zabawą dla
                        dzieci?! A Libera stworzył taką zabawkę. Dzieci, pobawcie się w
                        krematorium lub w zabawę: "Żydzi do gazu". Inny artysta Żmijewski
                        wpuścił nagich ludzi do autentycznej komory gazowej w Oświęcimiu i
                        kazał im bawić się w berka i to sfilmował.
                        A ile było wrzawy, gdy nieartyści w pobliżu obozu chcieli otworzyć
                        dyskotekę, supermarket czy jakiś przybytek katolicki?
                        • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 23:47
                          Oświęcim jest uświęconym miejscem ludzkiej zagłady.
                        • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 23:51
                          A może artysta Libera miał taki zamysł, aby poprzez zabawę klockami w taki, a
                          nie inny sposób użyte, już dzieci mogły zapoznać się z historią? Przecież Lego
                          trafia do dzieci w postaci różnych tworzonych z nich przedmiotów, czemu nie
                          zbudować z nich konkretnego obiektu?
                          Dlaczego poniekąd usprawiedliwiasz Nieznalską, a Twoja wyobraźnia nie pozwala Ci
                          pozytywnie odebrać przesłania Libery?
                          Artyści to... ku... I to oni sami tak siebie określili. Można się w tym mianie
                          dopatrywać tylko najgorszych konotacji, można ją odebrać przekornie pozytywnie.
                          Mnie nie przekonasz do tego, żebym próby świętokradztwa i obleśnego profanum
                          traktował inaczej, niż na to zasługują. Nie będę się dopatrywał w zwykłej marnej
                          prowokacji Wielkiego Zamysłu.
                          Nazywaj mnie jak chcesz, ale tego rodzaju tolerancji ze mnie nie wykrzeszesz.
                          A chęć uzasadnienia każdej głupoty (najdelikatniej mówiąc), nazywam po imieniu:
                          relatywizm.
                          • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 00:04
                            Biggi, podoba mi się, że potrafiłeś inaczej jeszcze odczytać zabawkę
                            Libery. Można poprzez zabawę uczyć historii,tyle, że tutaj można
                            uczyć mechanizmów zagłady. Ale czy zabawa w zagładę, to nie
                            profanacja zagłady?
                            Biggi, co Ciebie w "Pasji" Nieznalskiej oburza, skoro i tak jesteś
                            niewierzący?!
                            Przecież genitaliów męskich nie sprofanowała?!
                            • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 00:19
                              Mimo tego, że jestem nie wierzący, to paradoksalnie posiadam wrażliwość i pewną
                              dozę wyobraźni. Dlatego potrafię (chyba) zrozumieć odczucia osób, które
                              Nieznalska ot tak uraziła. Doskonale wiesz, że nie o genitalia tu idzie, a o
                              miejsce w jakim je umieściła. Przyrodzenie samo w sobie nie jest niczym złym,
                              śmiem twierdzić, że nawet wręcz na odwrót. Tyle, że nie jest to akurat atrybut,
                              który winien ozdabiać symbole, które są dla sporej rzeszy ludzi święte. Przecież
                              takie rzeczy wiedzą już przedszkolaki i chyba nie trzeba co do tego nikogo
                              przekonywać? No w każdym razie nikogo z dobrą wolą...
                              Co do tego, czym się kierował Libera tworząc obóz koncentracyjny z klocków Lego,
                              to nie było z mojej strony żadnej próby "rozszyfrowania" zamiarów facia z
                              Pabianic. Podałem ten przykład jako pierwszy, który przyszedł mi w tym momencie
                              na myśl, bez żadnych piętrowych konstrukcji myślowych. I szczerze powiem, że
                              nawet nie zamierzam szczegółowo dociekać, co taki jeden z drugim tfurca chce
                              przekazać odbiorcom. Szkoda mi na to czasu.
                              • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 00:34
                                Nie potrafię, Biggi, umierać za innych.
                                Ale to zdumiewające, że potrafisz być niewierzący mimo, że wiesz, iż
                                spora rzesza ludzi w Polsce jest wierząca.
                                • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 00:37
                                  A może ja nie potrafię być wierzącym?
                                  Tak mi się coś zdaje, że oni mają dużo lżej...
                                  Widać, nie każdemu jest dane.
                                  • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 00:41
                                    Tak, kwestia wiary to nie jest prosta sprawa.
                      • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 23:53
                        Powiem Ci, Biggi, że mój intelekt nie zawsze potrafi trafnie
                        odczytywać zamiary artystów.
                        Nieznalska, moim zdaniem, chciała dać wyraz temu, co ją pasjonuje i
                        do tego wykorzystała krucyfiks, który symbolizuje chrześcijańską
                        Pasję, czyli śmierć Chrystusa. Za to powinna być przez Watykan
                        obrzucona anatemą. Może obrażać uczucia ludzi wierzących.
          • brite Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 22:29
            dżizz, bigi, nie zrównuj zdjęcia siusiaka na ramie w kształcie równoramiennego
            krzyża z okrutnym zamordowaniem psa, pliiiz.
            • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 22:36
              Momencik.
              Nie wystawiłem adekwatnych ocen obu "dziełom".
              Skonstatowałem jeno, że oba są... nic nie warte, a przecież jedno nic nie jest
              równoważne innemu nic. Prawda?
    • misiomis Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 23:21
      Forma moim zdaniem jest paskudna, ale efekt jest taki, że
      sprowokowane są jakieś uczucia i przemyślenia.
      Mnie skłoniło to zastanowienia się nad tym, czy lepsi od Vargasa
      są ludzie wykorzystujący zwierzęta do wyścigów, czy w cyrku, albo
      jeszcze gdzie indziej. Taka korrida na przykład.

      W tym wypadku zwierzę umarło w galerii i pewnie parę osób widziało
      jak umiera, ale równie dobrze mogłoby zdechnąć z tego samego powodu
      gdzie indziej. Wiele zwierząt ginie niepotrzebnie, ale nikt tego nie
      widzi, a jest taka skłonność, by przyjmować rzeczy, których nie
      widzimy za nieistniejące. Więc tutaj facet coś unaocznił i teraz
      wiemy, że człowiek jest w stanie doprowadzić do niepotrzebnej śmierci
      zwierzęcia. Większość osób czuje w takiej sytuacji odrazę lub ma
      jakieś równie nieprzyjeme wrażenia, ale przecież nie tylko w taki
      sposób, za sprawą człowieka, giną zwierzęta. Każda niepotrzebna
      śmierć powinna wzbudzać takie uczucia, a jakoś o innych przypadkach
      się nie mówi.
      Pies zmarł, Vargas został potępiony (na pewno się z tym liczył),
      ale nie powiększył znacząco sumarycznego cierpienia zwierząt, jakie
      te doświadczają ze strony człowieka.

      Żeby nie było, że go usprawiedliwiam, bo to, że facet jest artystą
      nie daje mu prawa do przekraczania norm etycznych, ale skoro
      już to zrobił, to takie przemyślenia mnie naszły.
      • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 10.11.07, 23:45
        Misiu, Ty zrozumiałeś, o co chodziło.
        Mam nadzieję, że granicze etyczne jednak są.
        Zdjęcia z galerii zrobiły na mnie wstrząsające wrażenie, ale ten
        Vargas chciał pewnie ludżmi wstrząsnąć.
        Gdyby ten fakt miał miejsce w Łodzi, nie wiem,czy byłabym w stanie
        pójść to zobaczyć.
        • misiomis Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 00:04
          Niestety ilość środków wystarczających do wstrząśnięcia odbircą
          się wyczerpuje. Z drugiej strony kiedyś publiczne egzekucje
          były normą i wieszanie ludzi było atrakcją dla pospólstwa.
          Normy etyczne są zmienne i często nie mają racjonalnego uzasadnienia.
          • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 00:11
            Te publiczne egzekucje i stawianie nawet pod pręgierz miały być ku
            przestrodze, ale i tak do końca nie spełniały swej roli.
            Mnie trzyma wiara, że jednak jakieś granice etyczne są.
            • trooly Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 00:13
              Nie zgadzam się. Idź już spać.
      • breblebrox Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 10:56
        misiomis napisał:

        > W tym wypadku zwierzę umarło w galerii i pewnie parę osób widziało
        > jak umiera, ale równie dobrze mogłoby zdechnąć z tego samego powodu
        > gdzie indziej. Wiele zwierząt ginie niepotrzebnie, ale nikt tego nie
        > widzi, a jest taka skłonność, by przyjmować rzeczy, których nie
        > widzimy za nieistniejące.

        Ok, ale czy w takim razie oznacza to, że życie tego psa jest tak mało warte (bo "równie dobrze mógł zdechnąć" na ulicy), że może posłużyć jako środek artystyczny?
        Nie, dla mnie to ten człowiek jest psychopatą operującym życiem zwierzęcia, jego zdrowiem, dla własnych głupich celów.
        Za dużo jest tej śmierci wokół, żeby prowokować ją specjalnie na potrzeby "dzieła". Można wykorzystać prawdziwe obrazy, a nie mordować w chory sposób zwierze, aby zwrócić uwagę na problem... mordowanie w chory sposób zwierząt. Od kiedy to sztuka musi być taka dosłowna?
        Naprawdę przypomina mi to tylko i jedynie "Pachnidło".
        • misiomis Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 11:48
          breblebrox napisała:

          > Ok, ale czy w takim razie oznacza to, że życie tego psa jest tak mało warte (bo
          > "równie dobrze mógł zdechnąć" na ulicy), że może posłużyć jako środek artystyc
          > zny?

          Nie. Chodziło mi o to, co się stało, a nie, czy można to
          usprawiedliwić. No więc nie można usprawiedliwić, ale się stało.
          Gdyby pies nie zdechł w galerii, zdechłby pewnie gdzie indziej.
          Efekt dla psa ten sam, różnica jest tylko w tym jak człowiek
          odbiera śmierć tego psa widzianą w galerii, a jak śmierć widzianą na
          ulicy. Bądź nie widzianą w ogóle.

          > Nie, dla mnie to ten człowiek jest psychopatą operującym życiem zwierzęcia, jeg
          > o zdrowiem, dla własnych głupich celów.

          Tak, jest psychopatą i sam świadomie się nim stał. Ale moim zdaniem
          takim samym psychopatą jest torreador, który zabija byka na oczach
          publiczności. Tylko ta publiczność z jakiegoś powodu bije mu brawo.
          • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 12:10
            Misiu, Ty czujesz, w czym rzecz.
            Tak, co z oczu, to i z serca.
            Nie widzimy problemu, to tego problemu nie ma.
            Nie wiem, czy Vargasowi chodziło w ogóle o sztukę. Bo czy sztuką
            może być uśmiercanie?
            Chciał obudzić w ludziach sumienie.
            Czy lepiej jest, gdy nieartyści czując się Bogiem skazują psy na
            śmierć przywiązując psy do drzew na odludziu?!
            Przykład z corridą jest świetny. Wszyscy klaszczą z zadowolenia.
            • breblebrox Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 13:35
              Ale przecież Wy temu artyście właśnie przyklaskujecie?
              Więc jaka jest różnica między Wami, a osobami oklaskującymi corridę?

              Jakie sumienie w Was obudził ten artysta, skoro rzucacie stwierdzenia "nie powiększył znacząco sumarycznego cierpienia zwierząt" (cholera, to tak, jakby ktoś napisał, że zabijając jednego człowieka nie powiększamy sumarycznego cierpienia ludzkości), "gdyby pies nie zdechł w galerii, zdechłby pewnie gdzie indziej.
              Efekt dla psa ten sam" (tak, całkowicie, psu było na pewno lżej umierać dla takiej sprawy), "artysta się poświęcił" (no comments. Ciekawe, jak bardzo go to bolało).

              I gdzie w tych Waszych wypowiedziach to współczucie i troska o żywe stworzenie, które zostało zamordowane przez zagłodzenie (bo przecież taki wg. Was miał zamysł artysta, obudzić sumienie)?

              I w końcu, jeżeli tylko Wy, we dwoje pojęliście ten niesamowity przekazy jaki szedł z tej rzezi, to można chyba jednak uznać go za nieudany, bo większości nie przekonał.

              Żaden, powtórzę, żaden przekaz czy idea nie jest warty tego, aby zabijać. I nic takiego mordu nie usprawiedliwia. A tym bardziej nic nie usprawiedliwia skazania na tak długie cierpienie tego zwierzęcia.

              Są inne sposoby przeciwdziałania okrucieństwu, na pewno epatowanie okrucieństwem nie jest skutecznym, bo właśnie przez to ono powszednieje. I potem usprawiedliwiony wydaje nam się fakt, że ktoś morduje w brutalny sposób psa, tylko po to, by coś nam przekazać.
            • nakole Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 19:09
              ...jesli dobrze pojąłem to cel uświęca środki.
              Takich akcji można mnożyc więc prawie w nieskończoność. Wiemy
              powszechnie , jak umierają w samotności, odrzuceni przez rodzinę
              ludzie starzy i chorzy. Może warto byłoby dla wyzwolenia wyższych
              uczuć ich bliskich, jakiegoś dziadka lub babcię wstawić do galerii.
              Rozebrac do naga, straszyc zestarzałym ciałem, pozbawić pokarmu
              itd.. Świetny, pouczający spektakl. Przecież i tak umrą. Po co
              gdzieś za szpitalnym parawanem czy w domu starców skoro ich
              umieranie można wykorzystać dla wywołania wstrząsu u widzów?
              • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 21:59
                Nie uważam, że ten środek może być uświęcony.
                A w jaki sposób Ty byś uczulał na ten problem ludzi?
                Vargas użył do tego środka bardzo ostrego i drastycznego, aby tym
                mocniej wstrząsnąć i jednocześnie wyrazić swój protest poprzez
                unaocznienie tej drastyczności.
                • nakole Re: Sztuka zeszła na psy... 12.11.07, 00:14
                  Mnie ręce opadają jak dowiaduję się o takich formach wyrazu
                  protestu. Dla mnie to zabójca, a ci co się temu przyglądali to jego
                  wspólnicy. Jestesmy zdegenerowanym gatunkiem.
                  • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 12.11.07, 08:43
                    No to jak zaprotestować skutecznie, aby wstrząsnąć?
                    • nakole Re: Sztuka zeszła na psy... 12.11.07, 17:22
                      Wątpię czy Vargasowi chodziło o wywoływanie wstrząsu w dobrej
                      sprawie, raczej we własnej. I to mu się udało.
                      U mnie ten człowiek i jego postępek budzą najwyższą odrazę.

                      Nie jestem specjalistą od wstrząsania ludzkimi uczuciami. Wątpliwe
                      czy istnieje takie narzędzie. Dzisiejszego człowieka zewsząd atakują
                      obrazy zbrodni, biedy i poniżenia i dla zdecydowanej większośći to
                      pewna powszedniość.
                      Sądzę, że nie nalezy wstrząsać ludźmi tylko mądrze i wytrwale ich
                      edukować począwszy od wieku szczenięcego.
                      • przyslowie Re: Sztuka zeszła na psy... 12.11.07, 19:15
                        Masz wiele racji, przykładając wagę do mądrej i wytrwałej edukacji
                        ludzi już od dziecka. Tylko jak ta edukacja wygląda i gdzie. Jak
                        również mówiąc,iż wszechobecność obrazów zbrodni itp. powszednieje
                        ludziom, czyli może ich znieczulać, zobojętniać na te sprawy.
                        Natomiast wątpisz w intencje Vargasa.
                        A czy postępek Palacha, Zajicka (nie wiem, czy dobrze podaję), u nas
                        chyba Siwca lub księcia Józefa Poniatowskiego też nie będziesz
                        uważał za protest lub sprawę honoru?
                        • nakole Re: Sztuka zeszła na psy... 12.11.07, 22:28
                          Palach i Siwiec. Oni sami tak zdecydowali, powątpiewam jednak w sens
                          takiej ofiary.
                          Uważam,że mogli_swoje_życie_inaczej_spożytkować. Nie martwi lecz
                          żywi są potrzebni dla sprawy.
                          O Palachu było głośno ( w tym roku byłem w Pradze na miejscu jego
                          samobójczej w śmierci-skromna tabliczka ), o Siwcu nikt prawie nie
                          słyszał, trochę info podawało RWE.
                          Swego czasu płonęli żywcem mnisi buddyjscy w proteście przeciw
                          wojnie. W tłumach przechodniów i przed kamerami kamer światowych
                          agencji. Takie ofiary niczego nie zmieniają. Post factum buduje się
                          im pomniki i na tym się kończy. Sowieci zgnietli Czechosłowację, w
                          Polsce nadal rządziła PZPR, Amerykanie jakoś nie uciekli w popłochu
                          z Wietnamu.

                          Co do Poniatowskiego to mam mieszane uczucia bo ponoć nie był
                          całkiem trzeźwy podczas nakonnej kąpieli w Elsterze i tę śmierć
                          można przyjąć jako nieszczęśliwy wypadek na wojnie.


                          Dziwi mnie Twoje przekonanie, że dla oprotestowania czegoś należy
                          dokonać zbrodni. Vargas zabił z pretemedytacją. Co z tego,że było to
                          zwierzę? Może jako nagrodzony twórca, pewnego dnia zabije też
                          człowieka, chorego i starego , bo przecież ten i tak umrze. Może też
                          wpadnie na pomysł, aby zaprotestować np. przeciw zbiorowym gwałtom
                          dokonywanym ze szczególnym okrucieństwem, zakończone zabójstwem
                          ofiary takie seanse organizując w galerii sztuki?
          • breblebrox Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 12:57
            misiomis napisał:

            > Nie. Chodziło mi o to, co się stało, a nie, czy można to
            > usprawiedliwić. No więc nie można usprawiedliwić, ale się stało.
            No, tak samo można powiedzieć o setka głodujących i umierających na ulicy psach. Się stało.

            > Gdyby pies nie zdechł w galerii, zdechłby pewnie gdzie indziej.

            Skąd wiesz? I czy to, że takie sytuacje mają miejsce na co dzień usprawiedliwia celowe głodzenie zwierzęcia.
            Ja jakoś nie jestem w stanie usprawiedliwić cżłowieka, który dla "wyższych" celów posuwa się do takich czynów.

            > Efekt dla psa ten sam, różnica jest tylko w tym jak człowiek
            > odbiera śmierć tego psa widzianą w galerii, a jak śmierć widzianą na
            > ulicy. Bądź nie widzianą w ogóle.

            Skoro nikt nie zareagował, jak wynika z artykułu, to jak myślisz? "Oglądający wystawę ludzie nie widzieli nic złego w takim sposobie uprawiania sztuki."


            > Tak, jest psychopatą i sam świadomie się nim stał. Ale moim zdaniem
            > takim samym psychopatą jest torreador, który zabija byka na oczach
            > publiczności. Tylko ta publiczność z jakiegoś powodu bije mu brawo.

            Dokładnie, i ta odwiedzająca galerię publiczność też "biła mu brawo".
            • misiomis Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 13:22
              Krótko. Nie usprawiedliwiam Vargasa. Nie usprawiedliwiam ludzi,
              którzy oglądali psa w galerii. Nie wiem, czy ten pies zdechł by
              na wolności. Zakładam, że mógłby. Zaistniała sytuacja wywołała
              jakąś refleksję. Nie uważam, żeby trzeba tworzyć takie sytuacje,
              żeby tą refleksję wywołać. Ale skoro już się stało to, co się
              stało to chyba można wyciągnąć z tego jakieś wnioski.

              Mój wniosek jest taki: Vargas nie jest jedyną osobą, która poświęciła
              życie zwierzęcia, znęcając się nad nim, wyłącznie dla celów
              widowiskowych. On tylko przeniósł całą sytuację w miejsce, w którym
              takiego zachowania nikt by się nie spodziewał. Więc potępienie
              Vargasa powinno wiązać się z potępieniem wszystkich, którzy
              przyczyniają się do niepotrzebnej śmierci zwierząt, niezależnie
              od tego gdzie to robią. Inaczej będziemy mieć do czynienia z czymś
              w rodzaju kozła ofiarnego.
              • breblebrox Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 13:46
                misiomis napisał:

                > Mój wniosek jest taki: Vargas nie jest jedyną osobą, która poświęciła
                > życie zwierzęcia, znęcając się nad nim, wyłącznie dla celów
                > widowiskowych. On tylko przeniósł całą sytuację w miejsce, w którym
                > takiego zachowania nikt by się nie spodziewał. Więc potępienie
                > Vargasa powinno wiązać się z potępieniem wszystkich, którzy
                > przyczyniają się do niepotrzebnej śmierci zwierząt, niezależnie
                > od tego gdzie to robią. Inaczej będziemy mieć do czynienia z czymś
                > w rodzaju kozła ofiarnego.

                Dokładnie, pewnie dlatego: "W internecie natomiast krążą już kolejne petycje, mające na celu odebranie Vargasowi wyjazdu na Biennale."

                To, że jest takich ludzi wielu tez nie usprawiedliwia tego "artysty" od siedmiu boleści. Problem z innymi polega na tym, że nie robią tego na oczach wszystkich i nie zawsze można taką osobę przyłapać na gorącym uczynku. Natomiast jeżeli się taką osobę złapie, to nie ważne, czy to będzie "artysta wybierający sie na Biennale", czy pan Czesiek wybierający się na piwko do GS-u, muszą tak samo odpowiadać za popełniony czyn.
    • nakole Właściwie to... 11.11.07, 01:03
      ...nic sie nie stało. Pies został w okrutny sposób pozbawiony życia
      dla wykazania czegoś jak najbardziej oczywistego w naszym świecie.
      Posiedliśmy cenną wiedzę o tym o czym wiemy od dawna.
      To tylko jeden z wielu psów, które i tak stracą życie. Na ludziach
      też już eksperymentowaliśmy w podobny sposób. I robimy to nadal,
      więc nad czym tu deliberować?
      • Gość: szprota_z_farbą Re: Właściwie to... IP: *.zdnet.com.pl 11.11.07, 12:31
        Nad takim, że nic nie usprawiedliwia morderstwa. Zamiaru pozbawienia kogoś
        życia. I dla mnie bez znaczenia tutaj jest, czy jest to pies, kot, komar czy
        człowiek.
        • misiomis Re: Właściwie to... 11.11.07, 13:33
          Niestety sama natura usprawiedliwia morderstwo. Wytłumacz
          kotu, że nie powinien polować na myszy, albo zastanów się,
          czy do zrobienia kiełbasy trzeba było zabić jakieś zwierzę, czy nie.
          Uważam, że zabijanie może być uzasadnione przez naturalne
          potrzeby. Ale to w zasadzie nie na temat jest.
          • Gość: szprota Re: Właściwie to... IP: *.zdnet.com.pl 11.11.07, 13:41
            Właśnie. Zbrakło mi usprawiedliwienia dla naturalnych potrzeb.
        • nakole Re: Właściwie to... 11.11.07, 18:49
          Dziekuję za te słowa :)
      • przyslowie Re: Właściwie to... 11.11.07, 12:36
        A może właśnie to, że wiemy o tym od dawna, ludzi znieczula?
        • nakole Re: Właściwie to... 11.11.07, 18:52
          ...jednakże uczulanie ludzi nie może odbywac się poprzez zbrodnię.
    • aaa202 Patafian nie awangardzista. 11.11.07, 13:04
      Gdyby czuł trendy, to siebie by przytroczył na tym drucie. Nago, bez
      posłania, bez żarcia i wody. A goście galerii, w stylowych beretach
      i sweterkach z włókna bambusowego, porozciąganych z przodu i
      skurczonych z tyłu, biliby mu brawo i ustawiali kolejne statuetki w
      sąsiedztwie odchodów artysty.
      • big_news Re: Patafian nie awangardzista. 11.11.07, 13:33
        Wczoraj wyraziłem podobną opinię.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=71816028&a=71821081
        Może tylko różnimy się tym, że ja w publice przyklaskującej "artyście", widzę
        raczej osoby przywdziane w nieskazitelne toalety. Ale, może się mylę...
        • przyslowie Re: Patafian nie awangardzista. 11.11.07, 17:52
          Póki co, to nie wiem, co masz na myśli...
      • nakole Re: Patafian nie awangardzista. 11.11.07, 18:58
        ...niestety "artysta" na to nie wpadł, zabrakło mu wyobraźni i
        poświecenia dla sztuki.
    • Gość: nett1980 Re: Sztuka zeszła na psy... IP: *.toya.net.pl 11.11.07, 13:37
      My to takich artystow mamy pare milionow, ot hodowcy zwierzat. Mozna
      zrobic super instalacje z elementami video. Narodziny swinki, potem
      karmienie, weterynarz podcina kly, wieprzkom ucina jaderka, hodowca
      lata z karma i piesci okiem kilogramy. A jako final wystawa-
      porozcinana na porcje swinka, kunsztownie wystawiona, mozna tez
      proces gnicia ladnie wplesc, muszki lataja, a publika sika .
      Zgroza... Leczyc tego artyste albo izolowac.
      • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 13:41
        Czyżbyś postulowała, aby jednocześnie z tym "artystą" wyizolować (albo leczyć)
        parę milionów naszych? Że już o (chyba) miliardach na świecie nie wspomnę.
        Wiesz, to, że nie wszyscy są jaroszami, nie świadczy równocześnie o tym, że są
        nieźle sieknięci.
        • Gość: nett1980 Re: Sztuka zeszła na psy... IP: *.toya.net.pl 11.11.07, 13:45
          Odwrotnie, postuluje, ze artyscie padlo na glowke, bo tamci to robia
          dla jakiegos, nazwijmy to- pozytku, a ten tylko dla poklasku i
          zainstnienia medialnego. Nie wiem, we mnie mordercze sklonnosci
          wzbudzil, niechby siebie glodzil, ale nie- pieniachy kosztem ofiary
          z psa robi i szczyci sie tym.
          • big_news Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 13:55
            Aha.
            Czyli się zgadzamy.
            W ogóle, to coś za dużo w tym wątku takich, z którymi się zgadzam.
            Żebym nie zaczął żałować, że nie byłem (jak prawie zawsze) przekorny.
            Jeszcze ktoś gotów przyjąć, iż się..., nie, nie przejdzie mi to przez klawiaturę;)
            • nakole Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 19:12
              ...bądź przekorny. To daje ferment.
    • nefnef Wachlarz dzieł sztuki rozszerza się o „gó..” b/t 11.11.07, 17:16
    • dziad_borowy Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 21:28
      Wrazliwy odbiorca tej "sztuki" powinien strzelic temu kolesiowi z
      calych sil w ryj. I tyle w tym temacie.
      Dzierżż!!!!
      • l3 Re: Sztuka zeszła na psy... 11.11.07, 21:36
        Albo mozna zrobic tak : ugryz.dog.pl
      • nefnef To powtórzmy: 11.11.07, 21:37
        Wrazliwy odbiorca tej "sztuki" powinien strzelic temu kolesiowi z
        calych sil w ryj. I tyle w tym temacie.
        Dzierżż!!!!


    • Gość: dova Re: Sztuka zeszła na psy... IP: *.astral.lodz.pl 12.11.07, 00:22
      okrucieństwo z okropieństwem...
    • misiomis A teraz mam wątpliwości 12.11.07, 01:44
      czy to prawdziwy nius jest. Bo pogrzebałem trochę w internecie
      i nie znalazłem tej informacji na żadnym poważnym portalu.
      Gdyby ktoś znalazł rzetelną informację, że pies nie był karmiony
      i zdechł w galerii, to niech wrzuci linka.
      Ja znalazłem coś takiego:
      www.snopes.com/critters/crusader/vargas.asp
      • miejskie_narty Rzeczywiście sprawa wydaje się wątpliwa 12.11.07, 11:40
        W sieci jest mnóstwo listów protestacyjncy, mnóstwo odwołań do sprawy, głównie ze strony oburzonych wielbicieli czworonogów, natomiast nie dałem rady wygóglować żadnego artykułu w żadnej "renomowanej" gazecie. Nazwiska artysty nie ideksuje wikipedia, nie mogę znaleźć strony galerii, gdzie ponoć miało to miejsce. Jest za to rzekomy list autora wystawy, w którym twierdzi on, że pies był umierający i i tak by zdechł na ulicy, jest wzmianka o jakimś artykule, w którym dyrektor galerii miał twierdzić, że pies uciekł w nocy, słowem doszukać się można całej masy plotek, lecz żadnego konkretu. Jak dla mnie to plotka...

        Co oczywiście niewiele zmienia, bo wystarczy przypomnieć sobie Piramidę Zwierząt Katarzyny Kozyry (dziwne, że wcześniej było mowa o Nieznalskiej, a o Kozyrze cisza...). Przecież już parę lat temu Kozyra wybrała, uśmierciła i wystawiła nie tylko psiaka. I jeśli o mnie chodzi, to jest to szokujące, ale daleki jestem od odsądzania artystki od czci i wiary. Jej praca była wstrząsająca i taka chyba być miała. Poruszyła mnie i wielu innych ludzi, a zwierząt oczywiście szkoda, lecz przecież i tak śmierć im patrzyła w oczy...
        • Gość: nett1980 Re: Rzeczywiście miales nosa IP: *.toya.net.pl 22.11.07, 00:06
          www.gazetawyborcza.pl/1,75475,4690770.html to byla
          prowokacja.
      • nakole Re: A teraz mam wątpliwości 12.11.07, 17:34
        Kolego, nawet jeśli ta informacja jest przekłamana, to nic nie
        szkodzi. Wydaje mi się, że za jej przyczyną mogliśmy zaprezentować
        pobieżnie nie tylko nasz stosunek do tego rodzaju pomysłów
        twórczych, ale także naszą wrażliwość w stosunku do mniejszych
        braci, do cierpienia i w pewnej mierze do wartości życia.
        • trooly Re: A teraz mam wątpliwości 12.11.07, 18:25
          Co sądzicie o rekordzie mefnef, czy jego wyczyn mieści się w
          kategorii "sztuka" [nawet nie wspominam o innym wariańcie]. Jaki
          jest Wasz stosunek do tego rodzju pomysłów twórczych, chyba
          twórczych.
          • przyslowie Re: A teraz mam wątpliwości 12.11.07, 18:48
            Do tego dojdę póżniej, bo nie wiem, jakie wątki tworzył.
        • misiomis No tak, ale 12.11.07, 18:46
          facet, który ewentualnie zrobił tyle, że uwiązał na sznurku psa
          w galerii został uznany za mordercę, zwyrodnialca i psychopatę.
          To by mi trochę przeszkadzało, gdybym był na jego miejscu.
          • trooly Re: No tak, ale 12.11.07, 18:56
            Naszła mnie refleksja, przecież Ty sam uwiązałeś misia [w sposób
            naprawdę zadziwiający]. Zrobiłeś misiomisia, stając się nim. To jest
            wielki wyczyn, wręcz szokujacy. Jak do tego doszedłeś i jak to jest,
            że facet staje się misiomisiem, no jak. Misiomisiu.
            • nakole Re: No tak, ale 12.11.07, 22:32
              Proszę nie drażnij misia, a jeśli on jest ugryźliwy?
              • nefnef Sztuka schodzi na misie, które jak wiadomo, są 12.11.07, 22:40
                Sztuka schodzi na misie, które jak wiadomo, są od lat wykorzystywane
                nadmiernie, a nawet topione!
                • nakole Re: Sztuka schodzi na misie, które jak wiadomo, s 12.11.07, 22:53
                  Ojej, topione misie.... A, co z topionymi serkami?
          • nakole Re: No tak, ale 12.11.07, 22:31
            ...jednak przez resort kultury czy czegoś tam w Hondurasie ponoć
            został doceniony.
          • miejskie_narty Wczoraj widziałem błąkającego się 13.11.07, 15:25
            po ulicy psa. Miał smutną minę i przerażone oczy. Najwyraźniej się zgubił, a że biegał między samochodami, pewni zginie...

            No cóż, spieszyłem się do pracy i owszem, wykonałem kilka procesów myślowych, po czym skupiłem się na prowadzeniu, myśleniu o pracy i innych problemach. Los psa zasmucił mnie przez chwilę, po czym z całą premedytacją postarałem się o nim zapomnieć.

            Czy przez moje zaniechanie jestem potworem, zwyrodnialecem i pośrednim mordercą tego psa?
            • trooly Re: Wczoraj widziałem błąkającego się 13.11.07, 18:20
              Coś Ty narobił, teraz i ja myślę o Tym psie, nie wspominając już
              misia. Na przyszłość dogadaj się z szefem, może umożliwi
              przetrzymywanie psa, a może i zatrudnienie znajdzie. Z zapracowaniem
              uważaj, zwolinij troszkę.
    • vauban Re: Sztuka zeszła na psy... 22.11.07, 00:36
      No, to sobie wyobraźcie, że bywa jeszcze gorzej:
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=59834
      www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?t=4340
      zoldmagazin.com/belso/alszent.html
      index.hu/kultur/cinematrix/ccikkek/alszent4670/http://www.petitiononline.com/faszzolt/petition.html
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=64294021
      Linki już częściowo nieaktualne, może to i dobrze. Widziałem ten film. Stary
      jestem i durny, ale do dziś mnie trzęsie na samo wspomnienie. Gołym okiem nie da
      się obejrzeć, a zdecydowanie należy potępić. Jak również zagłodzonego psa.
      Artyści <brzydki_wyraz>.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka