Dodaj do ulubionych

I po Korczaku

IP: *.lodz.msk.pl 03.12.07, 17:20
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/795210.html
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Tylko do końca roku Ośrodek Pediatryczny im. Korczaka będzie leczył małych
pacjentów. Rada społeczna szpitala podjęła uchwałę o wygaszaniu działalności
placówki. Oznacza to, że od nowego roku w Łodzi może zabraknąć łóżek
pediatrycznych.

Lekarze pracujący w szpitalu Korczaka i rodzice małych pacjentów są zrozpaczeni.

- To skandal, że zabierają nam ten dziecięcy szpitalik - mówi Żaneta Jagiełło,
mama małej Dagmary. - Przecież od ponad stu lat leczą się w nim łódzkie dzieci.

Proces likwidacji szpitala trwa od czterech lat, od kiedy w Urzędzie
Marszłkowskim zdecydowano o fuzji dwóch szpitali. W miejsce dawnego szpitala
dziecięcego przy ul. Piłsudskiego powołano Ośrodek Pediatryczny im. Korczaka,
podległy administracyjnie wojewódzkiemu szpitalowi im. Kopernika. Od tej pory
działalność zawiesił oddział okulistyki i neurologii dziecięcej, a chirurgię
przeniesiono do szpitala im. Kopernika.

W szpitalu przy ul. Piłsudskiego pracowało czterech anastezjologów
dziecięcych. W chwili przeniesienia chirurgii do szpitala przy Pabianickiej
muszą dzielić dyżury między dwa ośrodki. To praca ponad siły, ale o dodatkowym
zatrudnieniu nie może być mowy, bo anestezjologów dziecięcych dramatycznie
brakuje.

- Decyzją polityków mali pacjenci zostaną pozbawieni placówki, która uratowała
zdrowie i życie tysięcy dzieci - mówi Lech Kwiecień z Łódzkiego
Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności, które występuje przeciw
likwidacji placówki.

Głos w obronie szpitala zabierają też łódzcy pediatrzy.

- Dzieci w Łodzi rodzi się coraz więcej, dlatego łóżek pediatrycznych
likwidować nie można - mówi prof. Maria Gołębiowska z Ośrodka Pediatrycznego
im. Korczaka. - Jeśli tak się stanie, za chwilę w Łodzi może być problem,
gdzie leczyć małych pacjentów.

Dlaczego władze samorządowe decydują się na tak ryzykowny krok?

- W szpitalu zatrudnionych jest teraz około dwustu osób, a dzieci na czterech
oddziałach szpitalnych jest zaledwie pięćdziesięcioro - mówi Marek Mazur,
przewodniczący sejmiku województwa i jednocześnie członek rady społecznej
szpitala. - Poza tym placówka generuje długi i jest w złym stanie sanitarnym.

Wojciech Szrajber, dyrektor "Kopernika" uważa, że o problemie trzeba jeszcze
porozmawiać. Tymczasem w "Korczaku" zbierane są podpisy pod petycją do nowej
minister zdrowia o nielikwidowaniu szpitali dziecięcych.
/>>>>>>>>>>>>>>>

1. Łóżek pediatrycznych akurat w Łodzi nie brakuje- jest jeszcze moloch CZMP i
Sporna.
2. Szkoda tylko oddziałów toksykologii i neurologii dziecięcej- ich likwidacja
to prawdziwy skandal. One akurat nie miały swoich odpowiedników.
3. Trzeba zadbać o zabytkowe budynki szpitala- żeby nie podzieliły losu Norbelany!
Koszt ich adaptacji do jakiegokolwiek innego celu (oprócz przychodni czy
zakładu opiekuńczo-leczniczego) będzie niestety duży. Wszystkie tynki i
podłogi do wymiany.

Niestety jest duże ryzyko, ze następny właściciel, będzie zainteresowany
działką, a nie budynkami. Ich wyburzenie może okazać się bardzo prawdopodobne.
A to przecież jedne z najciekawszych budynków szpitalnych w Polsce (w Łodzi
dorównuje im tylko budynek obecnej przychodni szpitala MSW przy północnej- ale
został w latach 60 oszpecony szkaradnym przyklejonym betonowym klockiem).
Obserwuj wątek
    • Gość: kolin_lodz Re: I po Korczaku IP: *.toya.net.pl 03.12.07, 21:52
      Likwidacja tego szpitala to prawdziwy skandal.
      Szpital został ufundowany przez fundatorów w okreslonym celu. Jeśli
      ktoś pragnie zmienić tę wole, powinien z pieniędzy uzyskanych ze
      sprzedaży tego obiektu zbudować nowy tej wielkości szpital.
      Bzudry pisane przez urzędników jakoby nie było problemu miejsc w
      szpitalu na Spornej czy CZMP powinny być demetowane. Proponuję
      urzędnikom rozmowy z rodzicami dzieci potrzebujących pomocy a nie
      oglądaniem tabelek.
      Być może problemem jest organizacja pracy w tamtych szpitalach, ale
      może najpierw zacznijmy od jej poprawy a nie skazywania rodziców na
      poznawanie empiryczne urzędniczych eksperymentów.
      Wprowadzanie oddziałów dziecięcych do molocha w stylu Kopernika,
      jest według opini wielu znajomych lekarzy epidemiologicznym
      nieporozumieniem. Dlatego też właśnie dodatkową wartość Korczaka
      stanowiły niezależne pawilony podnoszące bezpieczeństwo
      przebywających pacjentów.
      Inna sprawa, że szpital nieremontowany od dziesiatek lat przeżywa
      właściwie swą śmierć techniczną - ale od tego panowie siedzą w
      Urzędzie MArszałkowskim by zapewnić godziwe warunki pacjentom - a to
      oznacza także obowiązek prowadzenia remontów.
      Kolejna sprawa to oddalenie pozostałych szpitali od centrum miasta,
      w którym mieszka dużo uboższych rodzin, które na pewno nie będzie
      stać na dojazdy na Sporną czy Rzgowską. Brzmi okrutnie, ale taka
      jest prawda. Oczywiście chore dziecko na pewno zostanie tam przez
      nich dostarczone, jednak dziecko w szpitalu powinno mieć opiekę
      rodziców, co będzie już dużo bardziej utrudniione.
      Z kolei pomysły by w Korczaku znalazły się lofty albo inne pomysły
      dewleopersie to już totalny skandal. Jak można w miejscu, w którym
      przez sto lat dzieci chorowały, często niestety umierały proponować
      powstanie apartamentów. To może od razu w prosektorium urządźmy
      dyskotekę.
      • Gość: profes79 Re: I po Korczaku IP: *.cable.ubr01.sutt.blueyonder.co.uk 04.12.07, 13:57
        Skandal. Szpital z wielowiekowa tradycja. Problemy organizacyjne? To
        moze zaczac je rozwiazywac zamiast likwidowac szpital? I tez sie
        obawiam, ze za dwa-trzy lata w miejsce zabytkowego budynku
        szpitalnego wyrosnie klocek jak w miejscu po Norbelanie czy tez przy
        Sienkewicza (i chyba Nawrot). Nie pozwolmy na to!
      • Gość: aa Re: I po Korczaku IP: *.toya.net.pl 04.12.07, 14:39
        Szpital został ufundowany przez fundatorów w okreslonym celu. Jeśli
        > ktoś pragnie zmienić tę wole, powinien z pieniędzy uzyskanych ze
        > sprzedaży tego obiektu zbudować nowy tej wielkości szpital.

        też tak myślę, a poza tym od dawna denerwuje mnie to, że szpital jest im.
        Korczaka, mimo, że jego fundator nazwał go imieniem Anny Marii i chciał tak
        uczcić pamięć swojej córki. A kogoś kompletnie to nie obchodziło i sobie zienił...
      • Gość: barnaba Re: I po Korczaku IP: *.lodz.msk.pl 04.12.07, 15:33
        > Bzudry pisane przez urzędników jakoby nie było problemu miejsc w
        > szpitalu na Spornej czy CZMP powinny być demetowane. Proponuję
        > urzędnikom rozmowy z rodzicami dzieci potrzebujących pomocy a nie
        > oglądaniem tabelek.

        Proponuję sprawdzić wskaźniki wykorzystania łóżek pediatrycznych w Łodzi.

        > Wprowadzanie oddziałów dziecięcych do molocha w stylu Kopernika,
        > jest według opini wielu znajomych lekarzy epidemiologicznym
        > nieporozumieniem.

        Zgadza się.

        > Dlatego też właśnie dodatkową wartość Korczaka
        > stanowiły niezależne pawilony podnoszące bezpieczeństwo
        > przebywających pacjentów.

        Za to stanowiło to problem, gdy pacjenta należało przewieźć na badanie do innego
        pawilonu. Należałoby zbudować zakryte łączniki, tylko że szpital jest zabytkowy.
        Generalnie od "pawilonowej" organizacji szpitali odchodzi się na świecie.

        Po drugie istnieje na świecie tendencja do centralizacji szpitali- tak by
        opłacalne było w nich utrzymanie rozbudowanej diagnostyki. Małe szpitale, ze
        względu na jej brak, są drogie w utrzymaniu, a jakość hospitalizacji ze względu
        na oszczędności i niedostępność pewnych badan jest ograniczona.

        > Z kolei pomysły by w Korczaku znalazły się lofty albo inne pomysły
        > dewleopersie to już totalny skandal. Jak można w miejscu, w którym
        > przez sto lat dzieci chorowały, często niestety umierały proponować
        > powstanie apartamentów.

        To nonsens z powodów epidemiologicznych i ekonomicznych.
        Każdy szpital ma swoją florę bakteryjną z reguły oporną na wiele antybiotyków.
        Teoretycznie, można wymienić tynki i podłogi, ale pozostaje jeszcze przekonanie
        nabywców, że taki zabieg był skuteczny.
        Osobiście nie zdecydowałbym się na zakup mieszkania w budynku poszpitalnym.

        Krótko mówiąc- dla szpitala Korczaka możliwości są trzy: albo generalny remont i
        rozbudowa (dyskusyjne, ze względu na dużą liczbę łóżek pediatrycznych w Łodzi),
        albo likwidacja, albo też stworzenie innych oddziałów oprócz pediatrii (być moze
        rehabilitacji czy oddziału hospicyjnego).
        Jeśli decydujemy się na likwidację, musimy mieć świadomość, że dostępność
        peryferyjnie położonych CZMP czy Spornej jest dużo gorsza. Ponadto, musimy
        wiedzieć, co chcemy mieć w budynkach poszpitalnych. Najgorsze, co może je
        spotkać, to rozbiórka i zastąpienie blokami.
        • Gość: kolin_lodz Re: I po Korczaku IP: *.toya.net.pl 04.12.07, 15:50
          > > Bzudry pisane przez urzędników jakoby nie było problemu miejsc w
          > > szpitalu na Spornej czy CZMP powinny być demetowane. Proponuję
          > > urzędnikom rozmowy z rodzicami dzieci potrzebujących pomocy a nie
          > > oglądaniem tabelek.
          >
          > Proponuję sprawdzić wskaźniki wykorzystania łóżek pediatrycznych w
          Łodzi.

          A ja proponuję nie patrzeć w tabelki tylko pojechać na miejsce i
          pogadać z rodzicami chorych maluchów. Pewnie że moża wstawić 6 łóżek
          na salę, gdzie projektant przewidział miejsce dla 2 pacjentów i
          statystyki wyjdą cudowne.

          > Za to stanowiło to problem, gdy pacjenta należało przewieźć na
          badanie do inneg
          > o
          > pawilonu. Należałoby zbudować zakryte łączniki, tylko że szpital
          jest zabytkowy

          I uważasz, że konserwator nie da się przekoanć do łączników? Taki
          łącznik może ktoś zaprojektować w sensownym stylu, który myślę, że
          konserwator musiałby zatwierdzić.


          >
          > Po drugie istnieje na świecie tendencja do centralizacji szpitali-
          tak by
          > opłacalne było w nich utrzymanie rozbudowanej diagnostyki. Małe
          szpitale, ze
          > względu na jej brak, są drogie w utrzymaniu, a jakość
          hospitalizacji ze względu
          > na oszczędności i niedostępność pewnych badan jest ograniczona.


          Nie wiem na ilu pacjentów był przewidziany szpital Anny Marii, ale
          licząc że kompleks składa sie z kilku - nie wiem może 8 pawilonów, w
          każdym z nich przebywać mogło ok. 50 dzieci, oznacza to że gdyby
          wykorzystać dotychczasową bazę lokalową znalazłoby sie tam miejsce
          dla kilkuset pacjentów. Nie wiem, ale argument że ostatnio było tam
          chyba z 50 łóżek jest tylko potwierdzneiem tego iż od wielu lat ta
          leczeica była po prostu wygaszana.
          A w momencie gdyby spróbować ją odtworzyć być może to byłby
          największy szpital dziecięcy w regionie, ze świetną diagnostyką, z
          super położniem - cicha enklawa w sercu miasta.
          • Gość: barnaba Re: I po Korczaku IP: *.lodz.msk.pl 04.12.07, 18:36
            > A ja proponuję nie patrzeć w tabelki tylko pojechać na miejsce i
            > pogadać z rodzicami chorych maluchów.

            Rodzice nie są dla mnie żadnym wiarygodnym źródłem wykorzystania szpitalnych
            łóżek. To informacje w stylu "jedna baba, drugiej babie..."

            > Pewnie że moża wstawić 6 łóżek
            > na salę, gdzie projektant przewidział miejsce dla 2 pacjentów i
            > statystyki wyjdą cudowne.

            Polska to bogaty kraj, więc można trzymać w publicznym szpitalu dwułóżkowe sale.
            Przypomnę Ci ten sarkazm, gdy będziesz narzekał, ze termin operacji wyznaczono
            za dwa lata.

            > I uważasz, że konserwator nie da się przekoanć do łączników? Taki
            > łącznik może ktoś zaprojektować w sensownym stylu, który myślę, że
            > konserwator musiałby zatwierdzić.

            Jak uda się zaprojektować taki łącznik- bardzo się zdziwię.

            > Nie wiem na ilu pacjentów był przewidziany szpital Anny Marii, ale
            > licząc że kompleks składa sie z kilku - nie wiem może 8 pawilonów, > w każdym
            z nich przebywać mogło ok. 50 dzieci, oznacza to że gdyby
            > wykorzystać dotychczasową bazę lokalową znalazłoby sie tam miejsce
            > dla kilkuset pacjentów. Nie wiem, ale argument że ostatnio było tam
            > chyba z 50 łóżek jest tylko potwierdzneiem tego iż od wielu lat ta
            > leczeica była po prostu wygaszana.
            > A w momencie gdyby spróbować ją odtworzyć być może to byłby
            > największy szpital dziecięcy w regionie, ze świetną diagnostyką, z
            > super położniem - cicha enklawa w sercu miasta.

            Czyli zamykamy oddziały na Spornej czy w CZMP, żeby uratować Korczaka? Bo na
            luksus utrzymywania osobistych sal Polski nie stać. Nie stać nas nawet na
            utrzymywanie oddzielnych dyżurów lekarskich na każdym oddziale.

            W tę świetną diagnostykę trzeba by zainwestować mnóstwo pieniędzy- szpital nie
            ma tomografu komputerowego, przyzwoitej endoskopii, oddziału intensywnej
            terapii. Już nie da sie leczyć przy pomocy rentgena i badania moczu.
            • Gość: kolin_lodz Re: I po Korczaku IP: *.toya.net.pl 04.12.07, 21:33
              > Rodzice nie są dla mnie żadnym wiarygodnym źródłem wykorzystania
              szpitalnych
              > łóżek. To informacje w stylu "jedna baba, drugiej babie..."

              Proponuję - przejdź się do takiego szpitala - nie rozmawiaj z
              rodzicami tylko oceń "na zdrowy umysł" czy w pokoju o powierzchni 10
              metrów jest miejsce na 6 łóżeczek dziecięcych plus 6 łóżek dla
              rodziców.
              W dobie takich luksusów o których piszesz, zdażyło mi się przebywać
              z moim maluchem właśnie w Korczaku na przechodniej małej sali w
              której znajdowały się cztery łóżeczka, stały cztery krzesła, mamy
              które musiały zostać z dzieckiem na noc miały ze soba rozkładane
              łóżka polowe, które można było ustawiać od 22 do 6 rano gdyż w
              pozostałych godzinach nie byłoby dostępu do łóżeczek.
              Dziwnym trafem na Spornej miejsc nie było, w CZMP podobno trwał
              jakiś remont.
              Być może jednak w statystykach Urzędu Marszałowskiego norma 1m2 na
              pacjenta plus rodzica jest wystarczająca.
              Zdarzyło mi się także być ze znajomymi na Spornej - szpital w dużo
              lepszym stanie technicznym, tyle tylko proponuje byś tam też się
              wybrał - projektant zaprojektował sale maks. 2 osobowe (przynajmniej
              w tej części w któej byłem).
              Nie wiem jak sobie wyobrażasz sale 6-osobowe w przypadku dzieci? Nie
              wiem czy zauwazyłeś że dzieci np. płaczą, wołają mamę i teraz chcesz
              im urządzić powrót do zdrowia na salach wieloosobowych.
              • Gość: barnaba Re: I po Korczaku IP: *.lodz.msk.pl 04.12.07, 21:49
                Widzę, że za pieniądze rodem z Etiopii chcesz mieć warunki jak na zachodzie
                Europy. :)

                Ale to chyba temat na osobną dyskusję?
          • Gość: Pibrac Re: I po Korczaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.07, 19:27
            "cicha enklawa w sercu miasta" - a czy ty wiesz gdzie się ten
            szpital znajduje przypadkiem?
            • Gość: kolin_lodz Re: I po Korczaku IP: *.toya.net.pl 04.12.07, 21:24
              > "cicha enklawa w sercu miasta" - a czy ty wiesz gdzie się ten
              > szpital znajduje przypadkiem?

              Wiem - miałem nawet nieprzyjemność przebywania w tym miejscu z moim
              maluchem. I mogę Cię zapewnić, że za murem szpitala znajduje się
              piekny park osłonięty całkowicie przed miejskim zgiełkiem.
          • Gość: puk puk Re: I po Korczaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 12:28
            > A ja proponuję nie patrzeć w tabelki tylko pojechać na miejsce i
            > pogadać z rodzicami chorych maluchów.


            A co ci odpowie chory i biedny jak go spytasz czy chce być zdrowy i bogaty?
      • Gość: a Re: I po Korczaku IP: *.toya.net.pl 04.12.07, 17:59
        Szpital został ufundowany przez fundatorów w okreslonym celu. Jeśli
        > ktoś pragnie zmienić tę wole, powinien z pieniędzy uzyskanych ze
        > sprzedaży tego obiektu zbudować nowy tej wielkości szpital.

        też tak myślę, a poza tym od dawna denerwuje mnie to, że szpital jest im.
        Korczaka, mimo, że jego fundator nazwał go imieniem Anny Marii i chciał tak
        uczcić pamięć swojej córki. A kogoś kompletnie to nie obchodziło i sobie zienił...
      • Gość: dr qłin Re: I po Korczaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 12:21
        Gość portalu: kolin_lodz napisał(a):

        > Likwidacja tego szpitala to prawdziwy skandal.
        > Szpital został ufundowany przez fundatorów w okreslonym celu.

        Ale cele się zmieniają.

        I jak ktoś kiedyś ufundował szpital dla dzieci z Heinego-Mediną o tudno żeby taki szpital utrzymywać po wsze czasy. Sczególnie kiedy szpital zastępuje szczepionka.
      • Gość: korczak Re: I po Korczaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 12:25
        > Z kolei pomysły by w Korczaku znalazły się lofty albo inne pomysły
        > dewleopersie to już totalny skandal. Jak można w miejscu, w którym
        > przez sto lat dzieci chorowały, często niestety umierały proponować
        > powstanie apartamentów.

        Albo kto dopuścił do skandalu że na cmentarzu żydoskim jest teraz skrzyżowanie Zachodniej i Limanki.

        Skandal, powinni zlikwidować skrzyżowanie.
    • Gość: złomiarz opal zrewitalizuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.07, 14:15
      i po problemie
    • Gość: kolin_lodz Re: I po Korczaku IP: *.toya.net.pl 12.12.07, 12:09
      lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/798315.html
      W szpitalach brakuje łóżek dla najmłodszych

      Pediatrzy alarmują: w szpitalach jest za mało łóżek dla chorych
      dzieci. Niż demograficzny dawno się skończył i od kilku lat rodzi
      się coraz więcej dzieci. Tymczasem w szpitalach nie przybywa dla
      nich łóżek. Na domiar złego zaczyna już brakować lekarzy - pediatrów.

      Sytuacja bardzo poważna jest też w Łódzkiem.

      - Narasta olbrzymi problem z umieszczeniem dziecka w szpitalu -
      przyznaje prof. Jerzy Stańczyk, dyrektor szpitala klinicznego przy
      ul. Spornej w Łodzi.

      Jak twierdzi, lekarz dyżurny z izby przyjęć z trudem znajduje już
      miejsce dla dziecka chorego nawet na zapalenie płuc. - Poleciłem
      wstrzymać planowe przyjęcia, by stworzyć miejsce dla tych dzieci,
      które muszą być hospitalizowane. Nie mogę odesłać dziecka z
      zapaleniem płuc do domu - podkreśla prof. Stańczyk.

      Dlaczego tak się dzieje? W Łodzi, tak jak w innych dużych miastach
      Polski, w os- tatnich latach łóżka pediatryczne były likwidowane.
      Ale prof. Stańczyk nie tłumaczy tego wyłącznie okresem niżu
      demograficznego. Powodem jest także to, że pediatria jest słabo
      wyceniana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Na łóżkach szpitalnych dla
      dzieci nie można więc zarobić tyle, ile na przykład na łóżkach na
      oddziałach internistycznych.

      Problem braku miejsc dla dzieci nasila się właśnie teraz, w okresie
      jesienno-zimowym. Na razie sytuacja jest opanowana, ale specjaliści
      boją się, co może się stać, gdyby doszło do epidemii.

      W pediatrii zaczyna też - tak jak w innych specjalizacjach -
      dramatycznie brakować lekarzy. Jak twierdzi prezes Polskiego
      Towarzystwa Pediatrycznego prof. Alicja Chybicka, na wielu
      oddziałach dziecięcych nie ma już po prostu komu leczyć.

      Niedostateczną liczbę specjalistów od chorób dziecięcych potwierdza
      kierująca kliniką pediatrii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego prof.
      Halina Woś. - Średnia wieku pediatry w Polsce to 56 lat - wyjaśnia. -
      Przez kilka ostatnich lat nie mogliśmy przeprowadzić w klinice ani
      jednej specjalizacji z pediatrii. Teraz mamy jedno miejsce.
      Rezydentura trwa pięć lat, a każdego roku jest kilkunastu chętnych -
      dodaje prof. Woś.

      Zdaniem lekarki skala problemu może zdecydowanie wzrosnąć po 1
      stycznia, gdy wejdą w życie nowe przepisy skracające tydzień pracy
      medyków do 48 godzin. Specjaliści od chorób dziecięcych mają już
      wkrótce rozmawiać o tych problemach z minister zdrowia Ewą Kopacz.

      (jaga) - POLSKA Dziennik Łódzki
      • Gość: kardiolog Re: I po Korczaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 12:35
        > Pediatrzy alarmują:

        Pediatrzy alarmująbo jest to w ich interesie.

        Wogóle w interesie lekarzy jest alarmować że jest za mało pieniędzy wydawanych na służbe drowia, że jest za mało lekarzy na jednego pacjenta.

        Tak samo jak farmaceuci alarmują że na leki jest za niskie dofinansowanie.
      • Gość: barnaba Re: I po Korczaku IP: *.lodz.msk.pl 12.12.07, 14:46
        Parę lat temu podobna sytuacja była z miejscami na oddziałach wewnętrznych. I
        nagle okazało się, ze pacjentów z takim samym efektem można leczyć krócej
        (pamiętacie jak chory po zawale leżał 3-4 tygodnie?), badania diagnostyczne
        wykonywać ambulatoryjnie, niektórych chorych leczyć po prostu w domu, a tych,
        wymagających opieki długoterminowej przekazać do zakładów opiekuńczych albo
        rehabilitacyjnych.

        Chirurdzy również skrócili hospitalizacje- pacjent wcale nie musi leżeć w
        szpitalu tydzień czekając na zdjęcie szwów, a na operację może zgłosić się w
        dniu (a najwcześniej w przeddzień) zabiegu, z kompletem badań wykonanych w
        przyszpitalnej poradni.

        Czas na pediatrię. Trzymanie dzieci po kilka tygodni w szpitalu jest w sporej
        części przypadków pozbawione sensu.
        • Gość: kolin_lodz Re: I po Korczaku IP: *.toya.net.pl 12.12.07, 20:58
          > Czas na pediatrię. Trzymanie dzieci po kilka tygodni w szpitalu
          jest w sporej
          > części przypadków pozbawione sensu.

          Wiesz, na internie często kochające rodzinki "porzucają" swoich
          bliskich by nie mieć problemu, i nie jest to wina lekarzy że chorzy
          zamieszkali w lecznicy. Odwrotnie niż rodzice, którzy w 99% robią
          wszystko by ich dziecko opuściło szpital.
          Po drugie - jesli jednak Ty masz rację - to najpierw wyegzekwujmy od
          szpitali racjonale wykorzystanie łóżek, i wtedy się zastanówmy nad
          likwidacją placówki. Odwrotnie odbije sie tylko na dzieciach i
          rodzicach, którzy będą jeździć do Sieradza szukając pomocy.
          • Gość: postkomunista argument z komuny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 22:01
            > Po drugie - jesli jednak Ty masz rację - to najpierw wyegzekwujmy od
            > szpitali racjonale wykorzystanie łóżek, i wtedy się zastanówmy nad
            > likwidacją placówki.

            Za komuny obowiązywało właśnie takie myślenie.
            Jeżeli wyegzekwujmy od przedsiębiorstw racjonalne gospodarowanie to nie trzeba ich będzie likwidować.

            Ale komuna narobiła przez 45 tyle lat szkód że w końcu poszliśmy po rozum do głowy.

            Pamiętaj niektóre instytucje są tak zepsute (jak zgniłe gałęzie) że trzeba je przyciąć żeby cały organizm rośliny żył.

            Jak ty chcesz egzekwować cokolwiek od szpitali jak sam przytaczasz że środowisku szpitalnemu zachowanie status quo jest na rękę.

            A w ogólne jak ty masz chore dziecko to racjonalna rozmowa z tobą jest utrudniona bo zawsze Ci będzie mało opieki i zaniski jej standard. Jako kochającemu rodzicowi trudno Ci się dziwić.

            Z muchą trudno się rozmawia o skuteczności lepów na muchy.
            • Gość: kolin_lodz Re: argument z komuny IP: *.toya.net.pl 12.12.07, 22:19
              > A w ogólne jak ty masz chore dziecko to racjonalna rozmowa z tobą
              jest utrudnio
              > na bo zawsze Ci będzie mało opieki i zaniski jej standard. Jako
              kochającemu rod
              > zicowi trudno Ci się dziwić.

              Bogu dzięki - nie mam chorego dziecka, ale wiem że są ludzie którzy
              mają.
              Tak wiec daj im receptę - co maja zrobić po likwidacji Korczaka z
              dzieckiem chorym na zapalenie płuc. Nie pisz dyrdymałów o tym, że są
              inne szpitale, że Wasze wskaźniki z Urzędu Marszałkowskiego mówią o
              wolnych łózkach, zadzwoń do nich w sezonie zachorowań i zapytaj czy
              są miejsca.
              Porównaj ile pieniędzy Urząd Marszałkowski wyrzucił w błoto
              utrzymując choćby pociagi do Łowicza, które dzięki zawrotnej
              prędkości 20 km/h spowodowały frekwencje na poziomie o 5 osób (wiem
              jak to wyglądało - zdażyło mi się nim jechać). Może specjalista od
              oszczędzania w Urzędzie Marszałkowskim poda nam wartość dopłaty do
              pasażera na tej linii w stosunku do kosztu generowanego przez
              pacjenta szpitala. Może też dowiemy sie ile kosztował remont budynku
              Urzędu w stosunku do planowanych kosztów remontu szpitala. Moze i to
              demagogia, ale naprawdę wolę płacić podatki na pożyteczną instytucję
              niż na kilkuset wyluzowanych urzędników.
              Szpital to nie jest sklep z butami by można było mówić o czystej
              komercjalizacji takiej instytucji. Wiesz, jestem z liberalem, ale i
              racjonalistą - chciałbym by służbna zdrowia była prywatna, jednak
              wiem że w najbliższej przyszłości to niemożliwe. Tak więć póki nie
              będzie wolności wyboru ubezpieczenia, prywatnych szpitali - to nie
              mamy wyjścia - musimy męczyc sie w tej strukturze istniejącej,
              ewentualnie musimy ją reformować jednak tak by nie odbijała się
              tylko na bezbronnym pacjencie. Ale to już kwestie na korczakowski
              wątek.

              Mam jescze prośbę do jednej z osób piszącej na tym forum - nie ma
              sensu logować się co chwila jako inna osoba, którą przyadkiem
              zainteresował temat szpitala, a której nicki pojawiły sie po raz
              pierwszy właśnie w tym wątku. Założe się, że ten przypadek za każdym
              razem loguje sie z tego samego IP.
              • Gość: postkomunista Re: argument z komuny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 22:35
                > Bogu dzięki - nie mam chorego dziecka, ale wiem że są ludzie którzy
                > mają.

                To w takim razie zwykły z Ciebie maruder.

                > Tak wiec daj im receptę
                Świat jest pełno takich nawiedzonych co to nie mają własnych problemów i szukają problemów u innych żeby je rozwiązywać.

                Ale dobrze że marnujesz energię na tym forum, bo gdybyś chciał ją spożytkować np w Samogwałcie to było by dla wszystkich gorzej.

                > wiem że w najbliższej przyszłości to niemożliwe.

                Jak nie możliwe to część. To stój sobie na tym peronie ze swoimi niemożliwościami. A pociąg z napisem Swiat odjeżdża dalej.

                Tak więć póki nie
                > będzie wolności wyboru ubezpieczenia, prywatnych szpitali

                Póki lekarze będą udawali że pracują w instytucjach które udają szpitale dotąd nie będzie miejsca na racjonalne szpitale.
          • Gość: barnaba Re: I po Korczaku IP: *.lodz.msk.pl 12.12.07, 22:05
            > Wiesz, na internie często kochające rodzinki "porzucają" swoich
            > bliskich by nie mieć problemu,

            Wiem.
            Ostatnio zaobserwowałem pewien patent. Należy babci nie dać 3-4 dni jeść i pić.
            Każdy lekarz widząc jej stan, przyjmie do szpitala.
            I rodzina już ma spokój. Można spotkać się przy wigilijnym stole, przełamać
            opłatkiem, pośpiewać kolędy...

            > i nie jest to wina lekarzy że chorzy
            > zamieszkali w lecznicy. Odwrotnie niż rodzice, którzy w 99% robią
            > wszystko by ich dziecko opuściło szpital.

            A gdzie tam. Zasiłek rodzinny nie jest wstrzymany, żreć nie trzeba dawać i nikt
            nie przeszkadza w libacjach. Czysty zysk.

            Witamy w Polsce.

            > Po drugie - jesli jednak Ty masz rację - to najpierw wyegzekwujmy
            > od szpitali racjonale wykorzystanie łóżek, i wtedy się zastanówmy
            > nad likwidacją placówki. Odwrotnie odbije sie tylko na dzieciach i
            > rodzicach, którzy będą jeździć do Sieradza szukając pomocy.

            Zgadza się. Ale do tego oddziały pediatryczne powinny zacząć zajmować się
            stanami nagłymi, a nie być dodatkiem do prywatnego gabinetu ordynatora.
            • Gość: kolin lodz Re: I po Korczaku IP: *.toya.net.pl 12.12.07, 23:32
              > A gdzie tam. Zasiłek rodzinny nie jest wstrzymany, żreć nie trzeba
              dawać i nikt
              > nie przeszkadza w libacjach. Czysty zysk.
              Twoja opinia, mam nadzieje, nie dotyczy spoleczenstwa lecz
              patologicznych jednostek, wiec to tylko margines problemu.


              > Zgadza się. Ale do tego oddziały pediatryczne powinny zacząć
              zajmować się
              > stanami nagłymi, a nie być dodatkiem do prywatnego gabinetu
              ordynatora.

              Masz racje tyle ze zazwyczaj ordynatorzy nie wymyslaja chorob
              pacjentom swoich prywatnych gabinetow, wiec nawet jesli by trafili
              do szpitala poprzez lekarza pierwszego kontaktu, to nie odciazy to
              nijak budzetu NFZ a paradoksalnie jeszcze mocniej go wydrenuje.
              • Gość: postkomunista Wymyślają wyymyślają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 09:45
                > Masz racje tyle ze zazwyczaj ordynatorzy nie wymyslaja chorob
                > pacjentom swoich prywatnych gabinetow,

                Wymyślają wyymyślają.

                Dla lżejszego pacjent (klienta prywatnego gabinetu ordynatora) ordynator wymyśla że powinien położyć się do szpitala pomimo że tego nie potrzebuje. (Dłuższy pobyt niż standard, droższa doagnostyka niż standard, może droższy lek niż standard).

                A potem brakuje środków dla przypadków prawdziwie potrzebujących tych środków bo ci ordynatorowcy zużyli.
              • Gość: barnaba Re: I po Korczaku IP: *.lodz.msk.pl 13.12.07, 12:48
                > Twoja opinia, mam nadzieje, nie dotyczy spoleczenstwa lecz
                > patologicznych jednostek, wiec to tylko margines problemu.

                Niestety, ten margines to jakieś 20-30%.
    • Gość: kolin_lodz i po Korczaku IP: *.toya.net.pl 13.12.07, 16:04
      Korczak czeka na decyzję

      Pediatrzy twierdzą, że sytuacja jest dramatyczna. Jeśli od nowego
      roku zlikwidowane zostaną łóżka szpitalne w Ośrodku Pediatrycznym
      im. Korczaka, to mali pacjenci mogą mieć problemy, by dostać się do
      szpitala.

      Tymczasem wszystko wskazuje na to, że dzięki decyzji władz
      wojewódzkich szpital przestanie istnieć. Zgodnie z planem, jaki
      sporządzono w 2003 roku w Urzędzie Marszałkowskim, dziecięcy szpital
      został połączony z Wojewódzkim Szpitalem im. Kopernika. Do budynków
      przy ul. Pabianickiej przeniesiono między innymi dziecięcą chirurgę,
      kilka oddziałów przestało funkcjonować. Teraz w szpitalu jest 70
      łóżek. Na oddziały przyjmowane są dzieci, które nie dostały się do
      innych szpitali.

      - Byłam z synkiem w"Matce Polce", ale nie zostałam przyjęta.
      Powiedziano mi, że panuje wiatrówka- mówi Anna Matuszewska, której 4-
      miesięczny Pawełek od kilku dni leży w "Korczaku" z zapaleniem
      płuc. - Poza tym to jedyny szpital, gdzie mama może za darmo zostać
      z dzieckiem na noc. W innych klinikach za taki "luksus" trzeba
      dodatkowo płacić.

      Dlaczego postanowiono o likwidacji szpitala? Według władz
      samorządowych, placówka jest obłożona długami, w złym stanie
      sanitarnym, a na remont nie ma pieniędzy. Według obrońców szpital, a
      to jedynie oficjalny powód, tak naprawdę chodzi o atrakcyjną działkę
      w centrum miasta, na której znajduje się szpital i zabytkowe
      budynki, które stanowią część Księżego Młyna.

      Petycje w obronie szpitala zostały wysłane do minister Ewy Kopacz,
      do Alicji Chybickiej, przewodniczącej towarzystwa pediatrycznego, a
      także posłów i senatorów.

      - Podpisy pod petycją o pozostawieniu szpitala dziecięcego zbierają
      także pediatrzy ze szpitala im. Konopnickiej - mówi prof. Maria
      Gołębiewska z Osrodka Pediatrycznego im. Korczaka. - To już nie jest
      tylko protest obrońców szpitala, ale całego środowiska medycznego,
      które rozumie sytuację. Nie wolno likwidować łóżek pediatrycznych w
      chwili, gdy rodzi się więcej dzieci. Za chwilę będziemy reaktywować
      szpital, bo zacznie dochodzić do dramatów.

      Na razie w Urzędzie Marszałkowskim nie podjęto żadnych wiążących
      decyzji dotyczących przyszłości szpitala. Obrońcy szpitala liczą
      jednak na przychylność Elżbiety Nawrockiej, czyli nowej marszałek
      odpowiedzialnej w województwie za politykę zdrowotną.

      Sprawą opieki pediatrycznej zainteresowane są także władze łódzkiego
      oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Paweł Paczkowski, dyrektor
      łódzkiego NFZ, stoi na stanowisku, że łóżka szpitalne dla dzieci są
      w Łodzi potrzebne i widzi konieczność kontraktowania świadczeń dla
      najmłodszych łódzkich pacjentów.

      Magda Szrejner - POLSKA Dziennik Łódzki
    • Gość: barnaba Korczak - reaktywacja? IP: *.lodz.msk.pl 20.12.07, 16:43
      lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/801025.html
      <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
      Nie ma dramatu, jeśli chodzi o opiekę pediatryczną nad najmłodszymi pacjentami z
      Łodzi i okolic , przekonują urzędnicy odpowiedzialni za politykę zdrowotną w
      Urzędzie Marszałkowskim w Łodzi. Mimo że najprawdopodobniej do końca roku
      przestanie istnieć 70 łóżeczek dziecięcych w likwidowanym ośrodku pediatrycznym
      im. Korczaka, a pediatrzy z innych szpitali dziecięcych mówią, że na ich
      oddziałach powoli zaczyna być ciasno.

      Wczoraj w Urzędzie Marszałkowskim zwołano nadzwyczajne spotkanie dyrektorów
      szpitali dziecięcych oraz placówek, które mogą przejąć opiekę nad małymi
      pacjentami po likwidacji łóżek w "Korczaku".

      - Te łóżeczka nie znikną, tylko zostaną przeniesione do kilku innych placówek -
      uspokaja Dorota Łuczyńska, dyrektor Departamentu Polityki Zdrowotnej w Urzędzie
      Marszałkowskim. - 20 łóżeczek noworodkowych zostanie przeniesionych do szpitala
      im. Madurowicza, gdzie w najbliższym czasie zostanie wyremontowany jeden
      oddział. Kilka łóżek przejmie szpital w Zgierzu, z kolei zakaźne łóżka dziecięce
      będą też w szpitalu im. Biegańskiego. Klinikę prof. Zemana wchłonie
      prawdopodobnie Centrum Zdrowia Matki Polki, a opiekę stomatologiczną nad
      dziećmi, które muszą być znieczulane przez anastezjologa, klinika przy ul.
      Czechosłowackiej.

      Co z personelem likwidowanego szpitala? Według Wojciecha Szrajbera, dyrektora
      szpitala im. Kopernika, do którego szpital dziecięcy przy ul. Piłsudskiego
      został włączony w 2003r. przy okazji fuzji dwóch placówek, nie będą mieli oni
      problemów z zatrudnieniem.

      - Wiele osób znajdzie pracę w Koperniku, na przeniesionym tam oddziale - mówi
      Szrajber. - Inni nie powinni mieć żadnych problemów z zatrudnieniem, bo
      specjalistów dziecięcych zaczyna dramatycznie brakować.

      Według dyrektora Szrajbera, decyzja o likwidacji placówki nie jest jeszcze
      przesądzona . - Szpital nie będzie mógł pracować normalnie od 1 stycznia, bo na
      etatach mamy zatrudnionych zaledwie 5 anastezjologów dziecięcych, którzy muszą
      dzielić dyżury między chirurgię dziecięcą przeniesioną do szpitala im. Kopernika
      i dawny szpital im. Korczaka. W tej sytuacji musieliby zabezpieczyć 60 dyżurów w
      miesiącu, a to jest fizycznie niemożliwe. Daliśmy ogłoszenie, że poszukujemy
      anastezjologów dziecięcych, ale na razie nikt nam nie odpowiedział.

      W stosunku do szpitala "Korczaka" powstał jeszcze w urzędzie drugi pomysł - na
      partnerstwo publiczno-prywatne.

      - Rewitalizacja zabytkowych budynków kosztowałaby około 50 milionów złotych, na
      to nie mamy pieniędzy w budżecie - mówi Elżbieta Nawrocka, wicemarszałek
      województwa odpowiedzialna za politykę zdrowotną. - Ale przecież są inne
      rozwiązania. Choćby zmiana statusu prawnego tak, by szpital przeszedł częściowo
      w ręce prywatnego właściciela, ale nadal miał umowę z Narodowym Funduszem
      Zdrowia i mógł bezpłatnie leczyć małych pacjentów, a jednocześnie zachowałby
      swoją historyczną funkcję w opiece nad dziećmi.

      Według urzędników, partnerstwo publiczno-prywatne daje większą możliwość
      pozyskiwania pieniędzy unijnych na rewitalizację zabytkowych budynków i
      przystosowanie ich do norm europejskich.

      Czy zatem szpital ufundowany przez rody fabrykanckie dla biednych łódzkich
      dzieci może stać się szpitalem niepublicznym? Urzędnicy zapowiadają, że takie
      rozwiązania będą jeszcze przedmiotem dyskusji.
      />>>>>>>>>>>>>>>>>>>
      • Gość: Michał Kędzierski Re: Korczak - reaktywacja? IP: *.4web.pl 11.01.08, 11:08
        I co? Jednak jest problem? Nie udało się go zagadać na tym forum?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka