Dodaj do ulubionych

złamane serducho..

IP: 2.4.STABLE* / 217.30.129.* 02.10.03, 19:59
ten wątek jest dla tych wszystkich którzy choć raz w życiu mieli złamane
serduszko,.ja teraz takie mam.połamało się całkowicie..a myślałam,że jest ze
stali..
Obserwuj wątek
    • Gość: blenda Re: złamane serducho.. IP: *.lodz-piaski.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 20:17
      Szpileczko kochana!
      kazdy choc raz w zyciu ma zlamane serducho, jednych szybciej drugich wolniej
      sie goi. Ale wierz mi że nie ma co rozpaczać az tak bardzo, bo widocznie tak
      mialo być.


      Nie smuc się i głowa do góry!!!!!!

      na tym forum wątków o złamanych seruchach byla cala masa, a forumowicze to
      genialni pocieszyciele:)
      • Gość: szpilkaa Re: złamane serducho.. IP: 2.4.STABLE* / 217.30.129.* 02.10.03, 20:28
        dzięki,że pocieszasz.ale mi naprawde potrzebne jest multum czasu.najgorsze,że
        to ja powiedzialam koniec.po 8 miesiacach,buuuu..to jest okropne.probowalam
        sie zająć czymkolwiek czym sie da,jednak zapomniec sie nie da po prostu.teraz
        przechodze wegetacje.wstaje w łóżka i nawet nie widze ,że ,koło mnie tętni
        życie.nie potrafie..widzieć..
        • michael00 Re: złamane serducho.. 02.10.03, 20:45
          Gość portalu: szpilkaa napisał(a):

          > najgorsze,że
          > to ja powiedzialam koniec.po 8 miesiacach,buuuu..

          He he! No to o co chodzi? Się zachowuj i za czyny swe odpowiedzialna bądź! Czy jak.
        • barracuda7110 Re: złamane serducho.. 02.10.03, 20:46
          hej nie przejmuj się aż tak bardzo. Ja niedawno zerwałem z dziewczyną, z którą
          byłem przez około rok. Też myślałem, że ten związek będzie trwał wiecznie, że
          spotkałem tą jedyną... lecz niestety się pomyliłem. Bolało... fakt... i to
          dość mocno ale wolę teraz pocierpieć niż później (już po ślubie...) męczyć się
          10000000000 razy bardziej. Moja najlepsza przyjaciółka (gorrrące całusy dla
          niej za to) wyciągnęła mnie z doła mówiąc mi, że to minie... że muszę poczekać
          a "moja druga połowa" znajdzie się wtedy kiedy najmniej będę się tego
          spodziewał. Każdemu jest "pisane" znalezienie właśnie takiej osoby tylko nikt
          nie wie kiedy...
          trzymaj się
          barracuda7110
        • Gość: blenda Re: złamane serducho.. IP: *.lodz-piaski.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 21:26
          Powiem Ci tylko tyle bylam hmm w identycznej sytuacji tyle ze po 9 miesicach.
          bylam w twoim wieku i tez mialam dola.
          on byls starszy o 4 lata i wydawalo mi sie ze jest milosci mojego zycia. ale
          to wszytko wymaa czasu i nikt ni oczekuje ze zapomnisz o nim czy cos, bo....
          pamietaj tacy ludzie zawsze zostaja w Twojej pamieci a czasem rowniez w zyciu.
    • the_dzidka Re: złamane serducho.. 02.10.03, 21:13
      Gość portalu: szpileczkaaa napisał(a):

      > ten wątek jest dla tych wszystkich którzy choć raz w życiu mieli złamane
      > serduszko,.ja teraz takie mam.połamało się całkowicie..a myślałam,że jest ze
      > stali..

      Szpiluń,
      dojrzałości nie mierzy się liczbą lat, ale liczbą straconych złudzeń. Człowiek
      jest jak cebulka - otacza go wiele warstw optymizmu, które z czasem odpadają.
      Witaj wśród dorosłych. Tak to się zaczyna.
      • maruda Dzi, czy mogę? 02.10.03, 21:33
        Mam nadzieję, że mogę? :))
        • the_dzidka Będzie mi bardzo miło :) 02.10.03, 21:34
          maruda napisał:

          > Mam nadzieję, że mogę? :))

          Możesz. Tym bardziej że przyznaję się do autorstwa (choć pewnie nie ja jedna
          taka mądra jestem :)
          • maruda Bomba! Dzi.ękuję! :))) 02.10.03, 21:34
      • barracuda7110 Re: złamane serducho.. 02.10.03, 21:39
        nigdy bym tego lepiej nie ujął...
        pozdrawiam
      • maruda Czerwony Tulipan 02.10.03, 21:43
        Tak a propos złudzeń- tak mi się przypomniało:

        Czerwony Tulipan
        "Jedyne co mam"

        Jedyne co mam to złudzenia,
        Że mogę mieć tylko pragnienia.
        Jedyne co mam, to złudzenia,
        Że mogę je mieć.

        Miałam siebie na własność,
        Ktoś zabrał mi prywatność.
        Co mam zrobić bez siebie, jak żyć
        Bez siebie, jak żyć.

        Miałam słowa własne,
        Ktoś stwierdził, że zbyt ciasne.
        Co mam zrobić bez słów, jak żyć
        Bez słów, jak żyć.

        Miałam serce dla wszystkich,
        Ktoś klucz do niego wymyślił.
        Co mam zrobić bez serce, jak żyć
        Bez serca, jak żyć.

        Miałam myśli spokojne,
        Lecz ktoś wywołał w nich wojnę.
        Co mam zrobić teraz, jak żyć.
        Jak teraz żyć.
    • b00g13 Re: złamane serducho.. 02.10.03, 21:47
      może to niedużo ale
      c'est la vie






      myśl globalnie, działaj lokalnie
    • Gość: porzucony Re: złamane serducho.. IP: *.toya.net.pl 03.10.03, 09:43
      Co jest z tymi babami ? Rzuci taka faceta i oczywiście cierpi i za niego i za
      siebie a szczęście jak nie za całą ludzkość.Młoda jakaś czy co.Moda jakaś czy
      co.
      Niech ryczy z bólu ranna łosica
      • fleuriste Re: złamane serducho.. 03.10.03, 09:51
        Gość portalu: porzucony napisał(a):

        > Niech ryczy z bólu ranna łosica

        W kwestii technicznej: łosica=klempa

        A złamane serca mają to do siebie że się goją.
        • Gość: porzucony Re: złamane serducho.. IP: *.toya.net.pl 03.10.03, 09:55
          Niech ryczy z bólu ranna klempa.
          Łoś.
    • eyemakk Re: złamane serducho.. 03.10.03, 10:18
      oj obawiam sie że jak ktoś zostawia, to nie może mieć złamanego serca...
      chociaż - z drugiej strony - samobójca skaczący z 20 piętra też macha rękami,
      krzyczy i jest mu generalnie źle z tym co zrobił. Ale tak samo jak w przypadku
      złamanego serca - tak i tu czas załatwia wszystko - tyle że nieco szybciej i
      nie leczy ran. Wprost przeciwnie

      Zawsze sie zastanawiałem jak to jest zostawić kogoś, z kim sie długo było i coś
      tam przeżyło. Zawsze zastanawiałem się jakie są powody zostawień, bo ja
      rozumiem tylko dwa: zdrada (lub inne oszustwo) i totalne zmienienie się tej
      drugiej osoby. Nagłe (wstąpienie do sekty, mafii, subkultury..) zawsze wydawało
      mi sie że wszystko inne można przezwyciężyć, jeśli tylko się chce...

      co raz częściej zauważam jednak że ludzi eżyją wg schematu: mieć kogoś, przeżyc
      z nim coś, a jak sie znudzi, zostawić. i zabawe zacząć od nowa. ja rozumiem,
      czasem jakieś niezgodności charakteru wychodzą po miesiącach. albo ktos staje
      sie np nadmiernie zazdrosny itp. ale chyba to można jakoś rozwiązać, no nie?
      czy ja już naprawde aż tak bardzo nie pasuje do tego świata że wierze w coś
      takiego, że jak już sie z kimś coś zaczyna, to jest sie zdecydowanym to
      kontynuować i trwać w tym mimo jakichś drobnych niepowodzeń???

      bo ja to widze tak: jeśli bym miał zerwać z kimś, kim zdecydowałem się być, to
      by to byłą moja osobista porażka. Skoro chciałem chodzić a teraz nie chce
      znaczy pomyliłem się. Pomyliłem co do wyboru osoby. Może w międzyczasie
      spotkałęm lub mógłbym spotkać kogoś lepszego? Po co chodzić z kimś kto nie
      wystarcza, kto jest poniżej naszych oczekiwań? nie lepiej szukać albo czekać, a
      najlepiej czekać szukając, kogoś naprawde the best?

      ech, ludzie wielkiego miasta.........
      • Gość: zusmann Re: złamane serducho.. IP: *.retsat1.com.pl / *.retsat1.com.pl 03.10.03, 16:13
        Racja...
        • michael00 Re: złamane serducho.. 03.10.03, 17:43
          6 lat ...
    • Gość: szpileczkaaa Re: złamane serducho.. IP: 2.4.STABLE* / 217.30.129.* 03.10.03, 17:30
      a teraz niektórzy powinni mi powiedzieć a dobrze tak Ci...dobrze,że
      zakończyłaś ten zwiazek(o ile można tak nazwać uczucie łączące dwojga
      nastolatków).a jednak nie mówią..może dlatego,że to nie jest
      koniec.dowiedziałam się,że komuś jednak zależy za tym co czuje.lekka
      rozterka.wiem ,to typowe zachowanie dla nastolatki.ale jednak zdecyduje się na
      powrót, rozpoczęcie po raz drugi tego uczucia....kumpel się mnie pyta po co..i
      chyba jest tylko jedna odpowiedż.nie dlatego,żebym mogła pochwalić się
      chlopakiem.nie po to,żebym miała dla kogo się stroić.dlatego,że coś czuje.a
      tego czegoś nie da się tak po prostu zatrzymać.w ogóle miłość nastolatków to
      jedna bardzo ciekawa sprawa.bo z jednej strony to tak naprawde miłość w wieku
      lat 15 czy 16 to dopieto pierwsze doświadczenia a nie głęboka relacja dwojga
      ludzi doświadczonych przez życie.jednak z drugiej strony miłość kiedy ma się
      naście lat jest chyba jak ogród..jeśli się jąpielęgnuje
      kwitnie.choć ...mysle,że każdą miłość można przyrównać do takiego ogrodu...
      • anty-szpilkaaa Re: 05.10.03, 21:47
        Gość portalu: szpileczkaaa napisał(a):

        > a teraz niektórzy powinni mi powiedzieć a
        dobrze tak Ci...dobrze,że
        > zakończyłaś ten zwiazek(o ile można tak
        nazwać uczucie łączące dwojga
        > nastolatków).
        Jeśli Ty chcesz być dziennikarką to musisz
        dużo pracować, gdyż w tym zawodzie obowiązują
        przynajmniej podstawowe zasady ortografii.
        Prócz tego wypadałoby przeczytać swój post
        przed wysłaniem i odnaleźć w nim sens.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka