wilamek
03.10.08, 14:07
Moja sąsiadka właścicielka domu w Łodzi została ukarana mandatem przez straż
miejską za wulgarny napis który pojawił się na tylnej ścianie jej domu.
Wspomniana ściana stanowi jednocześnie część ogrodzenia boiska szkolnego XXXI
liceum.
Na ścianie na której pojawił się napis nie ma okien także właścicielka budynku
nie miała szansy go zauważyć. Chyba, że straż miejska wymaga aby każdy z
właścicieli domów graniczących z boiskiem codziennie chodził i sprawdzał jak
wygląda tył ich budynku. Poza tym jest to teren szkoły więc chyba nawet nie
powinny wchodzić tam postronne osoby.
W związku z zaistniałą sytuacją nasuwają się mi następujące pytania:
• Czy zgodne z prawem (konstytucją) jest aby obywatel – ofiara przestępstwa
(malowanie ściany będzie kosztowało ponad 250 zł więc to już chyba
przestępstwo), był karany za to że ktoś dopuścił się aktu wandalizmu na jej
mieniu?
• Czyż straż miejska nie została powołana do tego aby m.in. chronić obywateli
i ich mienie przed wandalami, a nie po to aby karać mandatami ofiary wandalizmu?
• Czy jest jeszcze jakieś miasto w Polsce poza Łodzią, w którym radni podjęli
uchwałę aby karać tych którym wyrządzono krzywdę? (jeśli się nie mylę taka
uchwała w Łodzi została podjęta)
• Czy jak wskaże wulgarne napisy namalowane na mieniu należącym do miasta,
mogę zwrócić się do straży miejskiej aby władze miasta ukarać mandatem za nie
usuniecie wulgarnych napisów?
• Czy to nie szkoła powinna odpowiadać i być ukarana za to że ktoś
przebywający na jej terenie (boisku) dopuścił się aktu wandalizmu na prywatnym
mieniu?