the_dzidka
18.10.03, 00:28
Godzinę temu zapukał do mnie sąsiad. Znany mi w zasadzie tylko z widzenia,
ale znany.
Straszliwie zażenowany pyta, czy może mnie o coś poprosić, że wie, że już
późno.. Otóż: dwa dni temu żona wróciła od matki i przywiozła ze sobą matkę
właśnie. Klasyka: zięć i teściowa :)
No i własnie przed chwilą zadzwonił teść, że z Wiednia czy skądś tam jedzie
do nich - znaczy do teściów - jakaś ciotka, nocnym pociągiem. Teściowa się
strasznie zmartwiła, że nie ma jej w domu, że ciotka stara już jest, że może
już się nigdy nie spotkają...
Ale że jest jeszcze nocny pociąg z Poznania tuż po północy...
I ten mój sąsiad mówi do mnie z rozpaczą w oczach: "Pani sąsiadko, ja chętnie
pomogę mamusi dostać się na ten pociąg. Ja pani powiem szczerze, że jak ona
teraz nie wyjedzie, to zostanie na miesiąc, a ja nerwowy jestem" :-DDDDD
Problem polegał na tym, że facet nie miał kompletnie benzyny. I zapytał, czy
moge go podwieźć na stację benzynową, dosłownie 600 m, żeby nabrał do
kanistra. I w ten oto sposób wywleczono mnie z domu o wpół do dwunastej w
nocy, na mrozik, i jeszcze potem musiałam kombinować rurkę gumową do
przelania paliwa z kanisterka do baku :) Ale rozśmieszyło mnie to potężnie.