skunk
15.11.08, 10:05
Tak sobie myślę przy sobocie: Kropiwnicki ma poparcie rzędu kilkunastu
procent, wszyscy na niego wrzucają, on ma Łódź w dupie, podejmuje teoretycznie
samobójcze decyzje, zachowuje się jak oderwany od rzeczywistości tudzież
odurzony narkotykami.
Prężny klub SLD z radnym Jońskim wiesza na nim psy.
Prężny klub PO powinien wieszać na nim psy.
Wyborcza powinna go zmiażdżyć już dawno.
Pozarządówki z Łodzi powinny wieszać na nim psy.
GPO powinno go roznieść.
W styczniu 2008 odbyła się próba przeprowadzenia referendum w sprawie
odwołania Kropiwnickiego. Intencją autorów było do niego nie doprowadzić, a
jedynie postraszyć, w związku z czym skończyło się jak skończyło.
Od tej pory cisza.
I tak się zastanawiam: ile procent poparcia musi mieć Kropa, żeby poszła iskra
do tego referendum? I nie mówię o internecie: na tym forum na przykład jest
może 5 osób, które ruszyłyby tyłki sprzed monitora. Mówię o całym mieście, w
którym podobno mieszka 700.000 ludzi. Jak wielka jest obojętność ludzi, którzy
tutaj śpią, srają, jedzą, pracują i piją piwo. Co może przelać czarę goryczy?
Mam wrażenie, że ona już dawno powinna spaść ze stołu i się rozlać.
A może ten jeden argument: żarliwa katolickość i rozmodlenie, ten jeden
argument ZAWSZE da Kropie miażdżącą przewagę w mieście Łodzi? I choćby zniknął
na te 6 lat a swoimi zastępcami mianował konie i kozy i tak by dostał
większość głosów?