je-ss
05.02.09, 09:16
Wczoraj napisaliśmy, że od kilku dni Aster - jeden z czołowych
dostawców internetu w kraju - rozsyła klientom nowy regulamin.
Ostrzega, że będzie odcinał od sieci osoby, które "pobierają,
dystrybuują lub udostępniają w sieci filmy, muzykę i programy
komputerowe "z naruszeniem praw autorskich". Najpierw zablokuje
tymczasowo dostęp do pirackich treści. Później wstrzyma na tydzień
dostęp do sieci. Jeśli to nie poskutkuje - może zerwać umowę.
Aster nie filtruje tego, co przesyłają klienci. - Sam ruch w
internecie nie świadczy o naruszeniu prawa - mówi Monika Rutkowska.
Zgłoszenia, kto narusza prawo, operator dostaje od firm
fonograficznych oraz reprezentujących ich interesy organizacji albo
kancelarii. A u nas Toya, kiedy?
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6237571,Piraci_straca_lacznosc_.html