intruder
15.11.03, 16:47
Fajnie bylo ale sie skonczylo:/
Szkoda ze pojawily sie opoznienia i nie starczylo nam czasu na cmentarz na
Ogrodowej.
Wielkie podziekowania naleza sie kierowcy, czyli dzierzawcy:) a takze
wlascicielowi czyli PKS-owi:), oprowadzajacym - calej trojce sposrod nas,
paniom w palacyku i ksiedzu w Kosciele sw Mateusza.
Mila niespodzanka bylo niewatpliwie wreczenie certyfikatoof (kto nie wie
niech zaluje, ale dostanie a pewno z opoznieniem), jak juz wczesniej
stwierdzilem poczulem sie jak ktos zupelnie wyjatkowy:D
Musze przyznac, ze to pierwsze wieksze zwiedzanie Lodzi jakie mi sie trafilo
w ciagu tych trzech lat ktore juz zdarzyly uplynac od czasu jak tu
pomieszkuje. Raczej niewiele pozostalo mi w glowie z tego ogromu informacji
ktorymi dzis bylem bombardowany, ale na pewno z niecierpliwoscia bede czekal
na kolejne wojaze..
Dzieki wszystkim za towarzystwo, a szczegoplnie tym, z ktorymi mialem okazje
zamienic choc pare slow - Keridwen, Urbe, Kropka, Ixtlilto, Kirke(cukierka
jeszcze dostaniesz:)), Hubar. Jesli kogos nie wymienilem to albo nie poznalem
ksywy albo zapomnialem:/