Gość: Ingo
IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl
19.11.03, 13:35
To ponownie Gazeta Stołeczna
SKIERNIEWICE, czyli Babsk
Jarosław Osowski, Włodzimierz Pawłowski 18-11-2003, ostatnia aktualizacja 18-
11-2003 23:38
To bodaj najbardziej kontrowersyjna lokalizacja: ziemie w pobliżu
Bolimowskiego Parku Krajobrazowego i wśród daczy łodzian i warszawiaków
skupili Jan Kulczyk i syn byłego ministra rolnictwa
Choć powszechnie mówi się o lotnisku w Skierniewicach, tak naprawdę miałoby
ono powstać 30 km stąd - przy trasie Warszawa - Katowice, między Babskiem a
Raduczem. O tym, że jest to lokalizacja najkorzystniejsza, przekonani są
wszyscy wpływowi ludzie z województwa łódzkiego - posłowie i senatorowie,
wojewoda i marszałek, prezydenci Łodzi i Skierniewic, burmistrzowie Rawy Maz.
i Białej Rawskiej, starostowie rawski i skierniewicki, wreszcie cała grupa
okolicznych wójtów. Co sprawiło, że tak wielu wspiera tę lokalizację? - Bo
jest idealna. To brakujące ogniwo, które mogłoby połączyć aglomeracje
warszawską i łódzką - przekonuje Małgorzata Konarska, rzecznik prezydenta
Skierniewic.
Według prezydenta Łodzi lotnisko w Babsku powinno być duże, większe niż
Okęcie. - Jeśli nie wielkości lotniska we Frankfurcie, to przynajmniej takie
jak w Stuttgarcie - marzy się Jerzemu Kropiwnickiemu (PiS).
Atutem tej lokalizacji jest położenie w bezpośrednim sąsiedztwie z trasą
krajową nr 8, w odległości kilkunastu kilometrów od Centralnej Magistrali
Kolejowej i planowanej autostrady A2. Samorządowcy z okolic Skierniewic
proponują 1,2 tys. hektarów. - Ten grunt ma zaledwie czterech właścicieli, co
znakomicie ułatwia wykup - podpowiada Małgorzata Konarska. Chętnie wymienia
właścicieli posiadających ponad połowę gruntów, a reprezentujących skarb
państwa - Nadleśnictwo Skierniewice i Biuro Ochrony Rządu. O prywatnych mówić
nie chce.
Tymczasem druga połowa terenu to własność najbogatszego polskiego biznesmena
Jana Kulczyka oraz Huberta Jagielińskiego (syna Romana, posła Partii Ludowo-
Demokratycznej, byłego ministra rolnictwa). Jagieliński kupił grunty w 1994
r., Kulczyk - dwa lata temu. Rok wcześniej władze gminy Biała Rawska ogłosiły
na stronie internetowej zmianę planu zagospodarowania tego terenu: dzięki
jego odrolnieniu zapaliło się zielone światło dla inwestycji w "usługi
turystyczne, zabudowę mieszkaniową, nieuciążliwy przemysł, gastronomię,
hotelarstwo".
Ustaliliśmy, że wąski (około 50-hektarowy) skrawek w samym środku ziem
Kulczyka i Jagielińskiego należy do mieszkańców pobliskiego Nowego Dworu -
Mirosława Bednarka i jego szwagra Bogdana Wieprzkowicza. Obaj od dziesięciu
lat spłacają ziemię kupioną od byłego PGR-u (ostatnia rata czeka ich w
przyszłym roku). Są przekonani, że właśnie na ich kawałku ma się znaleźć pas
startowy. - O lotnisku mówi się jakieś pół roku, a jak nic z tego nie
wyjdzie, najwyżej nadal będziemy uprawiać naszą ziemię - planuje Wieprzkowicz.
- Ile lasów trzeba by tu wyciąć - macha tylko ręką Wojciech Bugzel, leśniczy
z Babska. Gimnazjalista z Raducza Łukasz Krzemiński dodaje, że w całej
okolicy, nad Rawką i Białką, znajduje się kilkadziesiąt domków letniskowych.
W weekendy przyjeżdżają ich właściciele z Łodzi i Warszawy. Czy budować
lotnisko? - Mnie jest wszystko jedno, i tak kiedyś się stąd wyprowadzę -
przewiduje.
W kotłowni jednego z czterech bloków z wielkiej płyty, które zostały po PGR-
ze w Babsku (stąd do lotniska byłoby kilkaset metrów), spotykamy Krzysztofa
Kłosa. Mieszka tu od 20 lat, oprócz niego jeszcze kilkadziesiąt rodzin. -
Niektórzy liczą na pracę, ale firmy przyjdą przecież ze swoimi. Ci, co są za,
będą jeszcze żałować, jak się od tych samolotów nasze bloki rozsypią.