iszkariota
13.03.09, 12:00
Ostatnio byłem w kilku mniejszych i większych, przeciętnie bogatych miastach.
To co ich odróżniało od Łodzi to wrażenie porządku.
W każdym z nich trwało właśnie przedwiośnie i związany z tym brak zieleni.
Rzucało się w oczy to, że mimo braku naturalnego zamaskowania widać było rękę
gospodarza w utrzymaniu czystości!
Za każdym razem powrót do naszego miasta łączył się z traumą
wszechogarniającego chlewu. Wrażenie "Ziemi Obiecanej" Reymonta jest
uderzające. To samo zalegające ulice i oblepiające nogi błoto, krzywe,
wyszczerbione chodniki, często ich brak, śmierdzące bramy ze stojącymi
menelami, odrapane ściany, ciemne po zmroku ulice.
Jednym zdaniem; brud, smród i ubóstwo!
Gdybym to ja był prezydentem miasta postarałbym się o oczyszczenie, umycie,
uporządkowanie miasta, a jestem pewien że tylko za to mieszkańcy pokochaliby
mnie, na kilka kadencji.
Czy nikt w UM nie potrafi myśleć, czy jeśli dzień w dzień idą do roboty
brodząc niemal po kostki w błocie pośniegowym, śmieciach, psim kale i urynie,
ochlapywani mazią z pod kół samochodów wpadajacych w dziury to jest to
naturalne jak jedzenie i picie?
Po co prezydent lata na wycieczki jeśli nie patrzy pod nogi i nie potrafi
wyciągać wniosków?
Ludzie, otrząśnijcie się z marazmu, spowodujcie posprzątanie miasta; woda,
mydło i szczota !!!