Gość: gruba ryba
IP: 172.* / 217.172.244.*
23.11.03, 23:10
Tytuł wątku chyba nienajszczęśliwszy, ale do rzeczy. Coraz częściej dochodzę
do przekonania, że ci, którzy przepadają za zwierzętami, wcale niekoniecznie
lubią ludzi. Taki jeden z drugim im bardziej troszczy się o zwierzaki, tym
mniej ma serca dla przedstawicieli swojego gatunku. Wszelkiej maści obrońcy
zwierząt wydrapaliby oczy różnym "gnębicielom", jednocześnie
usprawiedliwiając na wszelkie sposoby niebezpieczne psy (bo żle ułożone),
dachowce (bo zagrożone), brudne gołębie (bo takie biedne) itd. itp. Czy jest
cokolwiek ważniejszego od istoty ludzkiej? Czy nawet niehumanitarny transport
koni przeznaczonych na rzeź, usprawiedliwia przedkładanie dobra zwierząt, nad
dobrem ludzi? Czy nie świadczy to o zachwianym systemie wartości "obrońców
zwierząt"? Pozdrawiam.