bolek5
16.10.08, 21:50
Witam!
Na VIASAT History leci niemiecki serial dokumentalny "Wojna
stulecia" o latach 1944-45. Rzecz jest godna polecenia. W przyszłym
tygodniu będą odcinki poświęcone wkroczeniu Rosjan do Niemiec i może
znajdzie się tam coś o Śląsku. Dziś obejrzałem sobie odcinek o
bitwie pod Monte Cassino. Bardzo podobała mi się wypowiedź
nowozelandzkiego uczestnika bitwy, który stwierdził, że jednym z
najpiękniejszych momentów jego życia była chwila, w której zobaczył
polską flagę nad ruinami klasztoru ;) Ale ja nie o tym.
W filmie niemiecki weteran bitwy opowiadał, jak wziął do niewoli
Hindusa. Wskutek ostrzału nie mógł wrócić na niemieckie pozycje,
więc siedział ze swoim jeńcem w jego stanowisku strzeleckim. W
pewnym momencie zmęczony Niemiec przysnął. Nie wie, jak długo spał -
może sekundę, a może minutę. Gdy się obudził, w panice sięgnął po
broń. Hindus, który zauważył jego strach, uśmiechnął się tylko i
wyciągnął do niego paczkę papierosów mówiąc "Zapal sobie". Niemiecki
weteran skomentował to wydarzenie tak: Hindusi to byli zawodowi
żołnierze, profesjonaliści. Wiedzieli, kiedy przegrali i potrafili
przegrywać.
Ja tego Hindusa rozumiem. To nie była jego wojna. Polacy byli w
zupełnie innej sytuacji psychologicznej. Nie mam wątpliwości, że
gdyby na miejscu owego Hindusa był Polak, na pewno spróbowałby
wykorzystać chwilę słabości Niemca. To nie podlega dyskusji.
Chciałbym jednak zapytać forumowiczów o opinię w innej sprawie. Jak -
Waszym zdaniem - zachowałby się ów niemiecki weteran, chwalący
profesjonalną postawę Hindusów, gdyby sam został wzięty do niewoli
przez Polaka. Czy pozwoliłby się zdrzemnąć Polakowi i poczęstował go
papierosem na "dzieńdobry"? A może raczej zachowałby się
nieprofesjonalnie i zabrał mu broń?