Gość: nauczyciel
IP: *.147.132.11.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
09.02.12, 13:44
Wróciłem właśnie z filmuj Róża. Czysta postać metafizyki, to znaczy, film o podstawach tego, co ludzkie, zwierzęce, banalnie ważne; o istocie miłości, krzywdy, wierności, przywiązania do ziemi...
Zachęcam wszystkich do jego obejrzenia (nie jest to łatwe 90 minut, ale czas jakby gęstnieje i przesłanie (?) dorywa człowieka tam, gdzie nie chciałbym być dotknięty, i ... wychodzi się z kina lepszym).
Polecam go Polakom, Ślązakom, tym zza Buga i Ziomalom, tym z Opcji i tym cieszącym się, gdy pada określenie naród. Film jest pod wieloma względami przeciwieństwem dyskusji na tym forum o sprawach narodowych i mniejszościowych: ukazuje, że druga strona ma żal, bo nie opłakano jej krzywd.
Polecam!