Dodaj do ulubionych

jack strong

IP: *.xdsl.centertel.pl 11.02.14, 21:33
pokłosiem pasikowski rzucił mnie na kolana, daleko mu do uniwersalności kieślowskiego ale stworzył film mocny, czytelny w każdej szerokości geograficznej i ..., pokazał „epizod” z dziejów mitomańskiego narodu, grupy.
prawda nas wyzwoli.
mam nadzieje.
jack strong. doskonale aktorstwo, zdjęcia, scenografia, nie przeszkadzająca muzyka. „bohater-zdrajca”. cóż trzeba więcej? uniwersalności. film jest do bólu prowincjonalny, nieczytelny poza naszym obszarem – niszowy, podobnie jak katyń wajdy,-pasikowskiego.
kukliński, jak twierdzą amerykanie, uratował świat przed trzecią wojną światową, skoro prawdą to jest to dlaczego świat nie padł przed nim na kolana. jak padać przed bzdetem? świat nie jest, nigdy nie był i nie będzie linearny. aż dziw bierze, że reżyser- scenarzysta wchodząc w ów kanał tkwił w nim do końca. dla kogo film? jeżeli dla „prawdziwych” maryjnych polaków to full sukces. gratuluje. no tak. czy polsce żyją ludzie myślący? tak ale nie dla twórcy jack strong.

tao szatanski

Obserwuj wątek
    • Gość: Anka Re: jack strong IP: *.arkadia.opole.pl 11.02.14, 22:43
      Tomaszowi Raczkowi też się nie podobało... Napisał, że dopiero ostatnie 20 minut jest dynamiczne i że scenarzysta Pasikowski zawiódł reżysera Pasikowskiego.

      tutaj recenzja
    • Gość: jack daniels Re: jack strong IP: *.dynamic.chello.pl 12.02.14, 00:09
      Raczek oceniał wartości artystyczne, warsztat, scenariusz, grę aktorów. Tao zaś co Raczek skrytykował uznał za zaletę cytuję "doskonale aktorstwo, zdjęcia, scenografia, nie przeszkadzająca muzyka". Esteta Raczek ocenia gatunek - film sensacyjny w wykonaniu Pasikowskiego fabułę pomijając, nie wdając się w oceny głównego bohatera i jego przeciwnika Jaruzelskiego. Tao ocenia formę nad którą może nawet cmokać ale bohater zdrajca - tak go ocenia - to nie temat. Potrzeba uniwersalności. Gdybyż ten pustoglowy wielbiciel konfucjanizmu przewinął sobie taśmę (myślę, że takową we łbie posiada, bo na intelektualistę się sadzi) z literaturą począwszy od starożytnego Egiptu a na dwudziestowiecznej prozie amerykańskiej kończąc, to by wiedział, że motyw zdrady jest najbardziej uniwersalny i zrozumiały i powszechnie stosowany w literaturze, dramaturgii i kinematografii. Rzeczywiście trzeba mieć poziom nowojorskiego taksiarza z Porto Rico, Panamy, Meksyku, Wenezueli, (Łomży, nie ale ,z Derschau już tak), by siedząc w kinie w NY nie skapować o co chodzi w filmie, no chyba, że się języka nie zna. Nie wiem czemu Pokłosie jest takie czytelne i zrozumiałe, jak uważa Tao? Jemu sie wydaje, że motyw zbrodni jest czytelny pod każdą szerokością geograficzną a zdrady już nie. Amerykanie mają masę filmów o Ku-Klux-Klanie, segregacji rasowej, jedni się tego wstydzą inni nie i USA trwa. U nas powstał sensacyjny film o tym jak grupa, pewna społeczność Polaków,nie organizacja, wymordowała Żydów i film ten jest zrozumiały wszędzie, bo wiadomo Polacy w II SW WS szli ramię w ramię z Niemcami mordując Żydów i powalając na kolana w 70 lat później filmami o tych wydarzeniach wyznawców konfucjanizmu i wszystkich innych spektatorów owej produkcji filmowej. Wygłaszając komunał, że świat nie jest linearny, to znaczy to samo co czarno-biały, westernowy, ale lepiej brzmi i wypowiadajacego takie slowa sytuuje wyżej, zadaje pytanie - dla kogo ten film? I odrazu odpowiada "dla prawdziwych maryjnych polaków - to full sukces". Dla konfucjańskich, taoistycznych Polaków do tego częśc roku żyjących na poziomie ulicy w NY a nie w Częstochowie, ten film nie jest, o czym świadczy dramatyczne pytanie rzucone przez osobnika podpisującego się tao:" czy polsce żyją ludzie myślący?" Gdyby w tym pytaniu nie było tyle obrazy i pogardy, dla tych, którzy tu zostali, to można odpowiedzieć, że nie, ostatnim był niejaki tało ale wyjechał.
      • Gość: jaśko z Ku...i Re: jack strong IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 12.02.14, 04:44
        Tajemniczy daniels musiał zasiadając do pisania polemiki z tao pociągnąć tęgo z gwinta co najmniej pół butelki na raz bo pierwsze linijki jeszcze jako tako składne i na poziomie ąę, ale potem jest już tylko gorzej. Pustogłowie, zakuty łeb, sadzenie się na intelektualizm, poziom taxiarza, etc., to są właśnie wykwity kultury słowa danielsa, który już potem się nie obcyndala
        i leci bechammłotem. A może właśnie tao dotyka istoty? Motyw "Kuklinkiego" w kinie na Manhatanie jest motywem obcym? Who is Koklinki? pyta murzyn białą trzymajac rękę w obszarze wilgotności (patrzFeuchtgebiete) i akcja na ekranie go nie wciąga. Ten temat, tamta sprawa pasjonuje nas, w tej komunistycznej części świata. Tamten świat, a tao do niego należy, nasiąka nim w każdym razie siedząc tam a nie tu, żyje innymi klimatami, nasyconymi herbrajskością, notowaniami za baryłkę, zapowiedziami, co za szczególy może podać Monika w zapowiadanej książce o wyciąganiu, ciąganiu i pluciu na dywan pod biurkiem. Szpion? w 1981? Jizus Christ, cold war? przecież to już dziś prehistoria. Owszem Snowden tak, Snowdena znam, ale Kuklinki!? Wracamy do łóżka? pyta murzyn a ona się wije jak wąż... W tym sensie tao wydaje się mieć rację: to temat polski, prowincjonalny mimo wszystko, przebrzmiały, już mocno od światowego nurtu odległy. Niestety daniels, z Manhatanu świat wygląda inaczej, z Manhatanu Polski nie widać w ogóle. Czas kiedy Polskę było widać w świecie i kiedy byliśmy, pardon kimś to był XV, XVI i XVII wiek, no jeszcze polska konstytucja została zauważona bo ukazała się równo z amerykańską. Ameryka trzyma z silnymi i potrzebnymi. Polska była potrzebna w 1981 bo postawiła się Kremlowi, potem była potrzebna inaczej w 1989 bo dała przykład jak opozycja ma układać się s komunistami. A potem już przestała być potrzebna, no, pardon jeszcze na wymiar członka koalicji irackiej i afgańskiej, ale dziś to już Polska nie jest w stanie wykonać żadnego gestu i ruchu. Może tylko dać Tuska do Brukseli. W tym sensie tao ma rację, wracam do casus Kuklinki, to temat na polskie maryjne pienia, łzawe opowieści patriotyczne, ale silnie kontestowane przez realistów z partii WSI, co się niestety udziela.
        • Gość: tao szatanski umysł otwarty... IP: *.xdsl.centertel.pl 12.02.14, 08:28
          umysł otwarty..., lokalizacja nie ma znaczenia. umysł otwarty. film obejrzałem (z 20-to min reklamą) w opolskim kinie przy placu kopernika.
          by siebie, kraj zrozumieć trzeba (na jakiś czas) siebie i kraj upuścić.
          otwórzcie się a zrozumiecie.
          jutro wracam na manhattan.

          pozdrawiam

          tao szatanski

        • Gość: jack Nicholson Re: jack strong IP: *.dynamic.chello.pl 12.02.14, 23:18
          Jaśko z Kurpsi podziela pogląd o maryjnych pieniach niejakiego tało. I przytacza postawę murzyna z ręką w obszarze wilgotności. Ręczę ci Jaśko, że murzyn w takiej sytuacji z palcem fuckowym na punkcie G białej zapyta who is Jackson? Who is Luther King? I jaka go akcja ekranowa wciągnie w takiej sytuacji? Może Tomek Cruise w Walkirii, która na Walentynki będzie miała u nas premierę? To dopiero skamielina. Jakiś Hitler jacyś natzi, jakiś zamach,terrorysta. A co to faszyzm? Who is Stauffenberg? Spilberg?. Julian Assange już nie a Snowden. Jak się ma do tego twoja hebrajskość, cena baryłki ropy? Jizus Christ second war, Cruise terrorysta, to nawet nie jurasic park. I dzięki takim rozmydlaczom garba historii i maryjnych pień, fajny Niemiec Stauffenberg, tak doopowaty, że nie potrafił zabić Adolfa z dwóch metrów, przykryje Kuklińskiego, który niczym armia zdemolował Układ Warszawski.
          I wielu naszych tałowców i im podobnych bedą cmokać nad holyłoodzką wielkobudżetową produkcją z Tomkiem w roli glównej, pokazującą uniwersalny temat terroryzmu w zamachu na Hitlera. A dla nas korzyścią po tym filmie, być może Oskarem nagrodzonym, mogą być liczne wycieczki do Gierłoży jak do Rzymu po Kodzie da Vinci. Czym więc jest casus Stauffenberga?
          • Gość: Jaśko z Kur..i Re: jack strong IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 13.02.14, 04:42
            Już odpowiadam. Casus Staufenberga to przykład na zjawisko nośności tematu w zależności od rangi nadawcy. Wielka amerykańska produkcja filmowa pdjeła temat by dowalać Niemcon i przypominać im mało chlubną rolę w historii ostatniego wieku. Poszły na to wielkie pieniądze i cel został osiągnięty. Mała polska kinematografia ma tu stracone pozycje. Żaden wielki temat nie przebił się, nie potrząsnął światem. Rzecz w tym nie co kto mówi tylko kto co mówi. Tu dotykamy tragizmu polskiego losu. Zredukowani działamy niszowo na niektóre kraje europejskie: Kieślowski, Holland, Wajda...są dla garstki koneserów w zadymionych salach klubowych, masowa widownia wali na Tomka...
            Więc odwróćmy teraz rozumowanie: kiedy polskie wielkie dokonania i polski los mogą być ukazywane światu by budzic respekt, gdy biora sie za nie wielkie swiatowe wytwornie. Wniosek z tego taki, nie wolno dawac wielkich tematow pomniejszym rezyserom, niech robia je wielcy Copolla, Polanski etc.., a w roli Kuklinskiego bez watpienia polskiego bohatera wbrew opiniom gromka i jego kolegow generalow prlowskiegowywiadu, niechby i Tomek zagral bo nie super przystojny Dorocinski. Tegoz ostatniego sznyt, szlif i szabelka sa na razie w stanie zwilgotnic polska czesc zenskiej populacji bez wnikania w meritum rozgrywki szpiegowskiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka