Gość: lalecznik
IP: *.dynamic.chello.pl
14.09.14, 13:35
No i już się zaczęło. PISowcy, ochłonąwszy po tym jak znienacka „uciekł” ukochany wróg, Donald Tusk, muszą przecież czymś przepłukać gardła od niesmaku wypowiedzianych nieopatrznie gratulacji. A ponieważ wszystko wskazuje, że Kopacz zostanie premierem, no to się do niej dobrali. Jarkowi K. niespecjalnie po linii atakować kobitę, co najwyżej mógłby szarmancko uślinić jej dłoń. Zatem prof. Staniszkisz poszła w sukurs prezesowi i ustami umalowanymi na wściekle czerwony kolor wyzwała od „prowincjonalnej lekarki”. Z kolei dzisiejsza Niezależna (od czego?) umieszcza obszerny artykuł o Kopacz nazywając ją „chytrą babą z Radomia” (dla nie obeznanych z życiem netu – to taka kobitka, co na gwiazdce dla bezdomnych ładowała hurtem butelki z napojami do torby, a kamerki to uchwyciły). Przedstawia ją jako osobę co najmniej niezrównoważoną psychicznie, jak nie gorzej, a prym w komentarzach prowadzi poseł Piecha.
Ja nie wiem, jaka to będzie premier, czy da sobie radę w rozgrywkach personalnych, z ustawicznymi porównaniami do Tuska, czy w sprawnym zarządzaniu. Może być, że nie. Jednak zapamiętałem Kopacz z dwóch rzeczy. Pierwsze to zakup szczepionek na świńską grypę. Ta „prowincjonalna lekarka” potrafiła się postawić całemu lobby farmaceutycznemu, przy całej medialnej pralni, i wygrała, podczas gdy jej obecny adwersarz, poseł PIS Piecha, poległ sromotnie już na polu list leków refundowanych, z czego gęsto się tłumaczył, i co było przyczyną jego odwołania. Druga sprawa to Smoleńsk. Tusk obściskał się z Putinem, a potem wysłał kobietę na to pobojowisko polityki PO-PIS-SLD, (Dlaczego SLD? Ano to Kwaśniewski otworzył te ściernisko dla polskich lotów rządowych, co samemu zresztą przyznał.) No i pojechała. Apologeta teorii zamachu, Antoni M., spier…lił z pola walki pierwszym pociągiem, ścigany najpewniej przez urojonych funkcjonariuszy FSB, czyli każdym, z którym w tamtym czasie skrzyżował wzrok. Natomiast Jarosław K., po identyfikacji tylko dwóch zwłok, brata i bratowej, przez rok zażywał proszki, przez co nie wiedział, co mówi i co robią jego spin-doktorzy, i tak tłumaczył wtopione kolejne wybory. Tymczasem, niezrównoważona wg. niezależnej Kopacz oglądała tą masakrę w sposób całościowy, w detalach, przez wiele dni. Nie przekopała wprawdzie terenu do metra w głąb, co jej nigdy nie zapomną. Pamiętam jednak jej rozmowę u Olejnik zaraz po przyjeździe. Nie tyle zapamiętałem, co mówiła, ale jak się zachowywała i jak wyglądała jej twarz. Generalnie ubyło jej z 10 lat życia, a twarz wyrażała pewne przytępienie człowieka, co widział nieco zbyt wiele, niżby chciał. Ale trzymała się. Wprawdzie potem zniknęła na jakieś dwa tygodnie całkowicie, ale czemu się tu dziwić? Z tego raczę mniemać, że jest twardsza niż Ci, co na nią szczekają razem wzięci. A co do komentarzy PIS. Wygląda to dosyć żałośnie, ale i typowo dla tego środowiska.