IP: *.pl / 217.173.202.* 31.08.05, 19:44
Zgodnie z ordynacją wyborczą każdy komitet wyborczy kandydata na prezydenta
RP może wydać na kampanię do 14 mln. PLN. Mówi się, że Tusk z bilbordami,
reklamą w TV i listami do każdej skrzynki już tą kwotę przekroczył.
W tym samym serwisie wiadomości pokazano głodujące dzieci i dorosłych.
Akcja charytatywna PAH Pajacyk ma coraz mniej pieniędzy, bo ludzie nie chcą
wpłacać. Tymczasem jak podała Janina Ochojska, jeden obiad dla głodnego
dziecka kosztuje 3 zł. Ja kasę wydaną na jednego potencjalnego prezia można
przez rok żywić 15 tysięcy głodnych dzieci, 350 dni w roku po 3 zety.
Czy naprawdę nie można zrobić kampanii taniej? Skoro PO jest taka bogata to
niech da na głodne dzieci! Ciekawe skąd biorą kasę. 56 posłów po 12000 PLN
(max dozwolone) rocznie, to dopiero 670 tys. rocznie. Załóżmy, że składki
członkowskie to jeszcze 2 razy tyle. Skoro nie bierze z budżetu, ze składek
za mało, to oczywiste skąd reszta.
Może by tak szanowni sponsorzy PO chociaż część tej kwoty przekazali na
głodne dzieci? Nie na ostrygi, kawior, szampan, tylko na zalewajkę i kotlet z
jaj.
Obserwuj wątek
    • Gość: behemot Propaganda janosikowa IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 01.09.05, 12:33
      16 lat temu pożegnalismy sie z ustrojem,który oparty był na zabieraniu
      bogatym(zdolnym,przedsiebiorczym,wyksztalconym)kułakom,burżujom,krwiopijcom,obszarnikom
      etc.Przez 44 lata skutecznie odbierano,a gdy już nic nie było do odebrania,ludziom
      została godnośc i honor,to upomnieli sie o swoje i odbierajacym im wszystko
      odebrali władzę.
      Ale sposób myslenia wbijany do głowy przez owe 44 lata pozostał.Gdzies czegoś
      brakuje,to najprościej zabrać tym co jeszcze mają,a jaki poklask wsród rzesz
      głodnych,bezdomnych i bezrobotnych.Mieszaniec deklaruje sie lewicowcem(cokolwiek
      to znaczy?),a w sposobie myslenia i działania jest laboratoryjnym przykładem
      żarliwego zaangażowanego komunisty.Wali w Platformę ostrygami, kawiorem i
      szampanem,poddaje w watpliwość czystosć i pochodzenie pieniędzy na kampanię
      wyborczą,zastanawia się skad pochodzą,po czym sam sobie odpowiada,że od
      sponsorów.Dlaczego rodza sie w nim takie pytania?Bo w Polsce głoduja
      dzieci.Obszar biedy jest w naszej Ojczyżnie daleko większy,ale dzieci i ich głód
      ...Cynizm i manipulacja polega na tym,że nie zaczyna od siebie,jak namawiał do
      tego Prezydent Kwaśniewski,od swoich lewicowych formacji,nie proponuje im,swoim,
      zmniejszenia wydatków na kampanię,bilbordy i hucpę,w trosce o
      maluczkich,potrzebujących.Byłby wtedy wiarygodny i uczciwy,bo dzieli sie swoim,a
      nie cudzym,a tak....Dla mnie Janosik komunista,żaden tam socjaldemokrata,czy
      lewicowiec,cokolwiek to znaczy.Pozdrawiam i życze refleksji.
      • Gość: polak niestety ...bo polacy to taki naród... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.05, 13:32
        jak z powiedzenia o zydzie:
        jak 1 żyd robi interes to 10 mu pomaga
        jak 1 polak coś robi to 10 innych go skubie

        i to nie od 44 lat
        od zawsze :-)))
      • Gość: abc Re: Propaganda janosikowa IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 01.09.05, 14:14
        Bogaci = zdolni,przedsiebiorczy,wyksztalceni... Behemot, pogratulować trzeźwego
        osądu rzeczywistości! Tak dla przykładu - rzuć sobie okiem: cały dzień po 20
        godzin, za 700 zł miesięcznie
        (wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2895667.html).
        • Gość: MIeszaniec No masz Behemot! IP: *.pl / 217.173.202.* 01.09.05, 20:54
          I nie tylko ja na to wpadłem!
          Rozejrzyj się wokół. Czy widziałeś, żeby Ci najzdolniejsi byli najbogatsi?
          Potrzebny do sukcesu w kapitalizmie spryt i bezwzględność, nie idą zwykle w
          parze ze zdolnościami i wiedzą. Taka już jest kolej rzeczy i nie ma w tym nic
          szczególnie złego, ani nic szczególnie dobrego. Tak to już jest! To jest jedenz
          wyrazów pewnego prawa przyrody nazywanego selekcją naturalną. Radzę zwrócić
          uwagę na podobną prawidłowość gdzie indziej. Najprzystojniejsi mężczyźni
          niekoniecznie mają najpiękniejsze żony. Te ładniejsze laski po prostu podebrali
          im wcześniej bardziej przebojowi i pozbawieni oporów koledzy. Tak to po prostu
          działa!
          • Gość: Lord Vader Re: No masz Behemot! IP: 213.25.164.* 02.09.05, 09:02
            a kiedy Ty w Polsce miałeś kapitalizm? Może na początku transformacji, potem
            zaczęto wprowadzać koncesje, zezwolenia, itd, itp. W Polsce ci najbogatsi nie
            zawsze są tymi najzdolniejszymi, bo tutaj liczą się układy i powiązania z
            aparatem urzędniczym, od którego bardzo dużo zależy. Nawet w gospodarkach
            bliskich kapitalistycznej nie jest tak zawsze, a to dzięki spadkom. Ale nikomu
            nic do zarobionych uczciwie pieniędzy, czy ktoś przekazuje je na dom dziecka,
            czy zapisuje w spadku rodzinie (Podatek od spadków też jest złodziejstwem w
            czystej formie). A kwestia uczciwości powinna być rozstrzygana przez wymiar
            sprawiedliwości - co z tego jednak skoro w Polsce policja nie ma na autocasco,
            sędziowie muszą przynosić do pracy papier do drukarek, ale na autocasco na
            samochód pana marszałka województwa pieniądze są, czy na urząd integracji z UE,
            mimo że już się zintegrowaliśmy. Wszystko jest niestety powywracane i nie
            uratuje nas tutaj ani ultralewica Ikonowicza, ani lewica narodowa LPR, ani
            centrolewica PiS (patrz ostatnie pomysły dot. podręczników), ani centroprawica
            PO. Chociaż jest ułamek nadziei, że ta ostatnia ukruci trochę w Polsce
            socjalizm...
            • Gość: MIeszaniec Panie Vader IP: *.pl / 217.173.202.* 02.09.05, 09:13
              Masz jakieś wyidealizowane pojęcie o ustrojach społecznych. Ponoć to jestem
              lewica, więc powinienem idealizować z definicji. Na dodatek popełniasz
              zasadniczy błąd starając się związać zamożność ze zdolnościami, umiejętnościami
              i wiedzą. To nie tak! W kapitalizmie wygrywają spryciarze. I nie jest w tym nic
              szczególnie złego czy dobrego. W Polsce upowszechnia się pewne mity, a
              rzeczywistość jest daleka od naszych wyobrażeń. Dlatego należy na tzw. opinie
              obiegowe i papkę gazetowo-telewizyjną patrzeć z dużym krytycymem. A właściwie
              należy włączyć pewne filtry logiczne. Bo w końcu wszystko co prawdziwe, też
              znajdziesz w prasie i TV, ale to zawsze jakoś słabiutko wyartykułowane, gdzieś
              ukryte, małymi literkami.
              • Gość: Lord Vader Re: Panie Vader IP: 213.25.164.* 02.09.05, 09:59
                Owszem, kapitalizm dla mnie istnieje jako pewien stan idealny, w mniejszym czy
                większym stopniu zakłócany przez lewicowe prądy. Ja bym jednak nie powiedział,
                że w kapitalizmie wygrywają spryciarze (chociaż to w pewnym stopniu racja, ale
                konotocja jest negatywna), ale ludzie pomysłowi. Proszę zwrócić uwagę na 100
                najbogatszych ludzi w Polsce. Osób, które wygrały pomysłem są jednostki
                (właściciele Atlasu, Irena Eris, właściciele Solarisa, Kluski już nie ma, bo go
                wykończyła konkurencja wspierana chętnie przez aparat skarbowy). W czołówce
                znajdują się biznesmeni mający szerokie i głębokie powiązania z państwem. I
                tutaj jest miejsce na cwaniactwo. Chodzi jednak o to, by politykę od gospodarki
                całkowicie oddzielić, żeby nie dochodziło do wynaturzeń i rządów biurokracji. A
                tak mamy to, co mamy, a telewizja tłucze ludziom do głowy, że to polski
                kapitalizm, podczas gdy jest to najzwyklejszy socjalizm. Ludzie sobie sami
                poradzą tylko trzeba im dać spokój i zapewnić maksymalne bezpieczeństwo. Proszę
                popatrzeć jak się Polska rozwijała od 1989 roku, ale państwo nie miało z czego
                żyć i od J.K.Bieleckiego zaczęto wprowadzać koncesje (choć do dzisiaj nazywany
                jest liberałem - co za pomyłka!). Pozdrawiam.
                • Gość: MIeszaniec Re: Panie Vader IP: *.pl / 217.173.202.* 02.09.05, 14:46
                  Oczywiście i ja nie miałem nic złego na myśli mówiąć "spryciarze".
                  Ale tak najczęściej jest, że poważne biznesy prowadzą ludzie bez wykształcenia
                  iniekoniecznie zdolni. Oni sobie zdolnych zatrudniają. Nie wiem nic o
                  wykształceniu i zdolnościach właaścicieli wspomnianych firm, wiem natomiast, że
                  większość tych najzdolniejszych to mrówy od pracy lub pasjonaci zawodu i nie
                  mają głowy do interesów. Chociaż nie wszyscy. Mój kolega jest na liście 10
                  najbogatszych Polaków, a zdolniacha był nieprzeciętna. Świetny informatyk,
                  mógłby spokojnie zrobić habilitację i dzisiaj być profesorem. Dorobił się na
                  pewnego rodzaju transakcjach finansowych, które raczej kojarzą się zwykle z
                  panami bez matury. Przykład to jednak o tyle do bani, że jego talenty zostały
                  spożytkowane w mało spektakulany sposób.
                  Z tym oddzieleniem godpodarki od polityki, to też jest pewien idealizm.
                  W dojrzałych gospodarkach kapitalistycznych jest podobnie. Wystarczy
                  prześledzić uważnie doniesienia prasowe ostatnich lat z USA czy Francji.
                  Radzę sobie obejrzeć komedię z Eddiem Murphy'm p.t. "Distiguished people", po
                  polsku nie wiem jak to było przetłumaczone "Szanowani ludzie", albo "Senator",
                  coś w tym stylu. Anyway, mimo, że jest to satyra, mówi się, że nie odbiega
                  daleko od rzeczywistości.
          • Gość: behemot Re: No i co mam...? IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 02.09.05, 16:49
            Mleszaniec czytaj ze zrozumieniem!!!!!!
            A propos zdolności.Obiektywnie,to zespół warunkow wewnętrznych człowieka
            umożliwiajacy wykonywnie okreslonych czynności i decydujacy o poziomie i jakości
            osiągnięć w realizowanej przez człowieka działalnosci.Gdy ktos wyrabia dobrej
            jakości smaczne tanie i w wielkiej ilości pieczywo,to jest zdolny piekarz.Rozwoj
            zdolności zależy od organicznych właściwości ukladu nerwowego człowieka i od
            wpływu srodowiska społecznego wychowania,wykształcenia i aktywności własnej
            jednostki,motywacji,zainteresowań i postaw.
            Czy widziałeś, żeby Ci najzdolniejsi byli najbogatsi? - stawiasz pytanie.Miarą
            jakości osiagnięc w dziedzinie realizowanej przez człowieka,w społeczeństwie
            kapitalistycznym sa pieniądze.Realizujacy sie w swojej dziedzinie zdolny
            prawnik,ma pieniadze,bo sa one wynikiem jego zdolnosci tak zawodowych jak i
            umiejetności życia w pewnej społeczności.To samo dotyczy
            zdolnego,kierowcy,ślusarza,nauczyciela etc.Zdolny,zdolny,ale bez pieniedzy-gdy
            słyszę o człowieku,to stawiam w wątpliwość jego zdolności.Zdolny do pracy,ale
            nie do zarabiania.Połowiczne to zdolności.W epoce słusznie minionej,zdolności
            były bardzo wazne,ale pieniadze juz nie.Pieniądz,oficjalnie był burżuazyjnym
            przeżytkiem i przyczyną wszelkiego zła.Był czymś wstydliwym i
            niepotrzebnym,ludziom za prace dawano go mało,bo po co wiecej jak i tak nic nie
            można było kupić,stąd wszystkie zrywy miały podłoże ekonomiczne.
            Ludzie,którzy pieniądze zarabiali byli
            piętnowani,prywaciarz,spryciarz,badylarz,cinkciarz,taksiarz,rzemiecha.Mimo,że
            była dyktatura proletariatu,to proletariusze i chłopi rwali się na studia za co
            dostawali dodatkowe punkty i uciekali do klasy społecznej inteligencją zwanej.
            Która wcale nie była lepiej opłacana.
            Mieszaniec zdolności pojmuje jako: inteligencję, wykształcenie,sprawność myslenia,
            pamieć,zręcznośc, wyuczalność,a wszystko to zwieńczone tytułem mgra przynajmniej.
            I ci według niego zdolni,nie sa najbogatsi.Dla mnie człowiek może nie mieć
            tytułu mgra,którego dewaluację widac na każdym kroku,ale jest zdolny bo
            realizuje sie z sukcesem w swojej dziedzinie,a miarą sukcesu i zdolności są
            pieniądze i to wcale nie te największe z sześcioma zerami.
            • Gość: MIeszaniec Re: No i co mam...? IP: *.pl / 217.173.202.* 02.09.05, 16:57
              Bardzo trafnie zdefiniowałeś mój punkt widzenia. Sam nie zrobiłbym tego lepiej.
              Różnimy się i w tym, ale to jest też cenne. Vive la difference!
              Pozdr.

            • Gość: abc Re: No i co mam...? IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 02.09.05, 17:00
              Behemot! Muszę jeszcze raz się odezwać, bo nowa wiara chyba Cię zaślepia!
              zamiast długich wywodów zapytam krótko: pokaż mi (w dowolnym kraju) zamożnego
              nauczyciela. Może być nawet niezdolny.
              • Gość: Lord Vader Re: No i co mam...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 17:33
                przecież tu też mamy prawo rynku, jeśli jakiś nauczyciel jest zdolny, powinien
                być poszukiwany przez szkoły i zarabiać więcej od jego mniej zdolnych kolegów.
                Ale w Polsce masz Kartę Nauczyciela i państwowe szkolnictwo, więc można mieć w
                d... czy się jest zdolnym czy nie. Popatrz na nauczycieli akademickich w
                Stanach. Zdolni są lepiej oceniani przez studentów i zostają na uczelni,
                gorszym, bez osiągnięć po prostu się dziękuje. W Polsce jednak masz ustawę o
                szkolnictwie wyższym... grunt to wszystko regulować centralnie, nie?:) Pozdr
                • Gość: MIeszaniec Fantazjujesz na okrągło! IP: *.pl / 217.173.202.* 02.09.05, 22:40
                  Tworzysz sobie jakieś fałszywe wspaniałe obrazy, nie mające nic wspólnego z
                  prawdziwą sytuacją. Cały czas fantazjujesz, jak większość Polaków przed 1989
                  rokiem. Teraz mamy ludzi bardziej mobilnych, Internet, powinieneś troszeczkę
                  więcej wiedzieć. Co to za porównanie szkolnictwa podstawowego i średnie go w
                  Polsce ze szkolnictwem wyższym w USA? Porównuj te same!
                  Ale widać, że guzik wiesz na temat.
                  W USA praktycznie całe szkolnictwo podstawowe i średnie jest państwowe
                  (stanowe). Szkół prywatnych jest mało. Nauczyciel jest opłacany dobrze w
                  odniesieniu do polskiego nauczcyciela. Natomiast w proporcji do średniej lub
                  innych zawodów, to dalej zawód mało dochodowy, a jego podstawową zaletą są
                  długie wakacje. Na dodatek pensum godzin nauczyciela w USA jest 2x większe niż
                  polskiego. Z kolei w Polsce w tej chwili płace nauczycielskie, chociaż podłe,
                  są bardzo zróźnicowane! Tak tak, w/g karty nauczyciela. W praktyce zdolni
                  szybciej przeskakują na następne stopnie! To chyba dobry system?
                  Nauczyciele akademiccy w USA mają podobnie jak w Polsce. Cała różnica też tkwi
                  w proporcjach. Biorąc pod uwagę proporcje, wielu nauczycieli akademickich w
                  Polsce ma relatywnie wyższy status materialny (w odniesieniu do średniej lub
                  wynagrodzeń w innych zawodach). Guzik wiesz na temat sytuacji nauczycieli w
                  USA! Twoje fantazjowanie jest tego rodzaju jak większości Polaków - wszędzie
                  dobrze, gdzie nas nie ma! Bujdy się opowiada, a wszystko to bierze się z
                  frustracji, lenistwa, z braku chęci do gruntownego zgłębienia tematu,
                  połączonego z oczywistądysproporcja średnich dochodów! Byle gastarbeiter bez
                  żadnych kwalifikacji w Niemczech zarobi powyżej 6 EU na rękę, a u nas na tym
                  poziomie jest opłacana płaca fachowca na kierowniczym stanowsku (4200 PLN
                  netto , t.j. 7000 PLN brutto). POlacy z reguły ślizgają się po powierzchni,
                  opowiadają obiegowe opinie, powtarzane przy piwku lub u cioci na imieninach.
                  Potem się opowiada różne głupoty. Na przykład każdy Polak jest święcie
                  przekonany, że w USA są niższe podatki (w ujęciu procentowym). A to jest
                  totalna nieprawda! Inny przykład. Każdemu niemal Polakowi wydaje się, że
                  Szwecja jest krajem socjalnym! Następna bujda! Ciekawe co powedzieliby Polacy,
                  gdyby tak musieli bulić za każde pójście do lekarza po 15 PLN . Tyle w
                  proporcji do średnich przychodów buli każdorazowo Szwed jak go zaboli
                  gardziołek lub brzuszek.
                  Panie kolego! Jest internet, są wyszukiwarki, radzę sobie zgłebić tematy przed
                  przystąpieniem do dyskusji. Zamiast klepać w klawisze, radzę posurfować po
                  zasobach Internetu. Wszystko jest do znalezienia, nawet niekoniecznie trzeba
                  znać języki obce.
                  Generalnie sięz Tobą zgadzam, że zdolności nie zawsze idą w parze z sukcesem
                  finasowym. Dużo by na ten temat. Ale tak już jest. Różnica Polski i tzw.
                  Zachodu, polega na tym, że tam zdolni i wykształceni są opłacani godziwie.
                  Ale proporcje są zaskakujące. Prof. Witold Osiatyński (nie Jerzy Osiatyński),
                  prawnik, uważa n.p., że prawnicy na całym niemalże świecie dokonali globalnego
                  oszustwa, przekonując, że ich kwalifikacje są tak wysokie, że należy im płacić
                  olbrzymie pieniądze. Tym czasem, o wile łatwiej zostać dobrym prawnikiem, niż
                  dobrym matematykiem ,lekarzem, czy inżynierem. Z punktu widzenia zdolności,
                  pojmowanych jako umiejętności umysłowe, prawnik niewiele sobą prezentuje w
                  porównaniu do lekarza. W Polsce pielęgniarki zarabiają pod psem. Nawet
                  relatywnie. W Europie - tak sobie. A już w USA pielęgniarki są opłacane na
                  poziomie specjalistów technicznych (inżynierów). Ciekawostka, nieprawdaż?
                  Oczywiście cały czas mówimy o pracownikach najemnych (jest nim i prezes banku i
                  profesor i robotnik). Ale nawet w obrębie jednego zawodu mamy olbrzymie
                  dysproporcje, wynikające wcale nie ze zróżnicowania w zdolnościach czy
                  umiejętnościach zawodowych. Po prostu zależy jak kto trafi. Patrzyłem na
                  raniking w mojej grupie zawodowej, wymagającej dość wysokich kwalifikacji i w
                  Polsce obecnie jest przebitka niemal 10:1. tzn. są tacy co pracują za 1000, a
                  są tacy co pracują za 10 000. Oczywiście, że miejsce w rankingu w pewnym
                  stopniu zależy od zdolności, ale tylko w pewnym, i niekoniecznie największym.

                  A tak nawiasem mówiąć daleko zeszło od tematu. Ponieważ tematem był głód,
                  proponuję wejść na stronę PAH (PAJACYK) www.pah.org.pl, podać swój e-
                  mail na pah@pah.org.pl. Oni zwrotnie wyślą numer konta. Zamiast liczyć na to,
                  że pan Donald Tusk coś rzuci z kasy na niezrealizowane bilboady, proponuję
                  samemu wysłać parę groszy na podane konto. POmysł sam kolego. 30 PLN to tylko
                  połowa Twojego abonamentu za dopstęp do Internetu i jednocześnie 10 posiłków
                  dla jakiegoś biednego dziecka!
                  Ja rzucimy tyle obydwaj i jeszcze się Behemot dorzuci, to będzie 30 posiłków.
                  Niewiele, ale to cały miesiąc obiadów dla dzieciaka!
                  • Gość: behemot Mleszaniec pojął... IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 02.09.05, 23:37
                    Mysl Twa szeroka jak wody oceanu zalała watek.O jej glebi nie bede sie
                    wypowiadał,bo nie wiem i sie nie znam jak zarabia nauczyciel w zaprzyjażnionym
                    mocarstwie.Ciesze sie jednak niezmiernie,że pojąłeś mą myśl z pierwszego wątku i
                    siegnąłeś do swojej kieszeni,a nie np.PO,co jest trudne,bo zazwyczaj łatwiej
                    sięgać do cudzej kabzy niż do swojej.Pozdrawiam.
                  • Gość: Lord Vader Re: Fantazjujesz na okrągło! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.05, 18:39
                    1. nie wiem skąd Twoje przeświadczenie o fałszywości moich poglądów. Porównałem
                    szkolnictwo wyższe w Stanach z naszym. Przyznaj, że nasi tzw pracownicy naukowi
                    nie muszą się starać, poza zrobieniem doktoratu, czy habilitacji, często o
                    wątpliwej jaskości naukowej. W momencie otrzymania nominacji można mieć
                    wszystko gdzieś, taki pan czy pani jest właściwie nieusuwalny z uczelni, dzięki
                    regulacjom państwowym. W Stanach jednak (i bynajmniej nie idealizuję tego
                    kraju, ale jedynie chwalę TO rozwiązanie) nauczyciel akademicki jest oceniany
                    przez studentów - musi więc być dobry i pod względem pedagogicznym i naukowym.
                    I tyle, bo o zdolnościach romzawiamy.
                    2. Ocena wykonywanego zawodu zależy nie tylko od zarobków, ale także od
                    prestiżu, zadowolenia, itd. Zdolny nauczyciel jest gotowy przyjąć niższą
                    pensję, realizując się zawodowo. Podobnie lekarze, mało zarabiają (teoretycznie
                    przynajmniej:) ), ale realizują "powołanie".
                    3. Nie wiem skąd wziąłeś dane o przeskakiwaniu lepszych polskich nauczycieli na
                    wyższe stopnie dzięki Karcie Nauczyciela? Pewnie ze światowych zasobów
                    internetowych?...
                    Rozumiem, że "guzik" wiem, ale o kosztach pracy decyduje nie tylko wysokość
                    progów podatkowych, ale wszystkie parapodatkowe obciążenia, patrz ZUS, ubezp.
                    zdrowotne, itd. I pamiętaj, że w Polsce nic w zamian za płacone składki nie
                    otrzymasz. W imię solidaryzmu pokoleniowego, albo sprawiedliwości społecznej
                    (dziel się dalej chętnie z urzędnikami).
                    Sam przyznałeś i tu się z Tobą zgodzę, że wiele warta jest prywatna, społeczna
                    inicjatywa, np. Pajacyk. Wpłacajmy tam pieniądze, ale zwolnijmy ludzi z
                    obciążeń podatkowych, pozwalając im się bogacić - bogatsze społeczeństwo
                    oznacza wyższą pomoc dla ubogich i tę funkcję nich spełniają inicjatywy oddolne
                    a nie odgórne, obrosłe aparatem urzędniczym, nawet nie mającym rozeznania w
                    sytuacji . Jak funkcjonuje taka państwowa pomoc możesz zaobserwować analizując
                    np. kwestię sporu o fundusz alimentacyjny (matki teoretycznie samotnie
                    wychowujące dzieci wyłudzające zasiłki, bo "im się należy"). Jak zaczniesz
                    ludzi wyręczać w ich obowiązkach, to staną się po prostu niezaradni.
                    4. Jak rozumiem Szwecja jest krajem kapitalistycznym, podobnie jak Francja i
                    Niemcy?.... bez komentarza, skorzystaj ze światowych zasobów internetowych.
                    Swego czasu właśnie w Szwecji istaniał max próg podatkowy w wysokości ponad
                    100%. Niech żyje kapitalizm...
                    5. przebitka w ramach jednej kategorii zawodowej była, jest i będzie i sam
                    przyznajesz, że zależy od zdolności. Nie wiem za bardzo o co Ci w tej kwestii
                    chodzi. Porównaj sobie jednak w tej kwestii sytuację adwokatów w USA i w
                    Polsce. Znmowu nie idealizuję USA, a jedyniue przytaczam konkretny przykład.
                    Sprawa znana z ostatnich sporów o ustawę korporacyjną. Po prostu w Polsce
                    naturalną cechą jest dążność do "załatwienia" przywilejów korporacyjnych, co
                    hermetyzuje zawód, monopolizuje usługi i winduje cenę. Tam (USA) masz licencje,
                    masę adwokatów, których nikt nie lubi i bardzo duże rozwarstwienie dochodów w
                    ramach tej samej grupy zawodowej, ale usługi wyceniane na wolnym rynku, w
                    Polsce masz etos, paru adwokatów, którzy nawet nie chcą brać spraw przeciw
                    swoich kolegom i ceny na poziomie co najmniej dziwnym za usługę na poziomie co
                    najmniej dyskusyjnym. Pytanie retoryczne, gdzie trzeba być zdolnym, żeby się
                    wybić?
                    6. Do porozumienia w kwestii gospodarki nie dojdziemy, ale ja wychodzę z
                    założenia, że więcej warta jest inicjatywa oddolna niż centralne decydowanie za
                    obywatela, zwłaszcza w sytuacji, gdy państwo nie realizuje swoich podstawowych
                    celów. I myślę, że warto dyskutować nie o ogólnikach, ale o konkretnych
                    sprawach i zastanawiać się, czy rzeczywiście państwo w konkretnej dziedzinie
                    życia musi uczestniczyć...
                    7. Pozdrawiam
                    • Gość: MIeszaniec Pokręciłeś wszytsko IP: *.pl / 217.173.202.* 03.09.05, 20:52
                      Zarzuciłem ci, że porównałeś polskiego nauczyciela ze szkoły średniej z
                      nauczycielem akademickim w USA. Nie odniosłeś siędo tego. Co do szkolnictwą
                      wyższego w USA, jest ono całkowicie wolne, stąd istnieje bardzo duże
                      zróżnicowanie uczelni wyższych. Są koledze, do których przyjmują każdego, kto
                      ma szkołę średnią (vide Tom Hanks, The Bonfire of the vanities, książka lub
                      film). W Polsce mamy akredytację, więc takiego czegoś nie będzie nigdy i
                      dobrze. Muszę znowu powtórzyć się. Ile w Polsce wynosi średnia płaca? Ile
                      wynosi w USA? Jak się mają wynagrodzenia polskich nauczycieli i nauczycieli
                      akdemickich do odpowiednich średnich? A jak się ma średnie pensum godzin tu i
                      tam? Oczym tu gadać, jak u nas średnie dochody są nędzne, zatem nędzne są
                      podatki (na dodatek niższe niż w USA), a nauczycieli szkół podstawowych i
                      średnich i w Polsce i w USA utrzymuje się z podatków. Jasne to czy nie?
                      Widzisz jak opowiadasz bajki zasłyszane u cioci na imieninach. W Szwecji
                      podobnież, kiedyś, 100%... bla, bla.
                      For your information, w Szwecji podatek PIT wynosi 30% dla wszystkich, + 20% po
                      przekroczeniu progu podatkowego. Mimo tak wysokiego podatku i niezależnych
                      składek zdrowotnych, pacjent płaci 100 SEK na wejściu do gabinetu lekarskiego w
                      społecznej służbie zdrowia. Ale nie oto mi chodziło. Użyłem tego tylko jako
                      przykładu funkcjonowania obiegowych opinii z paluszka wyssanych. Twoje 100%
                      należy właśnie do tej kategorii. Bajeczki kolego.
                      W Polsce będziesz tak długo niezadowolony, jak długo płace generalnie będą
                      takie niskie, jak są. W RFN sezonowo dostaniesz min 6 EU. Niewykwalikowana siła
                      robocza. W Polsce to jest 4200 PLN netto, czyli 7000 PLN brutto. Idź pod
                      dworzec, to zobacysz jakie tłumy wsiadają do autobusów. Nie ma sięco dziwić.
                      Proporcje mocium Panie, proporcje! Ja się zmienią to i nauczyciel bedzie godnie
                      i lekarz nie będzie musiał brać łapówek!
                      Pamiętaj, żę póki co wpłacamy na Pajacyka dla głodnych dzieci!
                      Na razie!
                      • Gość: Lord Vader Re: Pokręciłeś wszytsko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 07:58
                        płać więc nadal Twoim zdaniem niskie podatki w słusznym wg Ciebie przekonaniu,
                        że to wszystko jest przeznaczane, np na służbę zdrowia, czy edukację. Proponuję
                        jednak odrobinę refleksji nad siłą nabywczą (tak odnośnie porównywania
                        nominalnych pensji), a przede wszystkim przyjrzenie się kosztom funkcjonowania
                        państwa. Będziesz miał odpowiedź, dlaczego musisz płacić na pajacyka.
                        • Gość: MIeszaniec Re: Pokręciłeś wszytsko IP: *.pl / 217.173.202.* 04.09.05, 09:58
                          Sam sobie odpowiedziałeś! Tak, tak, zobacz ile za przeciętną płacę można kupić.
                          Co roku masz koszyk "Polityki". Nic dodać nic ująć. Ja podałem ile się zarabia
                          za miedzą. Koszty funkcjonowania państwa? Żebyś się nie zdziwił! Jak zwykle
                          zasada - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma! Jak dodasz sobie do tego jeszcze
                          prawie 20% bezrobocie, to masz pełny obraz sytuacji. Naprawdę podatki (w ujęciu
                          procentowym) w Polsce w porównaniu do krajów zachodniej Europy i USA są
                          relatywnie niższe. Mówię Ci - w Polsce nie jest wcale najgorzej. Różnica tkwi
                          tylko w proporcjach dochodowych. Byłyby płace wyższe, to możnaby nawet mieć i
                          większy budżet i podatki niższe. To chyba proste. Ale skoro 20% nie pracuje, a
                          dochody indywidualne stanowią ułamek dochodów w krajach rozwiniętych, to o czym
                          tu mówić? Pozdrowienia!
                          • Gość: Lord Vader Re: Pokręciłeś wszytsko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 10:16
                            Rzecz jasna, że "za miedzą" siła nabywcza jest wyższa, ale chodziło mi o to, by
                            porównywać jednak właśnie siłę nabywczą, a nie zarobki nominalne, bo w tym
                            pierwszym przypadku sytuacja wygląda znacznie lepiej. Kosztami się nie zdziwię,
                            bo o ile zdaję sobie sprawę, że w innych krajach także są duże, to musimy sobie
                            odpowiedzieć na pytanie, czy nasz kraj akurat stać na rozrzutność w tym
                            względzie? Myślę, że przykładów nie będziemy przywoływać, wystarczy codziennie
                            popczytać prasę. Wierzę i wiem, że podatki w innych krajach (średnio) są
                            wyższe, ale powtarzam po raz "enty" - pamiętaj również o parapodatkach. Pozdr
                            • Gość: MIeszaniec No widzisz IP: *.pl / 217.173.202.* 04.09.05, 11:08
                              powoli do chodzimy do podobnych ustaleń.
                              Apropos. Parapodatki tam też są. Tak nielubiany abonament RTV w RFN płacą
                              wszyscy bez szemrania. We Francji cwaniaczą się tak samo, jak w Polsce, i był
                              tam szereg różnych sposobów na wyduszenie tego od ludzi. Zaczynali od
                              rejestracji przy zakupie nowego odbiornika. POtem się okazało, że zbyt wiele
                              second hand im ucieka, to zmienili. Ostatecznie wyduszono. JUżteraz nie
                              pamiętam, ale płaci się razem z rachunkiem za energię lub rachunkiem za
                              telefon. A priori, zakłada się, że każdy ma TV. Kto nie chce płacić, musi
                              złożyćoświadczenie, że nie ma. Za psa się płaci też. Chociaż właściciele kupki
                              muszą zbierać.
                              Jeśli chodzi o inne składowe pełnych kosztów pracy, to istnieją one i tam.
                              Odzielna składka na ubezpieczenie zdrowotne, oddzielna składka na ubezpieczenie
                              emetrytalne i rentowe. Nawet ten wynalazek, że jakoby część płaci pracodawca,
                              część pracownik (głupota totalna!), też nie jest polskim wynalazkiem. Pełne
                              koszty koszty pracy w Polsce w ujęciu procentowym (stosunek tego co płaci
                              pracodawca do płacy netto) należą do przeciętnych, lub tych niższych w EU.
                              Niższe ma tylko Zjednoczone Królewstwo i Irlandia. Być może też część nowych
                              krajów UE, tu mam dane tylko o Słowenii. Natomiast we wszystkich pozostałych
                              krajach ta proporcja jest wyższa niż w Polsce. Najbardziej mnie zaskoczyło, że
                              najwyższe koszty pracy (procentowo) są we Włoszech. To chyba wyjaśnia, dlaczego
                              tam płace są relatywnie niskie i dużo pracuje sięna czarno (vide - polscy
                              zbieracze pomidorów). Rzekomo specjalizująca się w zdzieraniu z obywateli
                              Szwecja, jest dopiero na którymś miejscu w tym rankingu.
                              Zapewniam Cię, że uważne studiowanie pewnych zagadnień, przy wykorzystaniu
                              coraz bardziej dostępnych źródeł informacji, prowadzi do wielu zaskakujących
                              spostrzeżeń. Oczywiście, my o wielu rzeczach nie wiemy, bo kto traciłby czas na
                              takie poszukiwania. Ja też nie robiłem tego z powodu nieodpartej chęci wiedzy,
                              tylko na konkretne zapotrzebowanie osobiste.
                              Tylko proszę teraz nie wyciągać wniosków, że ja podpisuję się pod deklaracją
                              pana Andrzeja Wajdy, że "w Polsce, od kiedy upadł komunizm - jest super!".

                              Nie wiem, co masz na myśli mówiąc o rozrzutności państwa. Jeśli emerytury
                              górnicze, wojskowe i służb specjalnych, to zgoda. Jeśli zarobki opolskich
                              samorządowców, to również zgoda. Jeśli F-16, to też zgoda. Ale mówiąc o
                              administracji generalnie - chyba nie. Edukacja - z pewnością nie. Ekologia - z
                              pewnościa nie. Rozumiem, że główniemasz na myśli oddzielne kwestie, nie leżące
                              w jakimś planie wydatków budżetowych, a to jakiś budynek MSZ, a to zboże
                              znikające z elewatorów Bondy, a to Lexusy z masażem tyłka dla prezesów EO.
                              Może i racja. Z tych pojedynczych nazbiera się niezły rachunek dla państwa.

                              Pozdrowienia!
      • Gość: MIeszaniec Re: Propaganda janosikowa IP: *.pl / 217.173.202.* 01.09.05, 20:44
        Pewnie, że w systemie demokratycznym musi mieć miejsce kampania wyborcza.
        I zawsze jest tak, że nie można przesunąć pewnych środków finansowych.
        Ale moje zastrzeżenia budzą liczby. Z programu publicystycznego wynikało, że
        połowy z tych 14 mln nikt poza Tuskiem nie wyda. I w tej sytuacji właśnie
        zestawienie z głodującymi dziećmi jest jak najbardziej na miejscu.
        Pytania co do źródeł finansowania uważam za zasadne. W odróżnieniu od Tuska nie
        uważam za szczególną zaletę PO faktu, że nie bierze pieniędzy z budżetu. Nie
        bierze, bo nie musi! Partia ta jest finansowana głównie z darowizn, których
        dozwolona wysokość (12000 rocznie od osoby fizycznej, inaczej 1000 zł
        miesięcznie) jest nieprzywoicie wysoka. Mnie ta kwota wręcz poraża. Powoduje
        to, że partie stają się albo zakładnikami sponsorów, albo ich narzędziami.
        Pamiętaj, że nikt niczego za darmo w tym świecie nie daje. Idea finansowania
        partii politycznych z budżetu (stosownie do poparcia wyborczego) zrodziła się
        właśnie z myślenia, żeby o pozycji partii nie decydowała zamożność ich
        sponsorów, lecz parytet wyborczych kartek.
        Co do pożegnania się z system redystrybucji, to ono nigdy nie nastąpiło. I
        nigdy na to zgody nie było. W każdym cywilizowanym kraju redystrybucja
        istnieje. Sprowadza się właśnie ona mniej więcej do tego, że się bogatym
        zabiera, a biednym daje. Czyli Janosik. Oczywiście działania antyjanosikowe się
        zdarzają od czasu do czasu. N.p. Dubya (jak Playboy nazywa zmarszczone czółko z
        Texasu) zlikwidował 2 z pięciu progów podatkowych: najniższy i najwyższy.
        Czyli - zabrał biednym - dodał bogatym! Tym niemniej i tam dalej zabiera się
        bogatym i daje biednym. PO proponuje jeszcze dalej idące rozwiązanie w postaci
        podatku liniowego. Nie ma się co dziwić, że ma bogatych sposorów (i wyborców).
        To dopiero pierwszy krok. Następnym będzie zabieganie o wprowadzenie podatku
        pogłównego (tyle samo od każdego łba). Anyway, póki co mamy dość powszechne
        janosikowo.
        Jako człowiek inteligentny nie powinieneś mieszać zdolnych i wykształconych z
        przedsiębiorczymi. Historycznie rzecz biorąc, trzon burżuazji stanowią ludzie
        małowykształceni i niezdolnie, za to sprytni, którzy sobie wynajmują
        inteligentnych i zdolnych, żeby dla nich pracowali. Tak było, jest i będzie
        statystycznie rzecz ujmując. Natomiast masz rację, że nie ma już i nie będzie
        zgody, na to, żeby łopata była opłacana lepiej od główkowania. To se już ne
        vrati i bardzo dobrze!
        Co do kosztów kampanii wyborczej, wiadomo mi tyle, że tylko Włodzimierz
        Cimoszewicz zadeklarował, że jego kampania będzie skromna w wymiarze
        finansowym. Pożyjemy, zobaczymy! Ponoć sprawozdania są upubliczniane. Tylko kto
        to czyta? My Behemocie przeczytamy sobie i zweryfikujemy! OK?
        Pozdrowienia!
    • Gość: Lord Vader Re: Głód IP: 213.25.164.* 01.09.05, 14:05
      fakt, że wydaje się tyle pieniędzy na reklamę wyborczą, bierze się z dwóch
      zjawisk. Po pierwsze mamy wybory powszechne, więc trzeba się zareklamować. Po
      drugie zaś, mamy społeczeństwo składające się w większości z dwóch
      pokrywających się częściowo dziedzin: idiotów, bez podstawowej wiedzy
      ekonomicznej i ludzi żyjących z państwa (urzędnicy, renciści, bezrobotni,
      pracownicy państwowych firm, itd). Trudno takim ludziom dać kartkę z programem
      i oczekiwać, że to ich przekona, zwłaszcza z programem centrowym, czy centro-
      prawicowym (PO). Musi być kolorowo, profesjonalnie i z kiełbaskami. I nie wiem
      co ma do rzeczy akurat PO? Wszyscy wydają na kampanię kolosalne pieniądze
      • opornik2 Re: Głód 01.09.05, 23:18
        Szkoda pisac na ten temat.Ta cała kampania,która polega głównie na
        partyzanckich podchodach i oblewaniu konkurentów pomyjami już mnie mdli i
        przewraca flaki.Kończę, bo dalszy tekst zostanie usunięty przez cenzurę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka