Gość: behemot
IP: 217.197.74.*
10.04.06, 11:57
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060408/publicystyka/publicystyka_a_5.html
i w zasadzie chłop ma rację.Za nieboszczki komuny krytyka partyjnego notabla
uznawana była przez aparat za atak na partię.Gdy dziś poddamy krytyce postać
jakiegoś księdza, czy też organizację koscielną za złe postępowanie, to
podnoszą się głosy, że atakujemy kosciół powszechny ewangelię i wiarę i
obrażamy uczucia religijne wierzących.Gdy w narodzie wybranym trafi się jakiś
parszywiec(oprócz Judasza oczywiście), lub jakaś grupa parszywców i zostanie
poddana krytyce, to aj waj podnosi sie szybko argument antysemityzmu i
przesladowań.Gdy moj przyjaciel Zyd, którego tu z nazwiska nie wymienię, jest
mi winien 500 pln a ja do niego dzwonię i się delikatnie przypominam,
wspominajac, ze widziałem na miescie kilku Palestyńczykow i Ruskich to juz
jestem antysemitą czy jeszcze nie?