Dodaj do ulubionych

Zapytaliśmy mieszkańców ZWM, jak im się mieszka...

01.02.08, 21:13
Zarząd Spółdzielni od początku bierze od kazdego mieszkańca
pieniądze na sprawy kulturalo-oswiatowe. To ich trzeba rozliczyć na
co wydają.
Przy tym blokowisku potrzebny jest kompleks widowiskowo-sportowy,
jakiego nie chce dla Opola zbudować Ratusz. Jeżeli Spółdzielnia jako
właściciel terenu osiedla wykaże się przebiegłością, umiejętnością
wykazania potrzeby zbudowania takiego obiektu to napewno uzyska
kredytowanie i dofinansowanie - może nawet od UNII. Ale nie za
pomocą fachowców z Ratusza, tylko poprzez swoich radnych, posłów.
To osiedle już dawno powinno poczynić starania - nawet porządnego
parku nie potrafili przez 25 lat wykonać.
Jest wielka sprawa do wykonania, ale potrzebny zapał wszystkich
mieszkańców a nie tylko grupki zapaleńców.
I Herkules ...a, kiedy wrogów kupa...
Obserwuj wątek
    • k100 Re: Zapytaliśmy mieszkańców ZWM, jak im się miesz 01.02.08, 22:55
      Odgornymi nakazami nie ozywi sie dzialalnosci na osiedlu. Generalnie
      brakuje nam pasjonatow. Tym nielicznym co maja jeszcze checi robic
      cokolwiek dla mieszkancow rzuca sie klody pod nogi. Nie jest to
      budujacy przyklad dla innych. Przykladem jest p.Spakowska
      organizatorka cwiczen gimnastycznych w parku ZWM w ramach WOSP.
      Dzisiaj od p.Spakowskiej wymaga sie wyrownania trawnika i zasypania
      koleim po samochodzie strazackim. A co by wielkiego sie stalo jakby
      tak ratusz zorganizowal i sfinansowal te prace? Ratusz malo aktywny
      jest we wielu dziedzinach moglby pokazac choc odrobine dobrej woli i
      poparcia dla pasjonatow.
      Po co miec klopoty lepiej nacisnac pilot od telewizora i zagladac w
      pudlo.
      • Gość: zośka Re: Zapytaliśmy mieszkańców ZWM, jak im się miesz IP: *.punkt.pl 01.02.08, 23:23
        Wyrównać po sobie należy.Fakt.Ale dobrze jest, że jest jakiś
        niespokojny duch, który nie pozwala uśpić ciała i umysłu.
        Chociaż trochę.
        • Gość: 4.5% Re: Zapytaliśmy mieszkańców ZWM, jak im się miesz IP: *.chello.pl 02.02.08, 04:14
          O czym tu mówić, skoro na zebrania członków spółdzielni, a jest ich
          ponad siedem tysięcy, przychodzi kilkadziesiąt osób.
          • elop5 I za ich pieniądze Zarząd robi co chce 02.02.08, 07:10
            Taka jest dola w Spółce, że nie każdemu się chce pomimo, że płaci
            potężne pieniądze na sprawy KO.Wybrać odpowiedzialnych za sprawy
            kulturalne i rozliczać - niech sami podają co kwartał ile zrobili ,
            wydali pieniądze Wasze i na co.
            Miasto widzi tylko gondole i Karolinkę ( REALA )i ma się od Was z
            dala.
            • Gość: zośka Re: I za ich pieniądze Zarząd robi co chce IP: *.punkt.pl 02.02.08, 16:22
              jakby przyszli wszyscy na zebranie to by się nie zmieścili, a
              zresztą -dopiero byłby rozgardiasz.Jak przyjdzie kilkudziesięciu ,
              to też mogą cos wymyślić.
              LUDZIE!!!!Wychodżcie na dwór, bo będziecie mieli DEPRECHĘ jak się
              patrzy.
              I chociaż popatrzcie życzliwie na bliżniego.
              • dar54 walka z depresją 02.02.08, 17:35
                www.google.pl/search?hl=pl&q=walka+z+depresj%C4%85+&btnG=Szukaj+w+Google&lr=
          • Gość: seteka Re: Zapytaliśmy mieszkańców ZWM, jak im się miesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.08, 21:08
            Byłam na zebraniu ale po co wszystko jest z góry ukartowane co i jak
            i kto. Trzeba zmienic zarząd dawnych zedemesowców, ale ten beton nie
            przebije zwykły członek który chciałby coś zmienić , kolesie
            kolesie i jeszcze raz kolesie.
            Ostatnie zebranie członków przypominało mi zebranie partyjne w moim
            zakładzie pracy na które zostałam zmuszona pójść z racji zajmowanego
            stanowiska.

    • Gość: Jacek R. Stary ZWM Re: Zapytaliśmy mieszkańców ZWM, jak im się miesz IP: *.tktelekom.pl 02.02.08, 20:44
      A mi na ZWM-ie mieszka się bardzo dobrze i przyjemnie.

      Mieszkam na Jana Bytnara Rudego. I myślę, że to optymalne miejsce do mieszkania.
      Bo wszędzie jest blisko!

      Całkiem nie daleko od bloku w którym mieszkam jest Biedronka, a nawet 2
      Biedronki, Lidl, Real, Savia, i masę małych osiedlowych sklepików.

      Do przystanku MZK gdzie kursują 15-stki i 3-ki też jest nie daleko.

      Więc mieszka mi sie osobiście naprawdę dobrze!!! I myślę że wielu mieszkańców
      ZWM-u podziela moje zdanie, że na ZWM-ie mieszka się dobrze.

      A malkontenci z ZWM-u, co na wszystko narzekają niech zastanowią się co mają!!!
      Jakie mają udogodnienia, których nie mają inni ludzie w dzielnicach
      peryferyjnych.........

      Niech sobie ktoś tylko pomyśli o ile gorzej mają mieszkańcy np. Metalchemu, czy
      Królewskiej Wsi.........

      Tam jest o wiele mniejszy wybór sklepów, usług, a sam wyjazd z tam tąd do miasta
      to już prawie wyprawa!!!!!

      Tak, że nie narzekajcie malkontenci z ZWM-u, bo problem waszego złego
      samopoczucia , nie jest w Naszej dzielnicy, lecz w waszych głowach!!!
      • Gość: zośka Re: Zapytaliśmy mieszkańców ZWM, jak im się miesz IP: *.punkt.pl 02.02.08, 20:59
        i zadowoleni i niezadowoleni tetryczeją, bo blisko do sklepu i do
        przychodni.
        Czego chcieć więcej.
        Wymrą jak ptak dodo.
        • opolak To jest przykład konumenta 02.02.08, 21:11
          Tylko konsumuje dokąd starczy jemu emerytury, sił aby dojść do
          marketu i wydać swój żebraczy grosz, nic więcej do szczęścia nie
          potrzeba - aby przeżyć kolejny dzień, nic nie dokonywać, nic nie
          dawać - tylko brać.
          • Gość: majo Re: To jest przykład konumenta IP: *.punkt.pl 02.02.08, 21:28
            opolak napisał:
            > Tylko konsumuje dokąd starczy jemu emerytury, sił aby dojść do
            > marketu i wydać swój żebraczy grosz, nic więcej do szczęścia nie
            > potrzeba - aby przeżyć kolejny dzień, nic nie dokonywać, nic nie
            > dawać - tylko brać.


            Pierzysz gosciu a co ty dokonales procz klepania w klawiature?
            • Gość: zośka Re: To jest przykład konumenta IP: *.punkt.pl 03.02.08, 08:17
              a pamiętacie, jak koleś na FORUM pisał, że w Stanach jest bar
              obsługiwany przez 80-latki??
              Znaczy można się ruszyć a nie dołować innych swoją osteoporozą i
              astmą.
              Na Szarych jest gościu - lata swoje ma, porusza się chyba o lasce, a
              sprzedaje ziemniaki , jaja i cebule.SZACUNECZEK.
              Choć dziewczyna-Kasia z cukierni, to też pierwsza klasa!!!
              No kurczę-NIE JEST ŻLE.
    • Gość: zośka do SETEKI IP: *.punkt.pl 03.02.08, 21:48
      do seteki.
      Jak masz wyobrażenie, co chcesz zrobić, to znajdż osoby, którym
      chodzi o to samo.
      Sama jedna nie dasz rady.Trzeba się skrzyknąć, choć to trudne.
      Pozdrowionka.
      • Gość: tosca Re: do SETEKI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.08, 08:49
        od lat mieszkam na ZWM i z utęsknieniem czekam, aż z pieniędzy płaconych przez
        mieszkańców, w tym przeze mnie powstanie np. boisko z prawdziwego zdarzenia w
        pobliżu budynku Spółdzielni. Ten trawnik z bramkami trudno nazwać boiskiem. Brak
        ogrodzenia i jakichkolwiek ławek stwarza wrażenie nieco lepiej zagospodarowanej
        łąki, na której pasą się pieski wyprowadzane licznie przez mieszkańców, a
        środkiem wiedzie wydeptana ścieżka. Niewielki nakład i można z tego zrobić
        osiedlowy kompleks sportowy, a jeśli kasy brak - spróbować napisać projekt do
        UE. Tylko trzeba trochę wyobraźni.
        • jawor10 Niech się wezmą do roboty ci, którzy biorą kasę 04.02.08, 09:16
          Społecznicy to do sadzenia drzewek a nie załatwiania wielkich spraw,
          macie taki wielki zarząd - potężne pieniądze biorą za nic.
          Taki ZWM to jak małe miasto, które ma swój basen, akwapark, stadion,
          park, lodowisko, halę sportową i inną infrastrukturę ( szpitale,
          ratusz, itp). czasem lepiej mieszkać w takim małym mieście, gdzie
          jest wszystko. A tutaj wszyscy pędzą do centum ciasnej mieściny
          Opola, w której jest niewiele.
          • Gość: zośka Re: Niech się wezmą do roboty ci, którzy biorą ka IP: *.punkt.pl 04.02.08, 13:01
            kurczę-JAWOR!!!!!!
            mIESZKAŃCY PODATKI PŁACĄ DO RATUSZA, A NIE DO SPÓŁDZIELNI.
            Nie ma powodu, żeby spółdzielnia budowała aqapark i stadiony.
            • dar54 Podatniku "zośko" - powodzenia 04.02.08, 13:29
              Nie masz racji, a jeżeli masz mieszkanie na ZWM to współczuję, że
              nie wiesz za co płacisz w kosztach utrzymania mieszkania. ZWM to
              jest teren spółdzielni i ich członków. Miasto może ale nie musi
              partycypować w kosztach inwestycji na osiedlu. Jeżeli mieszkańcy
              postanowią sobie wybudować akwapark, bo ich na to stać, to tylko
              mogą otrzymać zgodę od architekta miejskiego.
              Podatniku "zośko" - domagaj się od miasta , żeby wybudowali Ci z
              Twoich podatków aqapark i stadiony.
              Powodzenia w walce z kasjerem Twojego podatku.
              • Gość: zośka Re: Podatniku "zośko" - powodzenia IP: *.punkt.pl 04.02.08, 13:40
                nie przyszło mi do głowy, aby z mojego czynszu -i Twojego
                spółdzielnia wybudowała aqapark , stadion i lodowisko.
                Potrzebuję czasu, aby to przeanalizować.
                A póki co- pozdrawiam.
                To może i za pieniądze mieszkańców mieszkań komunalnych dałoby się
                coś wybudować, ku szczęśliwości ogółu.
                • dar54 Re: Podatniku "zośko" - powodzenia 04.02.08, 14:10
                  Komunalka to już problem miasta.Ale miasto masz też bezdomnych i z
                  nich nic nie ściągnie.
                  Zdziwiłbyś się jak młodzi spółdzielcy w Białymstoku decydowali o
                  rozwoju osiedli,miasta,aż zazdroszczę im.....
                  • dar54 Opole ma PO - budowlańców i może architektów 04.02.08, 14:16
                    Miasto potrzebuje głosu młodych architektów

                    Jak sprawić, by Białystok stał się miejscem, w którym odnajduje się
                    także młode pokolenie? W jaki sposób do dyskusji o przestrzeni
                    miejskiej dopuścić świeżą krew? Miasto powinno organizować więcej
                    konkursów na opracowanie koncepcji dla konkretnych terenów wśród
                    studentów architektury
                    Rozmowa o pomyśle na przestrzeń Białegostoku

                    Monika Kosz-Koszewska: Architektura na białostockiej politechnice to
                    jedyny kierunek, który może mieć bezpośredni wpływ na wygląd
                    przestrzeni miejskiej. Podczas gdy w wielu miastach środowiska
                    studenckie są bardzo aktywne, jeśli chodzi o dyskusję i realizację
                    często nowatorskich, odważnych pomysłów, w Białymstoku tego brakuje.
                    Czy białostoccy studenci nie widzą potrzeby, by zmieniać najbliższe
                    otoczenie?

                    Dr inż. arch. Bartosz Czarnecki, prodziekan do spraw nauki wydziału
                    architektury Politechniki Białostockiej: Nasi studenci z natury
                    rzeczy są projektantami, więc mogą przede wszystkim inspirować
                    miasto do pewnych realizacji. Najczęściej jednak twórcza energia
                    studentów znajduje ujście w konkursach krajowych i zagranicznych.
                    Studenci pracują na rzecz różnych organizacji. Na przykład co roku
                    biorą udział w sesji "Dzień Barwy" Instytutu Wzornictwa
                    Przemysłowego w Warszawie, pomagali też w projektowaniu
                    kliniki "Budzik" (przeznaczonej dla dzieci w śpiączce, którą
                    opiekuje się fundacja "Akogo?" założonej przez aktorkę Ewę
                    Błaszczyk). W Białymstoku współpracują z urzędem miejskim może przy
                    mniej spektakularnych, ale potrzebnych konsultacjach planistyczno-
                    urbanistycznych. Ostatnio ta młoda krew opracowywała na przykład
                    koncepcję na rejon ulicy Angielskiej [drewniane budownictwo na
                    osiedlu Bema - red.]. Być może będzie to miało wpływ na kształt tej
                    okolicy.

                    Czy to oznacza, że w Białymstoku młodym architektom nie daje się
                    szansy wypowiedzi?

                    - To fakt, że Białystok był do tej pory miastem dość uśpionym, jeśli
                    chodzi o nowatorskie rozwiązania i dlatego nasi studenci nie
                    widzieli tu dla siebie pola do manewru. Teraz faktycznie ich pomysły
                    mogą być inspiracją, mogą wyznaczać kierunki projektowe dla
                    konkretnej przestrzeni i przynajmniej częściowo znaleźć swoje
                    odzwierciedlenie w rzeczywistości. Tak było w przypadku pomysłu na
                    zagospodarowanie doliny rzeki Białej. Ten temat wyszedł od nas, a
                    miasto go podchwyciło. Do minionych wakacji studenci pod okiem
                    wybitnego krakowskiego architekta Romualda Loeglera zajmowali się
                    zagospodarowaniem śródmiejskiego odcinka doliny rzeki Białej.
                    Niektóre propozycje były bardzo kontrowersyjne, na przykład
                    poprowadzenie części alei Piłsudskiego pod ziemią, by połączyć ulicę
                    Kościelną. Ale właśnie te opracowania stały się zaczynem do dyskusji
                    w urzędzie. Teraz czekamy na konkrety, bo magistrat zapowiedział
                    już, że będzie konkurs na zagospodarowanie tych terenów.

                    Czy przyszli architekci podczas zajęć zajmowali się jeszcze innymi
                    pomysłami, które miałyby konkretne zastosowanie w urządzaniu
                    Białegostoku?

                    - Statutowo jesteśmy zobligowani do świadczeń na rzecz miasta i
                    całego regionu. Na przykład na prośbę urzędu miejskiego mamy
                    przedstawić propozycje kramów, w których sprzedawane będą regionalne
                    produkty przy rynku Siennym. Studenci robią też opracowania rejonu
                    ulicy Zwycięstwa i alei Solidarności. To teren poprzemysłowy, a
                    jednak w pobliżu centrum miasta. Pracujemy ze studentami nad tym,
                    jak zmienić go w ciekawą przestrzeń o funkcjach usługowych.

                    Czy nie byłoby sensowniej poddawać projekty studentów pod publiczną
                    dyskusję, na przykład wystawiając makiety z projektami na ulice? W
                    ten sposób sami mieszkańcy mogliby decydować, czy ich pomysły są na
                    tyle dobre, by wcielać je w życie.

                    - Jeszcze w 2005 roku pokazywaliśmy prace studenckie w witrynach
                    sklepów przy Lipowej. Niestety takie akcje wiążą się zawsze z
                    kosztami. Taka działalność może być także prowokująca. Na przykład,
                    gdy mieliśmy jeszcze siedzibę przy ulicy Krakowskiej, czyli
                    właściwie w samym centrum miasta, studenci I roku organizowali wokół
                    budynku coś w rodzaju warsztatów, które przeradzały się w happening.
                    Młodzież budowała makiety, były to formy przestrzenne o wielkości
                    nawet dwa na dwa metry. Te instalacje były naprawdę widowiskowe,
                    niestety chwilowo pomysł obumarł, bo zmieniły się programy
                    nauczania. Będziemy chcieli do tego wrócić, tu oczywiście potrzebna
                    jest interakcja z miastem. Chcemy raz na jakiś czas ingerować w
                    przestrzeń miejską, sprawdzając, jak można ją zmienić.


                    • Gość: ? Re: Opole ma PO - budowlańców i może architektów IP: *.punkt.pl 04.02.08, 16:10
                      w sieci ostatnio panuje dziwna zaraza
                      wkleja się głupie teksty zupełnie bez słowa komentarza, po co? aby zaśmiecać forum?
                      • Gość: zośka Re: Opole ma PO - budowlańców i może architektów IP: *.punkt.pl 04.02.08, 21:42
                        no właśnie.Chciałam prosić, aby choć w przybliżeniu forumowicz
                        napisał, jak to się pzekłada na ZWM, albo i Opole.
                        Studenci Instytutu Sztuki zoztali zaproszeni do współorganizowania
                        przedsięwzięcia.
                        Zastanawiali się 4 miesiące.Bezskutecznie.
                        Chwała panu Czernikowi który ma polot,charyzmę i robi z tego użytek
                        w swoim teatrze.
                      • smerfix To jednak jest małomiasteczkowość opolan 04.02.08, 22:05
                        Rzeczywiście ciekawe informacje o innym mieście - zwłaszcza z
                        wschodniej ściany - bulwersują małomiasteczkową inteligencję.
                        Niestety tamci są zaangażowani w dzieło budowania swojego regionu,
                        czują się z nim związani, widzą dla siebie przyszłość. To nie
                        opolszczyzna , która widzi tylko OJRO - zdobyte różnymi
                        niewolniczymi pracami, których miejscowi nie chcą wykonywać.
                        Pojedźcie na wschód Polski, a zobaczycie radość na twarzach tych
                        ludzi, a nie jak tutaj smutasy.Niestety jeżeli nie dba się o własne
                        gniazdo, to przyszłośc jest bardzo marna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka