Gość: baazzylia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.02.06, 16:05
Podejmuję temat z pełną świadomością, że wywoła kontorwersje, ale jestem
ciekawa waszych opinii. Lata komuny minęły, obecnie w sklepach jest wszystko,
do wyboru do koloru, tak, że wszystko to chciałoby się mieć. Sama urządzam
mieszkanie krok po kroku, tak więc widzę ile te wszystkie piękne cacka
kosztują. Jak tak czytam rózne posty na forum i słucham znajomych to nie
wiem, czy ja jestem taka staroświecka, czy ludziom się w głowach
poprzewracało, bo mam wrażenie, że nie żyjemy w Polsce, gdzie przeciętnie
człowiek zarabia 1200 zł na rękę, tylko w jakimś finansowym raju.
Ludzie sami się napędzają, biorą ogromne kredyty, a potem nie dojadają,
oszczędzają na rozrywkach, na życiu w ogóle. No, ale przecież kuchnię to
wypada mieć zabudowaną, nawet taką najtańszą, no bo znajomi mają, do tego
nową łazienkę, no bo to na lata, to się opłaca, plus solidne meble, najlepiej
szafę z Komandora, przecież szafa musi być porządna. Osobiście mamy
znajomych, którzy po takim gruntownym remoncie zaprosili nas na
popularną "parapetówkę" i poczęstowali bigosem na spodeczkach, bo dla
wszystkich nie starczy...
A spójrzmy prawdzie w oczy urządzenie nowoczesnej kuchni to kosztowna
impreza: biorę tak średnio: 1500 lodówka, 1500 kuchenka do zabudowy, 500
zlew, 500 zmywarka, 500 okap, do tego mebelki najtańsze 3000, plus stół i
krzesła 600 to wychodzi nam tak grubo ponad 8tys, bez popuszczania fantazji.
Do czego zmierzam? Nie chcę być posądzona o zazdrość, czy dociekanie dlaczego
innych stać, a mnie nie, ale jak się rozglądam dokoła, to znajomi raczej nie
są prezesami wielkich firm, zarabiają mało lub bardzo mało, to skąd te
ambicje, że tak trzeba? Czy tylko ja to zauważam?