s555toch
16.05.14, 13:34
Jak oczekiwać przestrzegania Regulaminu przez użytkowników, skoro nie robią tego moderatorzy...
"Opiekun" F. Religia snajper55 nie kasuje wątków niezwiązanych z tematyką FR - ba , nawet się do nich dopisuje - tym samym pochwalając łamanie Regulaminu. Po raz kolejny pokazuje , że nie ma kompetencji moderatora forum...
forum.gazeta.pl/forum/w,721,150955554,150955554,Nadzieja_i_Wiara.html
forum.gazeta.pl/forum/w,721,150886759,150886759,Jezyk_trolli.html
forum.gazeta.pl/forum/w,721,150939361,150939361,Cysorz_to_ma_klawe_zycie.html
Jednocześnie ten sam snajper55 usuwa mój wpis jak najbardziej zgodny z tematyką FR...
Gdzie tu jest złamanie Regulaminu ?...
:
forum.gazeta.pl/forum/w,396,150947941,150947941,Rocznica_Objawien_Fatimskich.html
Niedługo 100. rocznica Objawień , z którymi jest związany Cud "wirującego słońca"
13 maja 1917 r. bawiliśmy się z Hiacyntą i Franciszkiem na szczycie zbocza Cova da Iria. Budowaliśmy murek dookoła gęstych krzewów, kiedy nagle ujrzeliśmy jakby błyskawicę.
– Lepiej pójdźmy do domu – powiedziałam do moich krewnych. – Zaczyna się błyskać, może przyjść burza.
– Dobrze! – odpowiedzieli.
Zaczęliśmy schodzić ze zbocza, poganiając owce w stronę drogi. Kiedy doszliśmy mniej więcej do połowy zbocza, blisko dużego dębu, zobaczyliśmy znowu błyskawicę, a po zrobieniu kilku kroków dalej ujrzeliśmy na skalnym dębie Panią w białej sukni, promieniującą jak słońce. Jaśniała światłem jeszcze jaśniejszym niż promienie słoneczne, które świecą przez kryształowe naczynie z wodą. Zaskoczeni tym widzeniem zatrzymaliśmy się.
Byliśmy tak blisko, że znajdowaliśmy się w obrębie światła, które Ją otaczało, lub którym Ona promieniała, mniej więcej w odległości półtora metra.
Potem Nasza Droga Pani powiedziała:
– Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię!
– Skąd Pani jest? – zapytałam.
– Jestem z Nieba!
– A czego Pani ode mnie chce?
– Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez 6 kolejnych miesięcy, dnia 13 o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz. (Siódmym razem było objawienie już 16 czerwca 1921 r., w przeddzień odjazdu Łucji do Vilar de Porto. Chodzi o objawienie z osobistym orędziem dla Łucji, dlatego nie uważała go za tak ważne).
– Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany, i jako prośba o nawrócenie grzeszników?
– Tak, chcemy!„
– Będziecie więc musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą!
Wymawiając te ostatnie słowa (łaska Boża itd.), rozłożyła po raz pierwszy ręce, przekazując nam światło tak silne, jak gdyby odblask wychodzący z Jej rąk. To światło dotarło do naszego wnętrza, do najgłębszej głębi duszy i spowodowało, żeśmy się widzieli w Bogu, który jest tym światłem, wyraźniej niż w najlepszym zwierciadle.
Pod wpływem wewnętrznego impulsu również nam przekazanego padliśmy na kolana i powtarzaliśmy bardzo pobożnie:
– O Trójco Przenajświętsza, uwielbiam Cię. Mój Boże, mój Boże, kocham Cię w Najświętszym Sakramencie.
Po chwili Nasza Droga Pani dodała:
– Odmawiajcie codziennie Różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny!
Potem zaczęła się spokojnie unosić w stronę wschodu i wreszcie znikła w nieskończonej odległości. Światło, które Ją otaczało, zdawało się torować Jej drogę do przestworza niebieskiego. Z tego powodu mówiliśmy nieraz, że widzieliśmy, jak się niebo otwierało.
www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/77091,97-rocznica-objawien-fatimskich.html