Gość: Jan Piński
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.07.05, 20:16
Uciekł przed komisją śledczą. Twierdzi, że jest uczciwy, ale boi się
odpowiadać na pytania. Mowa nie o Aleksandrze Kwaśniewskim, ale o osobie,
którą tzw. układ wytypował na następnego namiestnika Polski - o Włodzimierzu
Cimoszewiczu.
Czego przestraszył się Cimoszewicz? Prawdopodobnie pytań o to ile w 2001 r.
posiadał akcji PKN Orlen, a także za ile je sprzedał. Posłów komisji śledczej
ciekawiło także co Cimoszewicz może powiedzieć o głównym bohaterze jej
śledztwa - firmie J&S. Przypomnijmy: to właśnie Cimoszewicz był premierem gdy
tajemnicza firma J&S podpisała swój pierwszy długoterminowy kontrakt z
Petrochemią Płocką, poprzednikiem PKN Orlen. Trudno uwierzyć, aby tajne
służby nie raportowały mu na temat tej firmy.
Tchórzostwo Cimoszewicza, to dowód słabości tzw. układu, czyli tracących
wpływy postkomunistów, ich agentury i popleczników. Okazuje się, że 15 lat
robienia ludziom wody z mózgu ma swój kres. Cimoszewicz jest równie
wiarygodny, co bezpartjny. Kreując się na człowieka "z boku polityki", były
premier, były minister spraw zagranicznych, wieloletni członek PZPR
przekroczył granice przyzwoitości i dobrego smaku. Determinacja z jaką
zamieszani w afery politycy - jak prezydent Aleksander Kwaśniewski -
popierają Cimoszewicza, oznacza jedno. Za jego prezydentury będą czuli się
bezpiecznie.
Jan Piński