Dodaj do ulubionych

do tych co nie czytali Miłosza "Zniewolony umysł"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.06, 16:47
przeczytajcie
będziecie zdumieni,
Obserwuj wątek
    • Gość: ech Re: do tych co nie czytali Miłosza "Zniewolony um IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.06, 18:41
      zdaje się ze wielu nie czytało
      • Gość: 123e.. Re: do tych co nie czytali Miłosza "Zniewolony um IP: *.plock.msk.pl 23.08.06, 18:56

        Wiersz napisany przez Czesława Miłosza we Lwowie w 1939 roku. Wydrukowany w
        miejscowej prasie za zezwoleniem władz radzieckich i nagrodzony specjalną
        nagrodą Stalina.


        1. Runą w łunach, spłoną w pożarach
        Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne
        I w bezpowrotnym zgubi się szlaku
        Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków

        2. O słońce jasne, wodzu Stalinie
        Niech władza twoja nigdy nie zginie
        Niech jako orłów prowadzi z gniazda
        Rosji i Kremla płonąca gwiazda

        3. Na ziemskim globie flagi czerwone
        Będą na chwałę grały jak dzwony
        Czerwona Armia i wódz jej Stalin
        Odwiecznych wrogów swoich obali

        4. Zmienisz się rychło w wieku godzinie
        Polsko , a twoje córy i syny
        Wiara i każdy krzyż na mogile
        U stóp nam legnie w prochu i pyle.


        Polska to "irytujacy obszar miedzy Niemcami i Rosja" (Prywatne Obowiazki)

        "Dla Polski nie ma miejsca na Ziemi" - (Rok mysliwego" "Polska to Ciemnogrod
        (Prywatne Obowiazki),
        Polska to "odbytnica Swiata" (Abecadlo Milosza),
        " Gdyby mi dano sposob, wysadzilbym ten kraj w powietrze" (Rodzina Europy),
        "Polak musi byc swinia, poniewaz sie Polakiem urodzil" (Prywatne obowiazki)

        W liscie do M. Wankowicza pisal "Jestem bardzo malo polski w sensie, jaki
        temu slowu zwyklo sie nadawac; standardy obowiazujace wsrod szlachetnych
        Polakow sa mi najzupejniej obce.Moj umysl jest zydowski"

        Ciekawe jakie on mial o sobie wielkie wyobrazenie a jak skonczyl, pojechal do
        tego kraju i siedzial w nim do koncza zycia, mimo, ze byla tam na niego
        ciagla nagonka. Okazal sie typowo polskim idiota niestety.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=46667044&v=2&s=0
        No powiedzcie mi czy to jest prawda czy fałsz? Pytam znawców literatury
        polskiej i historyków. Kto zna odpowiedż? To przeciez noblista. No to jak? Wie
        ktoś kim był Miłosz?
    • Gość: rew Re: do tych co nie czytali Miłosza "Zniewolony um IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 19:38
      dedykacja dla kawki,
      • kawka Tak się to czyta! 25.08.06, 20:13
        Dzięki za dedykację, poproszę jeszcze o kwiatki :-)))))

        A tak poważnie, to ten inkryminowany przez was wiersz był żartem, psikusem, jaki
        Miłosz spłatał cenzurze. Wydrukowano go zwrotka po zwrotce, tymczasem należy go
        czytać "ciurkiem" w takim ustawieniu: pierwsza zwrotka razem z trzecią, druga z
        czwartą.



        1. Runą w łunach, spłoną w pożarach 3. Na ziemskim globie flagi czerwone
        Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne Będą na chwałę grały jak dzwony
        I w bezpowrotnym zgubi się szlaku Czerwona Armia i wódz jej Stalin
        Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków Odwiecznych wrogów swoich obali


        2. O słońce jasne, wodzu Stalinie 4. Zmienisz się rychło w wieku
        godzinie
        Niech władza twoja nigdy nie zginie Polsko , a twoje córy i syny
        Niech jako orłów prowadzi z gniazda Wiara i każdy krzyż na mogile
        Rosji i Kremla płonąca gwiazda U stóp nam legnie w prochu i pyle.


        Możliwe, że na monitorze komputerów sprawia to trudność. Dlatego poniżej wersja
        nieco "uładzona". Przyjemnej lektury!


        1. Runą w łunach, spłoną w pożarach 3. Na ziemskim globie flagi czerwone
        Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne Będą na chwałę grały jak dzwony
        I w bezpowrotnym zgubi się szlaku Czerwona Armia i wódz jej Stalin
        Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków Odwiecznych wrogów swoich obali

        2. O słońce jasne, wodzu Stalinie 4. Zmienisz się rychło w wieku godzinie
        Niech władza twoja nigdy nie zginie Polsko , a twoje córy i syny
        Niech jako orłów prowadzi z gniazda Wiara i każdy krzyż na mogile
        Rosji i Kremla płonąca gwiazda U stóp nam legnie w prochu i pyle.
        • Gość: 123... Re: Tak się to czyta! IP: *.plock.msk.pl 25.08.06, 20:38
          Powiadasz - psikus!
          Czy wiersz był pisany dla cenzury? A nagroda? Też wzięta z żartu?
          Gdzieże, gdzież instrukcja czytania tego wiersza? Istnieje taka?
          Zaiste! Interesująca aranżacja czytania wiersza.
          Pytanie czy wszyscy ja wówczas znali. A dzisiaj?
    • Gość: razem Re: do tych co nie czytali Miłosza "Zniewolony um IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 20:25
      i kto to mówi? a wszystkie inne wiersze niesamowicie szkalujące Polaków
      nauczycielko, nie znasz to dam na net kilka,
    • Gość: asd Stalin i jego ludzie strasznie nie kumate byli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 20:46
      Gorki nie za takie cos zginął a Miłosz nagrodzony
      • kawka Bzdury! 25.08.06, 21:20
        Ta wasza nienawiśc kiedyś was zadusi, naprawdę. Znalazł ktoś jakiś wierszyk w
        internecie i od razu ma wroga, polakożercę okropnego, Miłosza. A może, zamiast
        tak pluć jadem, poczytałbyś coś więcej jeden z drugim? Wiersz, który tak was
        rozjątrza, powstał nie wiadomo kiedy i nie wiadomo, kto go napisał. Mimo że nie
        miałby się czego wstydzić, bo wiersz, zwłaszcza w swojej łamgłówkowej
        konstrukcji jest naprawdę dobry i świadczyć mógłby o patriotyzmie autora, Miłosz
        nigdy nie przyznał się do jego napisania. Nie ma go w żadnych antologiach.
        Poczytajcie sobie o tym, zanim zaczniecie znowu coś wypisywać. Mogę tu nawet
        uchodzić za nauczycielkę, ale nie chce mi się wszystkiego wykładać, zresztą co
        to da, skoro wy już i tak swoje wiecie. Lepiej obejrzyjie fajny film na Plusie.
        O wspaniałym człowieku, Mahatmie Gandhim.
    • Gość: wsd Re: do tych co nie czytali Miłosza "Zniewolony um IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 21:11
      Koniec wojny. Tysiące akowców zostaje zamordowanych przez komunistyczne władze.
      Np znany żołnierz podziemia "Anoda". Miłosz jest ambasadorem świeżo montowanego
      państwa komunistycznego. Trwa jego "przygoda intelektualna".

      W tym czasie Jacek Kuroń wydaje w ręce komunistycznej bezpieki dwóch żołnierzy
      AK - ukrywających się działaczy - harcerzy. Zostają oni zamordowani w jednej z
      wielu zbrodni sądowej. W zbroniach tych czynny udział bierze Stefan Michnik -
      przyrodni brat dobrze nam znanego z jednej z redakcji poczytnych dzienników
      Adama Michnika. wsd
    • Gość: der. kawka, nie kompromituj sie, poczytaj Miłosza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 21:46
      ...dla Polski nie ma miejsca na ziemi ("Rok myśliwego")

      ...gdyby mi dano sposób, wysadziłbym ten kraj w powietrze ("Rodzinna Europa").
    • Gość: do kawki Re: do tych co nie czytali Miłosza "Zniewolony um IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 02:05
      SKAŁKA NIE DLA MIŁOSZA

      W związku z planowanym pochowaniem Czesława Miłosza na Skałce, długo czekałem
      na, oczywiste dla mnie, zwykłe Nie od ks. przeora Andrzeja Napiórkowskiego.

      Jest dla mnie przerażający brak tego "Nie". Czyżby ze Skałki usiłowano zrobić
      to samo, co uczyniono po wojnie z Alei Zasłużonych na Powązkach? Zainicjowano
      tam profanacje i stworzono precedens do następnych podobnych profanacji, jak
      pochowanie Czesława Miłosza w Krypcie Zasłużonych kościoła Paulinów Na Skałce w
      Krakowie. Na Skałce mamy jeszcze nieskalany, drugi po Wawelu narodowy Panteon.

      Czyżby ojcowie Paulini wraz ze swoim przeorem ks. Andrzejem Napiórkowskim oraz
      Metropolitą Krakowskim, podobnie jak radni Krakowa, którzy nadali Miłoszowi
      tytuł Honorowego Obywatela Miasta Krakowa, wraz z obszernym mieszkaniem, a
      Prezydent Polski - Order Orła Białego, nie zdawali sobie sprawy z tego, do
      jakiego stopnia Miłosz zionął nienawiścią do Polski, Polaków i polskiego
      Kościoła?
      Nie zdawali sobie sprawy, jak wiele krzywdy Miłosz sprawił Polsce, Polakom i
      Kościołowi Katolickiemu swoją aktywnością literacką, spotęgowana przyznaniem mu
      Nagrody Nobla. Ile krzywdy sprawił swoją wieloletnią działalnością pedagogiczną
      jako profesor na Wydziale Języków i Literatur Słowiańskich Uniwersytetu
      Kalifornii w Berkeley? Czesław Miłosz, zawsze Litwin, nigdy Polak, przekazywał
      amerykańskim i wielonarodowym studentom swoją nienawiść do Polski i
      psychopatyczne uprzedzenia do literatury polskiej i jej filarów:

      Antypolskie paszkwile Miłosza

      Przykłady antypolskiej psychopatii tego poety, którą naszpikowana jest jego
      twórczość.

      Polak musi być świnią, ponieważ się Polakiem urodził ("Prywatne obowiązki").

      O polskiej literaturze: Bo ty jesteś mową upodlonych, mową nierozumnych i
      nienawidzących siebie bardziej niż innych narodów, mową konfidentów, mową
      pomieszanych, chorych na własną niewinność (wiersz "Moja wierna mowo").

      O polskim katolicyzmie: Przyrzekłem sobie, że nie zawrę nigdy przymierza z
      polskim katolicyzmem (...), czyli że nie poddam się małpom (książka "Rodzinna
      Europa").

      W "Traktacie teologicznym" zbezcześcił Matkę Bożą Częstochowską: Pochodzę z
      kraju, gdzie Twoje sanktuaria służą umacnianiu narodowej ułudy i uciekaniu się
      pod Twoją obronę, pogańskiej bogini, przed najazdem nieprzyjaciela

      ...dla Polski nie ma miejsca na ziemi ("Rok myśliwego")

      ...gdyby mi dano sposób, wysadziłbym ten kraj w powietrze ("Rodzinna Europa").

      ...patriotyzm i ojczyzna, czyli wartości zbiorowe. Jest mi to najzupełniej obce
      ("Tygodnik Powszechny", 1996 rok).

      Kiedyś było powiedzenie i zasada: Szlachectwo zobowiązuje. Później
      przynależność do inteligencji także zobowiązywała.
      No cóż, szlachectwo zlikwidowano, a inteligencję wymordowano wspólnym planem
      hitlerowsko-żydowsko-sowieckim. Jej niedobitki wymordowano lub zneutralizowano
      po wojnie. Istnieją teraz tzw. elity, do których przynależność nie zobowiązuje
      do niczego, a więc tym bardziej do znajomości twórczości noblisty i jego
      biografii. Efektem może stać się umieszczenie Miłosza w sanktuarium obok tych,
      których najbardziej nienawidził - ku zdumieniu i pośmiewisku całego świata.

      Żywię jednak nadzieję, że przynajmniej ojcowie Paulini wraz ze swoim przeorem,
      którym powierzono pieczę nad sanktuarium, poczują się zobowiązani do
      wypełniania swojej powinności.

      Wojciech Właźliński
      22. VIII. 2004
      netpol@interaccess.com


      --------------------------------------------------------------------------------

      netpol@interaccess.com
      PoloniaNet, powrot
      • Gość: 123... Re: Kawka IP: *.plock.msk.pl 27.08.06, 09:44
        ?
        Hmmm...
        • Gość: golem Re: Kawka IP: *.plock.msk.pl 27.08.06, 09:50
          To coś pisze o tej postaci:
          piast.t19.ds.pwr.wroc.pl/~lupus/ListaZydow.html
          • Gość: hmmm Re: Kawka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 11:03
            ta stronka jest pełna nienawiści i goryczy, to jest poprostu smutne.
        • kawka Re: Kawka 27.08.06, 11:36
          Wojciech Właźliński, którego "złote myśli" ktoś tu wkleił, to znany antysemita o
          endeckich korzeniach, tych samych, z których wywodzą się Giertychowie i
          Wszechpolacy. Rozumiem, że ci, którzy wpisują w tym wątku swoje posty, to w
          większości apologeci tego nuru myślowego - pełnego nienawiści, chętnie
          zamieniający argumenty na kamienie. Dla mnie to "odkrycie" to koniec dyskusji.
          Dlatego na finał posłużę się znalezioną w internecie recenzją książki Czesława
          Miłosza, może komuś pozwoli ona zrozumieć, skąd bierze się nienawiść pewnych
          kręgów do tego autora.
          PS. Niektórzy cytują tu słowa Miłosza, zapominając o kontekście. To zwyczajna
          manipulacja.

          HELENA ZAWORSKA

          Ciężar wolności

          Czesław Miłosz proponuje nam wyprawę do drugiej Rzeczypospolitej, którą
          idealizujemy tym namiętniej, im więcej mamy trudności z organizowaniem życia w
          naszym dzisiejszym państwie.

          W pierwszych zdaniach wstępu do swej historycznej, dokumentalnej, a zarazem
          bardzo osobistej, wspomnieniowej książki Miłosz pisze: "Dzisiaj bez przesady
          można powiedzieć, iż tamta Polska jest krainą mityczną, słabo opisaną i rzadko
          zwiedzaną przez nowe pokolenia. Ale przecie tam i wtedy rosłem, i wychowywałem
          się. W 1918 roku miałem lat siedem, w 1939 - dwadzieścia osiem. Ukształtowało
          mnie więc Dwudziestolecie i jestem trochę w sytuacji starca, który opowiada
          dzieciom, jak to kiedyś było. Zastanawiałem się, w jaki sposób prowadzić taką
          gawędę, i doszedłem do wniosku, że zamiast próby opisu posłużę się głosami
          ludzi, którzy wtedy żyli i uczestniczyli w codziennych zagadnieniach i wyzwaniach".

          Powstała książka niezwykła. W roku 1998 w Krakowie doktorant polonistyki
          Uniwersytetu Jagiellońskiego Kamil Kasperek prowadził pod kierunkiem Czesława
          Miłosza poszukiwania materiałów w wielu bibliotekach. Zebrane teksty, bardzo
          bogate i różnorodne, pomieściły się w jednej książce tylko dlatego, że jest ona
          gawędą autorską, prowadzoną przez poetę. Obok dokumentów historycznych,
          postanowień traktatów pokojowych, protokołów z debat sejmowych i konferencji,
          publicznych przemówień, istnieją tu ulotki rozrzucane po ulicach, zapisy w
          pamiętnikach, listach, a także artystyczne kreacje ówczesnej rzeczywistości w
          utworach literackich, w pieśniach i legendach. Takie połączenia okazały się
          zaskakująco wymowne, zdumiewające. Pozwoliły uchwycić migotliwą, różnie
          przeżywaną i ocenianą aurę epoki. Miłosz wie, że zapoznanie się z tamtą Polską
          może stać się trudnym przeżyciem, a nawet wstrząsem. "Moim celem było pokazać
          sprzeczności tamtego państwa, nie łagodząc ich..." - przyzna otwarcie. I doda:
          "nie mam zamiaru ukrywać mojej stronniczości, bo tamta Polska nie odpowiadała
          wcale idealnemu obrazowi, jaki nowe pokolenie może sobie stworzyć. Dość było
          zjawisk budzących przerażenie, litość i gniew. Przecie te właśnie silne uczucia
          przesądzały o tym, czym stałem się jako poeta i ślady tych uczuć można znaleźć w
          moich utworach".

          Wyprawa w Dwudziestolecie jest książką dramatyczną, ponieważ świeżo odzyskana
          wolność okazała się ciężarem trudnym do udźwignięcia przez ludzi mających
          doświadczenie bitewne, ale nie znających się na rządzeniu nowoczesnym państwem.
          W dodatku było to państwo wielonarodowe i wielowyznaniowe. Wymarzona przez
          pokolenia "jutrzenka swobody" zmieniała się w łuny kolejnych wojen i pogromów.
          Wolimy o tym nie pamiętać, ale Miłosz w swojej książce jest nieustępliwy,
          przypomina sprawy najbardziej drażliwe, okrutne, głupie. Nie rozmawia tutaj z
          nami ostrożnie i przymilnie. Nie jest przecież żadną pociechą fakt, że
          dzisiejsze kłopoty z wolnością i rządzeniem przypominają niegdysiejsze klęski.
          Wręcz przeciwnie, można popaść w rozpacz, gdy uświadomi się nieznośną
          powtarzalność naszych błędów, zarówno przed szkodą, jak i po szkodzie.

          Piłsudski - wielki Przegrany

          "Pochodziłem z rodziny o sympatiach piłsudczykowskich, dla której słowo 'endek'
          było wyzwiskiem" - pisze Miłosz na pierwszych stronach. Marszałek był dla niego
          legendą, wyzwolicielem, wileńskim krajanem. Widział go w szkole, wpatrywał się w
          niego z nabożeństwem, stojąc w pierwszym szeregu, cały w zachwycie. W roku 1918
          Piłsudski chciał budować Rzeczpospolitą Obojga Narodów, marzył mu się układ
          rodem z unii lubelskiej. "Do realizacji tych planów miał wierne mu wojsko,
          natomiast przeciw - polityków prawicy, z Romanem Dmowskim na czele, którzy od
          początku opowiadali się za scentralizowanym państwem narodowym". To, co
          Piłsudski musiał przejść z Litwinami, Białorusinami, Ukraińcami było dramatem na
          wielką skalę.

          Miłosz opowiada historię tych lat i tych ziem poprzez dokumenty, wycinki z
          ówczesnej prasy, przemówienia, listy, uchwały i oświadczenia różnych komitetów
          narodowych, deklaracje grup żydowskich itp. Kult federacyjnych pomysłów
          Piłsudskiego był wielki, ale wydarzenia stawały się coraz bardziej krwawe,
          zwycięstwa chwilowe, aż po wielką przegraną, jaką okazał się traktat ryski
          zawarty po zwycięstwie Piłsudskiego w wojnie 1920 roku, zaprzepaszczający
          właściwie to zwycięstwo. Dokładny opis tych długotrwałych, zawikłanych
          pertraktacji należy do najciekawszych i najmniej znanych faktów historycznych.
          Ze zdumieniem czyta się, jak dalece nasze fobie i walki wewnętrzne niszczyły
          polskie szanse dyplomatyczne.

          Dzisiejszy Polak prawdopodobnie nigdy nie zetknął się z materiałami, które tak
          obficie cytuje w swej książce Miłosz. Wydobyte z bibliotek i archiwów, okazują
          się dokumentami wielkich namiętności i porachunków ludzkich. Oto jeden z
          niezwykłych przykładów: list otwarty do profesora Stanisława Grabskiego, posła
          na sejm z ramienia Endecji, którego opinia publiczna ziem wschodnich czyniła
          odpowiedzialnym za stanowisko polskiego sejmu. Ten list, pełen rozpaczy, patosu
          i oburzenia kończył się tak: "Stanisławie Grabski! Niech świadomość, iż nie ma
          tej minuty i sekundy, kiedy by Twe imię nie było przeklinane, nie da Ci zamknąć
          spokojnie oczu, a gdy wreszcie staniesz przed Najwyższym, zdając rachunek ze
          swych czynów, niech straszny głos: Kainie Grabski, cóżeś uczynił ze swych braci
          białoruskich? Niech Cię prześladuje w wieczności! Kainie Grabski! Bądź kroć
          kroci razy przeklęty! - Prawnuk Tadeusza Reytana Henryk Grabowski. Warszawa, 13
          kwietnia 1921 r." (Druk w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej).

          Styl uprawiania polityki bywał wprost nieprawdopodobny. Oto artykuł z prawicowej
          "Myśli Narodowej" z 16 grudnia 1922, w którym Piłsudski uznany jest za agenta
          międzynarodowego żydostwa: "Międzynarodowe żydostwo, chcąc się za wszelką cenę
          utrzymać w Polsce, nie chcąc żadną miarą dopuścić do całkowitej niepodległości
          Narodu Polskiego w Polsce - chcąc Polskę - jako państwo narodowe zniszczyć,
          chciało mieć jeszcze choć przez siedem lat na czele tego państwa człowieka,
          którego polityka z każdym dniem pchała je ku ruinie i niemocy".

          Prawica przypuszczała, że zostanie postawiona kandydatura Piłsudskiego na
          pierwszego prezydenta odrodzonej Polski i tak zajadle atakowała. Autor artykułu
          ks. dr Kazimierz Lutosławski tymi słowy kończył swe wywody: "Naród zwyciężył -
          miecz wroga przełamał mu się w dłoni, kandydat przed wyborami wycofał się z
          szranków ku przerażeniu swych zwolenników". Artykuł, zatytułowany "Zmora",
          pozostał w czasopiśmie, wyjęty obecnie z zapomnienia ku przerażeniu potomnych.

          Walka Piłsudskiego z sejmowładztwem, zamach majowy w 1926 roku, przy końcu życia
          wymykanie się władzy z jego rąk - wszystko to jest pokazane poprzez materiały
          śmiałe, utrzymane w ostrych barwach. Kontrastują z nimi spokojne, mówione
          (dyktowane przez autora) komentarze Miłosza.

          Imperiotwórcze zdolności

          Lata 30. to triumfalny rozwój totalitaryzmów na Wschodzie i Zachodzie,
          zbliżających świat do wojny i katastrofy. Opis tych lat robi wrażenie grozy,
          absurdu, dążenia do samozatraty przy propagandowym krzyku o sile i
          mocarstwowości. Wiemy, że część Polaków została zarażona tragikomicznymi snami o
          potędze. Fakty polityczne były i w Polsce przerażające, Miłosz rejestruje je bez
          przymykan
          • kawka cd. 27.08.06, 11:39
            Miłosz rejestruje je bez przymykania oczu i taryfy ulgowej. Materiał, który
            wybiera, ukazuje nie tylko polityczne formy faszyzacji państwa, ale także
            psychiczne, moralne skutki ulegania takim ideologiom. Miłosz cytuje na przykład
            charakterystyczny artykuł Kazimierza Studentowicza "Imperiotwórcze zdolności
            Polski" napisany po rozbiorze Czechosłowacji, z którego Polska skorzystała,
            zabierając Zaolzie. Autor uważa, że otwierają się właśnie przed Polską "w walce
            o jej pozycję imperialną nieograniczone wprost możliwości". Będą one zupełnie
            inne niż u groźnych faszystów hitlerowskich. Mamy być przykładem imperium
            szanującego innych, tolerancyjnego, ale umiejącego wykorzystać swoje szanse w
            ogólnym podziale świata na silnych i słabych, kolonizatorów i skolonizowanych.

            Cytowane tu reportaże Ksawerego Pruszyńskiego pokazują narastanie w masach
            nacjonalistycznej fali. Obóz Narodowo-Radykalny rekrutował mnóstwo członków
            spośród studentów, wiadomo, co działo się na wyższych uczelniach (getta ławkowe
            dla Żydów, bijatyki, pałowanie). W ulotce Zarządu Głównego Stronnictwa
            Narodowego czytamy: "Kto chce Polski silnej i niezależnej gospodarczo, kto chce
            dać chleb swoim, musi program odżydzenia Polski uznać za swój".

            Z książki Miłosza wieje grozą historii dwudziestowiecznej, która niszczyła nas
            moralnie, zanim runęła jako siła niszcząca biologicznie. Katastroficzna wizja
            świata, obecna również w jego poezji z tamtych lat, jest w tej książce
            udokumentowana. Autor zdaje sobie, oczywiście, sprawę, że uwydatnił ciemną
            stronę międzywojennego Dwudziestolecia. Więc zastrzega się, broni przed
            jednostronnością, przywołując heroiczne przykłady pracy nad zbudowaniem
            nowoczesnego państwa. Koronnym dowodem jest tu Gdynia oraz postacie tak
            wybitnych ludzi, jak Eugeniusz Kwiatkowski oraz prezydent Ignacy Mościcki.

            Miłosz mówi o nich z uznaniem, ceni ich zawodowe i naukowe kompetencje oraz
            pasję, jaką wkładali w budowanie nowoczesnego państwa. Wiadomo, jaką mieli
            sytuację ekonomiczną, jakich partnerów we władzach. Kwiatkowski nawet dał się
            wciągnąć w "imperiotwórcze" marzenia o silnej Polsce, działał w Ozonie i
            wygłaszał przemówienia ideologiczne w tym duchu. Twórca Gdyni i COP-u realizował
            przede wszystkim bardzo konkretne cele. Miłosz mówi: "Był jednym z tych, którzy
            jeżeli uprawiali politykę, to jako zło konieczne. Nawet w niektórych
            posunięciach Kwiatkowskiego przebłyska jakby zagadka jego osobowości, na
            przykład w jego rozmowach z opozycją czy nieudanej próbie pogodzenia
            Piłsudskiego z Sikorskim. Pragmatysta, chciał robić swoje, byle mu nie
            przeszkadzali". Niestety, zawsze pełno u nas "przeszkadzaczy", którzy wszystko
            wiedzą lepiej, choć nie mają kompetencji ani doświadczenia.

            "A Ignacy Mościcki? Żeby uczony, i to wybitny, stał na czele państwa? Czy to
            normalne w Europie tak bardzo przyzwyczajonej do walk zawodowych polityków o
            władzę? Zważmy, że najwyższy urząd w państwie sprawował przez 13 lat, od 1926 do
            klęski 1939, człowiek skromny, bezinteresowny, sumienny w wypełnianiu swych
            obowiązków - taki ukazuje się w pozostawionych o nim świadectwach. I nie znam
            piękniejszego świadectwa o przyjacielu niż biografia Mościckiego, którą napisał
            po wojnie Eugeniusz Kwiatkowski, mieszkający wtedy w Krakowie, po latach
            spędzonych na internowaniu w Rumunii i powrocie do Polski, gdzie został
            delegatem do spraw Wybrzeża, zanim pozbawili go stanowiska i nawet zakazali
            pobytu na Wybrzeżu, w Poznaniu i w Warszawie".

            "Kto z dzisiejszych młodych ludzi wie o zasługach i dramacie takich polskich
            bohaterów?" "Czy w 'państwowotwórczych' szkołach dzieci wtedy przerabiały
            biografie znakomitych mężów, jakiegoś polskiego Plutarcha? Wątpię..." -
            stwierdza Miłosz. Ani wtedy, ani teraz nie szukamy wzorów, zajęci głównie
            zajadłą walką z wewnętrznymi wrogami, których sami tworzymy z uporem godnym
            lepszej sprawy.
            • Gość: 123... Re: cd. "kawce" IP: *.plock.msk.pl 28.08.06, 10:17
              Usiłujesz zdusić poznanie obrzydliwstwem jakim jest nacjonalizm. Miłosz także
              używał tego narzędzia bardzo powszechnie i zdumiewająco swobodnie. Nie
              uwzględzniasz "kawko" innych argumentów prócz wybranych.
              Czy materiał "Głosu" a prezentowany na łamach:
              www.naszdziennik.int.pl/viewpage.php?page_id=21
              nie przewraca twoich "mechanicznych" argumentów? (Pal licho wiodącą
              ideologię Naszego Dziennika czy Głosu). Mechanicznych bo użytych jako
              narzędzia, a o prawdę tu przecież chodzi o nic więcej.
              Czyż nie uważasz, że pokora wobec faktów to szacunek dla prawdy? Nawet kiedy
              jest ona straszna ale jedyna?
          • Gość: iwo Re: Kawka to twoja kompromitacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 09:24
            brak wiedzy i uprzedzenie
    • Gość: tyt Re: do tych co nie czytali Miłosza "Zniewolony um IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 09:56
      Żydowski pisarz Artur Sandauer uważa to za normalne i tak bezczelnie uzasadnił
      żydowską przemoc i dominację:

      "W czasie wojny zginęli prości Żydzi i wybitni Polacy.

      Uratowali się wybitni Żydzi i prości Polacy.
      Dzisiejsze społeczeństwo w Polsce - mówi Sandeuer - to żydowska głowa nałożona
      na polski tułów.

      Żydzi stanowią inteligencję, a Polacy masy pracujące."
      • Gość: no dobra Re: do tych co nie czytali Miłosza "Zniewolony um IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 11:26
        taki jest wniosek, i co proponujecie?
      • Gość: do betonu kawka gdyby dano sposób,wysadziłbym ten kraj w powietrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 12:02
        ten kraj Polske,a nawrócił sie ze strachu na łożu smierci,cały Miłosz
        www.naszdziennik.int.pl/viewpage.php?page_id=21
        • rromero Re: gdyby dano sposób,wysadziłbym ten kraj w powi 28.08.06, 13:21
          czytając powyższe wypowiedzi nasuwa się jeden wniosek. Umiejętność czytania może
          być niebezpieczna jeśli nie idzie w parze z umiejętnością krytycznej oceny
          czytanego tekstu inaczej mówiąc zrozumienia treści i intencji autora.
          Umiejętności tych nie uczono niestety w komunistycznych szkołach (była by wręcz
          groźna dla władzy). Widząc ilość ludzi bezkrytycznie powielających bzdury które
          gdzieś wyczytali a pasują im do ich spiskowej wizji świata zbieramy owoce taj
          "edukacji"
          • Gość: no Re: gdyby dano sposób,wysadziłbym ten kraj w powi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.06, 15:53
            przykładem choćby kawka
            • rromero Re: gdyby dano sposób,wysadziłbym ten kraj w powi 28.08.06, 19:30
              on nie ty tak
          • Gość: 123... Re: gdyby dano sposób,wysadziłbym ten kraj w powi IP: *.plock.msk.pl 31.08.06, 21:24
            Od kiedy i od czego tak zmądrzałeś? Masz dużo tupetu by tak napisać.
            Co ty wiesz o umiejętności krytycznej oceny? Czy nie uczono cię, że najpierw
            należu czytać, przeczytac, nawetr kilka razy aby zrozumieć i by móc krytkować.
            Krytykować wcale nie znaczy mówić o czymś żle. CZyż do prawdy nie dochodzi sie
            wieloma drogami?
            Jesteś zbyt ...nerwowy by spokojnie rozważać jakieś zjawisko. Tedy zamilcz i
            wujdż. Nie trzaśnij drzwiami jak to masz w zwyczaju...
            • rromero Re: gdyby dano sposób,wysadziłbym ten kraj w powi 31.08.06, 22:04
              Owszem może i jestem nerwowy.
              Ale nie mam zamiaru spokojnie patrzeć jak znieważa się porządnych ludzi, jak
              niszczy się autorytety.
              Mówisz że do prawdy dochodzi się wieloma drogami.
              To prawda. Ale w twoich wypowiedziach widzę tylko jedną.
              Nie widziałem byś próbował iść inną niż obrałeś, nawet na nią nie zajrzałeś.
              Argumenty przeczące twoim tezom pogardliwie zbywasz lub bezsensownie odrzucasz.
              Mówisz że krytykować wcale nie znaczy mówić o kimś (czymś) źle.
              A jak ty się wypowiadasz o Miłoszu?
              Nie trzeba wcale tupetu by napisać to co napisałem.
              Wystarczy przeczytać wypowiedzi co niektórych uczestników dyskusji.
              • Gość: 123.... Re: gdyby dano sposób,wysadziłbym ten kraj w powi IP: *.plock.msk.pl 07.10.06, 19:22
                Nie śledziłem tego wątku ale znalazłwszy go ponownie musze przytoczyc twoja
                wypowiedż rromero; "Argumenty przeczące twoim tezom pogardliwie zbywasz lub
                bezsensownie odrzucasz.
                Mówisz że krytykować wcale nie znaczy mówić o kimś (czymś) źle.
                A jak ty się wypowiadasz o Miłoszu?"
                Powiedz mi w którym miejscu wypowiedałem się o Miłoszu?
                Próba dojścia do prawdy to ujma, złe wypowiadanie się o nim? Krytyka metod
                dochodzenia do tej prawdy to również żle wpływa na opinię o kimś?
                Jest wiersz, są wypowiedzi Miłosza prezentowane szeroko w internecie w wielu
                witrynach i co? Mam się zjeżyć i opluwać je za to co tam umieśćili?
                To co, lepsze hołdowanie w rodzaju gęgania za innymi czy lepsze jest dążenie
                do poznania prawdy?
                Ja wolę zapytać.
    • Gość: or Re: do tych co nie czytali Miłosza "Zniewolony um IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.06, 18:26
      żenada
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka