paulina.galli
19.02.06, 21:34
Nasz azyl, nasz pełen miłości dom, odzyskana nadzieja, jej ręce, cichy głos,
spojrzenie, ciepło, szczęście...
Pomocna dłoń wyciągnięta w naszą stronę, zawsze...
Kroki, cichutkie stukanie na klatce, ona, ukochana, jedyna, ta, która zawsze
przytula, całuje...
Obiecała, że już nigdy nikomu z nas nie stanie się krzywda, że możemy
spokojnie spać, ufać, nie bać się niczego...
Obiecała, że tamte dni nie wrócą...
Chciałam napisać tę historię wkładając w to mnóstwo serca, zrobić wszystko,
co możliwe by pomóc. Siedzę i tak naprawdę nie wiem, od czego zacząć a na
czym skończyć. Nie potrafię ubrać w słowa, wczuć się nie potrafię, nie umiem,
nie chcę, nikomu nie życzę… Ogarnia mnie bezradność i ilekroć pomyślę ściska
mnie gardło, gdybym to ja, to nie wiem. Proszę tylko o jedno, o pomoc, choć
wiem, że jest ich tak wiele, kiedy pomyślę, że mogłoby się stać to mnie czy
Tobie przechodzą mnie dreszcze, bo przecież one mają tylko nas…
Pani Ela od lat pomaga bezdomnym zwierzętom, jak Ty czy ja, leczy, oddaje,
tych, które nie mogły odejść jest siedem, odchuchanych, dopieszczonych
grubasów, wpatrzonych w nią, otulających wdzięcznymi ciałkami, kochających.
Każdy z nich zbyt dużo już przeszedł by pójść dalej, powinien zostać i żyć
szczęśliwie do końca swych kocich dni, ale nie może… Los nie wybiera, a może
wybiera, nie wiem, na jakiej zasadzie, nie rozumiem. Pani Ela musi wybierać
pomiędzy tymi, których kocha a sobą i żaden wybór nie jest dobry. Ściska się
serce… Pani Ela musi oddać swoją szczęśliwą siódemkę by móc żyć…po chemii,
radioterapii, z bardzo zaawansowaną astmą, ze skierowaniem na operację stoi
rozdarta pomiędzy domem, w którym nie może mieszkać i nimi a sobą… Ona nie
chce, ale musi, musi, bo inaczej już jej nie będzie, a wtedy one zostaną
same…
Błagam o pomoc, o domy, nawet te tymczasowe, o to byśmy pomogli ocalić je, by
nie straciły zaufania, by tak jak obiecała im ich wybawicielka już nigdy nie
musiały cierpieć, by mogły dożyć końca swoich dni szczęśliwie, bez kocich
trosk, boleści, cierpienia... Błagam, bo chodzi o ludzkie życie, życie
kobiety o tak wielkim sercu, dzięki której setki kocich istnień nie cierpi,
uśmiecha się na jej wspomnienie...Proszę wczujcie się w tą historię, Wy
osoby, które na codzień pomagacie przetrwać malutkim kocim duszyczkom...