goska_bs
26.09.07, 19:04
Uśpijcie je wszystkie i pochowajcie razem ze mną…
Jedno zdanie w testamencie i wyrok na całą trzynastkę. Nikt
ostatniej woli nie wypełni, one chcą żyć. Tylko sytuacja jest
beznadziejna. Jest 24 września, czas jaki został im dany to 22 dni.
Do 15 października mieszkanie musi zostać opróżnione. Urzędników nie
interesuje fakt, że 13 kotów nagle traci dach nad głową. „Umrzeć,
tego się nie robi kotu…”, ale ludzie umierają, a one zostają same,
skazane na łaskę człowieka. Z ludźmi to jest tak, ze każdy sam
decyduje o swoim losie i nawet jeśli bardzo zboczy z drogi
szczęścia, to tylko od niego zależy, gdzie dalej pokieruje swoje
kroki by na tę drogę powrócić. Z kotami jest tak, że to wszystko
zależy od nas, ludzi. Bo co może zrobić sam kot? Jak odnaleźć drogę
w gąszczu ludzkich dróg? Jak trafić na tą, która zaprowadzi do
szczęścia?
Jest godzina 17.30, podjeżdżamy do domu, w którym jeszcze niedawno
żyła kobieta, która dała im dom. Może nie najlepszy, może nie
wymarzony, ale dom. Teraz zabrakło jego fundamentów. Jej już nie ma,
jest tylko jej konkubent, mąż, do 15 października, potem i ten
fundament tego domu przestanie istnieć.
Wchodzimy, zapach mnie poraża, koty mają tylko jedną prowizoryczną
kuwetę. Siedzą grzecznie, na kanapie, na oknie, na specjalnie
przymocowanej do drzwi półce. Siedzą i czekają. Jedne bardziej ufne,
drugie mniej, inne zupełnie wycofane. Każdy z nich ma swoją
historię, swoje imię i długie lata życia przed sobą… chyba…
Sytuacja jest na prawdę dramatyczna, bo goni czas, bo jest go coraz
mniej i nie chce się zatrzymać.
Z 13 domu pojechały dotychczas 2. Im się udało. Reszta siedzi na
zegarowej bombie, czas niestety nie stoi w miejscu.
Błagamy o pomoc, o domy tymczasowe nim będzie za późno, nie mamy
gdzie ich umieścić.
Koty mają od 2 do 4 lat, ich stan ogólny jest dobry, niektóre
potrzebują przemycia i zakraplania oczu, niektóre wizyty u dentysty
i ściągania kamienia.