krew pępowinowa

22.02.10, 10:11
dziewczyny, mam poważne pytanie - zastanawiamy się z mężem na temat pobrania
przy porodzie krwi pępowinowej.
Czy któraś z Was też rozważa taką opcję lub może już współpracuje z bankiem
krwi pępowinowej?
Sporo czytałam o komórkach macierzystych i jest to coraz bardziej zaawansowana
opcja leczenia coraz większej gamy różnych schorzeń.
Oczywiście odstrasza cena - mimo to jednak poważnie o tym myślimy.

Co Wy na to?
    • red-truskawa Re: krew pępowinowa 22.02.10, 22:44
      Ja powaznie nad tym myslałam, ale nie zdecydowalismy sie. Było wiele dyskusji na
      ten temat gł na forum "Ciaza bez leku" wiec jak wpiszesz w wyszukiwarke to cos
      znajdziesz. My odstapilismy od tego, dlatego ze na dzień dzisiejszy krew mozna
      tylko pobrac i przechoywac. Nie ma mozliwosci namnażania komórek a ich ilosc nie
      jest wystarczajaca aby mozna byłoby je uzyc w terapii. Wszystkie schorzenia,
      które moga byc leczone za pomoca komórek maciezystych, to na razie tylko
      hipoteza i nikt jeszcze nie wyleczył zadnego z tych chorób u ludzi.Jak byłam w
      ciazy w gazecie "Dobra mama" nr 1 (chyba wrzesień 2009) byl artykuł z opinia
      lekarza na ten temat-w skrócie szansa na wykorzystanie tej krwi to od 1:10 tys
      do 1:100tys przypadków zachorowań; ilosc komórek wystarcza na przeszczep u osoby
      o max masie ciała do 30 kg; jezeli chodzi np o białaczke- nie mozna uzyc krwi
      dawcy czyli własnej krwi pępowinowej bo tam moga byc koórki które zainicjowały
      proces nowotworowy, próbowano leczyc białaczke krwi pepowinowa pobrana od innych
      osób i to od kilku ale do tej poruy nie ma nigdzie na swiecie udokumentowanego
      całkowitego wyleczenia białaczki w ten sposób.
      Prawda taka, ze postep w medycynie idzie bardzo szybko i to co dzis jest
      niemozliwe, za 10 lat moze byc codziennościa.
      • bolutiebolutie Re: krew pępowinowa 23.02.10, 11:34
        My z mężem tez zastanawiliśmy się nad pobraniem krwi pępowinowej,
        zgromadziliśmy mnóstwo pięknych kolorowych folderków Banków Komórek
        Macierzystych, gdzie znane aktorki mówiły jakie to szczęście, że
        trafiły do tego banku i że ich dziecko będzie zabezpieczone przed
        ewenatualnymi chorobami w przyszłości. A fakt jest taki, że aktorki
        miały sponsorowane pobieranie krwi a w zamian swoimi twarzami
        firmowały dany bank komórek. Prawda jest taka jak pisze TRUSKAWKA,
        że nie ma udokumentowanych cudownych uleczeń przy pomocy komórek
        macierzystych. Rozmawiałam z kilkoma znajomymi lekarzami i każdy
        mówił to samo - na dzień dzisiejszy to tylko gruszki na wierzbie. My
        zrezygnowaliśmy, ale każda para sama musi rozważyć za i przeciw.
        Pozdrawiam :-)
        • elkam80 Re: krew pępowinowa 23.02.10, 16:38
          Dołączam do opinii Dziewczyn!
          Też kiedyś mówiłam, że jak będę w ciąży, to na pewno będę chciała w ten sposób
          "zabezpieczyć" dziecko. Jednak przy dokładniejszym spojrzeniu na temat okazało
          się, że to jeszcze takie mazanie palcem po wodzie. Ostatecznie przekonała mnie
          kiedyś wypowiedź jednego z lekarzy w jakimś programie w tv - jeśli ktoś ma do
          wyboru, pobrać krew pępowinową, lub wysłać dziecko na język (tzn kurs języka:P
          ), niech wyśle na kurs. Tak więc w końcu nie pobraliśmy. Zbyt drogi interes jak
          na brak gwarancji:(
    • greene3 Re: krew pępowinowa 13.03.10, 23:36
      Ostatnio na szkole rodzenia była u nas przedstawicielka jednego z banków krwi
      pępowinowej. Faktem jest, że przy wielu sposobach wykorzystania wspominała, że
      sprawdzone są jedynie w badaniach przedklinicznych oraz w warunkach
      laboratoryjnych. Niemniej jednak podawała też przykłady wykorzystania w
      rodzinie. W Polsce takich przypadków odnotowano dotąd jedynie kilkanaście, na
      świecie dużo więcej. Najczęściej pewnie deponują krew pępowinową rodzice, którzy
      rodzą drugie dziecko, mając już jedno chore - to zrozumiałe. My się nadal
      zastanawiamy...

      Jedno mnie poirytowało. Są trzy publiczne banki krwi pępowinowej, czyli takie,
      gdzie oddaje się krew pępowinową za darmo i oczywiście nie ma się do niej
      wyłącznego prawa - jak znajdzie się biorca, który jej potrzebuje, to ją dostaje.
      Jak się nie znajdzie a nasze dziecko czy ktoś z naszej rodziny będzie jej
      potrzebował to jest do naszej dyspozycji. Na szczęście sam zabieg
      przeszczepienia (niezależnie czy z banku komercyjnego czy publicznego) jest
      refundowany. No, ale wracając do tego, co mnie wkurzyło - aby oddać krew
      pępowinowa do banku publicznego, trzeba rodzić w Warszawie. Piękne to nasze
      państwo - taka szansa, taka możliwość - przynajmniej przyszłościowo - a nie ma
      choćby w kilku większych miastach szans na przekazanie tak cennego materiału do
      przeszczepień. Gdyby w Poznaniu była taka możliwość nie zastanawiałabym się ani
      chwili. Ja mam wątpliwość, czy chcę przeznaczać pieniądze na coś tak dalece
      niepewnego, ale gdyby to miało pomóc innym - oddałabym bez zastanawiania...
    • fala9 Re: krew pępowinowa 30.03.10, 14:36
      Ostatnio czytalam wywiad z Błaszczykową tą aktorką co ma corkę Olę w śpiączce.
      Ona jeździ z córka na leczenie komórkami macierzystymi do Moskwy bo.....w Polsce
      nie prowadzi sie żadnych terapii z wykorzystaniem tych komórek, czyli szkoda
      pieniędzy na deponowanie krwi pępowinowej jak narazie.
      • greene3 Re: krew pępowinowa 07.04.10, 15:41
        Rozmawiałam z lekarzem i mam jeszcze jeden argument przeciw - otóż okazuje się,
        że całkiem niemały odsetek pobrań to pobrania nieprawidłowe. Lekarz powiedział
        nam wprost, że położne, które krew pępowinową pobierają, mają co prawda
        przeszkolenie, ale nie mają w tym swojego interesu, banki krwi nie przysyłają
        swoich specjalistów, nie odnawiają tych przeszkoleń i nie weryfikują ich po
        jakimś czasie a pobrań jest coraz mniej. Lekarz stwierdził, że jeszcze jakiś rok
        temu przy nawet 1/3 porodów była pobierana ta krew, a teraz ponoć jedno pobranie
        na kwartał to norma.
        Tak więc ostatecznie my się nie decydujemy - czy będziemy żałować, nie wiem.
        Najwyżej zmienimy zdanie przy kolejnym dziecku.
Pełna wersja