Dodaj do ulubionych

Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania??????

29.05.10, 22:48
Witam serdecznie,

zastanawiam się od dłuższego czasu o przeprowadzce do Poznania. Bardzo prosiłbym o odpowiedz jak jest z pracą (czy faktycznie najłatwiej w Polsce, czy po znajomościach, ile się szuka pracy?

Jeżeli chodzi o zamieszkanie jak się żyje w Poznaniu?
Gdzie ewntualnie kupić mieszkanie w Poznaniu( czy są np. w Poznaniu takie dzielnice jak Praga w Warszawie, a szczególnie Szmulki, Gocław, które mają złą opinię.

Taka decyzja wiąże się z tym, że obecnie pracuję na czas określony i jednocześnie szukam pracy aby móc pracować na normalnym etacie po zakończonym etacie na czas określony. Wysłałem ponad 100 maili - zaprosili mnie tylko na 2 rozmowy ( na jedno miejsce w Warszawie jest przeciętnie OKOŁO 100 OSÓB NA MIEJSCE lub więcej)
- tak dużo dlatego, że składają nie tylko miejscowi ale też Ci co przyjechali aby mieć ''przygodę z Warszawą'', z całego kraju uważając, że Warszawa to kokosy.

Jestem po prawie na UKSW, studiach podyplomowych na Wydziale Lingwistyki dla tłumaczy j. angielskiego, studiach podyplomowych prawa UE i funduszy UE. - Czy z takimi kwalifikacjami miałbym szansę coś znaleźć w Poznaniu? Przypomniałem sobie jak moja koleżanka składała na stanowisko w służbie cywilnej to było chętnych aż 216 osób...

Bardzo proszę o opinie - bedę wdzięczny za każdą - byłem kilka razy w Poznaniu i bardzo mi się podobał ale nie znam szczegółów w sprawie pracy i zamieszkania, i tak jak napisałem wcześniej proszę bardzo o opinie.

Pozdrawiam serdecznie
Adam
Obserwuj wątek
    • adam1234-online Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? 29.05.10, 23:54
      i jeszcze kolejne, jakie są koszty życia i na jakie mieszkanie mógłbym sobie pozwolić na kupienie w Poznaniu za 225 tys. zł i gdzie? Pozdrawiam serdecznie Adam
      • v.i.k.k.a Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? 30.05.10, 09:40
        2 pokoje w 20 letniej wielkiej plycie albo kawalerke w 10 letnim budownictwie.
        Szukaj czegos na Piatkowie lub Winogradach-dobry dojazd PST do centrum.
        • adam1234-online Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? 30.05.10, 12:31
          v.i.k.k.a napisała:

          > 2 pokoje w 20 letniej wielkiej plycie albo kawalerke w 10 letnim budownictwie.
          > Szukaj czegos na Piatkowie lub Winogradach-dobry dojazd PST do centrum.

          Witaj Vikka
          dziękuję za odpowiedź - szukam 2 pokojowego, trochę szukałem na domiportach.pl, oferty net.pl i itd. i zobaczyłem, że stać mnie na 2 pokojowe ok. 40-46 metrów na Ratajach, Grunwaldzie i Jeżycach - czy są to dobre lokalizacje?
          Pozdrawiam serdecznie
          Adam
          • v.i.k.k.a Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? 30.05.10, 13:28
            Na Ratajach bloki sa wstretne, nieotynkowane, strasza dawnymi czasami. I sa
            wielkie tzn przewaznie kilkunastuklatkowe. Ale Rataje sa dobrze skomunikowane z
            reszta miasta, blisko kino, jakies centra handlowe(m1, galeria malta), tak zwane
            tereny zielone- malta. W sasiedztwie bedziesz mial troche studentow i troche dresow.

            Grunwald- nie wiem o ktore osiedle/ulice chodzi. Generalnie dzielnica willowa,
            jest tez osiedle Kopernika, nieco lepsze w wygladzie niz w/w, ale z gorsza
            infrastruktura.

            Jezyce-glownie kamienice w czesci blizej centrum i tam niezbyt ciekawe
            towarzystwo mieszka, troche burych blokow na zachodzie, ale obok dwie ulice o
            duzym natezeniu ruchu. Pod Jezyce moga podpadac tez bloki w okolicach ulicy
            Slowianskiej i Maczka-ta lokalizacja z uwagi na bliskosc Parku Solackiego i
            Golecina jest ok.


            Nie wiem czego szukasz, bo moze zielen nie jest istotna. Jesli szukalabym
            mieszkania w bloku za te cene to wybralabym mimo wszystko Winogrady (np. os.
            Przyjazni, Pod Lipami, Zwyciestwa)-jakis niski blok. Dobry dojazd wszedzie,
            blisko Cytadela; albo Piatkowo (os. Sobieskiego, Chrobrego, Batorego)-dojazd jw,
            blisko kampus UAM(drogi rowerowe, las, stawy)
            • adam1234-online Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? 31.05.10, 16:44
              Witaj Vikka,

              bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź:) Najbardziej zależałoby mi na niskim bloku - nie musi być dużo zieleni i też ważne aby było dobrze skomunikowane (to nie musi być 10-15 minut do Centrum), przyzwyczaiłem się mieszkając w południwoej części Ursynowa, a teraz na granicy Ursynowa i Piaseczna do jazdy nawet 1,5 godz. do pracy (w Warszawie to jest norma np. na potrzeby burmistrzów Bemowa, Ursynowa, Wilanowa, Piaseczna itd. dokonano obliczeń, że srednio mieszkaniec spędza w komunikacji publicznej codziennie około 3,5 godziny...na dojazdy do i z pracy...

              A wracając do mieszkania ważne aby było 2 pokojowe, rozkładowe z widną kuchnią - moje marzenie...

              Pozdrawiam Cię serdecznie,
              Adam
    • Gość: Do Adama 1234 Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? IP: *.versanet.de 30.05.10, 00:32
      Widze Adam,ze nie czytasz postow!Stary,jezeli to prawda co podajesz,to spadaj z
      tego kraju w ekspresowym tempie.Ludzie wypierdzielaja z Pyrkowa,a Ty szukasz tu
      Edenu.Nie znasz jeszcze pyrakow,wiec daj sobie luftu z ta mysla.Trzymam kciuki
      za madra decyzje!Pozdrawiam.
      • adam1234-online Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? 30.05.10, 00:55
        Gość portalu: Do Adama 1234 napisał(a):

        > Widze Adam,ze nie czytasz postow!Stary,jezeli to prawda co podajesz,to spadaj z
        > tego kraju w ekspresowym tempie.Ludzie wypierdzielaja z Pyrkowa,a Ty szukasz tu
        > Edenu.Nie znasz jeszcze pyrakow,wiec daj sobie luftu z ta mysla.Trzymam kciuki
        > za madra decyzje!Pozdrawiam.


        To znaczy, że jest aż tak źle w Poznaniu i też Poznaniacy? Edenu się nie spodziewam, a zawsze warto spytać mieszkańców.
        W końcu kto pyta nie błądzi...
        Pozdrawiam
        Adam
        • Gość: Do Adama 1234 Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? IP: *.versanet.de 30.05.10, 01:20
          Ja Ci Adasku tylko przekazalem swoje spostrzezenia i opinie o pyrach,ktorych
          znam ponad 40 lat.Toc tej nacji polowa kraju nie cierpi,nie wspomnajac juz o
          zagranicy.Masz glejty,troche kasy,wiec glowkuj gdzie zbudowac swoje
          gniazdo.Pewnie jestes zdziwiony ze pisze z germanow o tym bagnie,ale nie licz,ze
          Ci ktos doradzi z pyrasow.Zreszta rob jak chcesz-nie moje malpy,nie moj
          cyrk.Serdecznosci.
          • adam1234-online Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? 30.05.10, 12:26
            Gość portalu: Do Adama 1234 napisał(a):

            > Ja Ci Adasku tylko przekazalem swoje spostrzezenia i opinie o pyrach,ktorych
            > znam ponad 40 lat.Toc tej nacji polowa kraju nie cierpi,nie wspomnajac juz o
            > zagranicy.Masz glejty,troche kasy,wiec glowkuj gdzie zbudowac swoje
            > gniazdo.Pewnie jestes zdziwiony ze pisze z germanow o tym bagnie,ale nie licz,z
            > e
            > Ci ktos doradzi z pyrasow.Zreszta rob jak chcesz-nie moje malpy,nie moj
            > cyrk.Serdecznosci.


            jest kilka stereotypów: Warszawiaka, Poznaniaka, ślązaka, Kielczan, Lublinian,itd - wolałbym nie oceniać na podstawie steretypów, ale na podstawie tego co faktycznie ktoś przedstawia, choć czasami w tym jest trochę prawdy jak moja była partnerka, która była ze Śląska mówiła, że jestem zerem, bo jestem Polakiem..., a ona jest ze Śląska a wg niej Ślązacy są wyższej rasy tak jak Niemcy i nazywała mnie głupim Polaczkiem...
            Pozdrawiam
            Adam


            • Gość: Do Adama 1234 Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? IP: *.versanet.de 30.05.10, 13:56
              Stereotypow Adamie,mozesz wymieniac tyle,ile jest miast w Polsce.Niestety,oprocz
              pyr i hanysow z reszta idzie znalesc wspolny jezyk i Ci nie powiedza ze jestes
              Polaczkiem.Znam te obydwie nacje dziesiatki lat w germanach i stwierdzam ze sa
              bardziej niemieccy niz sami Niemcy.Oczywiscie sa wyjatki,jak w kazdej nacji,lecz
              jest to przyslowiowa igla w stogu siana.Bardzo szanuje Wlodka Nowaka,ktory wie
              co jest grane i jest w miare obiektywny w wielu tematach.Pozdrawiam z Baden-Baden.
              • Gość: Poznanianka Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? IP: *.icpnet.pl 01.06.10, 16:57

                Antagonizmy regionalne są silne. Tutaj też są miasta których się nie
                lubi. Ale wiesz co? Byłam w Wawie, mieszkałam przez miesiąc,
                spotkałam Warszawiaków, którzy okazali się szalenie otwartymi i
                serdecznymi ludźmi. I tak się burzą stereotypy. Ale wiesz jaki był
                warunek? Starałam się nie myśleć stereotypowo. I pomogło. Ty 40 lat
                nie umiałeś się tego pozbyć. A skoro kogoś nie lubisz z założenia -
                czemu on ma cię lubić?
                I jeszcze jedno - nie umiem znaleźć niekiedy wspólnego języka z
                innymi Polakami. Wiesz dlaczego? Bo zawsze wyjeżdżają z takimi
                tekstami jak ty. Wtedy czuję się My-reszta Polski. I wtedy nie czuję
                się Polką. Powiem szczerze.
        • Gość: f Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? IP: *.rev.numericable.fr 30.05.10, 09:34
          kto pyta nie bladzi.. chyba ze trafil na forumowego trolla jakim jest ten gosc z
          niemiec.

          Poznan jest ogolnie mniej ciekawy od Wawy, ale ma dla mnie kilka zalet:
          - nie ma takich korkow, czas dojazdu jest o wiele mniejszy
          - masz Stary Rynek ktory jest o wiele lepszy niz w Wawie
          - jest blizej Berlina, wiec na np na zakupy mozna pojechac na jeden dzien do Niemiec
          - kilka innych ale nie pamietam
    • v.i.k.k.a Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? 30.05.10, 09:36
      adam1234-online napisa
      > Jeżeli chodzi o zamieszkanie jak się żyje w Poznaniu?
      @@@ halas, korki, nuda-wolalabym Wroclaw


      > Gdzie ewntualnie kupić mieszkanie w Poznaniu( czy są np. w Poznaniu takie dziel
      > nice jak Praga w Warszawie, a szczególnie Szmulki, Gocław, które mają złą opini
      > ę.
      @@@ Ja sie boje po 18.00 Łazarza, Dębca, Wildy i Jeżyc.
    • Gość: YP Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? IP: 95.108.22.* 30.05.10, 09:47
      W Poznaniu żyło mi się świetnie, ale jestem "tubylcem" więc mogę być
      nieobiektywny. Dla mnie to najwspanialsze miasto na świecie. :)

      Jeśli idzie o zakup mieszkania.
      Obawiam się, że za tą kwotę będzie cię stać jedynie na zakup jakiegoś małego
      mieszkania w poznańskich blokowiskach, a blokowiska są "takie same" w całej
      Polsce, bywa różnie. Dzięki PST chyba najlepiej dojechać do centrum z Piątkowa i
      Winograd.
      Najbardziej złą opinię mają raczej stare dzielnice miasta, stara część Jeżyc,
      Starego Miasta, Wildy, Łazarz... ale i tu bywa z tym różnie. Przez kilka lat
      miałem okazję mieszkać na ul. Kopernika (stare kamienice i okolica o niezbyt
      dobrej renomie)ale tak fantastycznych sąsiadów, jakich właśnie tam miałem nie
      zdarzyło mi się spotkać w żadnym innym miejscu - także, naprawdę różnie z tym
      bywa. :)
      Wiem, że mało pomogłem, ale od dawna staram się unikać uogólnień, bo tak
      naprawdę to dopiero jak zamieszkasz w danym miejscu dowiesz się, co to za
      okolica - możesz się srogo rozczarować oczekując "raju na ziemi" w zachwalanej
      okolicy, ale też i mile zdziwić znajdując ten "raj" w miejscu, w ogólnych
      opiniach odstręczającym. :D ;)

      Co do pracy niestety nie pomogę, dawno nie szukałem (na szczęście).

      Co do opinii o Poznaniakach, cóż...
      Osobiście drażnią mnie takie teksty jak te "do Adama1234", który ratuje cię
      przed złym poznańskim smokiem i wysnuwa nieomylne teorie demaskujące nasz
      paskudny, poznański charakter, autorytarnie stwierdzając przy tym jak to nas
      większość nie lubi, zarówno w kraju jak i za granicą.
      Sądzę jednak, że jesteś na tyle inteligentny by sam ocenić wartość takiego
      przekazu. :)

      Mam nadzieję, że zdecydujesz się zamieszkać w Poznaniu i łatwo znajdziesz pracę
      na miarę swoich oczekiwać. Warto spróbować. Powodzenia życzę. :)
    • Gość: RAUBER Zdecydowanie TAK IP: *.spray.net.pl 30.05.10, 10:29
      Zyskujesz tym że trafiasz do miasta które ma swój klimat, zdecydowanie zachodni
      choć do poziomu europejskiego jeszcze trochę zostało. Zyskujesz wyższy poziom
      życia niż w W-wie. Myślę tu o mniejszych korkach, sprawnej komunikacji
      miejskiej, mocnym handlu w wymiarach tradycyjnym targowiska i nowoczesnym centra
      handlowe (bleeh) oraz wreszcie rewitalizowane dawne ulice handlowe. Jest mocna
      oferta wypoczynkowa, sporo terenów zielonych, no i zagłębie pubów na Starym
      Rynku. Słabiej wypada ilość koncertów, tych rzeczywiście w W-wie jest więcej.

      Za ok 225tys szukałbym czegoś w Centrum które się teraz wyludnia ale po
      skończonej rewitalizacji będzie to miejsce pożądane. Również dobra jest Wilda,
      teraz niedoceniana, z renomą porównywalną do Pragi. Tu muszę przyznać że ani na
      Pradze ani na Wildzie nie jest jakoś specjalnie dziwnie czy niebezpiecznie, ot
      miejskie legendy. Jakiś czas posiedziałem na Bemowie i Woli, jeździłem np do
      salonu Szewczyka przy Radzymińskiej, o różnych porach. Nie było jakoś
      szczególnie na minus czy plus.
      • adam1234-online Re: Zdecydowanie TAK 30.05.10, 12:38
        Witajcie,
        bardzo dziękuję Wam wszytskim za dotychczasowe wypowiedzi - są bardzo pomocne i cenne. Jeżeli chodzi o mieszkanie to myślę o 2 pokojowym z widną kuchnią. Bardzo mi zależy na opiniach o pracy - jak jest z pracą?
        Bo bez pracy nawet w wymarzonym mieszkaniu i w ładnym mieście nie da się żyć...
        Pozdrawiam Was bardzo serdecznie
        Adam
        • Gość: ~hiena Re: Zdecydowanie TAK IP: *.awakom.net 30.05.10, 21:08
          a praca w jakiej branży?
          • bassooner Re: Zdecydowanie TAK 30.05.10, 21:23
            no właśnie... bo jak tu pisać ci o rynku pracy, skoro nie wiemy co poczynasz?
            • adam1234-online Re: Zdecydowanie TAK 31.05.10, 16:58
              Witajcie,

              jestem po liceum pedagogicznym dwujęzycznym polsko-angielskim, po prawie na UKSW, studiach podyplomowych dla tłumaczy j. angielskiego na Wydziale Lingwistyki Wyższej Szkoły Lingwistycznej, studiach podyplomowych z prawa UE/funduszy UE na UKSW.
              Dotychczas pracowałem jako Customer Service Co-ordinator/Superviser (zarządzanie obsługą klientów i dbaniem o standardy świadczonych usług dla Klientów, współpraca z firmami z całej UE), Specjalista ds. Organizacyjno-Prawnych w Biurze Zarządu dużej firmy, mam też ogromne doświadczenie we współpracy zagraniczej (w sektorze publicznym w Departamencie Współpracy Zagranicznej jako specjalista i sektorze prywatnym), i w tych dziedzinach/obszarach co wymieniłem widziałbym się w przyszłości i tu pada pytanie czy w takich obszarach realne byłoby znalezienie pracy w Poznaniu?

              Pozdrawiam
              Adam
              • Gość: hauserova Re: Zdecydowanie TAK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.10, 17:01
                Pod względem praktycznym (dojazdy, bezpieczeństwo, praca, służba zdrowia, zakupy
                itd.) w Poznaniu mieszka się świetnie. Pod względem ludzkim (życie towarzyskie,
                przyjaźń, wspólne grille itp.) tylko poznaniakom jest dobrze.
                • dobrusia_to_ja Re: Zdecydowanie TAK 31.05.10, 17:22
                  Gość portalu: hauserova napisał(a):
                  > Pod względem ludzkim (życie towarzyskie,
                  > przyjaźń, wspólne grille itp.) tylko poznaniakom jest dobrze.
                  ??
                • adam1234-online Re: Zdecydowanie TAK 31.05.10, 17:23
                  Gość portalu: hauserova napisał(a):

                  > Pod względem praktycznym (dojazdy, bezpieczeństwo, praca, służba zdrowia, zakup
                  > y
                  > itd.) w Poznaniu mieszka się świetnie. Pod względem ludzkim (życie towarzyskie,
                  > przyjaźń, wspólne grille itp.) tylko poznaniakom jest dobrze.

                  Jeżeli dobrze zrozumiałem: społeczeństwo jest hermetyczne? Nie otwarte na nowych/przyjezdnych?
                  Pozdrawiam
                  Adam
                  • dobrusia_to_ja Re: Zdecydowanie TAK 31.05.10, 17:32
                    adam1234-online napisał:
                    > Jeżeli dobrze zrozumiałem: społeczeństwo jest hermetyczne? Nie otwarte na nowyc
                    > h/przyjezdnych?
                    Nie wiem, co ona miała na myśli, ale w Poznaniu jest mniej więcej tak, jak
                    wszędzie. Ludzie są różni. Może są tacy, którzy nie lubią "nowych", ale ja się z
                    czymś takim nie spotkałam.
                  • jarka63 Re: Zdecydowanie TAK 31.05.10, 19:24

                    adam1234-online napisał:

                    > Gość portalu: hauserova napisał(a):
                    >
                    > > Pod względem praktycznym (dojazdy, bezpieczeństwo, praca, służba
                    zdrowia,
                    > zakup
                    > > y
                    > > itd.) w Poznaniu mieszka się świetnie. Pod względem ludzkim
                    (życie towarz
                    > yskie,
                    > > przyjaźń, wspólne grille itp.) tylko poznaniakom jest dobrze.
                    >
                    > Jeżeli dobrze zrozumiałem: społeczeństwo jest hermetyczne? Nie
                    otwarte na nowyc
                    > h/przyjezdnych?
                    > Pozdrawiam
                    > Adam

                    Dobrze zrozumiałeś. Ja mieszkam tu od prawie 30 lat i nie czuję się
                    u siebie. Na Twoim miejscu zostałabym w W-wie albo szukała czegoś w
                    3mieście.Chyba że karkówka z grilla i piwo to dla Ciebie fajna
                    impreza.
                    • wlodzimierz_nowak o Poznaniu małowiele (komunikacja, dzielnice) 31.05.10, 22:02
                      > Dobrze zrozumiałeś. Ja mieszkam tu od prawie 30 lat i nie czuję się
                      > u siebie. Na Twoim miejscu zostałabym w W-wie albo szukała czegoś w
                      > 3mieście.Chyba że karkówka z grilla i piwo to dla Ciebie fajna
                      > impreza.

                      ?
                      :-)

                      Może w takim razie nie przejawiasz podstawowej poznańskiej cechy, czyli
                      aktywności i nie wykazałaś się wysiłkiem dla znalezienia innego towarzystwa? Co?
                      :-) Kilka razy jadłem w życiu karkówkę, a piwa nie piję :-))) No ale na mnie nie
                      trafiłaś. Zresztą Poznań akurat na mapie grillowej kraju średnio wypada.

                      Poznaniacy i Wielkopolanie na pewno są specyficzni. Na pewno odczujesz - czasem
                      uzasadnione, czasem nie - poczucie własnej wartości, dumy i irytację, że nie
                      jest ona podzielana przez przybyszów ;-) Zresztą ostatnie 12 lat miasto jest tak
                      kiepsko zarządzane przez ludzi wmawiających nam, że jest świetnie i już nic
                      robić nie trzeba, że na pewno szybko zobaczysz deficyty.

                      Za to Poznań to miasto bardzo żywe kulturalnie w większości dziedzin, najmniej
                      chyba w popkulturze, z dużym rynkiem jak Warszawa mierzyć się nie może, ale pod
                      względem kameralnych jak najbardziej, pod względem imprezowym, to po krakowskim
                      najbardziej ożywione stare miasto w Polsce od środy do niedzieli, Poznań ma
                      wyjątkową pozycję wypracowaną przez dekady pod względem komfortu życia, po
                      trójmieście najlepsze powietrze w Polsce, bardzo dobrą (jak na Polskę) wodę z
                      kranu, względnie do picia bez skrętu przełyku, bez porównania do Warszawy (gdzie
                      każdy ekspres ciśnieniowy zakamienia się po kwartale), w miasto wrzynają się
                      kliny zieleni, które pozwalają Ci wyjść z centrum poza granice miasta idąc w
                      zieleni bez kontaktu z zabudową, na terenie miasta są cztery duże jeziora, z
                      czego dwa są czyste do kąpieli, od północy i południa miasto otaczają duże
                      kompleksy lasów Puszczy Zielonki i Wielkopolskiego Parku Narodowego, miasto
                      otacza dalsze 50 jezior. Tego gdzie indziej nie znajdziesz.
                      Rynek pracy jaki jest taki jest. Od pięciu lat Poznań miał niższe bezrobocie od
                      Warszawy, a aglomeracja od warszawskiej. Zarobki są bardzo dobre, narzekań
                      spotkasz dużo, jak to w życiu, choć nie ma takich kominów w biznesie jak w
                      Warszawie albo na Ślasku, ale na razie to dla Ciebie nie istotne.

                      Nie bez znaczenie jest gdzie się osiedlisz. Poznań ma istotny problem
                      strukturalny - od dekady rozlewa się, ludność miasta się kurczy, gdyż jest duża
                      podaż domów pod miastem. Praktycznie nikt nie kupuje mieszkań większych niż 2
                      pokoje, gdyż za cenę 3 pokoi kupujesz szeregowiec pod miastem. To w krótkim
                      czasie przełoży się na dramatyczne potęgowanie dziś przeciętnych jeszcze korków.

                      Ale z drugiej strony Poznań to miasto średnich prywatnych firm (zakładam, ze w
                      biznesie będziesz szukał pracy) wyspecjalizowanych posiadających ogólnopolski
                      standing. Korporacji międzynarodowych jest oczywiście mniej niż w Warszawie,
                      kiedyś było ich po warszawie najwięcej, dziś Poznań i Wrocław idą łeb w łeb pod
                      tym względem. I te wszystkie firmy bardzo często nie mieszczą się w mieście, a
                      pod miastem.

                      Dlatego myśląc o przyszłości i nie mając lokalnych preferencji+patriotyzmów
                      fyrtlowych szukałbym lokalizacji z dobrą komunikacją samochodową (na docieranie
                      do przedmieść) i dobrą szynową (praca w mieście, gdzie samochodem tak naprawdę
                      trochę szkoda czasu się kulać).
                      Poznań jest wciąż niestety miastem niezwykle się od samochodu uzależniającym
                      (ale mamy nadzieję, że w wyborach odejdą ludzie tak od 12 lat miastem
                      sterujący), pod miastem trudno się poruszać komunikacją zbiorową jak pod
                      Warszawą gdy nie ma WKD albo kolei mazowieckich.
                      Najlepszą zatem strategią wydaje się być mieć samochód i po mieście nim nie
                      jeździć. Korki tworzą się tak jak w Warszawie głównie na wjazdach z przedmieść
                      (Poznań to aglomeracja jeszcze bardziej rozlana, poza miastem mieszka już 37%
                      mieszkańców niemal 900 tysięcznej aglomeracji). Jadąc do pracy poza miasto jeśli
                      masz dobry wylot i nie jedziesz przez miasto, to idzie to sprawnie.
                      Pamiętaj też, że w Polsce zwyczajowo mieszkania się kupuje (nie ma rynku taniego
                      czynszu), a pracę zmienia często. A w takim systemie trudno się przenieść do
                      innej dzielnicy przy zmianie pracy.
                      Szynowa ma kilka dobrych, szybkich kierunków i kilka gorszych. Drogowa
                      najbardziej dramatyczna jest w północnym Poznaniu i szybko się nie poprawi. W
                      2012 powstaną wschodnia i zachodnia obwodnice autostradowe pod miastem. Wraz z
                      A2 dadzą one możliwość objechania miasta dookoła w sprawnym tempie.
                      Dlatego szukałbym lokalizacji łączącej sprawny wylot drogowy z jakąkolwiek pętlą
                      tramwajową - oddalenie od centrum ale związanie z dobrym tramwajem dopóki nie
                      ustabilizujesz sobie życia. Sprawnie na autostrady wyjedziesz ul. Dąbrowskiego,
                      budowaną Bukowską, Głogowską, Dolną Wildą, Krzywoustego, Warszawską (obecnie
                      trwa remont wiaduktu, który uczyni z tego miejsca piekło przez rok, ale potem
                      będzie lepiej)
                      W tych fyrtlach masz:
                      - kiepskie torowisko w ul. Dąbrowskiego (piekna, zaniedbana, zatłoczona
                      dzielnica Jeżyce wokół Rynku Jeżyckiego - poznańskie śródmieście to największe w
                      Polsce skupisko tradycyjnych starych kamienic miejskich, tylko Wrocław może się
                      równać).
                      - brak komunikacji szynowej w ul. Bukowskiej- dramatyczna mobilność do miasta,
                      ale nie daleko jest ul. Grunwaldzka, która jest dwupasmowa, ale i tak do centrum
                      szybciej dojeżdża tramwaj. Dlatego rozważałbym kwartał między Grunwaldzką a
                      Bukowską.
                      - Głogowska ma sprawne torowisko i daleko poza centrum wysuniętą pętlę.
                      - Krzywoustego to raj dla kierowców, gdyż wrzyna się w centrum miasta w Rondo
                      Rataje. Niestety tramwaj ul. Krzywoustego nie biegnie, ale w okolicach są dwa
                      torowiska.
                      - Warszawska, daleko pod miasto wysunięta pętla na Miłostowie, sprawny dojazd do
                      centrum.

                      Bardzo sprawne torowisko oferuje PST. Jednak w ostatnich latach ruch tak wzrósł,
                      że wąskie gardło jakie łączy północ miasta z centrum się zapycha i ludzi z
                      północy często stoją w tramwajowych korkach. Dlatego północ Poznania ani
                      drogowo, ani komunikacją zbiorową nie jest sprawna komunikacyjnie.

                      Dąbrowskiego - dla osiągnięcia celu strategicznego (jak wyżej zdefiniowałem) ;-)
                      szukałbym w zachodniej części starych Jeżyc, choć dopóki się "nieopatrzysz", to
                      możesz czuć się czasem zagrożony (zaniedbane, ale klimatyczne, sporo nowych
                      plomb w dobrym stanie), na "Szamarzewie" (część blokowa dzielnicy Ogrody z lat
                      50-tych, takie bloki z wysokimi stropami) albo w willach na Woli (porównywalne z
                      warszawskimi willowiskami mało prestiżowymi z lat 60-tych jakich w całej
                      Warszawie pełno typu Jelonki, Okęcie, Żerań).

                      Bukowska - nie za piękne ale funkcjonalne i coraz lepiej utrzymane osiedle z lat
                      60-tych wokół ulicy Ognik- Swoboda-Świt. Problem z miejscem parkingowym, dość
                      daleko od tramwaju na Grunwaldzkiej. Dlatego tylko w części bliżej ul.
                      Marcelińskiej.
                      Rycerska - osiedle zaniedbanych, ale miłych ceglanych jeszcze bloków o wysokich
                      stropach z lat 50-tych z dobrym dostępem do Grunwaldzkiej i do Bukowskiej.

                      Głogowska - Bardzo dobry układ komunikacyjny, uznałbym obszar od Rynku
                      Łazarskiego aż na Górczyn wokół pętli za optymalne lokalizacje (od rynku do
                      bezkolizyjnej wylotówki na wiadukcie górczyńskim przejazd w godzinach szczytu
                      zajmuje raptem 5-7 minut, ale spotkasz takich co i na to będą narzekali).
                      Obszar jest bardzo zróżnicowany. Stara XIX wieczna dzielnica Łazarz, to stary
                      klimat, kiedyś na Dolnym Łazarzu obrywało się za bycie z górnego i vice versa,
                      ale to przeszłość, prócz kamienic jest tam sporo bloków z lat 60-tych, sporo
                      nowoczesnych plomb. Na południe w okolicach Krauthofera, Sielskiej to bardzo
                      dziwaczna przestrzeń, urbanistycznie zdegenerowana, ale na pewno znajdziesz tam
                      sporo dobrych mieszkań, Górczyn mieszkania w domach wolnostojących.
                      • wlodzimierz_nowak o Poznaniu małowiele (komunikacja, dzielnice) c.d. 31.05.10, 22:13
                        Jeszcze o okolicy Głogowskiej i Grunwaldzkiej - to najlepsze komunikacyjnie
                        punkty, jeśli przyszłoby Ci pracować w północnej części Poznania. Zaletą
                        Grunwaldzkiej jest bliskość lasku Marcelińskiego i bliski dojazd nad Rusałkę i
                        Golęcin.

                        - Dębiec to specyficzna dzielnica, częściowo zdegradowana, częsciowo
                        wypełniająca się nowymi domami, częściowo siedlisko poznańskiej szkoły raperów
                        wokół Cegielskiego, a częściowo nowe izolowane osiedla, za Czechosłowacką
                        ciekawe osiedle z okresu socrealizmu. Torowisko przez Wildę w słabym stanie ale
                        Hetmańska to z kolei świetny korytarz po mieście.

                        - Krzywoustego to Rataje - i tu albo lata 60-te wokół Ronda Rataje z wyjazdem na
                        Zamenhofa albo dalsze okolice wzdłuż torowiska na Kórnickiej. Generalnie Rataje
                        to jedna z dwóch wielkich socjalistycznych sypialni. Uroku brak, ale dobra
                        funkcjonalność i kilka minut samochodem na autostradę. Do tego blisko nad Maltę.

                        - Warszawska - mało zaludniony obszar dlatego trudno o mieszkania. Większość
                        zabudowy to drobnomieszczańskie, skromne domy wolnostojące z mieszkaniami oraz
                        nieco bloków z lat 60-tych. W okolicy Malta, ale samochodowo kiepskie położenie.
                        Wskutek fatalnej lokalizacji dwóch centrów handlowych wzdłuż Jana Pawła II
                        będzie wskutek korków przez jeszcze wiele lat odcięta od południowego Poznania.

                        To tyle. Jeśli chodzi o prace to pomyśl o instytucjach publicznych. U wojewody,
                        marszłaka i w urzędzie miejskim brakuje kwalifikacji międzynarodowych wskutek
                        drenażu przez silny w Poznaniu biznes.
                      • Gość: hauserova Re: o Poznaniu małowiele (komunikacja, dzielnice) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.10, 09:26
                        wlodzimierz_nowak napisał: Za to Poznań to miasto bardzo żywe kulturalnie w
                        większości dziedzin, najmniej chyba w popkulturze.

                        Pracuję w branży zbliżonej do kręgów kulturalnych. I coś mi się zdaje, że chyba
                        jednak w pop(kulturę?) P-ń celuje. Prowincjonalizm czy małomiasteczkowość
                        (mentalna) aż piszczy. Dyrektor jednego z największych teatrów zmaga się z
                        kłodami rzucanymi mu pod nogi, mój znajomy tłumacz jest nagradzany i zapraszany
                        wszędzie - tylko nie w rodzinnym Poznaniu... Poznań cudze chwali, swego nie chce
                        znać, nie wspominając o tym, że zatacza się jak pijany zając od wizji sportowej
                        poprzez kulturalną do biznesowej...
                        • wlodzimierz_nowak Re: o Poznaniu małowiele (komunikacja, dzielnice) 03.06.10, 01:20
                          Gość portalu: hauserova napisał(a):

                          > wlodzimierz_nowak napisał: Za to Poznań to miasto bardzo żywe kulturalnie w
                          > większości dziedzin, najmniej chyba w popkulturze.
                          >
                          > Prowincjonalizm czy małomiasteczkowość
                          > (mentalna) aż piszczy. Dyrektor jednego z największych teatrów zmaga się z
                          > kłodami rzucanymi mu pod nogi, mój znajomy tłumacz jest nagradzany i zapraszany
                          > wszędzie - tylko nie w rodzinnym Poznaniu... Poznań cudze chwali, swego nie chc
                          > e
                          > znać, nie wspominając o tym, że zatacza się jak pijany zając od wizji sportowej
                          > poprzez kulturalną do biznesowej...

                          Trafiony zatopiony! :-))) Ale nie pisałem o polityce miejskiej, ale tym co
                          tworzącym ludziom w duszach siedzi.
                    • dobrusia_to_ja Re: Zdecydowanie TAK 31.05.10, 22:31
                      jarka63 napisała:
                      > Dobrze zrozumiałeś. Ja mieszkam tu od prawie 30 lat i nie czuję się
                      > u siebie.
                      Potwornie smutne musi być to Twoje towarzystwo. Nic tylko siąść i płakać;)
                  • Gość: hauserova Re: Zdecydowanie TAK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.10, 15:04
                    > Jeżeli dobrze zrozumiałem: społeczeństwo jest hermetyczne? Nie otwarte na
                    nowych/przyjezdnych?

                    Jest hermetyczne, choć nie wiem, czy chodzi o zamknięcie na przyjezdnych, czy o
                    zamknięcie w ogóle. Mam wrażenie, że poznaniacy albo nie żyją towarzysko, albo
                    zamykają się w wąskim kręgu rodziny/znajomych-ze-szkoły. Przyjechałam tu na
                    studia i zostałam - mieszkam w sumie już 17 lat. Najpierw trzymałam się w kręgu
                    studentów i było ok. Potem większość się porozjeżdżała, a ja zaczęłam nawiązywać
                    kontakty pracowe. Jeśli to byli ludzie z desantu, tak jak ja i mój mąż, to jakoś
                    dawało się funkcjonować towarzysko, ale z czasem i ci ludzie stwierdzili, że
                    poznański lifestyle jest nie dla nich i prysnęli w świat: wrócili w rodzinne
                    strony, wyjechali do Wawy (sic!), do Francji, Anglii, Niemiec... Zostali
                    poznaniacy, a z tymi jest tak: zapraszam ich do domu, najpierw miesiąc się wożą,
                    że nie ma czasu, potem w końcu się uda spotkać, jest fajnie. Po miesiącu dzwonią
                    zapytać, co słychać. Po dwóch miesiącach (i paru wcześniejszych moich
                    telefonach) znów dzwonią. A po kwartale może zapraszają na rewizytę. Wiem, wiem,
                    jakie będą komentarze: że pewnie ze mną coś nie tak. Chyba jednak nie; wielu
                    naszych znajomych, mających kilkuletni epizod poznański w życiorysie podziela te
                    odczucia. Poznaniacy albo najlepiej czują się w znanym sobie od zarania dziejów
                    gronie, albo jakoś... nie potrafią żyć normalnie poza pracą. Nie są
                    spontaniczni, z poczuciem humoru też jakoś tak nie teges. Oczywiście jest to
                    generalizacja, ale... ani moja siostra, mieszkająca we Wrocławiu, ani ja z
                    dawnej Brandenburgii :), ani mój mąż z jeszcze innego rojonu Polski nie mamy
                    takiego wrażenia w odniesieniu do mieszkańców żadnego innego miasta, w którym
                    przyszło nam spędzić trochę czasu i poobserwować.
                    • mapo0 Re: Zdecydowanie TAK 01.06.10, 21:07
                      Hauserova, poruszyłaś ciekawy temat, nad którym się już dużo zastanawiałem. Ale inaczej. Mieszkasz 16 lat od rozpoczęcia studiów, więc pewnie masz tych lat 35.
                      Czy nie jest to już w życiu tak, że na pewnym etapie życia jest bardzo trudno o prawdziwą przyjaźń? Takie wieloletnie przyjaźnie z boiska, z liceum, ze studiów kończą się, kiedy ludzie rozjeżdżają się, idą swoją drogą, zakładają swój dom, a na zawarcie nowych nie ma już takich możliwości jak dawniej? Pojawiają się żona/mąż, dzieci, kredyt, stanowisko, nadgodziny, i dla przyjaciół coraz mniej czasu. Spotkania głównie rodzinne - wesela, śluby, chrzty, pogrzeby, święta. Znajomości z pracy, to jednak znajomości, a nie przyjaźnie, bo trudno się naprawdę zaprzyjaźnić konkurując o podwyżkę czy lepsze stanowisko, biegnąc prosto z pracy załatwiać sprawy.
                      Też już ponad 10 lat żyję w Poznaniu, a przyjechałem tu z innej części Polski. Przez studia byłem bardzo zadowolony z życia towarzyskiego tutaj. Ostatnio coraz częściej czuję coś podobnego jak opisałaś.
                      Ale czy to nie ma związku z Poznaniakami tylko po prostu z tym, że to już ten etap życia. Oraz z tym, że kapitalizm i internet nie sprzyjają życiu społecznemu? Nie cierpię komuny i komunizmu, ale myślę, że wtedy ludzie żyli bardziej społecznie, częściej się spotykali, więcej rzeczy robili wspólnie, nie trzeba było się umawiać, by kogoś odwiedzić, bo nie było zbyt dużo możliwości dorobienia się, a czasu było dużo.
                      Interesuje mnie Twoje i innych zdanie na ten temat.
                      • wlodzimierz_nowak Re: Zdecydowanie TAK 01.06.10, 21:33
                        mapo0 napisał:
                        > Czy nie jest to już w życiu tak, że na pewnym etapie życia jest bardzo trudno o
                        > prawdziwą przyjaźń?
                        > czasu. Spotkania głównie rodzinne - wesela, śluby, chrzty, pogrzeby, święta. Zn

                        Święta racja. Etap życia ma swoje do powiedzenia. Aktywność towarzyska człowieka
                        ma swoje do powiedzenia. Nawet na studiach widziałem u większości ludzi już
                        barierę, zamykanie się, otwartość ale do płotu. I to nie dotyczy Poznania.

                        > Też już ponad 10 lat żyję w Poznaniu, a przyjechałem tu z innej części Polski.
                        > Przez studia byłem bardzo zadowolony z życia towarzyskiego tutaj. Ostatnio cora
                        > z częściej czuję coś podobnego jak opisałaś.
                        > Ale czy to nie ma związku z Poznaniakami tylko po prostu z tym, że to już ten e
                        > tap życia.

                        Mam trzech przyjaciół, jeden z podwórka, jeździliśmy na spacery dwoma wózkami
                        jako noworodkowie, druga z czasów studiów, trzeci z klubu pasjonatów
                        motoryzacyjnych, do którego należę od kilku lat. Z dobrą przyjaźnią jest jak z
                        małżeństwem, nie każda przetrwa próbę czasu, gdyż nie z każdym człowiekiem
                        odczuwamy prawdziwą bliskość.

                        Oraz z tym, że kapitalizm i internet nie sprzyjają życiu społecznemu
                        > ? Nie cierpię komuny i komunizmu, ale myślę, że wtedy ludzie żyli bardziej społ
                        > ecznie, częściej się spotykali, więcej rzeczy robili wspólnie, nie trzeba było
                        > się umawiać, by kogoś odwiedzić, bo nie było zbyt dużo możliwości dorobienia si
                        > ę, a czasu było dużo.
                        > Interesuje mnie Twoje i innych zdanie na ten temat.

                        Trzy sprawy:
                        1. Za komuny tak nie było. To iluzja spowodowana wejściem w wiek sprzyjający
                        wspomnieniom ludzi żyjących tamtych czasach. Mam z tym do czynienie w rodzinie i
                        działam jak sole trzeźwiące.
                        2. Za komuny powstawały jednak więzi, które dziś do niedawna nie miały po co się
                        tworzyć w zatomizowanym świecie. Wtedy ludzie spontanicznie się jednoczyli,
                        przeciw systemowi, przeciw niedoborom, w pomocy sobie, gdyż samopomoc była j e
                        d y n ą szansą na wiele rzeczy np. naprawienie popsutego samochodu w drodze.
                        Dziś sposobów na poradzenie sobie jest sporo.
                        3. Powyższe pokazuje, że nadszedł dla Was czas na aktywność społeczną. Czy to w
                        partii politycznej, czy na forum mieszkańców, czy w radzie osiedla, czy w
                        stowarzyszeniu społecznym, czy w klubie miłośników czegoś tam. To ten etap. Co
                        więcej przebudzenie za rządów Kaczyńskiego sprawiło, że nastąpił ogólny silny
                        wzrost zainteresowania otoczeniem, swoim podwórkiem. Jestem bardzo ciekaw jaka
                        będzie frekwencja w wyborach samorządowych, ale liczę, że o 50% wyższa niż
                        ostatnio. Wybory samorządowe w stabilnych demokracjach przyciągają zawsze więcej
                        niż krajowe. W Polsce na razie odwrotnie.
                      • Gość: fra to nie zalezy od Poznania IP: *.rev.numericable.fr 01.06.10, 22:12
                        W ramach kazdego miasta masz mnostwo grup spolecznych.. ludzie wychowujacy
                        kilkoro dzieci i pracujacy od rana do switu raczej nie beda miec czasu na
                        spotkania towarzyskie.. mysle ze najwazniejsze jest po prostu znalezienie
                        odpowiednich znajomych. Tak jak ktos wspomnial, udzielanie sie w roznych
                        organizacjach i stowarzyszeniach moze naprawde pomoc.

                        Zyjac od kilku lat w Paryzu, widze ogromna roznice - Paryzanie to zupelnie inna
                        kultura, wyluzowani, rozpieszczeni socjalem, myslacy glownie o przyjemnosciach i
                        ogolnie hedonisci. Pod tym wzgledem podoba mi sie Poznan - mamy takie nieco
                        bardziej przyziemne podejscie i slusznie, bo inaczej nigdy nie dogonimy Europy
                        Zachodniej gospodarczo. Gdyby Francuzi byli tacy przez ostatnie kilkaset lat,
                        nie zdobyliby kolonii.. nie zalozyli tylu firm.. nie zbudowali tylu pieknych
                        budynkow, bo woleliby pojsc na wino do miasta. Jakos juz tak jest, ze ludzie w
                        krajach ktore maja kulture zorientowana na prace i rozwoj nie maja tyle czasu na
                        znajomosci (Niemcy, Szwajcaria, Szwecja), w krajach w ktorych kultura absolutnie
                        temu nie sluzy ludzie maja wiele czasu na siebie (Hiszpania, Grecja..)
                      • Gość: hauserova Re: Zdecydowanie TAK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.10, 22:20
                        Czy nie jest to już w życiu tak, że na pewnym etapie życia jest bardzo trudno o
                        prawdziwą przyjaźń?

                        Też bym tak uważała i tak bym to sobie tłumaczyła, gdybym... nie miała rodziców.
                        Oni żyją w pewnym sensie jak za komuny (w Zielonej Górze). Nawiązują nowe
                        kontakty, przesiadują w ogrodach, oddają sobie nawzajem rozmaite przysługi,
                        stosują z przyjaciółmi "handel wymienny", jeżdżą na ryby i grzyby, słowem:
                        dobrze się bawią. Niewiele im trzeba. I nie muszą mieć posprzątane w domu, żeby
                        przyjmować gości.
                        • dobrusia_to_ja Re: Zdecydowanie TAK 01.06.10, 23:16
                          Naprawdę myślisz, że w Poznaniu jest inaczej?? Wszystko zależy od tego, w jakiej
                          grupie znajomych się znajdziesz. Dam Ci jeden przykład.
                          W ubiegłym tygodniu wracałam do domu z Warszawy. Dzień wcześniej dostałam nieźle
                          w kość;), nie wyspałam się, więc byłam zmęczona i nieco obolała. Akurat
                          wsiadałam do pociągu, gdy zaczął dzwonić telefon. Padło pytanie, czy jestem na
                          siłach, by mogli do nas przyjść goście?? Oczywiście, że byłam. I nie miałam
                          wychuchanego mieszkania, bo nie miałam możliwości go odpicować. W czasie, który
                          spędziłam w przedziale z niezwykle miłymi paniami (jedna pochodzi spod Zielonej
                          Góry), moi goście wraz z drugą połową zrobili wspólnie zakupy. Gdy przyjechałam,
                          wszyscy już byli. Razem coś upichciliśmy (nie było żadnego grilla). Siedziałam
                          prawie do pierwszej. Dłużej nie wyrobiłam, zasypiałam na siedząco, ale nikt o to
                          nie miał do mnie pretensji. Następnego dnia w domu była następna impreza.
                          Nie jestem żadnym wyjątkiem. Kilka dni wcześniej moja przyjaciółka miała mniej
                          więcej to samo. I nikt nie narzeka. Takich ludzi w Poznaniu, jak i w innych
                          miastach jest wielu. Nie można jednak mieć pretensji, że inni wybierają inny
                          sposób spędzania wolnego czasu.
                        • mapo0 Re: Zdecydowanie TAK 14.06.10, 20:20
                          Na wschodzie kraju podobnie!
                      • mapo0 Re: Zdecydowanie TAK 30.06.10, 08:24
                        up
                    • wlodzimierz_nowak Re: Zdecydowanie TAK 01.06.10, 21:41
                      Gość portalu: hauserova napisał(a):
                      > odczucia. Poznaniacy albo najlepiej czują się w znanym sobie od zarania dziejów
                      > gronie, albo jakoś... nie potrafią żyć normalnie poza pracą. Nie są
                      > spontaniczni, z poczuciem humoru też jakoś tak nie teges. Oczywiście jest to
                      > generalizacja, ale... ani moja siostra, mieszkająca we Wrocławiu, ani ja z
                      > dawnej Brandenburgii :), ani mój mąż z jeszcze innego rojonu Polski nie mamy
                      > takiego wrażenia w odniesieniu do mieszkańców żadnego innego miasta, w którym
                      > przyszło nam spędzić trochę czasu i poobserwować.

                      Ze spontanicznością przyznam Ci rację. Ale z resztą nie. Pomieszkałem lata w
                      Warszawie, Olsztynie, Katowicach i zagranicą we Frankfurcie, Sheffield i Hadze,
                      pojeździłem po Europie pracując z wieloma zagranicznymi firmami, poznałem wiele
                      miast, wiele społeczności. I mam obraz poznaniaków na podobieństwo
                      mediolańczyków i londyńczyków - zabiegani, zapatrzeni w siebie, ale jak już
                      znajdziesz chwilę, gdy nie są sobą zajęci, to okazujemy się całkiem otwarci i
                      serdeczni.
                      Wizyty w domu u poznaniaka? A czemu Ty się dziwisz!? Toż to jednak azyl, więc
                      wszystko musi być przyszykowane, wysprzątane itd ;-) A tego się nie chce co
                      tydzień robić. Dlatego poznaniacy najczęściej spotykają się ze znajomymi w
                      centrum w knajpach, wspólnie wychodzą na imprezy itd. Wizyta w domu to już
                      pewien specjalny honor. Moich znajomych w Warszawie też to bardzo dziwiło i bawiło.
                      • wlodzimierz_nowak jeszcze jedno 01.06.10, 21:46
                        Dzisiejsza ludność Poznania tylko w 40% ma poznańskie korzenie, a - szacuje się
                        - w 60-65% wielkopolskie. Do tego dochodzi 20% wilniaków, a pozostałe 20% to
                        mieszkańcy Warmi, Kujaw, Pomorza Zachodniego, Warszawiacy, "Lubuszanie". Zatem
                        nasza mentalność to tylko w 60% wina wielkopolan ;-))) Odnośnie sponatniczności
                        i rzekomej sztywności - zauważ nasze zachowania na ulicy, ludzie są bardziej
                        uśmiechnięci, naturalnie pogodni, nie są tak zamknięci w sobie jak w Warszawie.
                        Tylko w Poznaniu masowo przechodzi się na czerwonych światłach co jest pewną
                        oznaką egocentryzmu, ale i otwartości właśnie - po co czekać skoro nikomu to nie
                        przeszkadza, gdy panuję nad sytuacją?
                        • Gość: hauserova Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.10, 22:16
                          Po pierwsze: dlaczego "Lubuszanie" w cudzysłowie? Jako Lubuszanka nie czuję się
                          Wielkopolanką, bo i jak mogłabym się czuć, skoro jestem w swej istocie kundlem
                          sandomiersko-ukraińsko-annopolskim? To zupełnie inna rasa.
                          Po drugie: nigdzie nie zwracano mi - dorosłej osobie - tyle razy uwagi na ulicy
                          właśnie za przechodzenie na czerwonym, za przejeżdżanie rowerem obok (!) pasów,
                          kiedy nic nie jechało, za to, że dziecko w nosidełku noszę ("udusi się")itd.
                          Po trzecie: zrozumiałam dość szybko, że dom to azyl, więc zaczęłam proponować
                          wspólne wyjazdy rowerowe, ogniska nad jeziorem, wyprawy do teatru itp. (knajpy
                          przy małych dzieciach odpadają). I co? Z wieeelkim trudem raz czy dwa się udało.
                          Nie chcę, żeby zabrzmiało to zbyt polemicznie, wiele Twoich spostrzeżeń jest dla
                          mnie ważnych, dzięki.
                          • dobrusia_to_ja Re: jeszcze jedno 01.06.10, 23:30
                            Gość portalu: hauserova napisał(a):
                            > Po drugie: nigdzie nie zwracano mi - dorosłej osobie - tyle razy
                            > uwagi na ulicy [...], że dziecko w nosidełku noszę ("udusi się")itd.
                            Nikt, nigdy nie zwrócił mi uwagi z takiego powodu, choć w czasach, gdy nosiłam
                            tak moje dzieci, chyba nikt w Poznaniu tego nie robił. Nie było nosidełek.
                            Pojawiły się rok, może dwa później. To, które ja miałam, było pożyczone od
                            dziewczyny, która przywiozła je z Holandii.
                            Z wychodzeniem do teatru lub filharmonii masz trochę racji. Tak pół na pół. Mam
                            ten sam problem, choć z teatrem znacznie mniejszy. Jednak na wyjazdy na grzyby
                            chętni są wszyscy.
                            • Gość: hauserova Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.10, 08:38
                              Dobrusiu, to jeszcze mi powiedz, że nie jesteś poznanianką "z urodzenia", a Twoi
                              goście (ci od gotowania z drugą połową) to znajomi (również nie poznaniacy),
                              którzy nie znają Cię z liceum...
                              • dobrusia_to_ja Re: jeszcze jedno 02.06.10, 08:59
                                Jak najbardziej jestem i to od pokoleń:) Tych moich znajomych, którzy byli u
                                mnie, poznałam kilka lat po maturze. Moja przyjaciółka również pochodzi z
                                Poznania, jej mąż nie. Mam przyjaciół i znajomych, których poznałam na różnym
                                etapie życia. Kilku zaledwie parę lat temu i zapewne nieco Cię zaskoczę, ale są
                                to również osoby z tego forum, z którymi co jakiś czas się spotykamy na luźnych
                                pogaduszkach i imprezach.
                                Wychowałam się w dzielnicy, którą dzisiaj uważa się za jedną z najgorszych, choć
                                moi rodzice pochodzą z "tych lepszych". Moja ulica była niezwykła. Mieszkali na
                                niej przesiedleńcy ze wschodu, wbrew pozorom bardzo zdystansowani, dwie rodziny
                                wielodzietne, które wychowały fantastycznych ludzi, bardzo sympatyczni Grecy i
                                rodowici mieszkańcy Poznania. Zawsze marzyłam o czymś w rodzaju domu otwartego i
                                chyba w pewnym stopniu udało mi się taki dom stworzyć. Gdy dzieci były małe,
                                przed końcem roku szkolnego wyprawiałam im imieniny, na których było pełno
                                dzieciaków. To było wykańczające, ale widok zadowolonych, bawiących się
                                dzieciaczków - bezcenny;)
                                • Gość: hauserova Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.10, 09:18
                                  Jak najbardziej jestem i to od pokoleń:)

                                  No więc taką tezę przedstawiłam w moim pierwszym poście: poznaniacy w Poznaniu
                                  pod względem towarzyskim chyba mają się lepiej. Głowy za to nie dawałam i nie
                                  daję, bo nie jestem stąd, ale poczucie "co ja robię tu?", towarzyszące moim
                                  desantowym znajomym (najczęściej już stąd wyjechanym) jest na tyle powszechne,
                                  że zakrawa na jakąś prawidłowość socjologiczną.
                                  Lepsze i gorsze dzielnice to bardzo zgrubny podział, wszędzie są perličky na
                                  dně, o czym śwoadczy choćby Twoja ciekawa opowieść o ulicy z dzieciństwa :)
                                  • wlodzimierz_nowak Re: jeszcze jedno 03.06.10, 01:18
                                    Gość portalu: hauserova napisał(a):

                                    > Jak najbardziej jestem i to od pokoleń:)
                                    >
                                    > No więc taką tezę przedstawiłam w moim pierwszym poście: poznaniacy w Poznaniu
                                    > pod względem towarzyskim chyba mają się lepiej. Głowy za to nie dawałam i nie
                                    > daję, bo nie jestem stąd, ale poczucie "co ja robię tu?", towarzyszące moim
                                    > desantowym znajomym (najczęściej już stąd wyjechanym) jest na tyle powszechne,
                                    > że zakrawa na jakąś prawidłowość socjologiczną.

                                    Tylko ja się zastanawiam skąd się u Ciebie biorą te zdarzenia jak zwracanie
                                    uwagi na pasach czy o jazdę na rowerze jakoś tam nie tak. Oczywiście ktoś może
                                    się poczuć zagrożony jak się za mocno zbliżysz, czy znajdziesz na kursie
                                    kolizyjnym na chwilę. Ale takie pouczanie dla pouczania to przeżyłem na Śląsku,
                                    w Bydgoszczy i w Warszawie.

                                    Co do towarzyskości sąsiadów to - dowiedziałem się niedawno - Poznań nie dzieli
                                    się na dobre dzielnice, ale dzielnice wyborcze. Różnice preferencji są potężne.
                                    Może mieszkasz w politycznie złej dzielnicy albo z takiej dobrałaś sobie kolegów
                                    z pracy? ;-)

                                    Przepraszam za ten cudzysłów. Nie potrafię potraktować serio tożsamości
                                    lubuskiej i wiem, że to mój błąd, gdyż sporo ludzi urażam. Co do pochodzenia, to
                                    ja się urodziłem, moi rodzice tu wychowali, ale moi dziadkowie ze strony matki
                                    pochodzą od wieków z Wielkopolski, polskoniemieckiej Wielkopolski, ale mojego
                                    ojca z Węgrów osiadłych po Wiośnie Ludów w Galicji. Ja się czuję jednak
                                    Wielkopolaninem. Łączy mnie poczucie tożsamości. Czort wie co nam tam w genach
                                    gra. Dlatego śmieszną mnie zawsze wartościowania prawdziwej polskości, jakby kto
                                    był w stanie odtworzyć swą nieskazitelnie słowiańską przeszłość w genach do X wieku.
                                    • Gość: hauserova Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.10, 09:24
                                      wlodzimierz_nowak napisał: Tylko ja się zastanawiam skąd się u Ciebie biorą te
                                      zdarzenia jak zwracanie uwagi na pasach czy o jazdę na rowerze jakoś tam nie tak.

                                      Odpowiedź może być prosta: płeć (K), postura (160 w kapeluszu), nie posiadam też
                                      na swoją obronę wrednej mordy. Ty jesteś, jeśli się dobrze domyślam, facetem,
                                      wieku nie będę zgadywać. Takim rzadziej zwracają uwagę, zwłaszcza
                                      pięćdziesięcioletnie babki mają jednak respekt do reprezentatów Rasy Panów :)
                                      • wlodzimierz_nowak Re: jeszcze jedno 05.06.10, 16:58
                                        Tak, a do tego przystojny i barczysty jestem, ładna inteligentna buzia, a brzuch
                                        umiejętnie schowany pod ciemniejszym kolorem ;-)))
                                        • Gość: hauserova Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.10, 12:06
                                          wlodzimierz_nowak napisał: Tak, a do tego przystojny i barczysty jestem, ładna
                                          inteligentna buzia, a brzuch umiejętnie schowany pod ciemniejszym kolorem ;-)))

                                          To mit. Ciemne nie wyszczupla. Prążki wyszczuplają :)
                                          W każdym razie i tak będę się upierać, że zgryźliwe babole i andropauzalni
                                          panowie chętniej zwracają uwagę młodym kobietom niż facetom ( w każdym wieku).
                                          Może to podświadomy lęk, że dostaną w pysk.
                                    • Gość: hauserova Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.10, 09:27
                                      wlodzimierz_nowak napisał: Przepraszam za ten cudzysłów. Nie potrafię
                                      potraktować serio tożsamości lubuskiej i wiem, że to mój błąd, gdyż sporo ludzi
                                      urażam.

                                      To rozczulające. I takie... poznańskie.
                                      • wlodzimierz_nowak Re: jeszcze jedno 05.06.10, 16:59
                                        Haaa, dobrze trafiłaś. To prawda, zarozumiałość i dobroduszny (najczęściej)
                                        protekcjonalizm ma się tu we krwi ;-)
                                        • Gość: Do Wlodka Re: jeszcze jedno IP: *.versanet.de 05.06.10, 17:08
                                          No wiesz Ty co Wlodek!!?? w zyciu pingwina bym sie tego po Tobie nie
                                          spodziewal!Z calym szacunkiem,ale pierwszy punkt minusowy na koncie.Kasowany po
                                          12 miechach.Pozdrawiam.
                                          • Gość: f Re: jeszcze jedno IP: *.rev.numericable.fr 05.06.10, 17:24
                                            o co ci chodzi?
                                  • Gość: gatuzi Re: jeszcze jedno IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.10, 21:27
                                    Skoro ty od 17 lat ciągle powtarzasz ze nie jesteś stad to nikt i nic nie jest
                                    w stanie Ci pomóc.Poza tym w Poznaniu jest coś kolo 600 knajp i podobnych a ty
                                    utyskujesz ze nikt Cie nie zaprasza do domu
                        • Gość: Poznanianka Re: jeszcze jedno IP: *.icpnet.pl 03.06.10, 16:26
                          Z małą otwartością Warszawiaków się nię zgodzę. W Warszawie ludzie
                          sami pytali się, dokąd chcę trafić, gdy przeglądałam mapę, zapytani
                          o kierunek opowiadali o pobliskich sklepach. Są bardziej otwarci,
                          ale tak ja naisałam, u nas ludzie też są fajni, tylko trzeba ich
                          bliżej poznać.
                          • monofam Re: jeszcze jedno 03.06.10, 17:37
                            a ja uwazam ze w Warszawie sa same swiry, bo za kazdym razem jak wolno jechalem
                            autem, na mnie trabili

                            w Poznaniu to nigdy mi sie to nie zdarzylo (no, moze raz) wobec czego uwazam ze
                            Poznaniacy sa spokojni i normalni, a Warszawiacy niespokojni i nienormalni.

                            *to ironia obrazujaca twoj tok myslenia
                            • Gość: Poznanianka Re: jeszcze jedno IP: *.icpnet.pl 04.06.10, 20:19
                              ja nie napisałam, że w Poznaniu są sami zamknięci, a w Warszawie
                              sami otwarci ludzie. to że tak jest w wielu przypadkach, nie znaczy,
                              że nie ma wyjątków. Odpowiadałam na post wyżej, który uważał, że
                              Poznaniacy są bardziej otwarci od Warszawiaków. Za mało mnie znasz,
                              żeby wiedzieć coś o moim toku myślenia. :)
                • Gość: gatuzi Re: Zdecydowanie TAK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.10, 21:10
                  Bzdury opowiadasz , Poznan od wieków jest miastem handlowym i targowym co jest
                  równoznaczne z tym ze przybywa tu mnóstwo ludzi obcych , poza tym jest tu 130
                  tys studentów z czego większa polowa to przyjezdni .Wiec nie opowiadaj głupot
              • dobrusia_to_ja Re: Zdecydowanie TAK 31.05.10, 17:23
                Myślałeś o pracy na Targach?? Może warto spróbować??
                • adam1234-online Re: Zdecydowanie TAK 31.05.10, 17:44
                  dobrusia_to_ja napisała:

                  > Myślałeś o pracy na Targach?? Może warto spróbować??

                  na MTP obecnie potrzebują tylko hostessy...
                  • Gość: benek niezłe IP: *.aster.pl 31.05.10, 20:11
                    Już nie męcz tych poznaniaków tak bardzo, z pracą jest taka sama gejnia jak w
                    wawie, a nawet jeszcze gorsza, bo płace są zdecydowanie niższe. Kryzys jest
                    wszędzie i dlatego tyle luda. Tak jest i Wawie i Poznaniu, Wrocławiu i Krakowie.
                    Niestety
                    • Gość: POZ_ytywny Benek,Ciebie z Wrocka także zapraszamy. Tu lepiej IP: *.icpnet.pl 05.06.10, 16:56
                      jest i tyle. Wrocek dobrze nadgania za Poznaniem, przegonił już Kraka i 3city,
                      ale Poznań jako aglomeracja rozwija się i tak szybciej. Tylko prezia mamy do
                      duszy, cała aglomeracja poznańska ma najwyższy wzrost pkb z polskich
                      aglomeracji. A bezrobocie zawsze jest dwa razy niższe niż we Wrocku. Jak w 2006
                      było u Was 8% to tutaj 4%, jak rok temu było tu 2%, to u Was 4%
                      www.money.pl/gospodarka/inflacjabezrobocie/wiadomosci/artykul/bezrobocie;szybko;rosnie;w;malych;miastach,207,0,444879.html
                      a teraz u nas jest 3 a u Was już 5 i rośnie, a tu znów zaczęło spadać.
                      www.wykop.pl/ramka/284620/bezrobocie-w-polskich-miastach/
              • Gość: RAUBER Re: Zdecydowanie TAK IP: *.spray.net.pl 02.06.10, 08:26
                za ok godzinkę będę pod twoją szkołą na Ogrodowej ;)

                wracając do tematu

                Szukając pracy roześlij cv i lm z dokładnym opisem co chcesz robić po agencjach
                rekrutacyjnych i doradztwa personalnego. Możesz też po części firm o których
                wiesz że prowadzą działania na skalę międzynarodową.

                Korzystając z usług w Poznaniu, nie mów że pochodzisz z Warszawy (chyba że
                zaznaczasz że pochodzisz z Wlkp i właśnie wracasz), bo potraktują Cię grubszym
                ołówkiem. Na dźwięk słowa Warszawa wielu ludzi u nas dostaje szczękościsku, to
                wpływ centralizacji i tego że poszczególne urzędy się mieszały w to co robimy.
                Samo miasto nigdy nic nam nie zrobiło, ale utarło się że W-wa jest winna różnym
                dziwnym zdarzeniom.
                Moja żona jest z W-wy i w Poznań wsiąknęła błyskawicznie, twierdzi że jest jej
                lepiej niż w W-wie. Do tego nie ma tak wielkiego stada walczącego w wyścigu
                szczurów, oraz jest względnie mało rejestracji na L których kierowcy "jeżdżą
                dziwnie i powodują korki".
    • Gość: ludzkiepanisko Są zalety i wady tego pomysłu IP: 94.254.149.* 31.05.10, 21:02
      Z postu wynika, że nie masz jeszcze trzydziestki i masz dobre
      wykształcenie. Jeśli nie jesteś związany uczuciowo z wawą, to pomysł
      przeprowadzki do Poznania oceniam jako bardzo dobry. Nie ma tam
      takiego tempa, wyścigu szczurów i 90 minut dojazdu do pracy w jedną
      stronę. Ludzie fajni, na początku trochę nadęci, rzucają jakies
      teksty o Azji ale jak wypijecie kilka piwek to sie okazuje, że
      całkiem fajni ludzie są.
      Zarobki porównywalne z wawą, a tempo pracy mniejsze, więc dla
      młodego korzystniejsze.
      Zycie o dziwo droższe niż w wawie, a przynajmniej na pewno nie
      tańsze. Infrastruktura ok., nie ma się co czepiać.
      Najpierw kup mieszkanie a potem zacznij szukać roboty, jak zrobisz
      na odwrót to na każdej rozmowie będziesz musiał tłumaczyć dlaczego
      zwiewasz z wawki do Poznania.
      powodzenia
      • Gość: fra pomysl dwa razy IP: *.rev.numericable.fr 31.05.10, 21:22
        Tak naprawde nie ma znaczenia w ktorym z tych miast mieszkasz - na Twoje zycie o
        wiele wieksze znaczenie bedzie mialo to, w jakiej dzielnicy/w jakich warunkach
        mieszkasz, jak dlugo dojezdzasz codziennie do pracy, jaka to praca, i co lubisz
        robic w czasie wolnym.


        Bo mozna w Wawie mieszkac na Mokotowie i jechac 10 minut metrem do pracy, a
        mozna w Poznaniu pracowac w Centrum a mieszkac na paskudnym Debcu i dojezdzac 40
        minut a pozniej nie miec gdzie zaparkowac..
        Tak czy inaczej zycze powodzenia, dla mnie w Poznaniu najlepsza rzecza jest jego
        niewielki rozmiar, mozna przejsc w 20 minut z Malty na Stary Rynek itd no i
        super klimat miasta.
        • wlodzimierz_nowak Re: pomysl dwa razy 31.05.10, 22:14
          Z centrum na Dębiec w 40 minut? To jesteś dowodem na korzyści z korzystania z
          komunikacji miejskiej albo rowerowej. Toż to prawie tempo piechura?
          • dobrusia_to_ja Re: pomysl dwa razy 31.05.10, 22:29
            40 minut to chyba w strasznych korkach.
            • Gość: fra Re: pomysl dwa razy IP: *.rev.numericable.fr 31.05.10, 22:46
              straszne korki = kilka razy w tygodniu.. zreszta zalezy jaka czesc Debca. a poza
              tym, to tylko przyklad, rownie dobrze mozna w to miejsce wstawic Naramowice,
              Junikowo etc
              • Gość: RAUBER Re: pomysl dwa razy IP: *.spray.net.pl 02.06.10, 16:59
                narzekanie, narzekanie, narzekanie

                Zostaw auto pod domem wsiadaj na rower i oszczędzisz sporą część życia, kasy i
                jeszcze kondycję złapiesz. Przejazdy autem kosztują mnie jakieś 5-6 razy więcej
                niż MPK. Sieciówka wiadomo ile kosztuje. A teraz pomyśl o rowerze, załóż koszyk
                na laptopa i zakupy na bagażnik. Zakupy świeżego zielska na rynku. W razie czego
                przypinasz rower przy jakimś sklepie i resztę kupujesz w środku. Ale na
                Wildeckim większość rzeczy (zielsko, pieczywo, mięso) możesz kupić nie schodząc
                z roweru
                • Gość: fra Re: pomysl dwa razy IP: *.rev.numericable.fr 04.06.10, 12:25
                  Tak, w garniturze bede jezdzil do klienta na rowerze. Spocony i smierdzacy
                  negocjowal i oblepiony kurzem prezentowal. W zimie bede prosil o kubeczek
                  herbaty na rozgrzanie zanim sie przedstawie.

                  Boze, co za kiepski pomysl.
                  • der-rauber Re: pomysl dwa razy 04.06.10, 12:57
                    kwestia zorganizowania sobie czasu :)

                    jak mam klienta blisko to jadę na rowerze, w garniturze, jak mam jakoś cholernie
                    daleko to siadam w auto, choć na rowerze jest lepiej
                  • Gość: hauserova Re: pomysl dwa razy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.10, 13:45
                    Gość portalu: fra napisał(a): Tak, w garniturze bede jezdzil do klienta na
                    rowerze. Spocony i smierdzacy negocjowal i oblepiony kurzem prezentowal. W zimie
                    bede prosil o kubeczek herbaty na rozgrzanie zanim sie przedstawie.>

                    O kurczę, ci wszyscy garniturowi urzędnicy na rowerach, których widziałam w
                    Brukseli czy Amsterdamie, chyba nie wiedzą, co czynią?! Powinni przyjechać do
                    Poznania, to dowiedzieliby się, że to takie wieśniackie jeździć na rowerze. I że
                    powinni kupić sobie brykę wielkości stodoły, bo to świadczy o prestiżu.
                    A co do zimowego kubeczka... gdybyś jeździł, wiedziałbyś, że zimą na rowerze nie
                    marzniesz. Dojeżdżałam do pracy prz -20 stopniach i dbałam tylko o to, żeby się
                    nie przegrzać. Ale to kwestia ubioru i tempa. Dodam, że ja także idę między
                    ludzi i także muszę mieć kostium na grzbiecie.
                    • Gość: f Re: pomysl dwa razy IP: *.rev.numericable.fr 04.06.10, 17:51
                      Pewnie tamci urzednicy nie wiedza, ja tutaj w Paryzu widuje na co dzien ludzi
                      interesu w wielkich Mercedesach S klasa. Czasami z szoferami, czasami bez. I tak
                      wlasnie bede jezdzil, bede mogl rozlozyc sie na tylnej kanapie z laptopem i juz
                      w drodze do biura organizowac sobie dzien i sprawdzac emaile.

                      Wszyscy eko-faszysci, ktorzy wierza, ze globalne ocieplenie jest wywolane przez
                      czlowieka moga mnie pocalowac. Bede smrodzil, palil benzyne, i mial z tego
                      frajde. Po to, zeby silnik ladniej brzmial, wezme najwiekszy silnik jaki jest
                      tylko mozliwy - dla drogiego kaprysu. I sluchajac ulubionej muzyki, w chlodnym
                      wnetrzu auta w upalny dzien, odwioze dzieciaki do szkoly, a pozniej zanurze sie
                      w chlodnym podziemnym garazu. Bede was mijal na rowerach, zieloni ze zlosci, ze
                      ktos sie nie przejmuje, zolci z zazdrosci o wygode i luksus, z krzywymi minami,
                      tlumaczacy sobie wszystko skladnie i intelektualnie ochrona srodowiska.
                      Przypominajacy sobie szybko artykuly z Wyborczej o topiacych sie lodowcach i
                      internetowe wyniki badan sponosorowane przez Ala Gora. Pocieszajacy sie, ze tak,
                      my ratujemy nasza planete i swoje zdrowie, a ten cham smie jezdzic autem. I
                      usmiechac sie przez szybe. Na pewno zachoruje od braku ruchu. Albo chociaz
                      zaczadzi sie w tym swoim garazu. Pozniej sie uniesiecie falszywa duma -
                      ekomoralnym i ekoetycznym zwyciestwem nad zepsutym, zacofanym czlowiekiem
                      sukcesu. Jaki tam sukces, prowadzenie wlasnej firmy, placenie podatkow i
                      wychowywanie rodziny to nic. Dla nas liczy sie ratowanie swiata!


                      Mam nadzieje ze jestescie tylko grupka niegroznych ekofaszystow, inaczej zostaje
                      tu w moim kochanym Paryzu i korkach na Boulevard Périphérique dzieki ktorym
                      przesluchalem juz cala klasyke literatury na audiobookach.
                      • Gość: Do slimaka f Re: pomysl dwa razy IP: *.versanet.de 04.06.10, 20:02
                        Bedziesz jezdzil ty zaplesnialy slimaku,ale cytryna 2cv na zlomowisko za
                        czesciami i zbieranie maronow.Serwer i Proxy zmieniles imbecylu zabojadowy?
                        • Gość: f Re: pomysl dwa razy IP: *.rev.numericable.fr 05.06.10, 10:13
                          o czym ty piszesz?
                      • Gość: RAUBER Re: pomysl dwa razy IP: *.spray.net.pl 05.06.10, 13:52
                        S-Klasse jest fajna, nawet bardzo, choć nie zawsze praktyczna. Na razie myślę o
                        VW Touranie, potem o Mercedes Viano, chcę duże auto trasowe bo jesienią miałem
                        pod W-wą stłuczkę. W Vito to była stłuczka dla sprawcy w Saxo wypadek. Ale nie
                        wchodźmy za bardzo w temat aut. Auta są po to żeby dostać się gdzieś gdzie nie
                        ma sprawnego zasięgu komunikacji miejskiej, ew. gdy musisz załatwiać więcej
                        spraw w ciągu dnia. Nie jestem ekofaszystą i nie jestem sam na tym świecie,
                        uważam się za kogoś odpowiedzialnego myślącego perspektywicznie. Środowisko
                        trzeba oszczędzać i dlatego naciskamy na jazdę rowerem lub komunikacją publiczną.
                        Cóż, w odpowiedzi na wrednych ignorantów którzy zanieczyszczają miasto spalinami
                        trzeba po prostu wprowadzić płatny wjazd do centrum. Ograniczenia do 30km/h na
                        większości ulic w mieście. I mandaty będące wartością procentową rocznych
                        zarobków, tak żeby ograniczyć wciskanie gazu i smrodzenie łamane przez
                        stwarzanie zagrożenia.
                        • monofam cos o tramwajach 06.06.10, 14:10
                          "
                          Po ostatnich smoleńskich katastrofach i powodziach nawiedzających naszą kloakę
                          znów, tak!, znów naszły mnie refleksje i wątpliwości. Postanowiłem przeprowadzić
                          badania terenowe i osobiście sprawdzić jak z tą Polską rzeczy się mają... i za
                          co lubię naszą kloakę.

                          Pierwszy raz od wielu lat kupiłem bilet tramwajowy. Dla dewizowych Czytelników
                          mam uwagę: samochodem wychodzi taniej, nie śmierdzi i jest szybciej. Tramwaj był
                          w 30% zapełniony, więc bez problemu znalazłem miejsce. I dobrze, że usiadłem, bo
                          jak ruszyliśmy, to nawet mocno trzymając się poręczy musiałem uważać, żeby nie
                          wypaść z krzesełka... tak kołysało. Motorniczy oglądał dzień wcześniej Kubicę...
                          już wolę, żeby rozmawiał przez komórkę (co robił przez 10 minut), bo wtedy
                          jedzie ostrożniej.

                          W tramwaju nasze zmysły są atakowane ze wszystkich stron. Stara zasada nastu
                          bodźców na minutę nijak się ma do polskiego tramwaju, gdzie nasz mózg jest
                          przełączony w tryb JUNGLE i uaktywaniając wszystkie nieużywane już fragmenty
                          analizuje dane. Smród wódki, potu, gówna, niemetych ciał, kiszonych ogórków,
                          kapusty i przetrawionego jedzenia, które w postaci gazów wydostaje się
                          wszystkimi możliwymi otworami moich Szacownych Współpasażerów. Do tego jeszcze
                          temperatura, brak klimatyzacji i niemożność otwarcia okna, bo gruby, spocony
                          baleron zajmujący miejsce za mną (czy ona kasuje 2 bilety, jak w samolotach?)
                          nie chce się przeziębić.

                          Czego się nie robi dla nauki, Necro – powiedziałem sobie – ucz się i obserwuj.
                          Po minucie jazdy zobaczyłem pierwszy okaz. Podobne obrazy możemy zobaczyć z
                          kamer spuszczanych na dno oceanu, gdzie oświetlane mega lampami potwory pokazują
                          swoje pokraczne-polipowate ciała. Ja nie musiałem uczestniczyć w tygodniowej
                          ekspedycji oceanologów. Wystarczył bilet tramwajowy i odrobina dobrego
                          nastawienia. Widziałem wielkie, sapiące coś i gdyby nie oczodoły, czujne,
                          szukające oraz te wyziewy wódy, zapewne uznałbym, że to kupa mięsa, a to żyło i
                          miało się dobrze. Po minucie obserwacji blob wyciągnął z namaszczeniem batonika
                          i zanim jeszcze cokolwiek zostało odpakowane przez ciało potwora przetoczyła się
                          jakaś fizjologiczna czynność. Opisałbym to jako przełykanie śliny zaczynające
                          się na oczodołach, przechodzących zmarszczkami spoconego tłuszczu w podbródek
                          (?) połączony skórzastym płatem z brzuchem, ten element mięsa w jednej strasznej
                          chwili uniósł się na chwilę, a później gwałtownie opuścił. W sekundę później
                          batonik był rozpakowany, ale, wybacz Czytelniku, musiałem odwrócić wzrok i nie
                          widziałem jak został pożarty.
                          "
                          • Gość: Do monofama Re: cos o tramwajach IP: *.versanet.de 06.06.10, 14:25
                            Podobaja mi sie Twoje spostrzezenia koleszko!Masz dar jak zaden ktory,wiec
                            zachecam do dalszych spostrzezen i refleksji na temat miedzy ludzkiego
                            syfu.Pozdrawiam.
                      • Gość: hauserova Do f IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.10, 12:02
                        Gość portalu: f napisał(a):
                        > Pewnie tamci urzednicy nie wiedza, ja tutaj w Paryzu widuje na co dzien ludzi
                        > interesu w wielkich Mercedesach S klasa. Czasami z szoferami, czasami bez. I ta
                        > k
                        > wlasnie bede jezdzil, bede mogl rozlozyc sie na tylnej kanapie z laptopem i
                        juz w drodze do biura organizowac sobie dzien i sprawdzac emaile. Wszyscy
                        eko-faszysci, ktorzy wierza, ze globalne ocieplenie jest wywolane przez
                        czlowieka moga mnie pocalowac. Bede smrodzil, palil benzyne, i mial z tego frajde.

                        W sumie to out of topic, ale skoro taki jesteś niezorientowany... To nie
                        ekofaszyzm każe ludziom dojeżdżać rowerami do pracy tylko:
                        a) chęć poruszania się trochę przed i po godzinach siedzenia na d...
                        b) chęć obejrzenia świata o poranku (a bywa piękny) i posłuchania ptaków na
                        Cytadeli - a laptop może poczekać do ósmej
                        c) chęć zażycia człowieczeństwa przed kilkoma lub kilkunastoma godzinami
                        zmechanizowania
                        d) poczucie, że się panuje nad czasem: kiedy jadę do pracy samochodem, nie
                        jestem pewna, czy się nie spóźnię; rowerem jadę zawsze tyle samo
                        e)powrót z pracy rowerem to czas, żeby się odprężyć i zostawić robotę za sobą.
                        i gdzie tu ekofaszyzm?
        • Gość: RAUBER Re: pomysl dwa razy IP: *.spray.net.pl 02.06.10, 16:49
          Pieprzenie w bambus, 40 min z Centrum na Dębiec? Ze Starego Rynku na pętlę
          Dębiec idę jakieś 35-40 minut! Spod Panoramy rowerem pod Collegium Altum
          dojeżdżam w 7-10 min, MPK lub samochodem góra w 20-25 min. W 25-30 min.
          dojeżdżam rowerem spod Panoramy na Różany Potok.

          I co to za głupie wstawki o tym że nie ma miejsca do parkowania? Jakby się
          jeździło komunikacją miejską to by się nie tworzyło ani korków ani nie
          zapełniało miejsc parkingowych. Potem się cholera przejść po mieście nie da bo
          wszystko jest zastawione samochodami i się przeciskać trzeba. Auta się używa do
          wyjazdów po większe zakupy lub za miasto, chyba że masz skrajnie dużo spraw do
          załatwienia, ale i tak rower lub tramwaj są lepsze.
          • Gość: fra Re: pomysl dwa razy IP: *.rev.numericable.fr 04.06.10, 12:37
            Co za pie...nie w kija. Autem jedzie sie bez korkow 20 minut, w korkach dwa
            razy dluzej. MPK jedzie sie podobnie, z tym ze trzeba stac na przystanku i
            czekac. Czasami jest punktualnie czasami nie. Do tego czas dojscia z domu na
            przystanek a z tym jest roznie. Np w deszczu czy sniezycy idzie sie wolniej.

            Najwiekszy twoj problem to zdaje sie, ze wszystkich mierzysz swoja miarka.
            Niektorzy ze wzgledu na prace i spotkania z klientami nosza garnitur, materialy
            na spotkania etc. Czy moze mi powiesz ze firmy powinny miec prysznice, tak zeby
            kontrahent mogl wpasc i sie wykapac, i moze z prezesem troche na saunie
            posiedziec, ubic interesik..?

            Na rower wsiadam tylko jak jest ladna pogoda i mam ochote sie spocic. Na
            przystanek tramwajowy musze isc od mojego domu 10-15 minut. Zeby dojechac do
            centrum, przesiadka na moscie teatralnym ok 5 czasem 10 minut czekania. Razem
            daje mi to ok 40-45 minut dojazdu do centrum w tloku, letnim smrodzie, kolysajac
            sie jak pajac w brudnym tramwaju.

            Mam tez druga opcje, wsiada do auta, puszczam moja ulubiona muzyke, marynarke
            wieszam z tylu. Wyjezdzam na Serbska, skrecam w Szelagowska, i w dol, do centrum
            zajmuje mi to ok 8 minut. Pozniej jakies 4 minuty szukania miejsca do
            zaparkowania. Wygodne 12 minut. Czy nadal nie rozumiesz dlaczego ludzie wola
            jezdzic samochodami?
            • der-rauber Re: pomysl dwa razy 04.06.10, 13:05
              rozumiem dlaczego ludzie wolą jeździć samochodami, weź pod uwagę jedno, jeżeli
              każdy w ten sposób będzie się pchać to się wzajemnie zadusimy. Albo tworzymy
              przyjazną przestrzeń, albo jako miasto zdechniemy. Mi też jest (czasem)
              wygodniej zapakować się w auto. Do moich klientów też biegam w garniturze, do
              tramwaju też mam 0k 10min szybkim spacerem. Kwestia dobrej woli i zadania sobie
              pytania czy na prawdę aż tak bardzo potrzebuję samochodu.

              Jeżeli spróbujesz pojeździć, na początek po pracy na rowerze, z jakąś prędkością
              przy której się nie męczysz za bardzo to po tygodniu masz kondycję podciągniętą.
              Po jakichś dwóch tygodniach regularnych jazd, śmiało możesz wsiadać w garniturze
              i spokojnym tempem dojechać gdzie chcesz. Nie spocisz jeżeli nie depniesz za
              mocno, sprawdziłem to na sobie. Policz jeszcze ile oszczędzisz, w warunkach gdy
              benzynę masz za przynajmniej 4.60 a spalanie w korku jest tak chore że widzi się
              w portfelu wir.
    • Gość: Poznanianka Re: Czy przeprowadzić się z Warszawy do Poznania? IP: *.icpnet.pl 01.06.10, 18:00
      Jeśli chodzi o lokalizację mieszkania to dobra jest w pobliżu
      PeSTki, czyli Piątkowo i Winogrady. Poza tym np. Polanka - bardzo
      szybkie połączenie z Centrum - i Rataje w ogóle. Co do cen muszisz
      się niestety zorientować.

      Złą opinią cieszą się Jeżyce, Łazarz i Wilda, oraz część Starego
      Miasta - niestety w bocznych uliczkach bywa brudno i nieprzyjemnie.

      Poznań ma swój klimat, można go nie lubić lub lubić.
      Nie jest na pewno tak nowoczesny jak Warszawa. Właściwie poza
      okolicami Starego Browaru nie ma wieżowców, ulice w centrum są dużo
      mniejsze (W XIX wieku Poznań był twierdzą Pruską i zabudowa budowana
      była gęsto wewnątrz murów, ten układ ulic się nie zmienił).
      Ma za to ładny, duży Rynek i efektowny ratusz, dużo secesyjnych
      kamienic na Jeżycach, Łazarzu i Wildzie. Jest kilka pięknych parków
      (Cytadela, Wilsona, Sołacki, Kasprowicza, Wodziczki, który jest
      bardziej dziki, ale bardzo klimatyczny i ... Park Jednego Drzewa ;D -
      dosłownie, na Śródce :)).

      Co do mieszkańców - była tu jedna charakterystyka całkiem dobra -
      zdarza się, że ludzie mają jakieś stereotypy wobec innych miast, na
      pierwszy rzut oka bywają nieprzystępni, ale z czasem się otwierają.
      Myślę, że jest to jakby inny sposób bycia. Mam wrażenie, że w innych
      miastach ludzie są bardziej otwarci na nowe znajomości i żyje się
      bardziej grupowo, a u nas przyjaźnie są indywidualne i potrzeba na
      nie czasu. Co nie znaczy, ze nie potrafimy się bawić na imprezach :)
      • Gość: justyna tylko nie do Poznania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.pulman.pl 04.06.10, 01:39
        pojechalam za mężem i mieszkalam w Poznaniu: 2 lata

        TO BYŁA PRAWDZIWA TRAGEDIA:

        -mąż okazał się tyranem, ciągle powtarzałże jest dokładny jak niemiec, jak zle położyłam cos nie równo to od razu mnie kur....ł, był jak obcy człowiek, przed tem zachowywał sięnormalnie, z momentem przyjazdu do Poznania zmienił się w potwora!!!
        -jego rodzina mnie traktowała jak trędowatą bo nie byłam z Poznania , jego matka ile razy jechaliśmy do teściowej mówiła jemu o tym dlaczego nie ozenił się z poznanianką? przy mnie aby mi sprawić ból , ile się ja nie napłakałam
        -znajomi traktowali mnie jak powietrze, mój mąz mnie osmieszał przy wszystkich
        - skończyło się wszystko z momentem jak się spózniłam o 2 minuty do domu i dał mi w twarz , bo stwierził że jestem niepunktualna, a Poznanianki są !

        Powiedziałam: DOŚĆ!!!!!!

        Rozwód jest w trakcie

        Człowieku nie przenoś się do poznania, nie chce abys cierpiał jak ja przez ta ich "POZNANSKOŚĆ"

        pa, Justyna
        • Gość: Filip Re: tylko nie do Poznania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dsl.bell.ca 04.06.10, 07:00

          ...no wlasnie - jest duzo stereotypu w tym opisie Justyny...tylko
          nie wiem dlaczego tyle mejsca poswiecila sadyzmowi swego bylego
          meza....raczej opisane przez Justyne maniery mowia zle o niej i o
          towarzystwie w jakie trafila przeprowadzajac sie do Poznania.
          Jesli jest sie wschodnio polska lumpiara...to rzeczywiscie
          uporzadkowac swoje zycie w Poznaniu zwlaszcza poczatki...dopuki sie
          nie znajdzie bratniej duszy "zza Buga."..bedzie raczej
          trudne...trzeba bedzie sie przyzwyczic do widoku na dachach domow
          dachowek zamiast strzechy poroslej mloda brzoza....w Poznaniu jedza
          chleb ktory kupuja w piekarni...zamiast podplomykow....torze bimbru
          nie pedza na potege jak we wschodniej Polsce...w Kinach kazdemu
          posiadaczowi przysluguje jedno siedzace miejsce i wszyskie miejsca
          sa numerowane....nie na chama jak kto zdazy....trzeba bedzie
          opanowac przy stole poslugiwanie sie nozem i widelcem jednoczesnie...
          ...dobrze tez jest widziane powiadanie wlasnych jednorazowego uzytku
          chusteczek do nosa - nie w rekaw.

          "...przed tem zachowywał sięnormalnie, z momentem przyjazdu do
          Poznania zmienił się w p o t w o r a!!!..."




          • Gość: atakitam a skąd wiesz? IP: 188.33.201.* 04.06.10, 08:43
            A skąd wiesz, że autorka była akurat ze wschodniej Polski?
            W jej poście tego nie ma.
            Na początku myślałem, że dziewczyna trochę przesadza odnośnie
            przykrości jakie sprawiała jej poznańska teściowa. Po twoim poście
            dochodzę do wniosku, że mogła mieć rację, że sobie tego nie
            wymyśliła.
            Swoją wypowiedzią usprawiedliwiasz poczynania jej męża, sadysty i
            psychopaty. Jeśli chciałeś przypodobać się poznaniakom to chyba się
            jednak zawieziesz, ci których ja znam są normalni.
            Nie szanuję cie.
            • Gość: Do atakitam Re: a skąd wiesz? IP: *.versanet.de 04.06.10, 11:01
              I cale szczescie atakitam, ze Ty i Twoi znajomi jestescie normalni.Bo taki
              filister jak ten cymbal filip,tylko nas utwierdza w przekonaniu, ze ta enklawa
              jest psychicznie porabana.Dlatego tez,sami powinniscie takich imbecyli
              eliminowac ze swoich szeregow.Pozdrawiam i zycze milego dnia.
          • Gość: atakitam fajna zachęta dla autora IP: 188.33.201.* 04.06.10, 08:53
            W perfekcyjny sposób zachęciłeś autora wątku do osiedlenia się w
            Poznaniu.
            Tak Młody Człowieku tacy poznaniacy jak Filip też są...
          • mapo0 Re: tylko nie do Poznania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.06.10, 15:09
            a skąd wiesz, że nie opisuje prawdziwych wydarzeń, które ją spotkały?
        • Gość: Do Justyny Re: tylko nie do Poznania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.versanet.de 04.06.10, 07:35
          Glowa do gory Justynko!Takich debili jak filip i ten Twoj pyrowy kolek, jest w
          tej popier.lonej enklawie na na tony.Tej pyrowej nacji mozgownice sie polasowaly
          od nadmiaru Azotoksu i debilizm jest tu nagminny.Prostakowy imbecyl,siedzacy na
          banicji,jest tego najlepszym przykladem, jaka maja opinie potwierdzona w calej
          Europie.Wez dobrego adwokata i pusc tego kretyna z gola dupa,aby pozostal mu
          tylko zapach po lecinach.Pozdrawiam z serdecznosciami.
          • Gość: gatuzi Re: tylko nie do Poznania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.10, 21:44
            Ochłon bo Ci żyłka pęknie
        • der-rauber jak się tabloidowo zrobiło 04.06.10, 11:16
          jak się tabloidowo zrobiło, prywatne przejścia sugeruję zostawić dla siebie a
          nie zaczynać wypłakiwanie brazylijskiego serialu. Twoja opowiastka jest komiczna
          i przerysowana, a nawet jeżeli jest prawdziwa to nie najlepiej świadczy o
          wyborze partnerów jaki prowadzisz i wzorca na podstawie którego wyboru
          dokonujesz. Ten wzorzec wynosi się ze swojego rodzinnego domu. Hmmm.
          • Gość: Wowgin Re: jak się tabloidowo zrobiło IP: *.icpnet.pl 04.06.10, 17:24
            Z całym szacunkiem dla Justyny z Puław ... to są jaja. A Atakitam ma problem.
            Zwolnili nieco ludzi z ARAW z oszczędności i teraz musiał się przenieść do Wawy ;)
        • princessofbabylon Re: tylko nie do Poznania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.06.10, 20:39
          Nie ocenia się całej społeczności na podstawie jednego gnoja, z którym jednak
          się związałaś. Podobnego mogłabyś spotkać w innym regionie kraju.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka