lili_marleen
11.03.12, 10:20
Taka obserwacja. Na dawnej granicy PRL-DDR pośród enerdowskich celników mile widziane było jak ktoś przejeżdżający autem na polskich numerach mówił po niemiecku. Wspomniana tu scenka z tytułowym "bólem głowy" to potwierdza.
Odwrotnie było w przypadku polskich celników, gdy ktoś autem na zachodnioniemieckich blachach usiłował się wydostać z PRL-u lub doń wjechać. Gdy okazywało się, że kierowca czy pasażerowie mówią po polsku stawali się momentalnie dla pana w czapce z orzełkiem bez korony elementem podejrzanym. Rzadko była to miła pogawędka.
Podobnie reagowała perelowska drogówka urządzająca polowania wzdłuż dawnej A2 na zachodnioniemieckie auta. Tu też jak okazywało się, że gdy kierowca włada polskim to przestawało być miło. Osobiscie byłam świadkiem, gdy między Świeckiem a Poznaniem zatrzymano mojego malucha, wcześniej zatrzymano jakiegoś forda na berlińskich numerach i stał on na poboczu, sprawdzany przez jednego z milicjantów. Drugi milicjant który sprawdzał moje flepy, na moje pytanie czy w tym fordzie to Niemiec bo mogę coś przetłumaczyć, "mój" milicjant machnął reką: - Gdzie tam, szkoda fatygi! To jakiś Polak z Berlina. A wie pani, tacy są najgorsi.