Dodaj do ulubionych

Opłaty za przedszkola: Miało być taniej, a jest...

14.05.12, 09:49
witam, sama mam 3 dzieci w przedszkolu i pracuję na cały etat. Do pomocy mam jednak dziadków, ale mimo ich deklaracji nie odbieram dzieci o 13.00. Powód? Pani Dyrektor placówki do której uczęszczają moje dzieci powiedziała nam dobitnie, że takich dzieci nie przyjmie w ogóle do przedszkola. Bo nie będzie miała z czego go utrzymać...Tak więc problemów jest trochę więcej niż tylko wysokość opłat, czy możliwość czy też brak możliwości wcześniejszego odbioru dzieci...
Obserwuj wątek
    • kozakiewicz_a Re: Opłaty za przedszkola: Miało być taniej, a je 14.05.12, 11:39
      Ja się wcale nie dziwię, bo tak naprawdę przedszkole ma pomagać tym, którzy chcą zostawić dziecko jak najdłużej - dlaczego miejsce w przedszkolu matce takiej jak ja, która przed 17 nie może odebrać dziecka, ma zabrać dziecko, które z przedszkola korzysta tylko do 13? Komu zatem bardziej potrzebne to przedszkole? Ja nie mam z kim zostawić dziecka po 13, a za nianię zapłaciłabym więcej niż matka, która zostawi dziecko pod opieką do 13. Każdy kij ma dwa końce.
      • lejdizgaga Re: Opłaty za przedszkola: Miało być taniej, a je 14.05.12, 13:01
        Może przyjmij, że nie wszyscy pracują w takich godzinach? Są rodzice, którzy pracują w domu, a ich praca też wymaga ciszy i skupienia, i przy hałasującym kilkulatku nie da się prowadzić negocjacji czy choćby skupić na pisaniu maili. Wyobrażasz sobie, że prowadzisz z kimś ważną rozmowę, a w tle słychać krzyki malucha połączone z bajką, piosenkami o ogórkach i inne radosne odgłosy? Strasznie to nieprofesjonalne. Tacy rodzice także mają prawo do przedszkola, nie uważasz? Poza tym, zdarza się i tak, że czas pracy rodziców może się nie pokrywać, i dzięki temu dziecko musi być w przedszkolu najwyżej przez kilka godzin. Czy to oznacza, że w związku z tym mają być zmuszani do szukania opiekunki? A może istnieje jakiś przepis prawny obligujący dziadków do opieki nad wnukami? A co, jeżeli dziadkowie też pracują, albo jeśli nie chcą się wnukami zajmować? A co, jeśli dziadków po prostu nie ma? Nikt nie przewidział takich okoliczności?
        Moja córka już drugi rok z rzędu nie została przyjęta do przedszkola, ponieważ konsekwentnie nie udawałam, że godziny pobytu dziecka od 6 do 17 są mi niezbędne. Pracuję w domu, spokojnie wystarcza mi 4-5 godzin na wykonanie moich obowiązków, mąż często w delegacji po kilka dni. Chciałam zapisać córkę na zajęcia w godzinach od 8 do 15, dyrektorka mnie wyśmiała. Stwierdziła, że przedszkole musi na dzieciach zarabiać, a te darmowe godziny to mit, nie ma w przedszkolu dziecka przyjętego na tak krótki wymiar czasu. W mojej gminie jest pięć przedszkoli, w ciągu ostatnich kilku lat powstało kilka osiedli, ilość dzieci w wieku przedszkolnym zwiększa się z każdym rokiem o kilkadziesiąt procent, ale gmina nie widzi problemu. Zostałam zmuszona do siedzenia z dzieckiem w domu. Programy w typie "mama wraca do pracy i może robić karierę, godząc ją z macierzyństwem", możecie sobie, za przeproszeniem, w buty wsadzić.
        • lukask73 Re: Opłaty za przedszkola: Miało być taniej, a je 14.05.12, 13:47
          > ... radosne odgłosy? Strasznie to nieprofesjonalne.

          Należy być z definicji smutnym i zatajać fakt, że się w życiu w ogóle widziało jakieś dziecko, nie mówiąc o jego wychowywaniu. Jeśli odgłosy nie przeszkadzają, dlaczego miałyby być uważane za przeszkadzające?

          A wracając do artykułu: proporcjonalność opłat uważam za zupełnie właściwą. Mama Karola, której pociecha chodzi niemal codziennie (nawiasem mówiąc ospa wietrzna trwa typowo trzy tygodnie; tu prawdopodobnie ospa przypadła na przełom roku) pewnie chciałaby, aby za jej dziecko płacili rodzice, którzy muszą się zwalniać z pracy po to, aby siedzieć w domu z chorującymi maluchami.

          Jak to rozwiązać?

          Należy znieść system przedszkoli prowadzonych przez miasto. Każdemu mieszkańcowi oddać w dowolnej formie (najlepiej byłoby zmniejszyć opodatkowanie) pieniądze dotąd przeznaczane na finansowanie przedszkoli. Niech każdy sam wybierze, do którego przedszkola prywatnego i z jakim systemem opłat pośle swoją pociechę i czy w ogóle pośle i w końcu czy w ogóle będzie miał dzieci.

          Podobny system panuje od dwudziestu paru lat w branży spożywczej, tzn. każdy sam wypiera przedsiębiorstwo, które będzie odpowiedzialne za zaopatrzenie w żywność. Można wybrać sklep spożywczy, delikatesy czy zakłady serwujące dania gotowe od kiosków z kebabem aż do wykwintnych restauracyj. Nie sądzę, żeby mama 6-letniego Karola widziała coś niewłaściwego w tym, że musi płacić za jedzenie w swoim sklepie, podczas gdy ktoś inny kupuje dziennie jedną parówkę, tanie piwo i w ten sposób mniej wydaje na jedzenie.

          A może jednak rada miasta powinna uśrednić wydatki spożywcze?
          • bassooner Re: Opłaty za przedszkola: Miało być taniej, a je 14.05.12, 14:17
            zawożę dziecię o 8:10, odbieram o 14:40, łapie się na śniadanie, obiad i podwieczorek, płacę duuuużo mniej...
    • umultowianka A ja muszę płacić 950 PLN 14.05.12, 12:39
      bo moje dziecko nie dostało się do publicznego przedszkola, chociaż oboje z mężem pracujemy i mamy 3 dzieci, więc zamiast stękać, proszę się cieszyć, że mają państwo przywilej oszczędzenia co najmniej 600 PLN miesięcznie.
      • Gość: histe Re: A ja muszę płacić 950 PLN IP: *.eu 14.05.12, 14:14
        Jak to możliwe ? Może trzeba poszukać przedszkola nieco dalej od siebie. z tego co wiem są przedszkola w mieście (centrum miasta) gdzie zawsze są wolne miejsca.
        • umultowianka Re: A ja muszę płacić 950 PLN 15.05.12, 17:32
          Proszę sprawdzić. W dzielnicy Stare Miasto właściwie nie ma już wolnych miejsc dla 3 latków. Proszę również przejechać się komunikacją miejską z Centrum do Umultowa. Nie będę narażać trzylatka na godzinny powrót do domu.
          • lukask73 Re: A ja muszę płacić 950 PLN 16.05.12, 09:54
            > Nie będę narażać trzylatka na godzinny powrót do domu

            Można było wyprowadzić się na środek poligonu. Tam jest jeszcze gorsza komunikacja i mniej przedszkoli.

            Jak się oszczędza na mieszkaniu, to się dopłaca do benzyny i traci życie na dojazdach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka