Dodaj do ulubionych

Jam - poznańską pyrą a jednak.

14.01.15, 19:07
Jakoś mnie to rozbawiło choć poznańska pyra ze mnie zabita:

"Pojechałem na weekend pozwiedzać Kraków. Do tej pory nie ulegałem stereotypom i nie wierzyłem w opowieści o "Centusiach", ale na własne oczy widziałem tubylca, który targował sie z automatem parkingowym...."
Obserwuj wątek
    • Gość: Georg von Sommer POznanskie "Motyle"... IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 14.01.15, 19:29
      Tak mowia o POznaniakach w szerokim swiecie - "MOTYLE"...

      Bo jak romawiaja ze soba to tylko slychac - tyn mo tyle,a tamtyn mo tyle... :):)
      • renepoznan Re: POznanskie "Motyle"... 14.01.15, 19:37
        Niech się obcy nie wtrącają w porachunki poznańsko-krakowskie. ;) Bo społem z krakusami damy obcym po gębie. ;)
        My nie rozmawiamy o tym kto "mo tyle" My momy tyle. ;)
        A poza tym Australii nie ma a zatem Ciebie też nie ma. ;) Szwejk juzt o dawno stwierdził. ;)
        • Gość: gość portalu Re: porachunki poznańsko-krakowskie IP: *.icpnet.pl 15.01.15, 14:28

          youtu.be/rN45-Y5khWI
          • kiks4 Re: porachunki poznańsko-krakowskie 15.01.15, 14:38
            Do Warszawy przyjechał z Poznania ojciec z synem, wynajęli pokój w hotelu, ojciec rozpakowywał walizkę a syn w tym czasie myszkował po pokoju. W pewnej chwili krzyczy z łazienki - TATO!! zobacz WANNA - szkoda, że to nie sobota, bo byśmy się wykąpali !!
            • kiks4 Re: porachunki poznańsko-krakowskie 15.01.15, 14:41
              Wiem, że dowcip z wanną jest niesprawiedliwy. Ale coś w nim prawdy jest a właściwie- było. Gdy zamieszkałem przed laty na Winogradach, na jednym z nowych osiedli zawsze wieczorami w sobotę ciśnienie wody w kranach drastycznie spadało.
              Teraz zbudowano zbiorniki naporowe w Morasku i ciśnienie utrzymuje się stale na tym samym poziomie, niezależnie od poboru. Więc nie wiem, czy nadal Poznaniacy kąpią się w soboty
              • l.george.l Re: porachunki poznańsko-krakowskie 15.01.15, 14:51
                kiks4 napisał:
                > Wiem, że dowcip z wanną jest niesprawiedliwy. [...]

                Problem w tym, że to nie dowcip, a święta prawda. W czasach, kiedy wynajmowało się w Poznaniu nie całe mieszkanie, a jedynie pokój przy rodzinie zastrzeżenia, że kąpiel możliwa jest raz w tygodniu, z ciepłych posiłków to jedynie wrzątek do herbaty wchodzi w grę, a żarówka w żyrandolu max 25 W były tak oczywiste jak amen w pacierzu.
                Nie zapomnę też chyba nigdy smrodu przedszkola, kiedy musiałem odprowadzać tam moje dzieciaki. Coś nieprawdopodobnie obrzydliwego, jak śmierdzą małe poznaniaki kąpane raz w tygodniu.
                • kazek100 Re: porachunki poznańsko-krakowskie 16.01.15, 09:44
                  potwierdzam.

                  Jako poznaniak z importu przeżyłem okres wczesnostudencki m.in na tzw. "poszukiwaniu stancji". szczęśliwie szybko trafiłem na normalnych ludzi i kawalerkę za rozsądną cenę, potem fajny akademik, ale mnóstwo znajomych miało przygody z właścicielami lokali żądającymi kąpieli może nie raz na tydzień, ale trwających 3 minuty, gaszenia światła o 22, niezapraszania żadnych znajomych, nieużywania żadnych urządzeń elektrycznych poza ew. radiem etc etc.

                  najgorsze, że to była końcówka czasów niedoboru i ci ludzie mieli nierzadko czelność żądać za to sporych pieniędzy. tak szczerze mówiąc, to długo czułem sporą niechęć do poznaniaków. Bo np. godzinami przesiadywali w akademiku, ale zaproszenie do siebie? To była absolutna rzadkość.

                  No ale potem mi się odmieniło i właściwie pokochałem to miasto. Może trafiłem na ludzi wychowanych w innych dzielnicach - nie wiem.
    • lili_marleen Kwestia skali 14.01.15, 19:57
      Będąc w rzeczonym Krakowie zostawiłam auto na parkingu strzeżonym. Chcąc zapłacić za postój, zbliżając się do budki parkingowego rzuciło się na mnie z ujadaniem jakieś psisko. Dziadek z budki wylazł w końcu więc mówię do niego:
      - Panie weź pan tego kejtra, bo mnie zeźre!
      Dziadek na to, że chyba jestem ze Śląska. Pytam czemu tak mniema. On na to: - Bo pani tak dziwnie mówi. Ja mu więc wyjaśniam, że przyjechałam z Poznania. No to dziadek pojaśniał i mówi, że ma rodzinę w Poznaniu.
      Zaintrygowana pytam: - Tak? A z jakiej dzielnicy?
      Na to dziadek z dumą: - Z Piły!

      Perspektywa kilkuset kilometrów paradoksalnie - zbliża!
      • Gość: Georg von Sommer Re: Kwestia skali i kontynentow.. IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 14.01.15, 20:48
        Dane mi bylo POznac POznanskiego "Aborygena" w sklepie w Brisbane...

        Wchodze a ten do mnie "PO aborygensku" - how are you TEJ..... :):)

        PS Chyba mnie z kims POmylil bo na POznaniaka raczej nie wygladam... :):)
      • kazek100 Re: Kwestia skali 14.01.15, 20:55
        Oj Lilli, mam paru kumpli z Piły, oni dość alergicznie reagują na łączenie ich z Poznaniem.

        I zawsze mi wtedy opowiadają dwa, od lat te same, kawały.

        1. W jaki sposób w Poznaniu najłatwiej rozpędzić demonstrację? Wysłać woluntariuszy z puszkami;

        2. Drugi wszyscy znają. Ten o partyzantce.
        • lili_marleen Poznańskie anegdoty 15.01.15, 08:14
          Rozwijam kolejną gałązkę tego wątku - dowcipy o Poznaniu.

          Stary kawał - ale mój ulubiony, chyba autorstwa TEY'a.

          Rzecz dzieje się na przystanku tramwajowym. Nadjeżdża długo oczekiwana bimba i jakiś gościu najwyraźniej zez landów pyta motorowego:
          - Panie, ten tramwaj na Palacza?
          Na to tramwajarz:
          - Nie, na prąd!

          I drugi, tym razem autentyczny, z życia.

          Znajomy zajmuje się hurtową dystrybucją dóbr konsumpcyjnych. Ogłosił się, że w ramach promocji sprzedaje drugą paletę z towarem tej samej marki z 30% rabatem. Zadzwonił ktoś ze sklepu z Poznania i rzekł z pełną powagą i autentyczną dobrą wolą, że on poprosi na razie tę drugą, a nad tą pierwszą to on się jeszcze zastanowi.

          I wreszcie trzeci - tym razem wklejony z netu:

          Żebracy poznańscy chwalili się, ile to udało im się uzbierać przez niedzielę: ten co stał pod kościołem farnym powiada: "cołki dziyń siedziołym i skapło mi piyńć dych". Drugi, co "robił" pod Dominikanami godo tak: "a jo żym uszporoł bańke!". No a na to trzeci: "a mi bez cztyry godziny wiara wrzuciła trzy stówy". Na to tamci: "nie godej, naszo wiara? jakżeś to zrobiół?" - "a na szyi żym so powiysiół: "Na powrót do Warszawy"
          • kazek100 Re: Poznańskie anegdoty 15.01.15, 09:44
            Ten trzeci jest znakomity ;-)
      • renepoznan Re: Kwestia skali 14.01.15, 21:32
        Jak to kolejarze mawiali:
        Piła nie piła ale dobrze dawała.


        Dzieci niech nie czytają.
        • lili_marleen Dla podtrzymania klimatu 15.01.15, 08:18
          Jak to było w tej chyba jeszcze przedwojennej piosence?

          " Tomasz, ach Tomasz! Ach Tomasz gdzie ty to masz?"

          :)
          • Gość: gość portalu Re: Jak to było w piosence?... IP: *.icpnet.pl 15.01.15, 14:26

            youtu.be/oVQz08Okaco
        • kazek100 Re: Kwestia skali 15.01.15, 09:44
          renepoznan napisał:

          > Jak to kolejarze mawiali:
          > Piła nie piła ale dobrze dawała.

          No nie wiem.
          W Pile mówili mi, że ta nazwa to od królowej Konstancji, bodaj żony Zygmunta Starego (?), a niegdyś właścicielki Piły. Ponoć była alkoholiczką. Reszty nie wiem i nie chcę wiedzieć.
      • Gość: Georg von Sommer Krakusowy kejter jak smok... IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 15.01.15, 21:00
        Nawet surowe pyry by zezral i POpil woda z Wisly...


        PS Az strach tam jechac.... :):)
    • Gość: AAA Re: Jam - poznańską pyrą a jednak. IP: *.adsl.inetia.pl 14.01.15, 21:33
      To nie Kraków tylko Gdynia.
      Poza tym skąd ten wniosek, że jeśli automat...centuś...itd. - to tyś poznanska pyra???
    • Gość: POZtrach Re: Jam - poznańską pyrą a jednak. IP: *.30.179.89.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 16.01.15, 12:37
      Jeden z moich znajomych produkuje meble tapicerowane i sprzedaje je praktycznie w całym kraju.
      Zdarzają się mu reklamacje i zwroty mebli do naprawy. Twierdzi że najbardziej zabrudzone i cuchnące meble wracają z Warszawy. To tak a propos kąpieli w soboty.

    • mapo0 buty na klatce schodowej 16.01.15, 23:00
      Moi poznańscy sąsiedzi trzymaja swoje buty na klatce schodowej obok wycieraczki. Dodam, ze buty sa stare i kiepsko wygladajace. Codziennie przynajmniej dwa razy mijam ten obrzydliwy widok. Rozumiem, ze to rowniez jeden z poznanskich zwyczajow?
      • Gość: aaa Re: buty na klatce schodowej IP: *.adsl.inetia.pl 16.01.15, 23:27
        No przecie w chałupie takich smrodów trzymać nie będą.
      • renepoznan Re: buty na klatce schodowej 17.01.15, 08:28
        Bez przesady. To raczej wiejski zwyczaj a nie poznański. Masz po prostu sąsiadów przeniesionych ze wsi.
        • kiks4 Re: buty na klatce schodowej 17.01.15, 09:36
          renepoznan napisał: Bez przesady. To raczej wiejski zwyczaj a nie poznański. Masz po prostu sąsiadów przeniesionych ze wsi.
          Połowa mieszkańców Poznania ma wiejskie korzenie. Jeśli nie więcej. I nie ma w tym niczego uwłaczającego. Mieszkańcy wsi i małych miasteczek musieli w Poznaniu ( i nie tylko oczywiście) pazurami wydrapywać swoją pozycję w życiu. Ich dzieci przychodziły na gotowe i nie zawsze miały dość hartu ducha, żeby zadać sobie trudu dla zdobycia wykształcenia czy zawodu.
          Wieś jest naturalnym rezerwuarem zdrowych mentalnie i moralnie sił w społeczeństwie.
          • renepoznan Re: buty na klatce schodowej 17.01.15, 10:18
            Dla wyjaśnienia Kiksie. Zostawianie butów przed progiem w warunkach wiejskich jest jak najbardziej uzasadnione. Śmieszne jest gdy ten zwyczaj przenosimy w inne warunki - miejskie.
            Podobnie kuriozalne jest zdejmowanie butów gdy przychodzi się z wizytą (pomijam gdy z gospodarzami jest się na zażyłej stopie i chodzi o wygodę). Przedstawia się wówczas taki delikwent jako ten co przyszedł z gnoju.
            Pochodzenie ze wsi nie dyskredytuje. Dyskredytuje brak inteligencji pozwalającej zmienić zwyczaje w takie, które są naturalne dla warunków w jakich się działa.

            Przypominają się słynne anegdotki o "galicjokach z kongresówy" co to likwidowali toalety w mieszkaniu - bo kto to widział by "wydalać" w mieszkaniu. To się robi na polu lub w ogrodzie. ;)
            • kiks4 Re: buty na klatce schodowej 17.01.15, 10:51
              Prawie ze wszystkim mogę się zgodzić z wyjątkiem ostatniego akapitu o jakoby ciemnych Galicjokach z Kongresówy. Zwłaszcza zabór austriacki dostarczył Wielkopolsce rzesze inteligencji posługującej się nienaganna polszczyzną w mowie i piśmie. Nie ze swojej winy Wielkopolanie uczeni byli w języku niemieckim i jeszcze ja pamiętam poznaniaków mówiących po polsku ale liczących po niemiecku. Bo tak ich nauczono.
              O walorach Galicjaków najlepiej mówi anegdota opowiedziana przez Ojca Górę. Zaprzyjaźniony z pisarzem Romanem Brandstaetterem nieraz toczył z nim dyskusje na tematy wszystkie. I w jednej z rozmów - pewnie rozgoryczony czymś Jan Góra powiedział:
              - Roman, co my tu robimy. Wracajmy w nasze strony, do Małopolski!
              Na to Brandstaetter po namyśle wyperswadował skutecznie pomysł Górze tymi słowy:
              - Jasiu! Zobacz- my tu jesteśmy kimś! A tam, w Małopolsce wszyscy są tacy!
        • mapo0 oni nie są ze wsi tylko z Poznania 17.01.15, 14:12
          Chyba nie masz racji, oni w tym bloku mieszkają już 38 lat i mieszkali tu też z rodzicami jednego z nich, raczej są urodzonym poznaniakami. ich dzieci tez trzymają buty na zewnątrz. Tymczasem znajomi z tego samego bloku, którzy tu przyjechali ze wsi kilkanaście lat temu butów na zewnątrz nie trzymają ani nigdy nie trzymali. Ponadto maja zwyczaje zajmowania wszelkiej publicznej przestrzeni swoimi klunkrami, podobno tez dla oszczędności kapali się i prali w pralni w piwnicach, a nawet komórki tam ładowali. także nie wiem dlaczego z pewna doza pogardliwości przypisujesz Rene takie zachowania mieszkańcom wsi czy Małopolski, kiedy to rdzennie poznańskie.
          • renepoznan Re: oni nie są ze wsi tylko z Poznania 17.01.15, 15:01
            Raczej sobie wmawiasz, że to poznański zwyczaj.
            W latach 30-tych a także po II wojnie sporo ludzi do Poznania przeniosło się ze wsi lub małych miasteczek Ich dzieci niekoniecznie pozbyły się obyczajów rodziców.
            Poznańskość to nie jest tylko miejsce urodzenia. Poznańskość to coś więcej.
            Moja "pogarda" jak to łaskawie określiłeś nie jest związana z pochodzeniem ale nieumiejętnością zaadoptowania się do środowiska do którego się przeniosło.
            • kiks4 Re: oni nie są ze wsi tylko z Poznania 17.01.15, 18:14
              Rene! A może jakiś komentarz do rozmowy dwóch Małopolan w Poznaniu? Bardzo jestem ciekaw, czy przyznasz rację Brandstaetterowi ...
              • renepoznan Re: oni nie są ze wsi tylko z Poznania 17.01.15, 18:38
                Kiksie!
                Brandstaettera znam jedynie z jego dzieł ale bardzo szanuję. Gdy jedyem na Miłostowie to często zboczę do jego grób. Dlatego zwolnij mnie z komentowania zdradzonych przez tych dwóch rozmówców kompleksów i próby dowartościowania się. Nieudanej - nawiasem mówiąc. Takich jak Brandstaetter w Małopolsce za wielu nie było a może nawet w ogóle nie było.
                Jednak takich jak Brandstaetter do nas napłynęło niewielu. Niestety - w XX leciu dominował element biurokratyczno - urzędniczy -i to nie najwyższego lotu.
                • kiks4 Re: oni nie są ze wsi tylko z Poznania 17.01.15, 19:02
                  Rene! Wybacz, zapomniałem, że Ciebie nie można przekonać :) Nie licytujmy się na artystów czy uczonych z obu tych krain ale pomyśl przez chwile o Krakowie kipiącym od zawsze od artystów wszelakiej maści. Lwów też nie był inny- matematycy tworzyli swe wiekopomne dzieła na serwetkach w kawiarniach a kultury rożnych narodowości mieszały się jak w tyglu. Powietrze było przesycone duchem twórczości- produkcją pyrek czy buraków cukrowych nikt się nie interesował.
                  Ech, gdyby w Poznaniu choć 10% tego ducha mieć!
                  • renepoznan Re: oni nie są ze wsi tylko z Poznania 17.01.15, 19:33
                    Kiksie - zdecydujmy się. Mówimy o Krakusach czy Lwowiakach w ogóle czy o tych co napłynęli do Poznania i określeni zostali jako "galicjoki z kongresówy"?
                    Jeśli próbujesz mi przypisać jakieś poczucie wyższości wobec Krakusów czy lwowiaków to mnie trochę krzywdzisz.
                    Poziom cywilizacyjne Poznańskiego był wyższy niz Krakowa - o Lwowie już nie wspomnę - ale nie to decydowało o ich zasługach na polu kultury czy nauki.
                    • qwardian Re: oni nie są ze wsi tylko z Poznania 17.01.15, 22:25
                      raszyn.blox.pl/2014/09/Ciekawostka.html

                      Czym dalej na Wschód...od autora przedwojennych "sławojek"...
      • Gość: Georg von Sommer Rene ma racje.... IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 17.01.15, 08:54
        Pewnie kazek100 lub POZtrach jest mapo0 sasiadem..

        PS Na 100% POdcieraja zady wiechciem slomy i dundel wisi im z kinola... :):)
        • qwardian Re: Rene ma racje.... 17.01.15, 22:42
          Cywilizacja przywędrowała do nas z jednego kierunku Sommerze, stąd zachowany w języku polskim do dzisiaj odpowiednik niemieckiego Der Kübel....
          • mapo0 Re: Rene ma racje.... 17.01.15, 23:12
            Zamilcz stary bufonie :)
          • Gość: Georg von Sommer Re: Rene ma racje.... IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 17.01.15, 23:20
            Trudno temu zaprzeczyc Qwardii...Z opowiadan starszyzny slyszalem,ze kacapy w 45-tym na wschodnich rubiezach Germanii wyrywali krany ze scian POniewaz u Germanca bolszaja technika i ciepla woda leci ze sciany...O kiblu nawet nie wspomne aby nie dostac odruchow wymiotnych...Ogladajac mapke definitywie stwierdzam : "oplacalo" sie byc POd zaborem... :):)

            Wiesz jak te sprawy wygladaly u kacapow przed wojna...?? Otoz kalendarz mial POwiazanie z kiblem.. Na koniec roku stawiano beczke w rogu izby i tam sie zalatwiano.. Gdy juz byla pelna oznaczalo ze jest koniec roku i nalezy wymienic na nowa. :):)


            POzdrawiam lawendowo...
            • Gość: Georg von Sommer Mapo0 czegos nie zrozumial...??? IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 18.01.15, 00:40
              Czy tez kawa byla przeterminowana...?? :):)
              • mapo0 Re: Mapo0 czegos nie zrozumial...??? 18.01.15, 00:54
                Dla mnie Qwardian = Rene. Oba zarozumiałe bufony :)
                • Gość: Georg von Sommer Qwardian = Rene...??? IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 18.01.15, 01:22
                  Zaskoczyles mnie tym drogi przyjacielu - przy zapazonej kawie i torciku... Toc to dwa przeciwlegle bieguny i za ciorta sie z tym nie zgadzam....!! Zycze spokojnej nocy - bez liczenia barankow.... :):)
                • renepoznan Re: Mapo0 czegos nie zrozumial...??? 18.01.15, 17:57
                  I tak wyszedł z Ciebie burak, który nie mając argumentu ucieknie w obelgi. Skąd przyjechałeś?
                  ;)
                  • Gość: Georg von Sommer Re: Mapo0 czegos nie zrozumial...??? IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 19.01.15, 09:06
                    Rene.. Jakie ma to znaczenie skad Mapo0 przyjechal..?? Czujesz sie lepszym i bardziej dowartosciowanym nizli inni POlacy...?? Z ciebie to dopiero wychodza okopowe i takie tam skrobie.... :):)

                    PS Mapo0.. Nie daj se w kasze dmuchac,ale Qwardiana zostaw w spokoju - prawy "czlek"...

                    POzdrawiam...
        • Gość: POZtrach Re: Rene ma racje.... IP: *.30.82.101.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 19.01.15, 08:18
          > PS Na 100% POdcieraja zady wiechciem slomy i dundel wisi im z kinola... :):)

          A GvS wypycha sobie później tą słomą buty.
          • Gość: Georg von Sommer Re: Rene ma racje.... IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 20.01.15, 04:21
            Zenc mi z oczu luntrusie mowie bo jak cie rne w kalafe to ci dundle z klubra POletom...
            Cza cza cza...
      • posenerka Re: buty na klatce schodowej 19.01.15, 11:40
        W życiu nie widziałam butów na korytarzu, chociaż słyszałam, że inne miasta tak mają. Za to moje studenckie koleżanki, bogate z domów różnych, wynajmujące mieszkania w Poznaniu na czas studiów, notorycznie wystawiały śmieci przed drzwi na korytarz, żeby im w domu nie śmierdziało!!!
        Może tacy sami "poznaniacy" te buty wystawiali.

        Te śmieci to był dla mnie prawdziwy szok... U mnie w domu śmieci wynosiło się do śmietnika. A one w bloku, przed drzwi, na korytarz. Jedna to się dziwiła, że gospodarz domu tego nie sprząta.
        • Gość: POZtrach Re: buty na klatce schodowej IP: *.147.61.219.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 20.01.15, 08:50
          Bo jak u siebie w rodzinnych stronach wypierdzieliła przed chałupę obierki i resztki z kuchni to świnie, kury i inny inwentarz wiejski co po podwórku luzem głodny biegał zżarł wszystko i śladu nie było. A w bloku to najwyżej pies może na wycieraczkę narobić.
          • kiks4 Re: buty na klatce schodowej 20.01.15, 17:33
            Gość portalu: POZtrach napisał(a):
            > Bo jak u siebie w rodzinnych stronach wypierdzieliła przed chałupę obierki i resztki z kuchni to świnie, kury i inny inwentarz wiejski co po podwórku luzem głodny biegał zżarł wszystko i śladu nie było.

            I to była ekologia- żadnych odpadów. Współczesna cywilizacja produkuje tony śmieci. Dwuosobowa, skromnie żyjąca rodzina co tydzień wyrzuca do odpadów około 25 kg śmieci.
            Rocznie Polak produkuje ponad 300 kg i to jest dość mało. Europejczyk zachodni produkuje ponad 500 kg.
            Sprzedawanie śledzia w gazecie, którą najpierw się czytało, potem służyła za papier pakowy a na końcu była podpałką- nie było głupie.
            A mleko w szklanych opakowaniach wielokrotnego użytku? Komu to szkodziło. Dzisiejsze opakowanie mleka Tetrapack z laminatu papierowo- metalowo- tworzywowego nie poddaje się recyklingowi.
            Więc nie naśmiewaj się en bloc z obyczajów wiejskich !
            • Gość: Georg von Sommer Re: buty na klatce schodowej IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 21.01.15, 23:01
              kiks4 napisal :

              > Dzisiejsze opakowanie mleka Tetrapack z laminatu papierowo - metalowo - tworzywowego nie POddaje sie recyklingowi.....

              Buhahahahahahaha...


              Kiksie4... Dawno takich bzdur nie czytalem...!!! Tylko w roku 2013 POddano w Niemczech 130.000 tys. ton takich opakowan i tendencja pnie sie w gore..

              Tradycyjnie - jak cusik pierdykniesz to ni przypiac ni przylatac... Cza cza cza :):)
              • kiks4 Re: buty na klatce schodowej 22.01.15, 11:55
                130.000 tys. ton - to inaczej 130 000 000 ton czyli 130 000 000 000 kg. Niemców pijących mleko jest pewnie z 60 000 000 sztuk to znaczy, że każdy z was rocznie wypija jakieś 20 tys litrów mleka (opakowanie to 10% całości ). A gdzie mieścicie piwo?
                Duże liczby ro tajemna nauka, niedostępna każdemu umysłowi
                • Gość: Georg von Sommer Re: buty na klatce schodowej IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 22.01.15, 13:00
                  Nadal robisz z siebie idiote...??? Nic juz nie wspominasz o recyclingu Tetra Pak....???
                  Wiedz jedno "tegi umysle" - szukajacy kwadratowych jaj... Opakowania Tetra Pak to nie tylko mleko i jego przetwory....To takze cala gama innych przetworow - lacznie z winami...

                  PS No ale skad ma taki wiesniak to wiedziec...??
                  • kiks4 opakowania wielomateriałowe 22.01.15, 13:27
                    My na wsi pijemy tylko wina dobrych roczników i butelkowane. W dodatku pilnujemy, żeby były zamykane naturalnym korkiem a nie ersatzem z plastiku. Wina marketowe w kartonikach piją u nas wyłącznie menele nie odróżniający tysiąca od miliona
                    • renepoznan Re: opakowania wielomateriałowe 22.01.15, 13:38
                      Kiksie - nie zawstydzaj biednych emigrantów w Germanii.
                      • Gość: Georg von Sommer Prosil cie ktos prawniczkowy kutasie o zdanie..??? IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 22.01.15, 14:00
                    • Gość: Georg von Sommer Re: opakowania wielomateriałowe IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 22.01.15, 13:54
                      Nadal "tegi umysle" idziesz w zaparte i POpisujesz sie swoim zacofaniem - ala dzordz i POZtrach..."Markowe wina" zamykane sa obecnie nakretkami (aluminium + wkladka plastikowa...) Od tradycyjnego korka sie odchodzi z POwodow ekologicznych i cenowych...Wina w kartonach (papierowo aluminiowych) pakowane sa okazjonalnie (tzw.grzance) przed S.B.N.

                      PS Kiksie4.. Napisalem to w tys. ton abys niedorozwoju szybko opanowal i nie rachowal na abaku lub palcach... Cza cza cza.. :):)
                    • Gość: Georg von Sommer Jeden korek do wszystkiego... IP: *.178.008.pools.vodafone-ip.de 24.01.15, 10:07
                      Gacior napisal :

                      > zeby byly zamykane naturalnym korkiem a nie ersatzem z plastiku..

                      Ma sie rozumiec kartoflany centusiu,ze jak trzeba zaszparowac na uzywana Vitare od "handlarza" z Pawlowa Skockiego (bita,klepana,szpachlowana gaciem) to nalezy doope zakorkowac tym samym korkiem az PO sam korek...

                      Ja pierdziu - ze ja jeszcze NATO nie wpadlem...!!!

                      • Gość: POZtrach Re: Jeden korek do wszystkiego... IP: *.205.91.249.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 24.01.15, 13:07
                        GvS proszę przestań się raczyć tym płynem z tekturowego kartonika. To nie jest wino, to sfermentowany (popsuty) sok z buraka. Wiem że Tobie to smakuje, ale martwię się o twoje zdrowie. Może Ci zaszkodzić i to poważnie. I nie będzie to zwykłe rozwolnienie do którego już przywykłeś. Martwię się bo kto inny tak jak Ty, będzie w stanie rozśmieszyć mnie do łez swymi "mądrymi" postami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka