Gość: Halin
IP: *.chello.pl
21.11.04, 20:09
"Przeżyłem mini Holokaust - relacja
Czy taka przyszłość nas czeka?Kiedy dzisiaj, w niedzielę, siedzę bezpiecznie
w swoim warszawskim mieszkaniu, powoli zaczyna do mnie docierać bezmiar tego,
co widziałem i przeżyłem w ciągu zaledwie ostatnich 48 godzin.
W maju faszystowskie bojówki, stymulowane i inspirowane przez radnych i
parlamentarzystów Ligi Polskich Rodzin, odebrały mniejszościom seksualnym
prawo do przestrzeni publicznej. Wypędzono nas z ulic Krakowa. Myślalem
wtedy, że ta kumulacja agresji była tylko ewenementem. Że nasz kraj nadal
spełnia chociaż podstawowe kanony demokracji, a nieudolne działania służb
bezpieczeństwa wyniknęły po prostu z braku racjonalnej oceny sytuacji.
Kiedy w czerwcu prezydent miasta stołecznego Warszawy, złamał konstytucję
Rzeczypospolitej Polskiej, odbierajac lesbijkom i gejom prawo do tradycyjnego
przemarszu ulicami miasta, łudziłem się, że to tylko gra wyborcza. Że
przecież nikt normalny nie będzie w naszym kraju tolerował faszyzmu.
W sobotę 20 listopada 2004 roku przestałem w to wierzyć.Organizatorzy Marszu
Równości w Poznaniu od samego początku zapewniali, że ich demonstracja nie
jest manifestacją homoseksualistów. Marsz Równości miał byc pokojowym
symbolem społecznej obecności osób należących do rozmaitych mniejszości. W
demonstracji wzieli udział przedstawiciele mniejszości etnicznych,
wyznaniowych, seksualnych, a także niepełnosprawni.
Po piątkowej konferencji długo rozmawiałem z organizatorkami na temat
bezpieczeństwa uczestników marszu. Dzieliłem się doświadczeniami z Parady
Równości w Warszawie, z Marszu Tolerancji w Krakowie i Wiecu Wolności w
Warszawie. Ostrzegałem, że możemy spotkać się z ogromną siłą agresji. Pytałem
o przeszkolonych wolontariuszy i własną ochronę. Uzyskałem zapewnienie, że
wszystko jest pod kontrolą.
Sobota pokazała, jak bardzo wszyscy sie mylili.
Podstawowym prawem każdego człowieka jest swobodne i bezpieczne
manifestowanie własnych poglądów. Obowiązkiem państwa jest zapewnienie tego
prawa. W tym także zabezpieczenie za pomocą sił porządkowych odpowiedniej
przestrzeni publicznej. To co stało się w Poznaniu pokazało wyraźnie, że
prawo do swobodnej manifestacji swoich poglądów mają siły faszystowskie,
natomiast służby porządkowe nie tylko nie są przygotowane do zapewnienia
bezpieczeństwa obywatelom, ale w tym konkretnym wypadku, że opowiadają sie
jednoznacznie po stronie bezprawia.
Kilkuset osobowa grupa, biorąca udział w legalnej i pokojowej demonstracji na
rzecz praw człowieka miała zamiar przejść chodnikiem, bez zajmowania pasa
jezdni, od Centrum Kultury Zamek na Stary Rynek. Zgromadzonych pod CK Zamek
demonstrantów miala chronić przez cały czas przemarszu Policja.
Kiedy demonstranci zaczęli się gromadzić na schodach do CK Zamek, na ulicy
Św. Marcina pojawiły się pierwsze grupy kontrmanifestantów. Początkowo
zachowywali się spokojnie. Jednak w momencie, kiedy pośród nich pojawili sie
przedstawiciele stowarzyszenia Koliber, Młodzieży Wszechpolskiej, a także
radni i posłowie Ligii Polskich Rodzin i Prawa i Sprawiedliwości, grupa
poczuła się na tyle silnie, by rozpocząć prowokacje i ataki werbalne.
Uczestnicy Marszu Równości długo nie mogli ruszyć z miejsca, wstrzymywani
przez Policję. Kiedy w końcu udało się ruszyć, manifestacja zdołała jednynie
przejść przez skrzyżowanie. I wtedy rozpoczęło sie piekło.
Rozwścieczony, ogarnięty manią zabijania tłum faszystów ruszył ławą na kordon
policji. Poleciały jajka, kamienie, cytryny, petardy i domowej roboty ładunki
wybuchowe. Te ostatnie na szczęście nie zdołały nikomu wyrządzić krzywdy.
Wtedy zareagowała Policja. Wezwała uczestników legalnej demonstracji do
rozejścia się. Przedstawiciele służb porządkowych woleli bowiem rozpędzić
pokojowo nastawionych ludzi, niz brudzić sobie ręce i aresztować agresywnych
i łamiących prawo faszystów.
Dopiero na rządanie organizatorów Marszu Równości zatrzymano 10 najbardziej
agresywnych nazistów. Nie zmieniło to jednak postawy Policji, która za pomocą
funcjonariuszy uzbrojonych w pałki i tarcze zablokowała drogę uczestnikom
Marszu Równości i zmusiła ich do cofnięcia się pod Zamek.
Stojąc na schodach bezradnie patrzyliśmy, jak lecą na nas kamienie i inne
przedmioty, a Policja spokojnie się temu przygląda. Absurdu całej sytuacji
dopełniło w pewnym momencie wezwanie Policji do faszystów:
"Panów z immunitetami prosimy o przejście na prawą stronę jezdni"
Pojedyńczy faszyści przedzierali się do nas pomimo nieudolnych prób
zatrzymania przez Policję. To właśnie wtedy zdemolowano samochód TVP i pobito
kamerzystę. Poza nim rany odniosło jeszcze 7 innych osób.
Po upływie czasu przewidzianego w zgłoszeniu manifestacji Policja
kategorycznie zarządała rozejścia się uczestników Marszu Równości, twierdząc,
że dalej ochraniać nas już nie może. Rozeszliśmy się w małych grupach,
słysząc za sobą pogardliwe gwizdy i rechot faszystowskich agresorów.
Przegraliśmy.
Ale czy tylko my?
Moim zdaniem przegrała cała Polska. Przegrał kraj, który przeżył faszyzm
niemiecki, terror stalinizmu i kryminalne działania PRL. I niczego nas to nie
nauczyło. Faszyzm jest obecny w Polsce. I staje się coraz silniejszy.
Faszyści zasiadają w ławach rad miejskich, a także w Sejmie Rzeczypospolitej
Polskiej.
Wczoraj odebrano nam ulice. Dzisiaj odbiera się nam chodniki. Pytanie, kiedy
na naszych drzwiach pojawią się różowe trójkąty hańby.
Chcę bardzo gorąco podziękować organizatorom za to, że podjeli ryzyko i
wyszli na ulice. Chcę podziękować tym wszystkim, często bezimiennym gejom i
lesbijkom, które wieczorem w klubach podtrzymywali mnie na duchu. A przede
wszystkim chcę podziękować tym wszystkim, którzy tego dnia byli pod CK Zamek,
by nieść światu nadzieję na prawo, sprawiedliwość i normalność.