Dodaj do ulubionych

"tykanie";)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 16:49
Istnieją pewne reguły dotyczace przechodzenia na Ty(starszy proponuje
młodszemu,wyższy rangą-niższemu,kobieta-mężczyzn ie itp)
Ale co sądzicie o przechodzeniu na Ty,bez zbędnych pozwoleń,'bruderszaftu'
itp...czy to niegrzeczne??nie wypada??

czas na przykłady;)

1)idąc na studia byłam zaskoczona tym,ze wykladowcy,panie w dziekanacie
zwracają się do mnie per pani,do czego nie byłam przyzwyczajona(jak wiadomo w
LO jest inaczej-mam na myśli tryb dzienny oczywiście)

2)będąc jakiś czas na zaocznych(są tam różne roczniki)poznałam kilka osób
35-40letnich(dokładnie nie wiem;) i oczywiście byliśmy na Ty

3)na praktykach to samo z bezpośrednim przełożonym(40),spytałam tylko,czy mu
to nie przeszkadza,powiedział,że nie:)

4)do jednego mojego wujka mówie po imieniu,bo tak jakoś było od
zawsze,podczas,gdy inny(w tej samej hierarchii,że tak to nazwę)nadal jest
wujkiem:)

5)sąsiadka proponuje mi,że mam jej mówić po imieniu(różnica wieku 10lat)więc
spoko...tymczasem jej mąż milczy na ten temat...więc były niezłe akcje z
gatunku 'dzień dobry panie P....cześć H';)...ale ostatnio mam na to
sposób:'witam sąsiada'hehehe

6)na ulicy-starsze panie(pewnie z racji wieku)mówią mi na Ty,więc są
zaskoczone,gdy robię to samo.A na txty w stylu"gó..ara" odpowiadam 'stare pudło"

7)no i jeszcze dzieci sąsiadów-co odpowiedzieć 12latkowi,który mówi mi 'dzień
dobry"?póki co odpowiadam dzień dobry,ale jakoś dziwnie sie z tym czuję:(a tym
młodym,zaprzyjaznionym oczywiście cześć:)
Obserwuj wątek
    • mietek_novak Re: "tykanie";) 28.01.05, 17:23
      jest niegrzeczne ale tylko w jednej konfiguracji - jeśli młodszy (bez względu
      na płeć) zacznie mówić na TY do starszego (nawet o powiedzmy 10 lat) - taki
      manewr raczej nie przystoi - jednak generalnie wszystko zależy od umowy między
      2 osobami
      • Gość: vikka Re: "tykanie";) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 19:53
        upsssssss...to jestem niegrzeczna;)
        pkt 2,3,4:)
    • mankut400 Re: "tykanie";) 28.01.05, 20:51
      "W obecnych czasach" podstawą nie są sztywne konwenanse, a pewnego rodzaju
      wyczucie sytuacji.
      Faktem jest, że ze dwa lata się przyzwyczajałem do mówienia per "Ty" do
      współpracownika starszego niemalże o 30 (!!) lat.
      A pełen ubaw jest w układach rodzinnych: kuzynka DUUUUŻO starsza od mnie (i od
      zawsze mówiło się "ciociu"), a "prawdziwa" ciocia trochę młodsza - no i
      rozumiesz... ;-))
      • Gość: vikka Re: "tykanie";) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 21:33
        mankut400 napisał:

        > A pełen ubaw jest w układach rodzinnych: kuzynka DUUUUŻO starsza od mnie (i od
        > zawsze mówiło się "ciociu"), a "prawdziwa" ciocia trochę młodsza - no i
        > rozumiesz... ;-))

        i mam to samo(może odwrotna kolejność)-od zawsze sie mówilo po imieniu,wiec
        cięzko się przestawić(pkt4)

        dodaję pkt 8)z moim wychowawcą z podstawówki przeszliśmy na Ty(większośc ludzi
        odemnie),a było to na spotkaniu po latach w pubie:)troszkę za dużo
        wypilismy...ktoś rzucił hasło-pijemy 'brudzia'z K....i stało się...a pózniej
        ciężko było odkręcić sprawę,bo tak jakos mi dziwnie(głupio?)mówić do niego po
        imieniu:)
    • pan.nikt Re: "tykanie";) 28.01.05, 22:59
      1. Ostatnio Ty-kanie jest modne.
      Trochę z mody, trochę z języka angielskiego

      2. Za moich czasach na uczelni mówiło się, że przy odrobinie wprawy równie
      łatwo opier..ć przez TY, jak przez Pan(i).

      3. A z ciotkami?
      Do większości kuzynek i kuzynów mojej mamy mówię na TY.
      Dlaczego?
      Bo trudno było 3, 4, czy nawet 10 latce mówić ciociu, czy wujku. I tak już
      zostało. Z tym, że one (oni) swojej kuzynce (mojej mamie) tez mówią na TY.
      To takie rodzinne przestawienie pokoleń (najmłodsza dziadka siostra urodziła
      się, jak dziadek szedł do wojska (21 lat, bo to było przed wojną).
      I naprawde nikomu, to nie przeszkadza.

      A.... Raz mnie taka ciocia "wkurzyła", w teatrze. Miała inne zdanie niż ja, o
      czymś tam w sztuce. A ja w ramach protestu, na cały głos mówię do niej "ciocia,
      nie masz racji". Ludzie popatrzyli na mnie jak na idiote, bo domniemana ciocia
      wyglądała młodziej niz ja (byliśmy koło 30-ki).

      GENERALNIE, TO KWESTIA KONWENCJI, ROZSĄDKU I BLISKOŚCI STOSUNKÓW (tylko bez
      dwuznaczności)
      • Gość: vikka Re: "tykanie";) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 23:42
        pan.nikt napisał:

        > 1. Ostatnio Ty-kanie jest modne.
        > Trochę z mody, trochę z języka angielskiego

        ano właśnie...np takie forum:)trudno byłoby wymagać,żeby wszyscy zwracali się do
        siebie per pan/pani...ale z drugiej strony,są tu osoby różniące się trochę
        wiekiem(niedaleko szukać;) i co by było gdyby np spotkały się w realu?!zaczynać
        wszystko od nowa,jakies tam pan/pani...czy od razu na Ty...

        > 2. Za moich czasach na uczelni mówiło się, że przy odrobinie wprawy równie
        > łatwo opier..ć przez TY, jak przez Pan(i).

        hmm...biorąc to dosłownie,to chyba nie...mi przynajmniej znacznie łatwiej
        przychodzi "wyrażanie"swoich emocji;)w nieoficjalnych kontaktach(rozmowie)
        • pan.nikt Re: "tykanie";) 28.01.05, 23:56
          1. Mi w realu tykanie kompletnie nie przeszkadza.
          A właściwie, przeszkadza jedynie w jakiś bardzo oficjalnych kontaktach, kiedy
          rozówca próbuje Ty-kaniem uzyskać przewagę. Wtedy jest jedna rada, też zacząć
          Ty-kać.

          2.
          > hmm...biorąc to dosłownie,to chyba nie...mi przynajmniej znacznie łatwiej
          > przychodzi "wyrażanie"swoich emocji

          Bo nie masz wprawy. Sprawdzałem i naprawdę można pieknie opierdo..ć per Pan,
          Pani.

          3. Zwróć uwagę na ciekawostkę.
          Ty-kanie zależy równiez od zawodu. Np nauczyciele, czesto Ty-kaja dorosłych
          ludzi (nawet obcych), a są bardzo zdziwieni, kiedy oni zaczynaja Ty-kać im.
          Podobnie lekarze pediatrzy. Mało, który pediatra, mówi przez Pan, Pani.
          A np Interniści, często odruchowo, nawet do dzieci mówią Pan, Pani.
          To takie zawodowe "zboczenia"
          • Gość: vikka Re: "tykanie";) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 00:10
            pan.nikt napisał:

            > Bo nie masz wprawy. Sprawdzałem i naprawdę można pieknie opierdo..ć per Pan,
            > Pani.

            możliwe...od jutra zaczynam trening;)

            > 3. Zwróć uwagę na ciekawostkę.
            > Ty-kanie zależy równiez od zawodu. Np nauczyciele, czesto Ty-kaja dorosłych
            > ludzi (nawet obcych), a są bardzo zdziwieni, kiedy oni zaczynaja Ty-kać im.
            > Podobnie lekarze pediatrzy. Mało, który pediatra, mówi przez Pan, Pani.
            > A np Interniści, często odruchowo, nawet do dzieci mówią Pan, Pani.
            > To takie zawodowe "zboczenia"

            ale moja rodzinna mówi wciąż do mnie na Ty,mimo,że już jakis czas temu
            skończyłam 18lat i ma to w karcie:(
            • pan.nikt Re: "tykanie";) 29.01.05, 00:14
              To może jeszcze chodzisz do pediatry (też mogą byc i są rodzinnymi)
              • Gość: vikka Re: "tykanie";) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 00:16
                raczej nie:/
                • pan.nikt Re: "tykanie";) 29.01.05, 00:26
                  Co raczej nie??
                  • Gość: vikka Re: "tykanie";) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 12:14
                    nie,ona jest internistą:(ma taki zwyczaj...zresztą pielegniarka też
                    albo ja tak młodo wyglądam;)
            • Gość: dr huckenbush Re: "tykanie";) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 04:24
              Przypomnialo mi sie co innego. Jestem w jakims sklepie z mama. Mialem wtedy
              jakies 18-19 lat. Sprzedawczyni sie do mnie odzywa per pan. Na to mama nagle
              mowi, ze po imieniu ma mi mowic, bo to w koncu jeszcze prawie dziecko :)
              Z kolei jak weszla do sklepu i w wakacje pomagala jakas 14-latka, to slysze jak
              mama do niej mowi "moze Pani mi pokazac..." :)
              • Gość: vikka Re: "tykanie";) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 12:16
                no jak już miałeś te 18 to można:)
                ale do 14latki?!dziwne...
        • Gość: dr huckenbush Re: "tykanie";) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 04:20
          Gość portalu: vikka napisał(a):
          > ano właśnie...np takie forum:)trudno byłoby wymagać,żeby wszyscy zwracali się d
          > o
          > siebie per pan/pani...ale z drugiej strony,są tu osoby różniące się trochę
          > wiekiem(niedaleko szukać;) i co by było gdyby np spotkały się w realu?!zaczynać
          > wszystko od nowa,jakies tam pan/pani...czy od razu na Ty...
          >

          Mnie sie juz pare razy cos zdarzylo. Np pierwsze spotkanie z ludzmi, ktorych
          znam z grupy dyskusyjnej. Jestesmy na "ty". Przyjezdzam i co widze - jeden z
          moich internetowych rozmowcow jest o 30 lat starszy ode mnie. Ale skoro przez
          net bylismy na "ty", to bez sensu by bylo nagle zmieniac przyzwyczajenie.
          • Gość: vikka Re: "tykanie";) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 12:21
            i to jest właśnie to...na necie na Ty,a pózniej może być problem;)tzn ja tak
            mam,że do ok 40letnich spoko(bez jakiegos pozwolenia)
            • Gość: Pani.Nikt tyczy sie "tykania" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 05:07
              od nadmiernego "tykania", to nawet słoń się może potknąć, zwłaszcza jeśli się
              go dźga dzidami
    • Gość: kiks Re: "tykanie";) IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.05, 09:21
      Jako człowiek starej daty (skończyłem juz dawno 30 lat) jestem oczywiście
      zwolennikiem dawnych form grzecznościowych- popieram przechodzenie na Ty wg.
      reguł opisanych przez Vikke.
      Przyszło mi jednak pracowac w miejscu, gdzie z dawien dawna była świecka
      tradycja mówienia bez wyjątku przez Ty i musze powiedziec, że miało to swój
      walor praktyczny- ułatwiało kontakt między różnymi poziomami władzy.
      Trzeba jednak rozróżniać życie prywatne od stosunków służbowych- tradycja
      polska i chyba tradycja całego cywilizowanego świata nakazuje okazywać szacunek
      osobom starszym czy zajmującym wyższą pozycje społeczną. Szacunek okazujemy
      poprzez stosowny strój ( do cioci na imienimy jednak ubieramy sie inaczej niż
      na wycieczkę rowerową) czy właśnie poprzez formę zwracania się.
      Odchodzenie w stosunkach prywatnych od tych tradycji to forma "dziczenia",
      powrotu do prehistorii, bo jednak w czasach historychnych istniały i to mocno,
      mocium Panie, sformalizowane formy stosunków interpersonalnych.
      Zupełnie inny wątek- to pozdrawianie sie np. na ulicy. Mieszkam około 40 km. od
      Poznania i poczatkowo dziwiło mnie, gdy zupełnie obce dzieci na dworze
      mówiły "dzień dobry" każdemu starszemu, także zupełnie obcemu. Tak były
      wychowywane przez rodziców. Dziś juz to niestety powoli zanika.
      Jednak będąc kiedyś w Niemczech w małej wiosce wybrałem się na spacer przed
      śniadaniem i gdy pierwszy mijany tubylec ukłonił się- pomyslałem oczywiście, że
      mnie z kimś pomylił. Jednak po piatym Niemcu odkryłem,że jest to bardzo
      sympatyczny tamtejszy obyczaj i odtąd sam do stosuje, jednak oczywiście tylko
      wobec obcych osób napotkanych w mało uczęszczanych miejscach, na spacerze w
      lesie czy na drodze wiejskiej. Trudno wyobrazic sobie takie zachowanie na
      deptaku w Poznaniu.
      Życie w dużych skupiskach zrywa niestety więzi międzyludzkie- polecam wieś.
      • Gość: vikka Re: "tykanie";) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 12:07
        Gość portalu: kiks napisał(a):

        > Trzeba jednak rozróżniać życie prywatne od stosunków służbowych- tradycja
        > polska i chyba tradycja całego cywilizowanego świata nakazuje okazywać szacunek
        >
        > osobom starszym czy zajmującym wyższą pozycje społeczną. Szacunek okazujemy

        no ok...ale jak to widzisz?w pracy "dzień dobry"...a
        prywatnie"cześć"...hmm..dziwne by to było

        > Zupełnie inny wątek- to pozdrawianie sie np. na ulicy. Mieszkam około 40 km. od
        >
        > Poznania i poczatkowo dziwiło mnie, gdy zupełnie obce dzieci na dworze
        > mówiły "dzień dobry" każdemu starszemu, także zupełnie obcemu. Tak były
        > wychowywane przez rodziców. Dziś juz to niestety powoli zanika.

        mnie nauczyli,że sąsiadom należy mówić "dzień dobry"(chyba,że zalezli za
        skórę;)...i teraz mam z tym problem,bo mieszkam w "nowym" miejscu już 9lat i
        nadal nie kojarzę wszystkich....hehehehe(ok 20domów z najbliższego otoczenia)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka