Dodaj do ulubionych

Jaki jest ten koń... - recenzja "Ożenku" w Teat...

IP: *.icpnet.pl 01.03.05, 16:21
Jestem częstym gościem Teatru Nowego. Niedzielne popołudnie spędzone na widowni
Teatru wraz z żoną i przyjaciółmi uważam do najbardziej udanych jeśli brać pod
uwagę kulturalne wydarzenia, w któych uczestniczyłem od początku 2005 roku.
"Ożenek" ogląda się świetnie, aktorzy ukazują się w rolach dotychczas
niespotykanych a salwy śmiechu na widowni stanowią najlepszą ocenę tego nowego
przedstawienia, które z pewnościa znajdzie swoich wiernych widzów.
Obserwuj wątek
    • Gość: andromeda Re: Jaki jest ten koń... - recenzja "Ożenku" w Te IP: *.icpnet.pl 01.03.05, 18:15
      Byłam na "Ożenku". Fakt spektakl zrobiony klasycznie, ale za to z jakim gustem!
      Fiokła powala na kolana.
      • Gość: Majka !!!Obrębowska myli sie na całej linii!!! IP: *.icpnet.pl 01.03.05, 23:20
        O ile dotychczas ceniłam to, że pani Ewa O-P w interesujący skądinąd sposób -
        bo przez siebie - recenzowała spektakle w wielkopolskich i nie tylko teatrach,
        o tyle tym razem - NIC NIE ROZUMIEM!!!

        "Ożenek" młodego Wiśniewskiego [oglądałam spektakl na trzeciej generalnej i w
        niedzielę] to kawał dobrej teatralnej roboty, rzadko już na polskich scenach
        oglądanej. Doskonali aktorzy grający swoje z założenia odrobinę przerysowane
        role postaci nawet przez moment [a oglądam wszystkie premiery w Nowym od blisko
        dziesięciu lat] nie korzystają ze znanych nam i sobie już chwytów - szlachetnie
        grają KOMEDIĘ, nie farsę, w pełni świadomie - pewnie za namową reżysera -
        przywołując ducha teatru sprzed kilkudziesięciu lat, garściami - i chwała im za
        to! - korzystając chociażby z najwspanialszej, ale i najtrudniejszej tradycji
        rosyjskiego teatru.

        Wiśniewski wpisuje się obiema rękami w tradycję tzw. niewidzialnej reżyserii
        [vide - Erwin Axer], najtrudniejszej drogi w tym zawodzie, bo wymagającej
        pokory wobec tekstu i SŁUCHANIA aktorów. Jego decyzje inscenizacyjne [bo
        odmówienie mu poczyniena jakichkolwiek decyzji to zarzut absurdalny!] nie
        przeszkadzają aktorom, a nam, widzom pokazują świat wywiedziony z ducha Gogola,
        z niezwykle uważnej i twórczej [!] lektury tekstu - niejako gotowy, by nas do
        siebie zaprosić.

        Doskonali, prześmieszni, stylowi, znów po latach w dużych rolach - Paweł
        Hadyński, Zbigniew Grochal, Michał Grudziński, Aleksander Machalica godzien
        Oscara za rolę drugoplanową, bardzo prawdziwa w roli Agafii młoda aktorka i
        przede wszystkim perła tego "Ożenku" - Bożena Borowska, Fiokła jakiej nigdy
        jeszcze nei oglądał żaden widz teatralny...

        Tyle rekomendacji.

        I dziwi tylko fakt, że Pani Ewie O-P "jest smutno". Bo ja - i pozostałe
        trzystakilkadziesiąt osób na widowni Nowego w czwartek i w niedzielę -
        ubawiliśmy się setnie, nie bezrefleksji nad losem człowieka zresztą.

        POLECAM!!!
        • Gość: nokturn Re: !!!Obrębowska myli sie na całej linii!!! IP: *.icpnet.pl 02.03.05, 09:41
          I z tą oceną zgadzam się całkowicie. Może Pani Piasecka miała zły dzień, kto
          wie? Z moich obserwacji wynika że musiała być w swoich sądach w zdecydowanej
          mniejszości, bo na przedstawieniu, którym ja byłem, publiczność piała z zachwytu
          nad kolejnymi scenami a śmiech towarzyszył większości dialogów. Na szczęscie
          recenzenci swoje a publiczność i tak jest mądrzejsza.
          • Gość: uważny widz Re: !!!Obrębowska myli sie na całej linii!!! IP: *.icpnet.pl 02.03.05, 09:58
            Widziałem spektakl wczoraj. Zgadzam się z opinią, że to świetne przedstawienie
            w stylu, który rzadko już dzis można spotkać w polskim teatrze. Każda rola to
            osobna perełka. Mądra komedia zrobiona w przemyślany sposób.
            • Gość: talka Re: !!!Obrębowska myli sie na całej linii!!! IP: *.icpnet.pl 02.03.05, 10:26
              przedstawienie bardzo dobre ,czego miernikiem niech bedzie świetenie bawiąca
              się publiczność i to że gdy po zakończeniu spojrzałam na zegarek ( nie robiąc
              tego ani razu w trakcie spektaklu co jest w moim przypadku niezwykłe) nie
              mogłam uwierzyć że minęly dwie godziny. zgadzam sie - atmosfera przedstawienia
              była niesamowita i bardzo "teatralna" ( nie miaLam mozliwości chodzić do teatru
              w latach 60 - 70 ale pewnie wtedy było podobnie:)
              drobne niedociągnięcia - owszem wnikliwy widz mógł zauwazyć jednak wydaje mi
              się to calkiem naturalne w "rodzącym" się dopiero spektaklu.
              Specjalne brawa dla Pana Machalicy oraz gratulacje i pozdrowienia a także
              dobrego krytyki znoszenia dla Łukasza Wiśniewskiego.
              • pora.blynak Re: !!!Obrębowska myli sie na całej linii!!! 02.03.05, 19:19
                Nie wiem czy autorka recenzji zagląda do opinii na forum, ale zaryzykuję i
                wyrażę swoje skromne zdanie. Uważam, że recenzja jest niesprawiedliwa. Co
                więcej, wprowadza Pani czytelników w błąd, podaje nieprawdę. Na premierze
                bynajmniej nie wiało N U D Ą !

                Zalecam, aby wybrała sie pani ponownie na "Ożenek", może tym razem dla odmiany
                po wnikliwej lekturze ww.

                Nieprawdą są też pani słowa dotyczące postaci, że: "(...)po wyjściu z teatru
                już się tych ról nie pamięta, bo są wyrwane z kontekstu."

                Czy my aby na pewno byłyśmy na tym samym przedstawieniu?

                Polecam gorąco! świetna komedia ;) jakiej Poznaniowi brakowało. Wyrazy uznania
                dla reżysera.

      • Gość: Agnieszka recenzja "Ożenku" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 23:11
        Po przeczytaniu recenzji "Ożeniku" z wyborczej mam wątpliwości czy byłam na tym
        samym przedstawieniu co autorka. Uważam, że jest to ciekawe przedstawienie
        różniące się od innych dawką humoru, która bynajmniej nie była mała. Sztuka
        bawi widzów, co aż tak często się nie zdaża. A szkoda. Należy również dodać, że
        aktorzy w pełni zapracowali na sowite oklaski. Do tej pory jestem pod wrażeniem
        niezykłej mimiki i energicznej gry swatki.
        Zresztą nie wiem jak ktoś może powiedzieć o spektaktlu, na którym cala sala
        wybucha zdrowym, nieskrępowanym śmiechem przez cały czasokres jego trwania, że
        był nudny.
    • Gość: Jan Serce Re: Jaki jest ten koń... - recenzja "Ożenku" w Te IP: *.icpnet.pl 02.03.05, 17:05
      Nie macie sumienia, wiecie ile ta kobieta musi tego oglądać, może po prostu to
      był ten dzień, w którym sie jest na "nie". Ja współczuje pani Obrebowskiej z
      calego serca. A do tetru nowego i tak sie wybiore, zeby sie porzekonać czy to
      wpadka reżysera i aktorów czy też słabsza forma Obrebowskiej.
      • Gość: krysti Re: Jaki jest ten koń... - recenzja "Ożenku" w Te IP: *.crowley.pl 02.03.05, 21:51
        Janie Serce, masz wielkie serce ze wspolczujesz autorce recenzji, ale chyba
        przesadzasz!!!!!!!!!!!!

        Jesli ta pani nie potrafi pisac obiektywnych recenzji to moze przyszedl czas na
        zmiane zajecia???? Bezrobocie duże i na pewno szybko znajdzie sie ktoś
        kompetentny na jej miejsce.
        Wiekszosc osob na tym forum napisala o niebo lepsze recenzje "Ozenku" niz pani
        Obrebowska. Lepsze, bo

        P R A W D Z I W E .

        Wiadomo, ze zadna recenzja nie zastapi wlasnego zdania dlatego polecam wybrac
        sie do teatru i samemu się przekonac. Jak dla mnie -rewelacja sezonu. Chociaż z
        tego co wiem wkrótce kolejna premiera wiec.. nie mówię ostatecznego słowa.
        • Gość: Jan Serce Re: Jaki jest ten koń... - recenzja "Ożenku" w Te IP: *.icpnet.pl 03.03.05, 12:05
          Uważam tylko że każdy ma prawo do gorszego dnia i negatywnego odbioru całego
          świata, może to się właśnie przytrafiło pani Obrębowskiej. Trzeba wziąć pod
          uwagę to, że tak jak autorka napisała, zawsze teatr nowy wywoływał w niej różne
          emocje, tym razem nie. Może właśnie to wskazuje że recenzentka była tego dnia
          "nie w sosie". Możemy chyba wybaczyć, każdemu sie może noga powinąć. Krysti nie
          bądź bezlitosny/a.
          • Gość: Krysti Re: Jaki jest ten koń... - recenzja "Ożenku" w Te IP: *.crowley.pl 03.03.05, 17:27
            Drogi Janie Serce,
            jestem kobietą ;)
            wszakże ogromne masz serducho, nie wszystkie Janki takowe mają- złamał mi jeden
            kiedyś moje- to wiem o tym doskonale.

            Nie mozesz tej recenzji usprawiedliwiać tym, ze autorka miala zły dzien.
            Pomysl o tym, jak musi czuć się rezyser, ktory czyta takie bzdury.
            Kiedy pokazalam recenzje z Wyborczej osobom, które ze mną były na Ożenku,
            wszyscy jednogłośnie pytali, co to za kobieta pisala i czy byla na pewno na tym
            samym Ożenku co my.

            Ja jako widz, ktory kupil bilet na to przedstawienie i przeczytall recenzje w
            Gazecie- jak zawsze mi sie wydawalo- na poziomie- czuje zal do recenzentki o
            to, ze napisala nieprawde.

            Janie- podaje link- wejdz koniecznie- na forum TEATR toczy sie tez dyskusja.
            POajwila sie tam osoba o nicku Alexieja, ktora dziwnym zbiegiem okolicznosci
            bardzo krytykuje Ożenek.. Forumowicze czekają na autorkę recenzji, a pojawiła
            sie Alexieja..

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=509&w=21182461&v=2&s=0


    • Gość: hill Czemu posty idą z tego samego adresu? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.05, 09:13
      To jest ciekawe. Większość postów w tym watku - wszystkie w tym samym tonie -
      ma dopisek IP: icpnet.... To chyba znaczy, ze poszly ze zblizonych zrodel, albo
      nawet z tego samego. Niech ktos to wytlumaczy. Ach, te uroki internetu!
      • Gość: coolturalny Re: Czemu posty idą z tego samego adresu? IP: *.icpnet.pl 04.03.05, 10:55
        Może dlatego że większość ludzi mieszkających nie w rezydencjach ale zwykłych
        mieszkaniach jest skazana ze względów finansowych na tego dostawcę. Proszę
        zapoznać sie ze statystykami pokrycia Poznania przez poszczególnych providerów.
        A dyskusja jest ciekawa, jak zwykle gdy recenzja jest tak zdecydowana. Nie
        widziałem tego przedstawienia ale miło mi poczytać, a co do tych pieśni
        pochwalnych zawsze trzeba opinie wyśrodkować, może to faktycznie jacyś
        fanatycy:) Najlepiej chyba przekonać sie na własnej skórze. Pozdrawiam
        wszystkich "Ożenkowcyh" forumowców.
        • pora.blynak Re: Czemu posty idą z tego samego adresu? 04.03.05, 23:02
          Chciałam coś dopisać do swojej wczesniejszej wypowiedzi ale nie ma juz
          recenzji. Tzn. jest ale trzeba ZAPŁACIĆ ZA JEJ PRZECZYTANIE!!!! Zapłaciłam za
          bilet na świetną komedię więc na pewno nie będę płaciła za dostęp do
          beznadziejnej recenzji!!!!!!!!!!!!!!

          MOJA UPRZEJMA PROŚBA:

          Czy ktoś mógłby wkleić recenzje?
          Profilaktycznie sugeruję we fragmentach - moze ktoś wklei poczatek, a ktoś inny
          koniec??? Żeby się nikt nie przyczepił. Ja chciałabym skomentować jeden
          fragment ale nie pamietam słów, których użyła autorka więc moja prośba jest
          zasadna, gdyż nie chciałabym przypisać pani Obrębowskiej słów, których nie
          użyła. Pozdrawiam wszystkich.
          • Gość: hill Mozna sie dostac do recenzji! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.05, 12:56
            Recenzja jest na stronie poznanskiej GW w dziale Co jest grane/Teatry.Niestety
            jestem niegramotna i nie wiem jak podeslac link do niej. Tam sa wszystkie
            prawie teatralne recenzje EOP.
            • Gość: Krysti Re: Mozna sie dostac do recenzji! IP: *.crowley.pl 05.03.05, 16:03
              faktycznie recenzja znajduje sie tam gdzie pisala hill. stamtad tez moze
              zniknac wiec dla zainteresowanych udostepniam we fragmentach:

              Oto pierwszy fragment recenzji:

              "Gdybym nie widziała na własne oczy, że Łukasz Wiśniewski jest bardzo młody,
              pomyślałabym, że "Ożenek" w Teatrze Nowym został wyreżyserowany przez kogoś,
              kto od wielu lat żyje z wystawiania lektur szkolnych

              Że Gogol to mistrz - nikogo nie muszę przekonywać. Że prawdziwa klasyka się nie
              starzeje - również. Że warto do niej wracać i wciąż na nowo jak w lustrze się w
              niej przeglądać - także. Prawdziwe kłopoty zaczynają się jednak wtedy, kiedy
              mistrz i jego dzieło zostają potraktowane jak szacowna ramota. I wtedy - a
              teatr potrafi być okrutny - z mistrza i dzieła zostaje tylko skansen, z którego
              wieje nudą: tak samo wielką w teatrze stołecznym jak prowincjonalnym. Podczas
              premiery "Ożenku" nudą wiało na kilometr.

              Różne rzeczy widziałam na tej scenie, a jestem regularnym widzem Teatru Nowego
              od lat co najmniej piętnastu. Jedne mnie zachwycały, inne drażniły, jeszcze
              inne doprowadzały wręcz do furii, ale nigdy - powiadam: nigdy - nie miałam
              poczucia, że oglądam szkolną lekturę zrobioną według gotowej recepty. Recepty
              od lat sprawdzonej, a zatem trującej - bo to nie apteka tylko teatr. Tym razem
              tak było. Szczypałam się w dłoń i pytałam sama siebie: gdzie ja jestem? I było
              mi strasznie smutno."

              Oto drugi fragment recenzji:

              "Atutem Teatru Nowego są od lat aktorzy. I ten spektakl też oni trzymają w
              ryzach oraz sprawiają, że się go w ogóle ogląda. Szkoda tylko, że ich role -
              zwłaszcza tam, gdzie postaci muszą zbudować wzajemne relacje - też idą
              wytartymi tropami, szafują ogranymi środkami i poza sztancę tak naprawdę nie
              wychodzą. Widać na scenie skupioną minę skrupulatnego Tadeusza Drzewieckiego
              (Jajecznica) , który rachuje dobytek panny młodej. Widać Michała Grudzińskiego
              (Żewakin), chichoczącego frywolnie, a potem przekonująco zasępionego. Widać
              Zbigniewa Grochala (Koczkwariew), który niczym taran dąży do ożenienia
              przyjaciela Podkolesina (szkoda tylko, że nie wiadomo, czy to jego zemsta, czy
              może koleżeńska przysługa). Widać wreszcie przesadnie ucharakteryzowaną Bożenę
              Borowską jako swatkę Fiekłę. Ale po wyjściu z teatru już się tych ról nie
              pamięta, bo są wyrwane z kontekstu. Jeśli czemuś służą, to same sobie, tyle że
              nie bardzo wiadomo po co. A przecież "Ożenek" Gogola opowiada o ludziach. A
              przecież ludzie dziś także żenią się lub nie żenią (z miłości albo dla
              pieniędzy). A przecież ludzie dziś także są samotni (z wygody albo z
              konieczności). A przecież ludzie wciąż bywają niezdecydowani. Tyle tylko, że to
              nie ma żadnego związku z tym, co się dzieje na scenie Nowego.

              W programie przedstawienia zamieszczono ślubne i narzeczeńskie fotografie
              realizatorów spektaklu. Szkoda, że ten fotograficzny trop nie posłużył (poza
              deklaracjami reżysera) jak formalny klucz do przedstawienia. Może gdyby je
              oprawić w ramkę z postrzępionych "ząbków", gdyby je zagrać w sepii lub czerni i
              bieli, nabrałoby szlachetności. Może poszłaby za tym jakaś energia, jakaś
              myśl...

              Mówi się, że każdy poszukujący artysta powinien najpierw umieć narysować
              przysłowiowego konia. Koń Łukasza Wiśniewskiego jest ze znanej stajni. Ma nogi.
              Ale jakiej jest maści? Jaki ma temperament? Woli skakać przez przeszkody czy
              wygrywać wyścigi? A może chce się po prostu zająć orką? Nie wiadomo.

              "Ożenek" Mikołaja Gogola w przekładzie Juliana Tuwima, reżyseria Łukasz
              Wiśniewski, scenografia i kostiumy Anita Burdzińska, współpraca scenograficzna
              Marta Pabian, asystent reżysera Iga Figiel-Idziak, inspicjent Agata Standełło.
              Premiera 25 lutego w Teatrze Nowym. "


              Autorka i tytuł recenzji powszechnie znany (jest dostępny ZA DARMO !!!! wraz z
              linkami do kodów umożliwiających lekturę całej recenzji).




              • pora.blynak Przesadnie ucharakteryzowana... 06.03.05, 11:56
                Bardzo dziękuję za przytoczenie recenzji!!!

                Chciałabym wyrazić swoje zdanie na temat słów pani Obrębowskiej:

                „Widać wreszcie przesadnie ucharakteryzowaną Bożenę
                Borowską jako swatkę Fiekłę”

                Oczywiście może pani mieć swoje własne zdanie na temat charakteryzacji aktorki.
                De gustibus non est disputandum. Może pani wydając taką ocenę była po prostu
                zdziwiona tym, że tyle kosmetyków na raz może układać się w tak piękną całość i
                tworzyć taki olśniewający rezultat? Nie pomyślała pani, że może to „tak
                specjalnie”? Że to celowe działanie reżysera? Że taka była Jego wizja Fiekły do
                ktorej jako reżyser miał prawo?

                Cóż- ja zatem ze swej strony gorąco zachęcam do zakupu biletu na balkonie-
                widać tam dobrze, ale gorzej niż z parteru. Może gdy nie dostrzeże pani
                przesadnie ucharakteryzowanej Bożeny Borowskiej zobaczy pani inne walory
                Ożenku, które podczas pierwszej recepcji nie zdołały się przed panią odkryć.
                Wierzę gleboko, że także i pani jest w stanie dobrze bawić się na Ożenku ! !
                Wystarczy odrobina dobrej woli tudzież dobrego nastroju!

                Ja osobiście się z pani opinią (na temat charakteryzacji B.B.) nie zgadzam.
                Bożena Borowska została wg mnie świetnie ucharakteryzowana. Jej Fiekła jest w
                każdym szczególe perfekcyjna. Ta rola jest dopracowana tak dobrze, ze aż miło
                się patrzy na Fiekłę Borowskiej. I wychodząc z teatru bynajmniej nie
                zapomniałam o tejże roli (i innych też!)

                Powiem więcej- jak dla mnie- jest to najlepsza rola Borowskiej jaką dane mi był
                oglądać. Podkreślam- jak dla mnie, choć inne role tej aktorki również zaslugują
                na wielkie uznanie, a wśród nich rola Iwony, czy pielęgniarki z Lotu ;)

                Uprzejmie donoszę, na wypadek gdyby ktokolwiek miał jakiekolwiek wątpliwości,
                że nie jestem mężem pani Borowskiej. Z uwagi na płeć mogłabym być jedynie żoną
                pani Borowskiej, ale ona już ma męża. A skoro już przy mężu jestem to pozwolę
                sobie na małą dygresję- miłośniczką talentu pana Kropielnickiego jestem od
                wielu lat i z każdą kolejną rolą przekonuję się o tym, że to świetny aktor. Z
                niecierpliwością czekam na Jego Mefistofelesa zadowalając się póki co
                wyśmienitą skądinąd kreacją Schmidta w „Kolacji na cztery ręce”.

                Pozdrawiam wszystkich forumowiczów ;)
                PB


                • Gość: misia Re: Przesadnie ucharakteryzowana... IP: *.icpnet.pl 14.03.05, 17:20
                  A wiecie co?

                  Ja po prostu sprawdzę na ile byliście obiektywni oglądając "Ożenek" w
                  najbliższy weekend.

                  Co polecam także wszystkim innym - jeśli w załapiecie się jeszcze na bilety, bo
                  ja już miałam z tym niemały kłopot :-)


                  A przede wszystkim - czy można w ogóle być obiektywnym wobec spektaklu
                  teatralnego? Nie mam tu, oczywiście, na myśli przypadku p. EOP...


                  regards
                  • Gość: wyb Re: Przesadnie ucharakteryzowana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 17:58
                    Trochę już przedstawień w swoim młodym życiu widziałem. Młody Łukasz Wiśniewski
                    jest ode mnie starszy maksymalnie 10 lat. A zrobił ramotę. Z bólem
                    oglądałem "Ożenek" - archaiczne, klasyczne, nudne smęcenie. Za mało śmieszne
                    jak na Gogola. I raczej o nikim - bo kto dziś tak poszukuje żony? Ginie słynna
                    maksyma "Z samych siebie się śmiejecie!". A wystarczyłoby odkleić bokobrody,
                    zdjąć te staromodne serdaki wręczyć bohaterom komórki, posadzić ich przed
                    laptopami - niech poszukują żony przez czat, lub klikają na GG, w tle jakiś
                    telebim z zapisem rozmowy, jakieś randki w ciemno itd. Można na kanwie tego
                    pomysłu stworzyć nowoczesne przedstawienie. Ale nie. Stworzono ramotę. To jak
                    zrealizowanie filmu w konwencji starego kina przedwojenne w dobie Matrixa.
                    Zwolennicy też się znajdą.
                    Szkoda.
                    Michał Wybieralski
                    zastępca red. nacz.
                    MM "Przeciąg"
                    • Gość: Krysti do Michała Wybieralskiego IP: *.crowley.pl 16.03.05, 20:13
                      Michale, nie bardzo rozumiem w jakim celu poruszasz kwestię wieku pana Łukasza
                      Wiśniewskiego?

                      Co wg Ciebie wiek ma do tego, że reżyser zrobił ramotę, bo nie bardzo podążam
                      za Twoim tokiem rozumowania?? Jeśli reżyser jest młody to może to oznaczać, że
                      dopiero się uczy i zdobywa doświadczenie, wiec ma prawo zrobić na początku
                      swojego dorobku artystycznego jak to nazwałeś –ramotę. (Czego wg mnie nie
                      uczynił, bo chyba zdążyłeś zauważyć, że podoba mi się Ożenek).

                      Sugerujesz, że zrobiłbyś Ożenek lepiej?
                      Jak mniemam, nie kończyłeś reżyserii, skoro jesteś maksymalnie 10 lat młodszy
                      od pana Wiśniewskiego. Trochę pokory Szanowny Kolego ! ! !

                      Twój pomysł z laptopami, komórkami, czatami i randkami uważam za nieciekawy,
                      ale może jak skończysz kiedyś reżyserię to powstanie Ożenek Michała
                      Wybieralskiego??

                      Są ludzie, którzy pragną oglądać klasyczne przedstawienia. I dla nich też jest
                      Ożenek, ale nie tylko- bo pan Wiśniewski zrobił Go dla Wszystkich. Dla Ciebie
                      tez, choć być może jesteś zbyt młody, by Go zrozumieć.

                      Czy dlatego, że mamy (wg Ciebie) dobę Matrixa nie mogą powstawać takie
                      przedstawienia?? Mamy XXI wiek- jeśli będę miala ochotę to wywołam sobie
                      zdjęcia czarno-białe, albo w sepii, zamiast elektrycznego, nowoczesnego
                      urządzenia kuchennego użyję zwykłej tarki, zamiast polecieć na Dominikanę (bo
                      wszyscy latają) pójdę w Polsce górskim szlakiem, zamiast seansu w Kinepolis
                      wybiorę się do kameralnego kina Amarant albo do Malty. I co??? Jestem
                      zacofana??? Staromodna????

                      Nie masz prawa mówić co wypada w XXI wieku, a co nie. Matrix kiedyś przeminie-
                      powrót do tradycji, do starych czasów to piękna rzecz, więc jeszcze raz
                      powtarzam- trochę pokory Kolego w swoich wypowiedziach, bo talent pan
                      Wiśniewski posiada- i to ogromny. Kiedyś Go dostrzeżesz- zapewniam.



                      • Gość: Michał Wybieralski Re: do Michała Wybieralskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 18:53




                        Młody reżyser - teoretycznie powinno mu być bliżej do młodego dramaturga.
                        Dlatego dziwi, jak bierze na warsztat tylko klasyków i ich teksty - "Ożenek", a
                        wcześniej "Nie-boską komedię". Przynajmniej mnie dziwi. Dlatego poruszyłem
                        kwestię jego wieku.

                        Ramota jest raczej domeną starszych reżyserów. Tak uczy nas historia. Młodzi
                        raczej nie klęczą przed dramatem i wystawiają go z pietyzmem, młodzi raczej
                        poszukują nowych dróg interpretacyjnych.

                        Nie sugeruję, że zrobiłbym "Ożenek" lepiej. Jakbym miał zrealizować
                        przedstawienie, wybrałbym inny dramat - zapewne Wyrypajewa, może "Tlen".
                        Sugeruję, że "Ożenek" da się zrobić lepiej.

                        Nie skończyłem reżyserii. Żeby być krytykiem teatralnym, nie trzeba skończyć
                        reżyserii, raczej posiadać pewną (szeroką) wiedzę o teatrze i umiejętności
                        dziennikarskie.

                        Nie jestem też Twoim Kolegą (jeszcze).

                        Zdaje mi się, że jednak rozumiem "Ożenek", choć Ty sądzisz inaczej.

                        "Staromodny" był sposób reżyserii, inscenizacji. Nie sam Wiśniewski i nie
                        ludzie, którzy chodzą do Amaranta - jak sugerujesz. Ja też chodziłem do
                        Amaranta.

                        Nie neguję, że Wiśniewski może być utalentowany. I nie mówię Ci, co wypada w
                        XXI wieku. Pisałem tylko o swoich emocjach, przemyśleniach związanych ze
                        spektaklem. I do tego chyba mam prawo...

                        wybieralski@gazeta.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka