Gość: KAM
IP: 195.205.37.*
05.09.01, 09:33
Pisze na ten temat, gdyz stale bulwersuje mnie postepowanie naszej policji. Na
nic nie ma pieniędzy, czasu, ludzi itp. Jednak na drogówkę i egzekwowanie
bzdurnych przepisów mamy tych pieniędzy aż za dużo. Podam przykład:
Od dwóch lat obowiązuje zakaz zawracania na skrzyżowaniu ze światłami jeśli
pali się zielona strzałka w lewo (sygnalizator S2 chyba). Po prostu - z lewego
pasa można skręcić w lewo, ale nie można zawrócić. Nie wiedzieliście? Nie
martwcie się - prawie nikt o tym nie wie. Wiedzą natomiast bardzo dobrze
policjanci z Leszna. Otóż sam miałem niegdys przyjemność zapłacić z tego tytułu
200 zł (za niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej :) i otrzymac 6 punktow.
Jest na tym zadupiu (inaczej się chyba o Lesznie nie wyrażę) skrzyżowanie ulic
Niepodległości i 3 Maja i tam się stale ten przepis egzekwuje. Wczoraj znowu
widziałem jak nieroby z drogówki cierpliwie wyczekiwały na swą kolejną ofiarę.
Długo nie musieli czekać - na moich oczach kobieta na obcych rejestracjach
zawróciła, po czym natknęła się na lizaka pana drogowca. I tak mija życie w
Lesznie - policjanci mają wspaniałe źródło dochodów. Nawet się chamy nie
przedstawiają (bo tylko cham sie nie przedstawia, gdy zaczyna rozmowę a
policjant ma wręcz obowiązek się przedstawić przy zatrzymaniu pojazdu) - pewnie
w oczekiwaniu na łapówkę. Piszę w tej sprawie do komendy wojewódzkiej -
ostatnio nawet do komendy głównej. Może się wreszcie ktoś zainteresuje.
Dodam tylko, że w Poznaniu opisywany manewr jest rzeczą zupełnie normalną.
Wystarczy spojrzeć na skrzyżowanie Zamenhoffa i rataje. Wyjeżdżający z Selgrosu
w kierunku Hetmańskiej masowo zawracają na zielonej strzałce w lewo. Robi to
tez policja radiowozami, bez pośpiechu, bez "bombek". Nie zdaja sobie chyba
nawet sprawy, ze jest to niezgodne z pzepisami.
Czy to nie jest przyklad "polskiego absurdu"? :)
Pozdrawiam,