Dodaj do ulubionych

85 lat temu policja zamordowała 9 kolejarzy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.05, 23:14
85 lat temu, 26 kwietnia 1920 polska policja zamordowała przed poznańskim
Zamkiem 9 kolejarzy. Każdego roku, poznańscy socjaliści zapalają znicze i
składają kwiaty pod tablicą upamiętniającą te tragiczne wydarzenia.

jak było:

Walka o poprawę sytuacji materialnej poznańskich robotników trwała przez cały
okres polski międzywojennej. Niskie zarobki i wzrastające ceny wpychały w
coraz większą nędzę robotnicze rodziny. Pod presją związków zawodowych Sejm
uchwalił ustawę o tzw. dodatku drożyźnianym, wypłacanym w formie trzynastej
pensji. Zarządzające Wielkopolską Ministerstwo byłej Dzielnicy Pruskiej nie
zamierzało jednak tego respektować. W niedzielę 25 kwietnia 1920 roku do
Poznania przybył minister Kolei Żelaznych Kazimierz Bartel wraz z Ministrem b.
Dzielnicy Pruskiej Władysławem Seydą. W tym dniu do urzędujących w Zamku
ministrów udała się delegacja kolejarzy, by domagać się wypłacenia należnego
dodatku. Nie zostali przyjęci. Następnego dnia, robotnicy Wrasztatów
Kolejowych rozpoczęli akcję strajkową. Pod kierownictwem Związku Zawodowego
Kolejarzy z zakładów w kierunku Zamku wyruszyła manifestacja. Minister Seyda
zapewnił protestujących, iż minister Bartel przyjmie delegację około godziny
13, po powrocie z inspekcji. Robotnicy wrócili z powrotem do zakładu, jednak
nie przerwali strajku. O umówionej godzinie delegacja robotnicza stawiła się
na rozmowy przed drzwiami Zamku. Drzwi pozostały jednak zamknięte. Tymczasem
do strajkujących pracowników Warsztatów Kolejowych dołączyła popołudniowa
zmiana i kolejarze z innych działów. O 15 wzburzony tłum wyruszył kolejny raz
pod Zamek. Maszerujących robotników dwukrotnie próbował zatrzymać kordon
policji. Pod Zamkiem domagano się spotkania z Ministrem Kolei. Zamiast rozmów
rozległy się jednak strzały. Na rozkaz komisarza Karola Rzepeckiego do
robotników otworzono ogień. Na miejscu padło siedmiu, dwóch zmarło w szpitalu
a ponad trzydziestu zostało ciężko rannych. Władze tłumaczyły później, że
policja użyła broni w obronie własnej. Przeczą jednak temu fakty. Spośród
zabitych przed Zamkiem, dwóch nie zginęło od kul, lecz policjanci zatłukli ich
kolbami a kolejnych sześciu trafiono w plecy. Wieść o krwawej rozprawie z
robotnikami wzburzyła poznański proletariat. Robotnicy opanowali całe miasto.
Rozbrajano posterunki policji oraz wypuszczono więźniów z więzienia wojskowego
w Forcie Grolmana oraz z więzienia na Młyńskiej. - Rozgniewani kolejarze
obnosili jednego z zabitych na noszach po mieście, aby pokazać społeczeństwu
do czego jest zdolny endecki rząd i granatowa policja – wspomina Walenty
Fojutowski, kolejarz i działacz socjalistyczny. Do wieczora wprowadzono w
Poznaniu stan wyjątkowy a „porządek” przywróciły dopiero przybyłe oddziały
wojska. Na skutek tych kwietniowych wydarzeń ze stanowiska ustąpił minister
Seyda i komisarz Rzepecki. Dodatek drożyźniany wypłacono 1 maja. W pogrzebie
ofiar, który przerodził się w wielką manifestację robotniczej solidarności
uczestniczyło ponad 20 tysięcy ludzi. Pod tablicą upamiętniającą tamte
wydarzenia przedstawiciele poznańskich organizacji lewicowych co roku składają
kwiaty. Dziś, kiedy prawica idąca po władzę przygotowuje zmiany w konstytucji,
tak, by „w przypadku poważnych zamieszek wewnętrznych” można było użyć wojska,
warto przypominać historię polski międzywojennej. Według prawicy od czasu
odzyskania niepodległości w 1918 była tylko Druga i Trzecia Rzeczpospolita.
Pomiędzy nimi czarna dziura hitlerowskiej okupacji i komunistycznego terroru.
Okres międzywojenny to według nich najszczęśliwszy moment w nowożytnej
historii Polski. Zapominają jednak dodać, że nie dla wszystkich i tylko pod
warunkiem, że nie było się robotnikiem albo przedstawicielem mniejszości
narodowej. Wygląda na to, że stare wraca. Znów ciężko być robotnikiem albo
jakąś mnejszością. Czy pod rządami Kaczyńskich i Rokitów znowu będą strzelać w
plecy „w obronie własnej”?

Maciej Roszak
Obserwuj wątek
    • Gość: antysocjal oj roszak roszak IP: *.icpnet.pl 26.04.05, 00:49
      Znów ciężko być robotnikiem albo
      > jakąś mnejszością. Czy pod rządami Kaczyńskich i Rokitów znowu będą strzelać w
      > plecy „w obronie własnej”?

      Bez paniki. Pod rzadami Millera, Belki, i prezia wszystkich klamcow robotnicy
      i jakies mniejszoci pozdychaja z glodu, wiec nikt za Kaczynskich i Rokitow nie
      bedzie do tego zmuszony
    • Gość: SZP Re: 85 lat temu policja zamordowała 9 kolejarzy IP: *.icpnet.pl 26.04.05, 01:35
      Oczywiście że II RP nie była krajem idealnym. Jeśli chodzi jednak o strzelanie
      do robotników, to tzw. lewica ma w z okresu PRL o wiele więcej na sumieniu,
      wystarczy wymienić czerwiec 1956, grudzień 1970 i kopalnię "Wujek". Nie
      słyszałem żeby towarzysz Maciej Roszak domagał się ukarania winnych lub choćby
      potępiał te zbrodnie. W ogóle post towarzysza (bo chyba taki termin prefeuruje)
      Roszaka jest mieszaniną faktów, kłamstw i bieżącej propagandy politycznej.

      >Każdego roku, poznańscy socjaliści zapalają znicze i
      >składają kwiaty pod tablicą upamiętniającą te tragiczne wydarzenia.

      Bardzo to pięknie. Należy jednak przypomnieć, że owi "socjaliści" nie mają
      moralnie i historycznie nic wspólnego z ofiarami tragedii 26 IV 1920.
      Strajk kolejarzy był kierowany przez PPS i Narodową Partię Robotniczą
      (czyli "endecką lewicę" ale tow. Roszakowi w ogóle nie mieści się pewnie w
      głowie, że mogło być coś narodowego i lewicowego jednocześnie).
      Dzisiejsze lewactwo to spadkobiercy SDKPiL, partii która w 1920 szykowała
      Polsce rozbiór, grabież, terror i obozy koncentracyjne.

      Wydarzenia w Poznaniu 26 IV 1920 oczywiście były tragedią.
      Doszło do niej głównie dlatego, że w 1920 roku nie istniały jeszcze sprawne
      formacje policyjne. Państwo dopiero się tworzyło, toczyło wojnę obronną z
      agresją ze wschodu i obawiało się agresji z zachodu, cała energia była
      skierowana na siły zbrojne i front. Policja w Poznaniu składała się głównie z
      dawnych żołnierzy Straży Ludowej z czasów Powstania Wielkopolskiego, ci ludzie
      nie mieli żadnego przygotowania do ochrony przed agresywnymi demonstracjami i
      zwyczajnie spanikowali widząc agresywny tłum. Było to nieszczęście, a nie wyraz
      jakiejkolwiek planowej antyrobotniczej polityki państwa.
      I mieszkańcy Poznania to rozumieli, bo w tym samym roku 1920 masowo wstępowali
      do Wojska Polskiego i formacji pomocniczych, by bronić Rzeczypospolitej przed
      agresją sowiecką i ewentualną agresją niemiecką. Robotnicy także. A i wkład
      kolejarzy w zwycięstwo nad Sowietami był ogromny.

      W 1920 Polska toczyła wojnę z państwem, które urzeczywistniało lewicową wizję
      raju na ziemi - Rosją Radziecką. Otóż w tym czasie, w 1920 roku, w
      leninowskiej "robotniczej" Rosji strajki były juz w ogóle nielegalne, Trocki
      udowadniał że praca przymusowa jest postępowa, istniały obozy koncentracyjne, a
      powstania chłopskie były tłumione przy pomocy broni chemicznej.

      > obnosili jednego z zabitych na noszach po mieście, aby pokazać społeczeństwu
      > do czego jest zdolny endecki rząd i granatowa policja – wspomina Walenty
      > Fojutowski, kolejarz i działacz socjalistyczny

      Określenie "granatowa policja" to w tym wypadku komunistyczna nowomowa. Przed
      wojną nikt nie nazywał Policji Państwowej "granatową", to określenie pojawiło
      się dopiero za okupacji, a po wojnie propaganda komunistyczna transponowała je
      w przeszłość celowo, by zohydzić II RP jako państwo "faszystowskie".


      >Dziś, kiedy prawica idąca po władzę przygotowuje zmiany w konstytucji,
      > tak, by „w przypadku poważnych zamieszek wewnętrznych” można było u
      > żyć wojska,

      Mam nadzieję że prawica jak dojdzie do władzy rozliczy Kiszczaka i
      Jaruzelskiego za 1970 i 1981. To były prawdziwe przypadki zbrodniczego użycia
      wojska do tłumienia niezadowolenia społecznego. Lepiej zajmij się tymi co
      naprawdę mordowali robotników, a nie spekuluj o zmianach konstytucji. Każdy
      normalny kraj ma zresztą przepisy o stanie wyjątkowym pozwalające na użycie
      wojska w razie problemów wewnętrznych. ZSRR za Stalina miał "najbardziej
      demokratyczną konstytucję świata", ale nie przeszkadzało to Stalinowi mordować
      milionów ludzi, a jego następcom rozjechać czołgami strajk robotniczy w
      Nowoczerkasku w 1962.

      > warto przypominać historię polski międzywojennej
      Mała literka p to przypadek, towarzyszu Roszak?

      > Okres międzywojenny to według nich najszczęśliwszy moment w nowożytnej
      > historii Polski. Zapominają jednak dodać, że nie dla wszystkich i tylko pod
      > warunkiem, że nie było się robotnikiem albo przedstawicielem mniejszości
      > narodowej

      Oczywiście że II RP nie była rajem na ziemi. Popełniła wiele błędów w polityce
      wobec mniejszości narodowych i nie rozwiązała wielu problemów społecznych. Ale
      też i prawica tego nie przemilcza.

      >Wygląda na to, że stare wraca. Znów ciężko być robotnikiem albo
      > jakąś mnejszością. Czy pod rządami Kaczyńskich i Rokitów znowu będą strzelać w
      > plecy „w obronie własnej”?

      To lewacki bełkot którego szkoda komentować. Można tylko zauważyć, że jak na
      razie przemoc wobec robotników stosowało tylko SLD - np. w Ożarowie za rządów
      Leszka Millera w 2002 roku. Lepiej rozlicz Millera z tego, a także Kwasa z
      dokonanych przekrętów, a nie zastanawiaj się co to będzie jak prawica dojdzie
      do władzy.
      Jeżeli jakakolwiek partia ma naprawdę egalitarny, prospołeczny program
      społeczno-gospodarczy, to tylko PiS. Lewica i lewacy zajmują się obecnie tylko
      wydumanymi problemami zamożnych egocentryków, np. równouprawnieniem mniejszości
      seksualnych, co zresztą z postu tow. Roszaka przebija.
      • Gość: m. roszak Re: 85 lat temu policja zamordowała 9 kolejarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 23:13
        jeśli nie słyszał kolega, bym potępiał zbrodnie popełnione wobec robotników
        przez PRL-owskie władze to widać kiepsko u kolegi ze słuchem. nie wiem też na
        jakiej podstawie twierdzisz, że jesteśmy spadkobiercami SdKPiL a nie PPS. radzę
        się tematem zainteresować głębiej a może wysuwane wnioski będą bliższe
        rzeczywistości. w 1920 roku z pewnościa nie istniały jeszcze "sprawne formacje
        policyjne". później już jednak istniały a do robotników strzelało się przed
        wojną bardzo lekką ręką. piszesz, że "komunistyczna propaganda próbowała
        zohydzić II RP jako państwo faszystowskie". prawda jest jedmak to, że II RP
        ulegała stopniowej faszyzacji czego przejawem były "wybory brzeskie" i Bereza
        Kartuska. nie wiem też dlaczego przywołujesz historie Rosji SOwieckiej z leninem
        i Trockim na czele. nigdy nie byłem fanem tych panów a państwo to nie było
        miejcem, gdzie była by realizowana lewicowa (demokratyczna, socjalistyczna)
        wizja "raju na ziemi" jak piszesz. zresztą jak sam pewnie wiesz, znaczna część
        polskich przedwojennych socjalistów została odstawiona po wojnie na boczny tor a
        niektórzy zgnili w więzieniach (np. Pużak).
        • Gość: SZP Re: 85 lat temu policja zamordowała 9 kolejarzy IP: *.icpnet.pl 28.04.05, 12:34
          Słuch mam dobry, nie śledzę kolegi (pana, twojej, itd.) działalności, natomiast
          naprawdę nie zauważyłem potępienia przez kolegę zbrodni PRL, nawet na tym forum
          które czytam w miarę systematycznie choć nie non stop.

          ZSRR to była jednak lewicowa utopia, nic innego.

          Oczywiście że II RP ma różne czarne karty historii.
          Od razu można wyliczyć:

          - Kraków 1923
          - proces brzeski
          - Bereza (akurat tam siedzieli w większości terroryści i zwolennicy ruchów
          totalitarnych, faszyści także ;-)
          - pacyfikacja Galicji Wschodniej w 1930
          - krwawe tłumienie strajków chłopskich na Kielecczyźnie
          - nieprzeprowadzenie reformy rolnej - największy blamaż II RP

          Mimo tego wszystkiego na pewno II RP nie ulegała faszyzacji. Autorytaryzacji -
          tak, ale nie faszyzacji.

          Sam jestem zwolennikiem egalitaryzmu społecznego, chociaż nie socjalistą. Moi
          przodkowie w II RP byli chłopami, listonoszami, szewcami albo pierwszym
          pokoleniem inteligencji - nauczycielami czy urzędnikami na kolei. Dobrze wiem
          jak wyglądała II RP nie tylko w Wielkopolsce, ale także np. w Rzeszowskiem.
          Zarówno z lektur, jak z przekazów ludzi którzy to widzieli.
          Zwróc jednak uwagę, że pewne problemy były nierozwiązywalne dla ówczesnego
          państwa. Lewica też bywała w II RP u władzy. Interes robotników i interes
          chłopów był często sprzeczny, np. strajki robotników były spowodowane wysokimi
          cenami żywności, która była w interesie chłopów. PPS przez pewien czas była w
          koalicji rządowej z endecją i prowadziła w tym czasie politykę antychłopską.
          Potem Witos odwrócił sojusze i zawarł sojusz chłopsko-mieszczański przeciw
          robotnikom itd. Do robotników w Krakowie w 1923 strzelano na rozkaz Witosa,
          który potem sam był prześladowany przez sanację itd.

          Jeżeli ktoś zaczął wreszcie realizować jakieś reformy społeczne, to sanacja po
          1935 po śmierci Piłsudskiego - tak, ta właśnie zła "faszyzująca" sanacja.
          Minister rolnictwa Poniatowski i przyspieszenie reformy, rolnej, Eugeniusz
          Kwiatkowski, budowa COP itd. Nie był to na pewno socjalizm, ale

          Bardzo bym się cieszył, gdyby dziś powstała w Polsce sprawna lewica społeczna,
          broniąca ludzi pokrzywdzonych przez transformację i w ogóle ludzi
          przegrywających w neoliberalnym kapitalizmie. Bardzo bym się cieszył, gdyby ta
          lewica nie była lewicą kawiorowo-klubową - nie broniła gejów i lesbijek,
          wyzwolonych artystów i itp. "nowych podmiotów rewolucji".
          I gdyby była polską patriotyczną lewicą, jak przed wojną PPS albo NPR czy
          lewica sanacyjna, bo taka też była. Jak młodzi lewacy zaczną na plecakach nosić
          naszytego Pużaka czy Daszyńskiego albo nawet Waryńskiego, to będą zasługiwać na
          szacunek. Na razie noszą Che Guevarę i więcej krzyczą o G.W. Bushu niż o
          problemach biednych ludzi w Polsce.
          • Gość: m. roszak Re: 85 lat temu policja zamordowała 9 kolejarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.05, 22:18
            też bym się cieszył, gdyby dzisiejsi lewacy, czy młodzież w ogóle, wiedzieli kim
            był Pużak czy Daszyński, niestety jest inaczej. nie zgodzę się też z tym, że
            problemy mniejszości nie są ważne w państwie, które chce uchodzic za
            demokratyczne. walka z biedą i wykluczeniem społecznym jest jednak priorytetem
            dla naszego środowiska. to oczywiste
      • zegmarek Re: 85 lat temu policja zamordowała 9 kolejarzy 28.04.05, 11:00
        Oj warto poczytać historię w II Rzeczpospolitej krew robotników lała się
        częściej i nie tylko w Poznaniu. Wystarczy przypomnieć krwawo stłumiony strajk
        Semperitowców w Krakowie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka